Niemiecki Federalny Urząd Antymonopolowy wyraził zgodę na funkcjonowanie wspólnego przedsięwzięcia KNDS Deutschland i Rheinmetalla. W praktyce oznacza to zielone światło dla prac nad nowym czołgiem podstawowym, nazywanym w mediach Leopard 3. Nie jest to równoznaczne z końcem niemiecko-francuskiego programu MGCS, o którego śmierci pogłoski są cały czas przesadzone. Na pewno szykują się natomiast istotne zmiany w pancernym segmencie europejskiego przemysłu zbrojeniowego.
Dochodzenie Federalnego Urzędu Antymonopolowego (Bundeskartellamt) nie miało w gruncie rzeczy nic do czynienia z nowym czołgiem. Jego przedmiotem była zawiązana przez KNDS Deutschland i Rheinmetalla spółka Projekt System & Management (PSM), której celem jest realizacja zamówienia na dostawy bojowych wozów piechoty Puma. Pojawiły się obawy, że podmiot zdobędzie monopolistyczną pozycję na rynku. Bundeskartellamt stwierdził, że skala kontraktu na Pumy i dalszy rozwój konstrukcji są wyzwaniem, z którym ani KNDS, ani Rheinmetall nie poradziłyby sobie samodzielnie. Szybkie dostawy wozów dla Bundeswehry muszą zostać zagwarantowane, w związku z czym Urząd zatwierdza działalność spółki PSM.
Decyzja Bundeskartellamt została ogłoszona 15 grudnia. Już dwa dni później komisja finansów Bundestagu zatwierdziła kolejny etap finansowania umowy ramowej na dostawy Pum. Program o łącznej wartości 4,2 miliarda euro zakłada dostawę 200 bojowych wozów piechoty w standardzie S1. Co istotne, według informacji serwisu Hartpunkt parlamentarzyści zażądali zwiększenia zamówienia do 250 wozów.
Kontrakt na pierwszą partie Pum S1 jest już w trakcie realizacji. Bundeswehra posiada obecnie 350 SPz Puma (337 bojowych wozów piechot i 13 pojazdów nauki jazdy). Po uwzględnieniu zatwierdzonych 250 wozów daje to liczbę 600 bojowych wozów piechoty, która ma zostać osiągnięta na początku następnej dekady. Ogółem zapotrzebowanie Bundeswehry jest obecnie ocieniane nawet na tysiąc gąsienicowych bojowych wozów piechoty.
SPz Puma of Panzergrenadierbataillon 122 during Exercise Iron Wolf 2025 pic.twitter.com/j4HUB4bX8A
— War Diary (@WarDiaryOffi) May 17, 2025
Teraz możemy wrócić do clou programu, czyli Leoparda 3. W swoim komunikacie Bundeskartellamt stwierdził, że „dotychczasowa struktura organizacyjna PSM ma być w przyszłości wykorzystana również do realizacji jeszcze nieprzyznanego zamówienia Bundeswehry na opracowanie i dostawę nowego czołgu podstawowego. Czołg ten ma stanowić rozwiązanie pomostowe do czasu dostawy nowego czołgu podstawowego, który ma zostać opracowany do roku 2045 w ramach współpracy niemiecko-francuskiej”.
Tym sposobem Urząd dał też zielone światło dla prac nad Leopardem 3. Przypomnijmy, że 5 lutego tego roku Federalny Urząd do spraw Wyposażenia, Technik Informatycznych i Wsparcia Eksploatacji Bundeswehry (BAAINBw) zamieścił na europejskiej platformie zamówień publicznych TED informacje o siedmiu kontraktach. Umowy zawarto jeszcze w listopadzie i grudniu 2024 roku, ich celem jest zwiększenie zdolności bojowych czołgu Leopard 2. Wśród nich znalazły się opracowanie zautomatyzowanego układu stabilizacji, trzech rodzajów amunicji armatniej kalibru 130 milimetrów, układu samoobrony i nowego układu napędowego. Wśród firm którym przyznano kontrakty są oczywiście: Rheinmetall, KNDS Deutschland i Hensoldt.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Każde z wymienionych zleceń osobno nie wprowadzałoby bardzo daleko idących zmian, może z wyjątkiem armaty. W komplecie dają jednak na dobrą sprawę zupełnie nowy czołg, stąd nazwa Leopard 3 zamiast Leopard 2AX wydaje się bardziej uzasadniona. Bundeswehra stawia przy tym ambitny harmonogram prac. Pełne wyniki badań mają zostać przedstawione do listopada 2026 roku. Na ich podstawie zostaną opracowane konkretne wymagania wobec czołgu, który ma zacząć trafiać do jednostek już na początku lat 30.
