Od 8 grudnia trwają walki między Kambodżą i Tajlandią. To kontynuacja wieloletniego sporu granicznego, którego ostatnią krwawą odsłonę oglądaliśmy w lipcu tego roku. Teraz sytuacja wydaje się jeszcze bardziej skomplikowana, wszak Bangkok i Kambodża pogrzebały porozumienie firmowane przez Donalda Trumpa. W grę wchodzi rosnąca liczba czynników z pogranicza polityki wewnętrznej obu krajów, przestępczości zorganizowanej i wielkiej polityki międzynarodowej.
Szerzej o lipcowych starciach pisaliśmy tutaj. Podobnie jak wówczas, przebieg walk i straty obu stron nie są jasne. Według Al-Dżaziry i tureckiego dziennika Yeni Şafak do 12 grudnia Kambodża straciła 9 zabitych żołnierzy i 14 cywilów, liczba rannych wyniosła około 190 osób, z rejonu walk ewakuowano ponad 300 tysięcy ludzi. Straty Tajlandii miały wynieść 9 zabitych żołnierzy i 3 cywilów, 68 rannych i 400 tysięcy ewakuowanych ze strefy walk.
12 grudnia Bangkok oficjalnie poinformował o śmierci dziesiątego żołnierza. Tego samego dnia pojawiły się informacje o utracie pierwszego czołgu przez tajlandzkie wojska lądowe. VT-4, wóz chińskiej produkcji, został utracony nie w walce, lecz w wyniku rozerwania lufy działa. Członkowie załogi zostali ranni. Przyczyną było najprawdopodobniej przegrzanie lufy w wyniku intensywnego ostrzału kambodżańskich pozycji. Według relacji jednego z czołgistów tylko pierwszego dnia wystrzelono ponad 200 pocisków. W grę wchodzą też oczywiście jakość wykonania i sposób konserwacji
The first confirmed tank loss of the Thailand–Cambodia conflict.”
A Chinese VT4 main battle tank was reportedly moving and firing at Cambodian positions. During the engagement, the tank’s main gun barrel burst, injuring three crew members. pic.twitter.com/OtT2KbiCSj
— △ (@TheDeadDistrict) December 12, 2025
Dlaczego doszło do wznowienia walk? Tajlandia oskarżyła Kambodżę o ustawianie pól minowych wzdłuż spornej granicy. 10 listopada Bangkok ogłosił zawieszenie wdrażania porozumienia pokojowego. Powodem było ranienie dwóch żołnierzy w wybuchu miny przeciwpiechotnej. Wybuch kolejnej miny miał ranić tajlandzkiego żołnierza na początku grudnia.
8 grudnia samoloty bojowe F-16A/B Królewskich Tajlandzkich Sił Powietrznych rozpoczęły ataki na cele na terytorium Kambodży. Dalej nastąpiła eskalacja. Obie strony zaczęły ściągać nad granice dodatkowe siły, do akcji wkroczyły artyleria i broń pancerna. Bangkok podkreśla, że atakuje przede wszystkim cele wojskowe. Phnom Penh wskazuje, że atakowane są też cele cywilne. Kambodża jako słabsza strona konfliktu stara się w ten sposób zbudować wizerunek ofiary agresywnego sąsiada. Tymczasem na liście celów tajlandzkich ataków znajdują się też kasyna. Do tego wątku jeszcze wrócimy.
#Thailand / #Cambodia : “Thai Air Forces” reportedly bombed a casino building which was being used by the “Cambodian Army” on the border.
Thai Army possibly used F-16(A/B) fighter aircraft with Mark 82 (MK-82) aerial bomb with Precision-Guided Glide Bomb system. pic.twitter.com/8uYfWaC5Yw
— War Noir (@war_noir) December 8, 2025
„Bezwarunkowe zawieszenie broni”, którego wypracowanie przypisuje sobie prezydent Trump, oczywiście nie rozwiązało konfliktu miedzy obydwoma państwami ani nawet nie było początkiem drogi do polubownego uregulowania spornej granicy. Kluczowym pytaniem jest, co skłoniło Bangkok do wznowienia działań bojowych. Ostatnia runda walk odbiła się mocną czkawką w tajlandzkiej polityce.
