29 września 1938 roku rozpoczęła się słynna konferencja w Monachium. Jedną z najważniejszych postaci w niej uczestniczących był ówczesny brytyjski premier Neville Chamberlain. Jego decyzje budzą do dziś gorące spory, mało kto jednak zdaje sobie sprawę z motywów jego postępowania.

Kilka dni wcześniej, 20 (?) września 1938 roku, do rąk członków brytyjskiego rządu trafiła niewielka, sześciostronicowa notatka dotycząca kwestii rozpoczęcia ewentual­nej wojny z Niemcami. Jej autor, generał Ismay, poruszał istotną kwestię: jeśli ma dojść do wojny, to – z brytyjskiego punktu widzenia – lepiej, żeby wybuchła teraz czy później?

Od czego zależy punkt widzenia?

Jak wszyscy (chyba?) wiemy, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ujmując to samo acz w innych słowach, na każde zagadnienie z zakresu polityki można spojrzeć w różny sposób, uwzględniając interesy różnych polityków, grup czy całych narodów. Bardzo istotny jest także moment budowania danej opinii, jako że poglądy na wiele kwestii zmieniają się z czasem.

Konferencja w Monachium jest jednym z najlepszych przykładów zasadności tego powiedzenia. Nie dość, iż zderzyły się tam interesy kilku ówczesnych mocarstw (i paru mniej­szych państw), to na ocenę jej skutków mocno wpływa fakt wybuchu drugiej wojny świa­to­wej w 1939 roku, nakazujący późniejszym badaczom przyjęcie niejako „jedynej słusznej”, głęboko negatywnej oceny zarówno samej konferencji (postrzeganej jako nieudana próba zatrzymania Hitlera), jak i ówczesnego postę­po­wa­nia brytyjskiego premiera Neville’a Chamberlaina. Fakt przejęcia władzy w maju 1940 roku przez Winstona Churchilla, niezwykle barwnego i wyrazistego polityka, pogłębia jedynie wrażenie politycznej niemocy Chamberlaina.

Działo przeciwlotnicze na Moście Westminsterskim w czasie „kryzysu monachijskiego”, 1938.
(IWM ART 5104)

Niniejszy artykuł musi jednak, siłą rzeczy, skupić się na czymś znacznie drobniejszym niż pojedynek dwóch tytanów brytyjskiej polityki XX wieku. Jego przedmiotem jest skromna analiza niewielkiego dokumentu, wytworzonego praktycznie tuż przed konferencją w Monachium. Choć liczy zaledwie kilka stron, jego treść może wpłynąć na to, jak postrzegamy dziś tamte wydarzenia i o co tak naprawdę grał Chamberlain.

Mała teczka w wielkim archiwum

Dokument nosi dosyć długą nazwę: „Note on the question of whether it would be to our military advantage to fight Germany now, or to postpone the issue”. Przekładając to na bardziej zrozumiałe słowa, jest to notatka dotycząca kwestii tego, czy – z mili­tar­nego punktu widzenia – korzystniejsze dla Wielkiej Brytanii byłoby wejście w stan wojny z Niemcami teraz (to jest w 1938 roku) czy może później.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 82%

Jej autorem jest generał Hastings Lionel Ismay, pełniący w 1938 funkcję sekretarza Komitetu Obrony Imperialnej i odpowiedzialny za przygotowanie Wielkiej Brytanii do nadchodzącej wojny. Nie wchodząc głębiej w jego biografię, wystarczy zaznaczyć, iż była to osoba mająca w latach 30. rozległą wiedzę na temat stanu brytyjskich przygotowań do nieuchronnej drugiej wojny światowej. Każe to spojrzeć na jego słowa z pełną powagą.

Cel notatki został jasno przedstawiony już w drugim akapicie. Ismay chce, bez wchodzenia w rozbudowane porównania potencjałów militarnych i ekonomicznych poszczególnych państw, zwrócić uwagę rządu na pewne zagadnienie które, jego zdaniem, umknęło do tej pory uwadze.

Swoje rozważania oparł na paru prostych założeniach:

  • na morzu dominują floty Wielkiej Brytanii i Francji, posiadające znaczącą przewagę nad flotami Niemiec i Włoch;
  • na lądzie Niemcy nie dysponują wystarczającymi siłami do szybkiego pokonania Francji, nawet przy współpracy Włoch;
  • Niemcy dominują nad anglo-francuskimi siłami powietrznymi, mając także bardzo rozbudowaną obronę przeciwlotni­czą.

