Grudzień 2025 roku może okazać się jednym z najważniejszych miesięcy w historii jemeńskiej wojny domowej. Niedawna ofensywa wojsk południowych separatystów zachwiała układem sił w koalicji. Wczoraj legalny rząd Jemenu ogłosił zerwanie porozumienia obronnego ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i ogłosił 90-dniowy stan wyjątkowy.
Czytelnicy, którzy nie śledzą na co dzień wydarzeń w Jemenie, zasługują na kilka słów wstępu. Zazwyczaj konflikt w Jemenie przedstawia się jako wojnę zastępczą między prosaudyjskim rządem i proirańskim Ruchem Huti. Wizja ta nie jest kłamstwem, ale nie oddaje, jak bardzo skomplikowany jest krajobraz polityczny. Dla głębszego zrozumienia historii Jemenu polecamy ten artykuł.
Jednym z najważniejszych graczy wśród jemeńskich jest Południowa Rada Tymczasowa – organizacja zrzeszająca separatystów dążących do przywrócenia niepodległego Jemenu Południowego. Powstała w 2017 roku, w wyniku masowych protestów (nazywanych przez przeciwników zamachem stanu) wywołanych przez odwołanie ze stanowiska gubernatora Adenu Ajdarusa az‑Zubajdiego. W wyniku demonstracji grupa na początku 2018 roku przejęła władzę nad miastem.
Dopiero pod koniec 2019 roku doszło do podpisania porozumienia rijadzkiego, dzięki któremu rząd odzyskał władzę nad stolicą, a Południowa Rada Tymczasowa stała się częścią rządu. Pomimo to konflikty trwały, a sam Aden był rozdarty pomiędzy dwoma siłami. W 2022 roku po ustąpieniu prezydenta Hadiego jego miejsce przejęła Rada Prezydencka, a Az-Zubajdi został jej wiceprzewodniczącym. Ledwie kilka miesięcy później siły południowców rozpoczęły ofensywę przeciwko wojskom rządowym, zajmując większość muhafaz Abjan i Szabwa. Koalicji udało się jednak wytrzymać.

Para amerykańskich i para saudyjskich F-15C oraz saudyjska latająca cysterna KE-3A.
(Royal Saudi Air Force via US Air Force)
Zdobycie tak istotnych wpływów nie byłoby możliwe gdyby nie wsparcie ze strony ZEA, widzących w tym lepszą drogę do realizacji swoich celów niż ślepe podążanie za Arabią Saudyjską. Rząd Jemenu w sporej mierze opiera się na partii Al-Islah, powiązanej z Bractwem Muzułmańskim. Partia al-Islah jest jednym z największych wrogów południowców, konflikt między tymi środowiskami sięga lat 90. i początków zjednoczonego Jemenu. Również ZEA są zajadłym wrogiem Bractwa Muzułmańskiego, w którym widzą zagrożenie dla swojej stabilności politycznej. Saudowie również nie przepadają za Bractwem, jednak w przypadku Jemenu trudne sojusze nie są niczym nowym.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Schodząc poziom niżej, sama PRT również nie jest monolitem. Jest zdecydowanie bardziej scentralizowana niż w 2017 roku, jednak nadal możemy wyróżnić wiele frakcji. Do najważniejszych, oprócz „mainstreamu”, należą Południowe Brygady Gigantów i Elitarne Siły Hadramautu. Te pierwsze składają się przede wszystkim z sił plemiennych, które tożsamość południową łączą z salafizmem, co jest osobliwym mariażem, biorąc pod uwagę komunistyczną przeszłość Południa. Elitarne Siły Hadramautu łączą tożsamość południową z tożsamością hadramaucką.
