Fińska policja poinformowała dziś, że zatrzymany w Sylwestra drobnicowiec Fitburg (IMO: 9250397) został zwolniony z aresztu i w eskorcie statków straży granicznej opuścił wody terytorialne Finlandii. Niemniej decyzja o jego zwolnieniu nie wpływa na dalszy ciąg śledztwa. Utrzymano areszt dla jednego członka załogi Fitburga, a kilku innych marynarzy wciąż objętych jest zakazem opuszczania Finlandii. Nie oznacza to również spowolnienia działań wobec „floty cieni”. Amerykanie utrzymują tempo, a przyłączają się do nich Brytyjczycy.

– Wstępne śledztwo prowadzone przez fińską i estońską policję na statku zostało zakończone, co pozwala na uchylenie zajęcia – powiedział Risto Lohi, dyrektor generalny do spraw śledczych w centralnej policji kryminalnej. – Wczoraj, w niedzielę 11 stycznia, sąd okręgowy w Helsinkach wydał decyzję o tymczasowym aresztowaniu członka załogi statku Fitburg w celu przeprowadzenia dalszego procesu. Część załogi statku nadal pozostaje objęta zakazem podróżowania.

Statek opuścił port w Kantviku około godzinny 11.00. Służby ciągle monitorowały dalszy rejs jednostki zarówno przez wody fińskie wody terytorialne, jak i wyłączną strefę ekonomiczną. W komu­ni­ka­cie opublikowanym przez policję wskazano, że śledztwo będzie się toczyć, a służby przygotują niezbędne sprawozdania z zakresu swoich kompetencji. Do tej pory przeprowa­dzono inspekcję dna morskiego na trasie drobnicowca i miejsca uszkodzenia kabla.

Tymczasem fińska agencja transportu (Traficom) przeprowadziła na pokładzie statku inspekcję państwa portu (PSC). Podczas inspekcji przetestowano sprzęt oraz sprawdzono stan i zgodność instalacji, wyposażenia, armatury i systemów statku, a także nadzorowano ćwiczenia bezpieczeństwa przeprowadzone przez załogę. Agencja dodała, że liczba uchybień jest typowa dla wieku statku, a ich charakter jest niewielki. Podczas inspekcji nie stwierdzono uchybień, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu.

– Fińskie władze zareagowały szybko i zapobiegły ewentualnym dalszym szkodom w Zatoce Fińskiej. Dzięki sprawnej współpracy, władze są w stanie reagować na zerwanie kabli i inne podobne sytuacje – przekazał dziś Jari Liukku, helsiński komendant policji.

Przypomnijmy: załoga Fitburga jest podejrzewana o uszkodzenie kabla telekomunikacyjnego Elisa. Jednostka wyszła z portu w Sankt Petersburgu i kierowała się do Hajfy w Izraelu. Długi na 65 kilometrów kabel biegnie po dnie Zatoki Fińskiej na szlaku Helsinki–Tallinn. Operator poinformował, że uszkodzenia nie spowodowały zakłóceń w funkcjonowaniu instalacji.

Szybko ustalono, że za zdarzenie może odpowiadać Fitburg. Podejrzewaną jednostkę zlokalizowano na wodach wyłącznej strefy ekonomicznej Finlandii. Do akcji skierowano patrolowiec fińskiej straży granicznej Turva (IMO: 9650377) i śmigłowiec. Pogranicznicy zaobserwowali, ze jedna z kotwic drobnicowca znajduje się w wodzie, a statek wciąż się porusza. Służby weszły na pokład jednostki i nakazały zatrzymanie się oraz podniesienie kotwicy. Następnie Fitburg w eskorcie straży granicznej wszedł do portu w Kantviku.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Na pokład jednostki weszli również fińscy celnicy, którzy znaleźli w ładowni drobnicowca stal konstrukcyjną. Zgodnie z interpretacją ekspertów celnych przedmiotowa stal jest produktem objętym sankcjami sektorowymi nałożonymi przez Unię Europejską. Import takich towarów objętych sankcjami jest zabroniony na mocy unijnych przepisów. Towar zatrzymano w celu ustalenia warunków importu. Ponadto podjęto decyzję o wszczęciu postępowania przygoto­waw­czego w sprawie ewentualnego popełnienia przestępstwa dotyczącego importu towaru objętego sankcjami.