W tej samej części Ismay dokonuje bardzo barwnej oceny brytyjskiej obrony przeciwlotni­czej:

Z drugiej strony nasza aktywna obrona przeciwlotni­cza jest niedostatecznie wyposażona i przechodzi męki reorganizacji, podczas gdy nasze pasywne systemy obrony dopiero wyłaniają się z fazy embrionalnej.

Zaraz potem następuje czas na wniosek wypływający z tej części notatki:

Z powyższego podsumowania wynika, że gdybyśmy mieli jutro wypowiedzieć wojnę Niemcom, największym niebezpieczeństwem, na jakie bylibyśmy narażeni, a zarazem jedyną szansą Niemiec na osiągnięcie szybkiego rozstrzygnięcia, byłaby możliwość nokautującego uderzenia z powietrza.

Wyraźnie czuć tu duch medialnej paniki po bombardowaniu Guerniki w 1937 roku, echa wypowiedzi Stanleya Baldwina z 1932 („bombowiec zawsze się przedostanie”) czy Giulia Douheta z 1921 („Wywalczyć panowanie w powietrzu – znaczy zwyciężyć, ponieść w powietrzu klęskę – znaczy zostać pokonanym i zmuszonym do przystania na warunki, jakie nieprzyjaciel zechce narzucić”). Wielka Brytania i Francja mogły pokonać Niemców na lądzie i na morzu, ale w powietrzu Wielka Brytania była prawie bezbronna. I nie było to tylko czcze gadanie.

Gloster Gladiator.
(domena publiczna via Wikimedia Commons)

Patrząc na twarde dane dotyczące ówczesnego brytyjskiego lotnictwa myśliwskiego i samej obrony przeciwlotni­czej , łatwo zrozumieć, co skłoniło Ismaya do zajęcia tak jednoznacznego stanowiska. We wrześniu 1938 roku Dowództwo Lotnictwa Myśliwskiego dysponowało jedynie 29 dywizjonami myśliwskimi. Jedynie pięć z nich wyposażono w nowoczesne samoloty Hawker Hurricane. Kolejne pięć latało na dwupłatowych Glosterach Gladiatorach, dziesięć musiało sobie radzić na samolotach Gloster Gauntlet, kolejne siedem wyposażono w Hawkery Demony, a listę zamykały trzy dywizjony z myśliwcami Hawker Fury. Trzy ostatnie typy to dwupłaty, ale z otwartymi kabinami. Łącznie 406 maszyn w linii, 160 w rezerwie. Według założeń przyjętych przez generała Hugh Dowdinga, odpowiedzialnego za brytyjskie siły powietrzne, do obrony Wielkiej Brytanii niezbędne było 45 dywizjonów myśliwskich.

Jak prezentowało się wyposażenie obrony przeciwlotni­czej? Na zakładane 960 ciężkich dział plot, posiadano 334. Lekkie? Powinno być 1112. Na stanie? Zero. Karabiny maszynowe Vickers K, mające służyć do bezpośredniej obrony lotnisk? Według planu – 1300. Na stanowiskach? Ani jednego. W innych kategoriach też nie było lepiej. Brytyjczycy powinni byli dysponować 4128 reflektorami przeciwlotni­czymi, ale posiadali 1430. Listę uzupełniają balony zaporowe – zamiast 1455 było ich zaledwie 500. Z powodów braków kadrowych można było jednak użyć jednocześnie zaledwie 140 sztuk.

Braki sprzętowe oznaczały, że o ile sam Londyn i ujście Tamizy było bronione przez 163 działa, o tyle do osłony Derby czy Coventry można było przeznaczyć zaledwie po cztery ciężkie działa przeciwlotni­cze.

Hawker Demon.
(IWM / ATP 7279B)

Według ówczesnych brytyjskich przypuszczeń, jeśli Niemcy skoncentrowaliby całe lotnictwo bombowe (oceniane na 1400 samolotów) na ataku na Wielką Brytanię, mogliby w ciągu jednego dnia (wykonując około 720 samolotolotów) zrzucić ponad 900 ton bomb. Zakładano też, że przez pierwsze dwa miesiące wojny Niemcy będą mogli wykonywać 400–500 samolotolotów dziennie.

Tak wyglądał „punkt siedzenia” Ismaya we wrześniu 1938 roku.

Czas płynie… ale na czyją korzyść?

Wiedząc już, jak wyglądały brytyjskie przygotowania do wojny w powietrzu w czasie konferencji monachijskiej, łatwiej zrozumieć dalszą część omawianej notatki. Ismay proponuje krótkie ćwiczenie teoretyczne, małe „co by było, gdyby”. Proponuje przyjęcie założenia, że Niemcom tym razem się upiekło, połykają Czechosłowację, a za pół roku (czy rok) następuje kolejny kryzys, niedający tym razem Wielkiej Brytanii innej możliwości niż wypowiedzenie wojny. Jak w takim wariancie będzie prezentować się sytuacja? Ismay znowuż dokonuje prostego wyliczenia.