Ofensywa grudniowa
I to właśnie w Hadramaucie można doszukać przyczyn obecnego konfliktu. Region ten cechuje się silną tożsamością regionalną, słynąc również z diaspory obejmującej wybrzeża Oceanu Indyjskiego. Jest to także jedno z miejsc występowania jemeńskich złóż ropy naftowej. Region jest podzielony między dwa okręgi wojskowe. Pierwszy Okręg Wojskowy obejmuje północne obszary i jest kontrolowany przez wojskowych powiązanych z Al-Islah. Drugi Okręg Wojskowy to Elitarne Siły Hadramautu i inne formacje powiązane z PRT. Pomiędzy nimi znajdowały się Siły Tarczy Narodowej związane z przewodniczącym Rady Prezydenckiej Raszadem al-Alimim, które miały rozdzielać zwaśnione strony.
Trzecią siłą był Sojusz Plemion Hadramautu kierowany przez szejka Ibn Habrisza, który postulował szeroką autonomię regionu. Ibn Habrisz krytykował zarówno jemeńskie władze i południowców, a w lutym tego roku odciął tymczasowo dostawy ropy do Adenu. Pomimo swojej antyrządowej postawy był jednak zdecydowanie bardziej prosaudyjski niż proemiracki. W marcu odbył nawet spotkanie z saudyjskim ministrem obrony, które miało uspokoić sytuację w regionie. Wojowniczy przywódca plemienny rozpoczął również formowanie nowej formacji zbrojnej – Sił Ochrony Hadramautu.
Na początku grudnia PRT zdecydowała się powiedzieć „sprawdzam” i rozpoczęła ofensywę w Hadramaucie. W ciągu kilku dni wojska południowe zajęły niemal cały Hadramaut, w tym miasto Sajun, będące najważniejszym ośrodkiem na północy regionu. W ręce separatystów wpadły również zakłady wydobywcze PetroMasila. Sukces ten w sporej mierze wynikał ze słabości wszystkich pozostałych sił. Zarówno siły Pierwszego Okręgu Wojskowego, jak i Siły Ochrony Hadramautu nie były w stanie zorganizować oporu i najczęściej wycofywały się bez walki. Siły Tarczy Narodowej wykazały więcej zaparcia, ale nie były na tyle silne, aby zatrzymać PRT.
Południowcy zaczęli również ofensywę w muhafazie Al-Mahra (na wschód od Hadramautu, przy granicy z Omanem), gdzie odnieśli szybkie sukcesy kosztem Sił Tarczy Narodowej. W ciągu dwóch tygodni cały region znalazł się pod rządami PRT. Tym sposobem niemal całe tereny dawnej Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu przeszły w ręce separatystów.
UAE-backed Southern Transitional Council controls southern and eastern Yemen, the Houthis control the north and west, while the internationally recognized government controls only limited areas in the north pic.twitter.com/qJSlZMaB6x
— Anadolu English (@anadoluagency) December 30, 2025
Arabia Saudyjska na początku zareagowała pasywnie, starając się zachować jedność koalicji. Saudowie dokonywali przemieszczeń swoich wojsk, jednak nie dążyli do eskalacji. Również krytyka Rijadu była wycelowana przede wszystkim w samą PRT bez nadmiernego antagonizowania ZEA. Stany Zjednoczone też starały się utrzymać jedność koalicji i wydawało się, że podobnie jak w przypadku ofensywy z 2022 roku nastanie moment rozprężenia. W połowie grudnia ministrowie związani z południem zaczęli deklarować przynależność do Państwa Arabii Południowej (południowcy często nie uważają się za Jemeńczyków, co jest istotną różnicą względem czasów dawnej LDRJ).
Saudyjsko-emiracki konflikt nabiera tempa
Nawet deklaracje ministrów i proces umacniania władzy na zdobycznych terenach nie zatrzymał prób dyplomatycznego rozwiązania sporu. Celem Saudyjczyków było zmuszenie PRT do wycofania się z północnego Hadramautu i Al-Mahry, co jednak byłoby de facto kapitulacją ze strony Południowców. W czwartek 25 grudnia Arabia Saudyjska miała wydać komunikat wzywający ZEA do zaprzestania dostaw broni do Al-Mukalli (stolica muhafazy Hadramaut, położona nad Morzem Arabskim). Według komunikatu bezpieczeństwo narodowe królestwa jest czerwoną linią. Jednocześnie Saudowie wyrazili zrozumienie dla sprawy południowej, deklarując, że powinna ona zostać rozwiązana poprzez dialog narodowy. Stanowisko nosi datę 25 grudnia, ale zostało opublikowane dopiero wczoraj.