W ubiegłym tygodniu Łotwa zgłosiła uszkodzenie kolejnego podmorskiego kabla telekomunikacyjnego na Morzu Bałtyckim. Tym razem chodziło o kabel światłowodowy łączący ją z Litwą. Miejsce awarii zlokalizowano na wodach terytorialnych Łotwy, na wysokości portu w Lipawie.

Ustawa „Bezpieczny Bałtyk” podpisana

Istotnym wydarzeniem z punktu widzenia bezpieczeństwa morskiego Polski było podpisanie przez prezydenta kilka dni temu ustawy określanej jako „Bezpieczny Bałtyk”. Dokument precyzuje nowe zasady dotyczące zakresu interwencji wobec statków obcej bandery, jakie mogą podejmować polskie siły morskie, i zasad użycia wobec nich broni. Rozszerzone kompetencje zyskuje nie tylko Marynarka Wojenna, lecz także Straż Graniczna.

W pierwszej kolejności należy jednak doprecyzować pojęcie „siły morskie”, ponieważ w mediach i części publikacji bywa ono często używane zamiennie z określeniem „marynarka wojenna”, co nie jest do końca poprawne. Według Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego siły morskie to ogół posiadanych przez państwo środków przeznaczonych do ochrony i obrony interesów państwa na akwenach morskich.

Przekładając tę definicję na polskie polskie podwórko: w skład polskich sił morskich wchodzą zarówno Marynarka Wojenna, jak i Straż Graniczna, a dokładniej Morski Oddział Straży Granicznej, a także administracja morska w postaci Urzędów Morskich, służby ratownicze (Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa), Policja i wybrane komórki Służby Celno-Skarbowej. Wprowadzenie nowej ustawy ma przede wszystkim zmienić sposób działania dwóch kluczowych instytucji: Marynarki Wojennej i Straży Granicznej, zmiany jednak dotyczą również pozostałych rodzajów sił zbrojnych.

Ustawa rozszerza przesłanki użycia Sił Zbrojnych RP poza granicami państwa o działania bezpośrednio służące wzmocnieniu bezpieczeństwa Polski, co w praktyce umożliwia okrętom monitorowanie sytuacji także na wodach międzynarodowych Bałtyku bez długotrwałych procedur. Kluczowym rozwiązaniem jest przekazanie ministrowi obrony narodowej uprawnienia do kierowania okrętów na takie akweny bez konieczności każdorazowej decyzji prezydenta, co znacząco skraca czas potrzebny na reakcję.

Do tej pory każdorazowe zaangażowanie polskich okrętów w misję poza granicami kraju wymagało podpisu prezydenta. Oczywiście jest to procedura, która zajmuje dużo czasu i nie pozwoliłaby szybko zainterweniować chociażby wobec podejrzanej jednostki w przypadku uszkodzenia gazociągu lub kabla energetycznego poza polskim obszarami morskimi. Przepis ten początkowo był krytykowany ze strony Biura Bezpieczeństwa Narodowego jako ograniczenie decyzyjności prezydenta wobec użycia sił zbrojnych poza granicami kraju. Ostatecznie spór zażegnano i doprecyzowano zasady w jakich to minister może oddelegować na przykład polskie okręty.

W przypadku zaangażowania polskich okrętów w NATO-wskie zespoły zadaniowe Standing NATO Maritime Group lub Standing NATO Mine Countermeasures Group konieczne jest uruchomienie Polskich Kontyngentów Wojskowych, o czym ostatecznie decyduje prezydent. Taka sama procedura obowiązuje we wszystkich innych przypadkach stacjonowania polskich żołnierzy poza granicami. Przykładowo od 1 lipca do 31 grudnia ubiegłego roku w SNMCMG1 operował trałowiec ORP Necko (639) w ramach PKW „Noteć”. Z kolei od 1 stycznia, przez kolejne sześć miesięcy, dyżur w tym zespole pełni okręt dowodzenia siłami przeciwminowymi ORP Kontradmirał X. Czernicki (511) w ramach PKW „Czernicki”, będąc jednocześnie okrętem flagowym zespołu i sprawując nad nim dowodzenie.