  • potencjał militarny Niemiec i ich prestiż międzynarodowy wzrosną, natomiast pozycja międzynarodowa Wielkiej Brytanii może zostać nadszarpnięta;
  • sytuacja na morzu pozostanie bez zmian, aczkolwiek Niemcy mogą być bardziej samowystarczalne i przez to bardziej odporne na blokadę morską;
  • liczebność i poziom wyszkolenia armii niemieckiej ulegną zwiększeniu, Niemcy ukończą też umocnienia na swojej zachodniej granicy;
  • Niemcy mogą być silniejsze na lądzie niż Francja i Wielka Brytania, mając jednak na uwadze przewagę defensywy nad ofensywą w wojnie lądowej i siłę Linii Maginota, nie mogą mieć nadziei na szybkie rozstrzygnięcie na lądzie;
  • najważniejszym aspektem całej sprawy jest relatywne porównanie sił powietrznych po upływie 6–12 miesięcy.

Następująca poniżej część notatki jest jej najbardziej złożoną, i definitywnie najbardziej kontrowersyjną, częścią. Argumentację Ismaya można jednak streścić w następujący sposób.

W powietrzu, inaczej niż na lądzie, przewagę ma strona atakująca. Obrona nie jest jednak bezradna. W odpowiedzi na nowe cięższe bombowce pojawiają się udoskona­lone myśliwce, a OPL zyskuje na znaczeniu dzięki nowym metodom wykrywania samolotów i naprowadzania dział (dziś już wiemy, że chodziło o radar). Jak pisze Ismay, „czas powinien, w rzeczy samej, zredukować obecną przewagę atakujących w wojnie powietrznej”.

Okładka poradnika dla ludności cywilnej, wydanego w 1938 roku.

Czy jednak w tym samym czasie Niemcy nie udoskonaliliby swojej obrony przeciw­lot­ni­czej? Ismay twierdzi, że nie. Dlaczego? Bo osiągnęła już 100% saturacji pod względem użycia reflektorów przeciwlotni­czych, balonów czy dział. Skoro setka balonów zaporowych wystarczy do uniemożliwienia przelotu przez dany obszar na określonej wysokości, to dodanie kolejnych stu nic nie zmieni. Jeżeli do wykrywania i podświetlania celów na danym obszarze potrzeba 16 reflektorów, to zwiększanie ich liczby nie przyniesie zwiększonej skuteczności. Niemcy „już” są silne, Wielka Brytania jest słaba.

Brytyjczycy potrzebują więc czasu, by choć zmniejszyć różnicę między możliwościami własnej i niemieckiej OPL.

Wszystko ma swoją cenę

Warto w tym momencie ponownie odwołać się do danych liczbowych. Między lipcem a wrześniem 1938 roku RAF otrzymał 28 Gladiatorów, 56 Hurricane’ów i dziewięć nowoczesnych myśliwców Supermarine Spitfire. Kolejne dwa miesiące przyniosły 52 Hurricane’y i 20 Spitfire’ów. Jesienne (1938) prognozy wskazywały, że od początku 1939 roku fabryki będą w stanie dostarczać miesięcznie 25–30 Gladiatorów, 30–35 Hurricane’ów, 20–30 Spitfire’ów i 10–20 „wieżyczkowych” samolotów myśliwskich Boulton Paul Defiant.

Ostatni kwartał 1938 roku przyniósł około 30 ciężkich dział przeciw­lot­ni­czych wraz z osprzę­tem. Zakładano także, iż co miesiąc do użytku trafi 150 reflektorów przeciw­lot­ni­czych i 100 lokalizato­rów akustycz­nych, jednak produkcja dział Boforsa (40 mm) dopiero raczkowała. Każdy kolejny miesiąc zapewniał więcej samolotów, dział, pocisków i innych rzeczy niezbędnych do obrony kraju przed atakiem z powietrza.

Wielka Brytania potrzebowała czasu z jeszcze jednego powodu. We wrześniu 1938 roku istniało zaledwie pięć stałych stacji radarowych i trzy mobilne. Dla porównania: w lipcu 1940 roku Wielka Brytania posiadała 22 stacje radarowe „Chain Home” i 30 stacji „Chain Home Low”.

