28 stycznia drugi lotniskowiec typu Gerald R. Ford wyszedł ze stoczni Newport News Shipbuilding w stanie Wirginia w pierwszy rejs – na próby morskie prowadzone pod egidą stoczni Huntington Ingalls Industries. Po latach opóźnień CVN 79, dla którego wybrano imię USS John F. Kennedy, wreszcie wykonuje poważny krok w kierunku wcielenia do służby. Ale oczywiście wszystko jeszcze może się odwrócić, wszak próby są po to, aby zauważyć ewentualne problemy.
Według danych z dokumentów budżetowych i analitycznych Kongresu przejęcie Kennedy’ego przez marynarkę wojenną przesunięto na marzec 2027 roku, a szacowany koszt pozyskania okrętu urósł do blisko 13,2 miliarda dolarów (prawie dwa miliardy więcej niż szacowano w roku 2018). Tego terminu nie da się już przyspieszyć, ale prawda jest taka, że to i tak dużo za późno. Pierwszy lotniskowiec typu Nimitz ma zostać wycofany już w tym roku. Skutek jest taki, że Waszyngtonowi przejściowo będzie brakowało jednego lotniskowca.
Program Fordów jest wyjątkowo ambitny nawet jak na amerykańskie standardy. Idą za tym rosnące koszty i przeciągające się harmonogramy. Pierwszy okręt zwodowano 11 października 2013 roku, ale oficjalne wcielenie go do służby nastąpiło dopiero 22 lipca roku 2017. Okręt wyszedł w pierwszy rejs operacyjny w październiku 2022 roku. Przypomnijmy pokrótce, jak to wyglądało.
Problemy pierwszego okrętu
Problemy Forda dotyczyły głównie nowinek technicznych odróżniających nową generację lotniskowców od poprzedniej, a zwłaszcza systemów Electromagnetic Aircraft Launch System (EMALS) i Advanced Arresting Gear (AAG), czyli odpowiednio katapult i lin hamujących. EMALS i AAG miały być systemami prostszymi i wydajniejszymi od klasycznych rozwiązań, jednak przez wiele lat sprawiały problemy, a na ich temat krytycznie i z właściwym sobie „urokiem” wypowiadał się nawet prezydent Donald Trump. EMALS do startu samolotów wykorzystuje energię elektromagnetyczną, zamiast tłoków na parę. Również w AAR liny hamujące są połączone z systemem elektromagnetycznym, a nie hydraulicznym.
Mimo problemów technicznych oba systemy działały (podczas jednej fazy testów Super Hornety startowały z Forda ponad 80 razy na dobę) i szybko zyskały sympatię marynarzy. Na Nimitzach pod pokładem znajdują się ociekające smarami urządzenia hydrauliczne, mechaniczne i pneumatyczne, które na Fordzie zastąpiono czystymi, dobrze wentylowanymi modułami elektrycznymi. W lutym 2020 roku lotniskowiec zakończył próby morskie, których celem było sprawdzenie kompatybilności EMALS i AAG z samolotami F/A-18E/F Super Hornet, E-2D Advanced Hawkeye, C-2A Greyhound, EA-18G Growler i T-45 Goshawk.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Uważni Czytelnicy zauważyli, że powyższa lista nie obejmuje F-35C. Formalnie lotniskowce typu Ford są przystosowane do przyjmowania na pokład maszyn tego typu, ale jest to w gruncie rzeczy fikcja prawna mająca zaspokoić wymagania postawione przez Kongres. Pierwszym okrętem typu Ford, który przyjmie na pokład F-35C, stanie się najpewniej właśnie CVN 79.
W tym miejscu musimy przypomnieć o chińskim sukcesie, mającym wymiar tak techniczny, jak i propagandowy. F-35C po raz pierwszy startował z naziemnego EMALS w listopadzie 2011 roku, czyli jakieś cztery lata przed położeniem stępki pod lotniskowiec Fujian. W roku 2025 J-35 wystartował z pokładu chińskiego lotniskowca za pomocą katapulty elektromagnetycznej, podczas gdy F-35C nie wystartował jeszcze z pokładu Forda. Wizerunkowo wygląda to fatalnie.