Ujawnienie rozmowy telefonicznej między szefową rządu Paetongtarn Shinawatrą a przewodniczącym senatu Kambodży i byłym premierem Hun Senem doprowadziło do upadku rządu Tajlandii. Hun prowadził interesy z ojcem Paetongtarn, Thaksinem Shinawatrą, premierem obalonym w roku 2006 przez wojsko (notabene młodsza siostra Thaksina, Yingluck, także stała na czele rządu Tajlandii). Thaksin był później doradcą ekonomicznym Huna, ciągnęły się za nim zarzuty prania brudnych pieniędzy, a do kraju wrócił dopiero wiosną tego roku.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
W Tajlandii zawrzało. W masowych protestach ludzie domagali się ustąpienia premierki, a jej koalicja rządząca zaczęła się rozpadać. Ostatecznie Paetongtarn została zawieszona przez trybunał konstytucyjny 1 lipca. Powołano rząd przejściowy pod kierownictwem Phumthama Wechayachaia. Ten nie miał innego wyjścia jak „wyglądać na twardego” w relacjach z Kambodżą i kontynuować konflikt.
Pozycja rządu przejściowego była oczywiście słaba i po serii politycznych zawirowań na początku września nowym premierem został Anutin Charnvirakul. Ten zapowiedział rozpisanie na pierwsze miesiące 2026 roku wyborów, mających wyłonić stabilny rząd. Anutin, wieloletni wicepremier, także w gabinecie Paetongtarn Shinawatry, stanął na czele rządu mniejszościowego. Wymusiło to szukanie wsparcia Partii Ludowej, największego ugrupowania opozycji. Ceną była obietnica przedterminowych wyborów.
Pozycja premiera była więc słaba, uzależniona od politycznych przeciwników. Sytuacja szybko się pogarszała. Popularność Anutina zaczęła spadać, gdy jego gabinet słabo poradził sobie z reakcją na powódź, która nawiedziła południowe prowincje. Na terenach powodziowych zginęło 145 osób. Potem doszły zarzuty o powolność w podejmowaniu zdecydowanych działań wobec znanych osobistości powiązanych z wartym wiele miliardów dolarów przemysłem oszustw internetowych i praniem brudnych pieniędzy. Opozycja zaczęła grozić wotum nieufności.
The Royal Thai Armed Forces Headquarters confirmed that at 4:00 PM, a satellite communications vehicle and accompanying support vehicles belonging to the Cambodian military’s PHL-03 Multiple Rocket Launcher System (MRLS), capable of reaching targets up to 130 km away, were… pic.twitter.com/K9UJ0YTSZp
— OSINTWarfare (@OSINTWarfare) December 10, 2025
Czy zatem bombardowanie Kambodży było próbą ucieczki do przodu? Dostępne nieoficjalne informacje przeczą temu. Decyzja o rozpoczęciu działań militarnych miała zapaść w kręgach wojskowych jeszcze przed pierwszym „wojennym” posiedzeniem gabinetu. Premier już wcześniej miał dać wolną rękę wojskowym w zarządzaniu konfliktem z Kambodżą i prowadzeniu działań wzdłuż spornej granicy. Tajlandzcy generałowie darzą Kambodżę niechęcią, a w rozmowie z Hunem Paetongtarn odpowiedzialnością za poprzednią eskalację obarczyła wojskowych, którzy chcą „wyglądać na twardych”.
Ostatecznie 11 grudnia premier Anutin złożył na ręce króla Vajiralongkorna dymisję, która została przyjęta. Władca zaaprobował też rozwiązanie parlamentu, co oznacza, że wybory muszą zostać przeprowadzone do początku lutego przyszłego roku. Jeszcze przed złożeniem dymisji Anutin zapowiedział, że zawirowania polityczne nie wpłyną na operacje militarne przeciw Kambodży.