#Statement | Pursuant to the statement issued by the Ministry of Foreign Affairs on 25/12/2025 corresponding to 5/7/1447 regarding the Kingdom’s concerted efforts, working with the brotherly United Arab Emirates, to end and contain the escalatory steps taken by the Southern… pic.twitter.com/lTyU0gLgpf
— Foreign Ministry (@KSAmofaEN) December 30, 2025
Również wczoraj królestwo podjęło bardziej radykalne działania. Lotnictwo saudyjskie dokonało nalotów na port w Al-Mukalli. Celem miała być broń i pojazdy dostarczone przez ZEA. Swoje działania, bez wątpienia w koordynacji z Rijadem, podjął również legalny rząd Jemenu. Przewodniczący Rady Prezydenckiej Raszad al‑Alimi ogłosił zerwanie paktu obronnego z ZEA i ogłosił 90‑dniowy stan wyjątkowy, który obejmuje między innymi trzydniową blokadę wszystkich przejść granicznych.
ZEA także wydały swój komunikat, w którym potępiły saudyjskie oskarżenia. Według Emiratczyków transport nie zawierał broni, a jedynie pojazdy przeznaczone dla emirackich wojsk w Jemenie, w dodatku Rijad miał wiedzieć o całej operacji. Jednocześnie komunikat zaprzeczył, jakoby ZEA miały pchnąć PRT przeciwko siłom rządowym i jakoby działania Emiratów miały zagrażać bezpieczeństwu Arabii Saudyjskiej. Komunikat zapewnił, że władze emirackie są gotowe do dalszych działań deeskalacyjnych i wskazał, że konsekwencje obecnych sporów mogą być poważne z racji na zagrożenie ze strony Al-Kaidy, Hutich i Bractwa Muzułmańskiego.
WATCH: Footage shows Saudi Arabian Air Force striking targets at Mukalla port in southern Yemen pic.twitter.com/amY9AR7Mdh
— Intel Net (@IntelNet) December 30, 2025
Swoje stanowisko opublikowali wydali również politycy PRT zasiadający w Radzie Prezydenckiej. Według nich decyzja Al-Alimiego jest nielegalna, ponieważ nie ma poparcia większości rady. Ostrzegli także przed potencjalnymi konsekwencjami konfliktu, deklarując jednocześnie chęć współpracy.
New joint statement by the 4 pro-South (STC) members of #Yemen's Presidential Leadership Council (PLC) implies a collision course between #UAE and #Saudi that is set to play out in Yemen.
The statement was posted on the website of the UAE-backed STC in response to earlier… pic.twitter.com/x00DDMr6eh
— Elisabeth Kendall (@Dr_E_Kendall) December 30, 2025
W którą stronę zmierza Jemen?
Obecny konflikt jest największym kryzysem w koalicji arabskiej od początku wojny. Oczywiście nie pierwszy raz dochodzi do podziałów wśród interwentów. W 2017 roku z koalicji wycofał się Katar, co było wynikiem kryzysu dyplomatycznego między Ad‑Dauhą a Rijadem. W tym wypadku mamy jednak do czynienia z istotnym kryzysem między dwoma głównymi interwentami, który swoją skalą znacząco przerósł wszystkie poprzednie spory. Jednocześnie stan ten nie jest opłacalny żadnej ze stron, służąc przede wszystkim wrogom sojuszników.