Ford musiał przezwyciężyć także inne problemy. Szczególnie uparte były podnośniki dla uzbrojenia Advanced Weapons Elevator. Mają one udźwig zwiększony z ponad 4,7 tony do blisko 10,9 tony, a dzięki zastosowaniu silników liniowych, podobnych jak w kolejach elektromagnetycznych, rozwijają też o połowę wyższą prędkość pionową – 45 metrów na minutę. Forda wyposażono łącznie w jedenaście podnośników uzbrojenia. Siedem ma przenosić bomby i pociski z magazynów na pokład hangarowy, a trzy – z hangarowego na lotniczy. Jedenasta winda ma być uniwersalna. W zależności od potrzeb będzie transportować między pokładami uzbrojenie i palety z zaopatrzeniem, a w sytuacji krytycznej – ewakuować rannych marynarzy z pokładu startowego.
Oprócz tego konieczne było rozwiązanie pomniejszych usterek w stacjach radiolokacyjnych, generatorach energii elektrycznej i w napędzie (wadliwe komponenty spowodowały przegrzewanie się jednej z głównych przekładni, które przekazują moc na śruby napędowe). W 2019 roku zapowiadano, że Ford nie będzie gotowy do wyjścia w rejs bojowy aż do 2024 roku.
W Fordach wprowadzono też modyfikacje mające odzwierciedlać postępujące zmiany w społeczeństwie. W porównaniu z Nimitzami znacznie większą część załogi będą mogły stanowić kobiety. CVN 78 jest pierwszym okrętem lotniczym US Navy pozbawionym pisuarów. Wszystkie jednostki tego typu mają być neutralne płciowo – wszystkich pomieszczeń bytowych można użyć niezależnie od płci personelu, co ma być wygodą dla dowództwa w zmieniających się realiach kadrowych i dać większy komfort marynarzom.

MH-60S Knighthawk z eskadry HSC-9, podchodzi do lądowania na Fordzie w trakcie ćwiczeń „Silent Wolverine”.
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Jackson Adkins)
Co dalej?
Stępkę pod drugi lotniskowiec typu Gerald R. Ford położono w sierpniu 2015 roku. CVN 79 miał być przekazany marynarce wojennej w czerwcu roku 2024. Trzy lata temu termin przesunięto na rok 2025. Oficjalnie zwiększenie nakładu prac w okresie bezpośrednio po wodowaniu Kennedy’ego (co nastąpiło w październiku 2019 roku) miało sprawić, że w ostatecznym rozrachunku lotniskowiec będzie szybciej gotowy do pełnoprawnej służby liniowej. Jak widać, średnio się to udało.
Kennedy ma wejść do służby z istotnymi różnicami wobec Forda. Najważniejsza dotyczy sensorów: CVN 79 otrzymał stację radiolokacyjną AN/SPY-6(V)3, czyli „ścianowy” wariant stacji EASR (Enterprise Air Surveillance Radar), zamiast sprawiającego kłopoty techniczne Dual Band Radar. W wersji dla typu Ford SPY-6(V)3 to zestaw trzech stałych anten zapewniających dookolną świadomość sytuacyjną oraz funkcje kontroli ruchu lotniczego i samoobrony.
W praktyce ostatnim etapem budowy amerykańskich okrętów jest przegląd techniczny określany jako Post Shakedown Availability, podczas którego likwiduje się problemy techniczne stwierdzone w trakcie pierwszych, krótkich jeszcze rejsów. Często dochodzą do tego prace wykończeniowe, a także wprowadzanie pierwszych modernizacji, gdyż PSA może dobiec końca kilka lat po oddaniu okrętu do służby. Dla przykładu: Gerald R. Ford zakończył swoją Post-Shakedown Availability 30 października 2019 roku – dwa lata i trzy miesiące po oficjalnym podniesieniu bandery.

Czerwiec 2017 roku, opuszczanie sekcji rufowej Kennedy’ego przed jej złączeniem z innymi sekcjami kadłuba.