Przechodzimy tutaj do najważniejszego pytania: jaka będzie relacja między Leopardem 3 a MGCS‑em? Leopard 3 został wprawdzie wyraźnie określony jako rozwiązanie pomostowe, ale te lubią zostawać na dłużej. Do tego nad Renem i Łabą nie brakuje takich, co projekt wspólnego czołgu z Francją najchętniej spuściliby ze schodów, i to delikatnie mówiąc. Nie chodzi tutaj tylko o Armina Pappergera, prezesa Rheinmetalla, który regularnie podkreśla, że nowe czołgi są potrzebne już teraz, a nie około 2045 roku. Andreas Schwarz, deputowany SPD, członek parlamentarnych komisji budżetowej i obrony, wzywa do dalszego inwestowania w rozwój Leoparda 2 i tylko w niego. Zdaniem Schwarza Leo 2 to sprawdzony sprzęt, a to oszczędza czas, pieniądze i nerwy. Przedstawiciele niemieckiej branży zbrojeniowej mniej lub bardziej otwarcie głoszą, że Francja niewiele wnosi do projektów pancernych.
Nie jest to jedyny projekt nowego czołgu, w który zaangażowani są giganci niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. 1 lipca oficjalnie ruszył projekt MARTE (Main ARmoured Tank of Europe). Pierwsze skrzypce grają oczywiście KNDS Deutschland i Rheinmetall, które zawiązały już spółkę MARTE ARGE. Projekt jest jednak znacznie szerszy. W skład konsorcjum wchodzi 51 podmiotów z 12 państw europejskich. Oprócz Niemiec są to: Belgia, Hiszpania, Estonia, Finlandia, Grecja, Włochy, Holandia, Norwegia, Rumunia i Szwecja. Na liście zaangażowanych firm są między innymi Leonardo, Indra i Saab. MARTE ma silne wsparcie ze strony ministerstw obrony państw członkowskich i uzyskał już grant w wysokości 20 milionów euro z Europejskiego Funduszu Obrony.
We Francji także nie brakuje głosów wzywających do samodzielnego opracowania nowego czołgu. Paryż jednak twardo obstaje przy programie MGCS i oficjalnie nie jest zainteresowany rozwiązaniami pomostowymi. Jak stwierdził szef Dyrekcji Generalnej do spraw Uzbrojenia Emmanuel Chiva, MGCS nie jest wstrzymany, nie jest w stanie upadłości, po prostu znajduje się w fazie rozruchu. Sama DGA czeka, aż uczestniczące w programie firmy przedstawią spójną propozycję „systemu systemów”. Francuscy decydenci mają świadomość, że ich pole manewru jest znacznie mniejsze niż Niemców i na dobrą sprawę muszą stawiać na wspólny program. stąd też nacisk na wprowadzenie MGCS w roku 2040, wtedy bowiem kresu dobiegnie resurs Leclerców.
Nad Sekwaną większe zainteresowanie niż Leopard 3 i MARTE budzą nadchodzące zmiany w KNDS. Spółka powstała poprzez połączenie KMW i Nextera właśnie w celu opracowania MGCS. Jednak rozbieżne interesy i odmienna struktura (KMW to firma prywatna, Nexter państwowa) doprowadziły do zachowania podziału na KNDS Deutschland i France. Na początku przyszłego roku w obu spółkach zajdą zmiany personalne. 1 stycznia na czele KNDS Deutschland stanie Christian Schulz, były dyrektor finansowy Renk Group. Z kolei od 5 stycznia nowym prezesem KNDS France będzie Nicolas Groult, były dyrektor wykonawczy spółki Pandrol, specjalizującej się w infrastrukturze kolejowej.
Rachat d’une partie de KNDS par Rheinmetall. C’est l’avenir de la place de la France dans l’industrie d’armement terrestre en Europe qui se joue. Si ces rumeurs se confirment, l’heure est à une vigilance de tous les instants ! @CaVautrin @RufoAlice @J_M_Jacques… https://t.co/zQUKU1ASeR
— Jean-Louis Thiériot (@JL_Thieriot) December 11, 2025
Skąd ta zmiana? KNDS zamierza wejść na giełdę, odpowiednio we Frankfurcie nad Menem i Paryżu. Tutaj leży powód francuskich niepokojów. Rheinmetall szykuje się bowiem do wykupienia części udziałów, zwłaszcza KNDS Deutschland. Armin Papperger nigdy nie krył się z zamiarem wykupienia znaczącego, jeśli nie większościowego, pakietu akcji najpierw KMW, potem KNDS, i stworzenia europejskiego giganta zbrojeniowego. Wstępne rozmowy z KMW prowadzono już w roku 2018. Teraz sytuacja jest znacznie korzystniejsza dla Rheinmetalla. Jak donosi serwis Zone Militaire, kontrolująca KNDS Deutschland rodzina Bode-Wegmann nosi się z zamiarem sprzedaży nawet połowy swoich udziałów w spółce.
To zaś uruchomiło w Paryżu dzwonki alarmowe. Jeśli Rheinmetallowi udałoby się nabyć akcje, zdobyłby kontrolę nad całym konsorcjum i osłabił pozycję francuskiego przemysłu zbrojeniowego, przynajmniej jego pancernej części. Stąd też nawoływania deputowanego i byłego wiceministra do spraw weteranów Jeana-Louisa Thiériota, by zachować czujność.