Natomiast w przypadku sytuacji wyjątkowych i nagłych, jak właśnie próba sabotażu podmorskiej infrastruktury krytycznej, to szef resortu obrony będzie mógł podjąć decyzję o oddelegowaniu okrętów poza granice polskich obszarów morskich. Załogi okrętów otrzymają również uprawnienia kontrolne podobne do tych przysługujących do tej pory jednostkom Straży Granicznej. W sytuacjach uzasadnionego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa Marynarka Wojenna będzie mogła dokonywać abordażu i inspekcji jednostek pływających obcych bander. Okręty mogą też wymuszać na innych jednostkach zmianę kursu.

Z kolei w przypadku Straży Granicznej zapisano, iż prawo do zatrzymywania statków obcych bander i kierowania ich do określonych portów będzie powiązane z ochroną infrastruktury krytycznej, za co formacja ustawowo odpowiada. Tak więc w szczególnych sytuacjach dowódcy jednostek Straży Granicznej będą mogli zatrzymywać jednostki pływające w ramach ochrony infrastruktury podmorskiej.

Najważniejszą zmianą jest prawo do użycia broni przez jednostki Marynarki Wojennej i lotnictwo wojskowe w sytuacjach związanych z obroną infrastruktury krytycznej, samoobroną oraz ochroną innych okrętów i statków powietrznych sił zbrojnych, a także jednostek Straży Granicznej i Policji. W sytuacjach nagłych decyzję o otwarciu ognia może podjąć dowódca okrętu lub statku powietrznego po uzyskaniu zgody Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Co do zasady użycie broni powinno być poprzedzone strzałem ostrzegawczym, jednak wymóg ten może zostać pominięty w przypadku bezpośredniego ataku na okręt, samolot lub chronione jednostki czy obiekty.

Ustawa, poza regulacjami dotyczącymi bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim, doprecyzowuje także zasady użycia uzbrojenia wobec wrogich rakiet i bezzałogowców naruszających polską przestrzeń powietrzną. Wprowadza możliwość podjęcia decyzji o ich zestrzeleniu przez dowódców niższego szczebla – na przykład pilotów myśliwców – gdy wydanie rozkazu przez dyżurnego dowódcę obrony powietrznej jest niemożliwe lub brak z nim łączności. Jedno­cześ­nie uszczegółowiono zasady udziału lotnictwa sojuszniczego w patrolowaniu i obronie polskiego nieba. Ustawa wchodzi w życie w ciągu 14 dni od opublikowania w Dzienniku Ustaw.

Na Karaibach

Nie ustaje amerykańska kampania wymierzona we „flotę cieni”. Po tym jak 7 stycznia amerykańska straż wybrzeża i jednostki specjalne zajęły zbiornikowce Marinera vel Bella 1Sophia, 9 stycznia USCG poinformowała o zajęciu zbiornikowca Olina. Abordażu dokonał połączony zespół sił specjalnych startujący z pokładu lotniskowca USS Gerald R. Ford (CVN 78). Statek przewoził wenezuelska ropę i miał bogatą historię zmieniania bander (w chwili zajęcia pływał pod banderą Timoru Wschodniego) i żeglowania z wyłączonym AIS. Po raz ostatni system nadał sygnał z pokładu Oliny 52 dni przed zajęciem przez USA. Do tej pory głównie woził rosyjską ropę do Indii i Chin.

Amerykańskie działania zmierzające nie tyle do rozprawy z „flotą cieni”, ile zablokowania wywozu wenezuelskiej ropy, zaczynają przynosić efekty. Jak podaje Reuters, między 1 a 5 stycznia z portów u wybrzeży Wenezueli wyszło kilkanaście zbiornikowców. Trzy zostały przechwycone przez Amerykanów. Do 8 stycznia kolejne trzy wróciły do portów wyjścia, a do 10 stycznia kolejnych siedem obrało kurs powrotny.

Rzecznik Pentagonu Sean Parnell we wpisie na Twitterze z 10 stycznia poinformował, że w ciągu poprzednich 24 godzin co najmniej siedem zbiornikowców należących do „floty cieni” zawróciło, aby uniknąć przechwycenia. „Wiedzą, że mówimy poważnie” – stwierdził Parnell, po czym zapowiedział ściganie wszystkich jednostek przewożących wenezuelską ropę.