Konkluzja notatki Ismaya. CAB 21/544, TNA.
(Łukasz Męczykowski)

Wróćmy jednak do notatki. Na jej piątej stronie Ismay przechodzi do podsumo­wania:

  • wchłonięcie Czechosłowacji przez Niemcy zwiększy ich potencjał militarny i prestiż, prawdopodobnie umożliwiając wystawienie silniejszych niż dotychczas sił lądowych przeciwko Francji i Wielkiej Brytanii;
  • w powietrzu Niemcy mogą zachować swą przewagę nad brytyjsko-francuskim lotnictwem, jednak jeśli Wielka Brytania podejmie niezbędny wysiłek, może osiągnąć równowagę lub znacznie zredukować niemiecką przewagę, a to może samo w sobie stanowić silny środek odstraszający przed atakiem Luftwaffe;

Trzeci punkt podsumowania jest na tyle istotny, iż warto przytoczyć go w całości:

Z powyższego wynika, że z wojskowego punktu widzenia czas gra na naszą korzyść, a jeśli wojna z Niemcami ma nadejść, lepiej będzie walczyć z nimi za, powiedzmy, 6–12 miesięcy, niż przyjąć obecne wyzwanie.

Co więc proponuje Ismay na łamach swej sześciostronicowej notatki? Sprzedać Czechosłowację w imię bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii.

Podsumowanie

To, w jaki sposób (i czy w ogóle) notatka wpłynęła na postępowanie Chamberlaina w Monachium, pozostanie prawdopodobnie na zawsze przedmiotem spekulacji. Warto jednak odnotować, iż Chamberlain postąpił dokładnie tak, jak radził mu Ismay, i do końca życia bronił swej decyzji, argumentując, iż zrobił to dla dobra i bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. Pozostaje w tym momencie wyrazić żal, iż zmarł tak szybko (9 listopada 1940 roku), przez co nie miał możliwości szerszej obrony swojego stanowiska.

Autor notatki będącej podstawą niniejszego artykułu żył o wiele dłużej. Zmarł dopiero w 1965 roku w wieku 80 lat. Zdążył pozostawić po sobie wspomnienia, opublikowane w 1960 roku. Niestety, Ismay, jako były sekretarz generalny NATO (w latach 1952–1957, pierwsza osoba pełniąca taką funkcję), podszedł do opisywania wspomnianej kwestii jak rasowy polityk, klucząc, gdzie się tylko dało. Co ciekawe, we wspomnieniach uznał, że Wielka Brytania powinna pójść na wojnę już w 1938 roku, jest to jednak wypowiedź oparta wyraźnie o wiedzę zdobytą już po zakończeniu drugiej wojny światowej. Nadal też nie opuszczają go pewne wątpliwości.

Niestety, jak to zwykle bywa, część zawartości teczki uznano w późniejszym czasie za mało istotną i zniszczono. CAB 21/544, TNA.
(Łukasz Męczykowski)

Jakie jest więc znaczenie omawianego dokumentu? Przede wszystkim wskazuje jasne i racjonalne (z brytyjskiego punktu widzenia) powody odroczenia wybuchu wojny. Nie ma tu służalczości, uległości czy naiwności, tylko prosta analiza. Dziś nie jesteśmy gotowi do wojny, za pół roku (a jeszcze lepiej za rok) będziemy mieli o wiele większe szanse. Ten czas można jednak kupić wyłącznie za cenę sprzedaży Czechosłowa­cji Hitlerowi. Na jednej stronie szali leżał więc los środ­kowo­euro­pej­skiego państwa, jednego z tworów Traktatu Wersal­skiego, na drugiej – życie i bezpieczeństwo mieszkańców Wielkiej Brytanii, a może nawet przyszłość tego kraju jako takiego.

Czy rzeczywiście jest tak zaskakujące, iż premier Wielkiej Brytanii, mający opiekować się jej mieszkańcami i dbać o ich dobrobyt, podjął taką, a nie inną decyzję?

Może czas mu trochę odpuścić?

Bibliografia

CAB 21/544, A note on the question of whether it would be of military advantage to Britain to fight Germany now or postpone the issue, by General Ismay, 1938, TNA.
R.A.F. Narrative. Air defence of Great Britain. Volume I. Growth of Fighter Command, July 1936 – June 1940. Air Historical Branch (I) Air Ministry.
The memoirs of General The Lord Ismay K.G., P.C., G.C.B., C.H., D.S.O., London 1960.
Peter T. Marsh, The Chamberlain Litany. Letters within a Governing Family from Empire to Appeasement, London 2010.
Giulio Douhet, Panowanie w powietrzu, Warszawa 1965.
Richard Hough, Denis Richards, The Battle of Britain. The greatest air battle of World War II, London 1989.
Chain Home Radar Networks in July 1940 [dostęp 28.01.2026].
The LORD PRESIDENT of the COUNCIL (Mr. Baldwin) [dostęp 28.01.2026].

Narodowe Archiwum Cyfrowe