Decyzja rządu jemeńskiego i saudyjski nalot są zdecydowanie pokazem siły, ale nie oznaczają drogi bez powrotu. Strona emiracko-południowa nadal deklaruje chęć rozmów, a sami Saudowie nie mogą pozwolić sobie na rozpad koalicji. Swoje wysiłki podejmują również dyplomaci amerykańscy. Nie zmienia to faktu, że wypracowanie porozumienia będzie bolesnym procesem.
Jednym z najbardziej oczywistych wniosków z grudnia jest fakt, że obecny model power-sharingu w formie Rady Prezydenckiej jest nieefektywny i nie jest w stanie stworzyć spójnego frontu przeciwko Hutim. Nie jest to wniosek nowy, ale raczej potwierdzenie opinii wyrażanej przez środowiska eksperckie od dłuższego czasu. Również promowany przez rząd centralny projekt federalizacji, ogłoszony jeszcze w 2013 roku i nigdy niewprowadzony, wydaje się nieprzekonywający dla wielu Jemeńczyków.
The United Arab Emirates said it was pulling out its remaining forces in Yemen after Saudi Arabia backed a call for UAE forces to leave the country within 24 hours, in a major crisis between the two Gulf powers and oil producers https://t.co/CfKt8obCD2 pic.twitter.com/qMauZbf8I2
— Reuters (@Reuters) December 30, 2025
PRT swoją ekspansją po raz kolejny pokazała niezdolność rządu do skutecznego działania. Jeśli południowcy zdołają utrzymać zdobycze, będzie to istotny krok w stronę niepodległości. Ta jednak wcale nie jest taka oczywista. Nowe państwo nadal musiałoby walczyć z Ruchem Huti, który planuje rządzić w całym kraju. Według opinii przeciwników Az-Zubajdiego separatyzm południowy wzmocni Hutich, a niepodległe południe byłoby łatwym kąskiem dla liczebniejszej północy. Kolejnym problemem jest uznanie międzynarodowe. Nawet ZEA nie deklarują otwarcie chęci uznania nowego tworu, a poza nimi Az-Zubajdi nie może liczyć na żadne zauważalne poparcie.
Ofensywa PRT jest również kolejną oznaką rosnących ambicji ZEA, które chcą być regionalną potęgą, na równi z Arabią Saudyjską. Jemen jest w tym wypadku elementem większej układanki, którą możemy zobaczyć przede wszystkim w Afryce, o czym pisaliśmy w tym tekście. Abu Zabi chce zwiększać swoje wpływy w Jemenie, ale na ten moment nie ma zamiaru całkowitego wyparcia Arabii Saudyjskiej. ZEA obecnie posiadają jedynie niewielkie siły w Jemenie, a według wstępnych doniesień oddziały te posłusznie zaczynają pakować się do domu. Nie wiadomo, czy ZEA planują wycofać się z Sokotry. Brak własnych sił zdecydowanie nie oznacza końca wpływów, a PRT wraz z Siłami Narodowego Oporu (które działają na zachodzie kraju i są nieco inną historią) nadal są istotnymi graczami zapewniającym ZEA istotne wpływy w Jemenie.
Rozgrywka jeszcze się nie skończyła, Arabia Saudyjska i legalny rząd Jemenu jawią się na ten moment jako najwięksi przegrani. Obecny system władzy w Jemenie nie działa, a po stronie saudyjskiej brakuje konkretnej wizji, jak rozwiązać problem. Warto jednak pamiętać, że piłeczka jest obecnie po stronie Rijadu, który może w najbliższych dniach i godzinach pokazać PRT, gdzie naprawdę leży jej miejsce. Formacje prosaudyjskie, choć upokorzone, nadal są zauważalną siłą, która przeorganizowana, może jeszcze odzyskać swoje pozycje. Odpowiedź saudyjska i jej skuteczność będzie kluczowa dla przyszłości Jemenu. Szanse na rozbicie PRT są jednak niewielkie, a problem południowy będzie trwał. Pytaniem pozostaje jego intensywność.