Jak wynika z informacji zdobytych przez Reutersa, wszystkie zbiornikowce faktycznie przewoziły ropę naftową. Wszystkie z wyjątkiem Marinery/Belli 1. Według wenezuelskiej aktywistki opozycyjnej Vanessy Chacón zbiornikowiec miał przewozić znacznie cenniejszy ładunek. Na pokładzie znaleziono jakoby 1,5 tony złota w niestandardowych sztabkach, charakterystycznych dla nielegalnych kopalń z południowej Wenezueli. Do tego kilka palet z euro w gotówce.

Z uwagi na odcięcie od systemu SWIFT i konieczność pozostanie poza oficjalnym systemem finansowym Iran i Rosja chętnie prowadzą rozliczenia w złocie lub gotówce. Chacón porównuje Marinerę/Bellę 1 do bankowej furgonetki, chociaż z uwagi na okoliczności zajęcia statku bardziej trafne jest dokonane przez jednego z naszych Czytelników porównanie do galeonów hiszpańskiej złotej floty, na które polowali piraci i korsarze.

Złoto i pieniądze nie wyczerpują listy. Agencja do Walki z Narkotykami miała znaleźć ślady narkotyków, konkretnie kokainy. Nie wiadomo, kiedy Marinera/Bella 1 przewoziła ten ładunek. Niewykluczone, że w obliczu pościgu załoga zdecydowała się wyrzucić przewożone narkotyki za burtę. Listę zamykają układy nawigacyjne, potencjalnie dla bezzałogowców. Główny problem z rewelacjami Chacón polega na tym, że nie podaje ona swoich źródeł. Nadal musimy czekać na oficjalne informacje albo chociaż inne przecieki.

Na scenę wchodzą Brytyjczycy

Bliższa rozwiązania może być zagadka udziału w zatrzymaniu Marinery/Belli 1 śmigłowców MH-6 należących do 160. Lotniczego Pułku Operacji Specjalnych „Night Stalkers”. Little Birdy są chętnie stosowane przez amerykańskich komandosów z powodu łatwości transportu i możliwości skrytego podejścia do celu. Małe rozmiary mają jednak swoją ceną w postaci skromnego zapasu paliwa. Wobec niemożności tankowania w locie i ograniczonych możliwości zabierania dodatkowych zbiorników paliwa udział tych śmigłowców w operacji na środku północnego Atlantyku był zaskoczeniem.

MH-6 musiały startować z pokładu jakiegoś okrętu. W grę wchodzą kutry USCG uczestniczące w operacji, ale jest też inna możliwość. Już 7 stycznia brytyjski minister obrony John Healey oficjalnie przyznał, że w operacji zatrzymania zbiornikowca uczestniczyły samoloty patrolowe RAF-u i szybki zbiornikowiec RFA Tideforce. To z jego pokładu mogły startować śmigłowce z komandosami.

– Brytyjskie siły zbrojne wykazały się umiejętnościami i profesjonalizmem, wspierając udane przechwycenie przez Stany Zjednoczone statku Bella 1, który zmierzał do Rosji. Działanie to było częścią globalnych wysiłków mających na celu walkę z łamaniem sankcji – powiedział Healey – Ten statek, mający niechlubną historię, jest częścią rosyjsko-irańskiej osi unikania sankcji, która podsyca terroryzm, konflikty i nędzę od Bliskiego Wschodu po Ukrainę.

Healey zapowiedział również dalszy udział Wielkiej Brytanii w działaniach przeciwko „flocie cieni”. Do tej pory Brytyjczycy ograniczali się do sankcji, jednak wkrótce może się to zmienić. Londyn szukał przez ostatnich kilka miesięcy uzasadnienia prawnego dla zajmowania statków i jak zrozumiało to BBC, znalazł rozwiązanie. Podstawy może dostarczyć Ustawa o sankcjach i praniu pieniędzy z roku 2018. Nie wiadomo jednak, kiedy brytyjskie siły zbrojne mogą zostać skierowane do działań. Taki krok na pewno mocno by skomplikował życie „flocie cieni” i praktycznie zablokował dla niej szlaki wokół Wysp Brytyjskich. Działania Londynu mogłyby tez stać się inspiracją dla innych państw Europy, prowadząc do zamknięcia Bałtyku i poważnego ograniczenia ruchu przez Morze Śródziemne i Norweskie.

Radosław Drożdżewski, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International