(US Navy)
Kolejne Fordy to budowany właśnie Enterprise (CVN 80), którego wodowanie powinno nastąpić za dziesięć miesięcy, i Doris Miller (CVN 81), pod który stępka zostanie położona za rok. Dwa następne lotniskowce typu Ford – piąty i szósty – zostaną nazwane: USS William J. Clinton (CVN 82) i USS George W. Bush (CVN 83).
Między wycofaniem Nimitza a przyjęciem Kennedy’ego US Navy będzie posiadała tylko („tylko”) dziesięć lotniskowców. Na mocy ustawy powinna ich mieć dwanaście. Portem macierzystym Nimitza jest Kitsap i tam też znajdzie dom Kennedy. Ford stacjonuje na co dzień w Norfolku w stanie Wirginia.
Stary Kennedy
US Navy miała w przeszłości pięć innych okrętów noszących nazwę Kennedy, ale tylko jeden był nazwany na cześć byłego prezydenta – USS John F. Kennedy (CV 67). Był to jeden z czterech lotniskowców typu Kitty Hawk, ostatniego typu „superlotniskowców” o napędzie konwencjonalnym, stanowił jednak samodzielnie osobny podtyp. Był krótszy od pozostałych trzech Kitty Hawków o pięć metrów, miał inaczej ukształtowany skośny pokład lotniczy i był przystosowany do wyposażenia w sonar (którego jednak nigdy nie zainstalowano). Na wczesnym etapie projektowania przewidywano nawet wyposażenie go w napęd jądrowy.
Przyjęty do służby we wrześniu 1968 roku Kennedy nie wziął udziału w wojnie wietnamskiej. Początek służby upłynął mu na rejsach operacyjnych na Morzu Śródziemnym, gdzie między innymi czuwał nad Bliskim Wschodem w trakcie wojny Jom Kipur.
Szczytowym punktem służby Big Johna była operacja „Pustynna Burza”. Łącznie od 17 stycznia do 27 lutego 1991 roku grupa lotnicza Kennedy’ego wykonała 2895 samolotolotów i przeprowadziła 114 uderzeń lotniczych. W 2002 roku podczas wojny w Afganistanie samoloty z CV 67 zużyły około 29 tysięcy ton amunicji. Niestety w ostatniej dekadzie służby był najdroższym w utrzymaniu lotniskowcem amerykańskiej marynarki wojennej. Po opuszczeniu bandery w sierpniu 2007 roku Big John trafił do Inactive Ship Maintenance Facility w Filadelfii. To jedna z trzech placówek tego rodzaju, gdzie wycofane ze służby okręty oczekują na ostateczną decyzję o ich losie.
Przez wiele lat wydawało się bardzo prawdopodobne, że CV 67 zostanie okrętem muzeum, może nawet w Bostonie, stolicy stanu Massachusetts, rodzinnego stanu prezydenta Kennedy’ego. W 2010 roku kandydatami były Providence w Rhode Island i Portland w Maine. W kolejnych latach dwie organizacje starające się o utworzenie muzeum musiały jednak odpuścić. W październiku 2017 roku zapadła decyzja o złomowaniu CV 67, a także USS Kitty Hawk (CV 63).
Stocznia International Shipbreaking w Brownsville w stanie Teksas kupiła Kennedy’ego i Kitty Hawka za dwa centy, musiała jednak się zobowiązać do przeholowania okrętów we własnym zakresie. 16 stycznia ubiegłego roku stary Kennedy wyszedł w tygodniowy rejs do Brownsville. Miłośnicy historii i techniki okrętowej zaapelowali do szefostwa International Shipbreaking, aby przed rozpoczęciem złomowania na krótko udostępniono oba okręty zwiedzającym. Kontrakt z US Navy uniemożliwia jednak przedsiębiorstwu wpuszczanie na pokład osób postronnych. W International Shipbreaking pocięto wcześniej na złom inne amerykańskie lotniskowce – USS Constellation, USS Independence i USS Ranger.