Kambodża i miny
Kambodża tez ma rachunki do wyrównania z Tajlandią, niektóre bardzo świeże i bardzo osobiste. 5 grudnia w Genewie odbyło się coroczne posiedzenie państw stron konwencji o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych. Strona tajlandzka miała tam przedstawić mocne dowody, że Kambodża faktycznie intensywnie minuje sporną granicę. Premier Hun Manet, syn Hun Sena, został publicznie upokorzony.
Wznowienie działań militarnych przez Bangkok jest w takim przypadku istnym darem niebios dla Phnom Penh. Dopóki trwają walki, ONZ ani organizacje pozarządowe, takie jak Międzynarodowa Kampania na rzecz Zakazu Min Przeciwpiechotnych, nie mogą zweryfikować na miejscu prawdziwości zarzutów. Ich potwierdzenie byłoby dla Kambodży, kraju ciągle zmagającego się z minami przeciwpiechotnymi pozostałymi po latach wojen, poważnym ciosem wizerunkowym.
Kasyna i cyberprzestępczość
Już w trakcie lipcowych walk, na co zwracali uwagę nasi Czytelnicy, pojawiły się sugestie, że celem ataków tajlandzkiego wojska są działające na terenie Kambodży centra oszustw internetowych. Pierwsze skrzypce grają tutaj chińskie syndykaty. Mocno naciskane w kraju przez organy ścigania, znalazły bezpieczną przystań w Mjanmie, ale także w Kambodży i Laosie. Centra oszustw internetowych działają najczęściej w parze z kasynami zlokalizowanymi wzdłuż granicy z Tajlandią. Parają się także handlem ludźmi i porwaniami turystów, zmuszanych następnie do pracy przy oszustwach. Jako że ofiarami oszustw internetowych prowadzonych z Mjanmy i Kambodży są Chińczycy, Pekin zaczął naciskać na tamtejsze władze – z mieszanymi efektami. Więcej powodzenia osiągnięto, współpracując z Bangkokiem, dla którego działalność syndykatów też jest problemem.
Thai aircraft hitting another Cambodian casino. pic.twitter.com/4bGyGwII1k
— Lee Ann Quann (@AnnQuann) December 10, 2025
Na początku grudnia tajlandzkie władze przeprowadziły uderzenie w syndykaty. Zajęto aktywa o wartości przeszło 300 milionów dolarów, wystawiono nakazy aresztowania 42 osób, z których 29 zatrzymano w pierwszych godzinach akcji. Skonfiskowane środki i nakazy aresztowania dotyczą chińsko-kambodżańskiego potentata Chen Zhi, stojącego na czele objętej amerykańskimi sankcjami Prince Group, oraz obywateli Kambodży Kok Ana i Yim Leaka. Według Bangkoku wszyscy trzej mają powiązania z międzynarodowymi oszustwami internetowymi.
Prince Group stanowczo odrzuca oskarżenia, ale organy ściągania uważają inaczej. W ostatnich miesiącach aktywa grupy o wartości przeszło 450 milionów zajęto w Hongkongu i Singapurze. Sam Chen został w październiku oskarżony przez amerykański departament sprawiedliwości o cyberoszustwa i pranie brudnych pieniędzy. Miejsce pobytu chińsko-kambodżańskiego przedsiębiorcy pozostaje nieznane. Kok An i Yim Leak również należą do kambodżańskiej elity. Bangkok stawia obu zarzuty udziały w cyberprzestępczości i praniu brudnych pieniędzy. Kok An jest oskarżany o udostępnianie swoich nieruchomości grupom przestępczym i użycie nielegalnie pozyskanych środków do nabycia aktywów na terenie Tajlandii.
Teraz zaczyna robić się ciekawie. W połowie listopada król Tajlandii Vajiralongkorn i premier Anutin byli z oficjalną wizytą w Chinach. Wkrótce po ich powrocie wstrzymano prace nad ustawą legalizującą hazard w Tajlandii. W myśl krążących po sieci spekulacji stał za tym Pekin, obawiający się wpływu, jaki może to mieć na „wewnętrzną dynamikę” w Chinach. Bangkok miał też dostać co najmniej zielone światło do rozpoczęcia akcji przeciwko syndykatom działającym na terenie Kambodży.
It would align with typical Chinese political operation,
Conduct this war with our green light,
But don’t shout it out to the world that we’re aligned or involved.
It would explain 100 % why Thailand is acting unleashed.
— OK Then (@okaythenfuture) December 11, 2025
Drony i dalsze komplikacje
Na tym oczywiście nie koniec. Kambodża jest najbliższym partnerem Chin w Azji Południowo-Wschodniej, złośliwie jest nawet określana wasalem Pekinu. Mimo silnych związków wpływy ChRL okazały się zbyt słabe, aby zmusić rządzących krajem do podjęcia zdecydowanych działań przeciwko syndykatom przestępczym. Pekin miał więc zwrócić się do Bangkoku, zmagającego się z tym samym problemem. Tutaj na scenę mogą wchodzić Stany Zjednoczone. Chociaż Trump grzmi na zerwanie firmowanego przezeń rozejmu, na razie nie podjął widocznych działań.
Najpierw jednak zajmijmy się dronami. Doświadczenia wojny rosyjsko-ukraińskiej i wojny domowej w sąsiedniej Mjanmie zachęciły obie strony do zainteresowania się niewielkimi bezzałogowcami i dronami FPV. Zamieszczony poniżej film ma przedstawiać bombardowanie kambodżańskich pozycji przez tajlandzki czterowirnikowiec.
Thai quadcopter hitting a Cambodian position. pic.twitter.com/A4IMOI2wiw
— Lee Ann Quann (@AnnQuann) December 10, 2025
Tajlandzkie wojsko poinformowało media, że przechwyciło łączność przeciwnika. Ze zdobytych w ten sposób informacji ma wynikać, że po stronie Kambodży walczą operatorzy dronów posługujący się językiem angielskim. Media podejrzewały początkowo, że Phnom Penh mogło pozyskać pomoc ze strony Rosji. Hipoteza ta jednak nie odpowiada na zasadnicze pytanie – dlaczego operatorzy posługują się angielskim.
Rezydujący w Tajlandii amerykański analityk Brian Berletic wystąpił z zupełnie inną hipotezą. Walczący po stronie Kambodży operatorzy dronów mogą być Amerykanami. Już administracja Joe Bidena postanowiła wyciągnąć rękę do Phnom Penh, aby zmniejszyć jego zależność od Pekinu. Administracja Trumpa kontynuuje tę politykę. Celem Waszyngtonu ma być „namieszanie” w regionie w celu stworzenia jak największej liczby problemów i dylematów dla Chin.
Thai soldier sniping an alleged Cambodian drone. From the look of it, he wields a M16A3 assault rifle. pic.twitter.com/fXZQYZr4mV
— Lee Ann Quann (@AnnQuann) December 8, 2025
Nieco historii
Oficjalną przyczyną sporu jest długa na 812 kilometrów granica, wytyczona w drugiej połowie XIX wieku przez Francję, sprawującą kolonialne rządy nad Kambodżą. Tajlandia, wówczas jeszcze Syjam, nigdy nie zaakceptowała arbitralnych decyzji przedstawicieli Paryża. Pierwsza dogodna okazja do ich podważenia pojawiła się w roku 1940 wraz z klęską Francji. Doszło do wojny między Syjamem a Indochinami Francuskimi podległymi rządowi w Vichy. W roli rozjemcy wystąpiła wówczas Japonia, która poparła Bangkok. Jednak wraz z klęską i kapitulacją Japonii granica wróciła do przedwojennego przebiegu.
Po wyjściu Francuzów z Indochin w 1954 roku sprawa wróciła na wokandę, i to dosłownie. Obie strony odwołały się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie przynależności ważnej z historycznego i kulturowego punktu widzenia hinduistycznej świątyni Preah Vihear. Trybunał przyznał świątynię Kambodży. Decyzję potwierdzono w roku 2013 po ponownym rozpatrzeniu sprawy. Tajlandia nie uznała werdyktu. Wzdłuż spornej granicy regularnie dochodzi do incydentów. Po raz ostatni walki w rejonie Preah Vihear toczono w roku 2008 i 2011.