W trakcie odbywającej się w Rzymie International Fighter Conference 2025 ogłoszono, że w położonej na Sycylii bazie Trapani zostanie utworzone międzynarodowe centrum szkolenia pilotów F-35. Będzie to pierwszy tego typu ośrodek szkoleniowy poza Stanami Zjednoczonymi. Szczegóły nowego przedsięwzięcia nie są jeszcze znane, ale wiadomo, że kadra instruktorska będzie rekrutowana spośród wielu państw użytkujących myśliwce tego typu.
Pierwsze informacje w tej sprawie pojawiły się już na początku kwietnia. W czasie obchodów 102. rocznicy utworzenia włoskich sił powietrznych minister obrony Guido Crosetto zapowiedział utworzenie centrum szkolenia pilotów F-35. Wtedy jeszcze lokalizacja szkoły nie była ujawniona, ale minister powiedział, że na pewno nie będzie to baza Decimomannu na Sardynii, w której działa inny międzynarodowy ośrodek szkolenia pilotów – IFTS (International Flight Training School). Jednak już wtedy krążyły pogłoski, że nowa szkoła może zostać ulokowana na Sycylii.
Niedługo powinniśmy poznać więcej szczegółów dotyczących nowej szkoły, ponieważ rozpoczęcie prac zaplanowano na pierwszy kwartał przyszłego roku. Całość ma być gotowa wiosną 2028 roku. Inwestycja nie tylko przyczyni się do zwiększenia wydajności szkolenia przyszłych pilotów F-35 i utrwali pozycję Włoch w branży wojskowego szkolenia lotniczego, ale także będzie mocnym impulsem do rozwoju gospodarczego Sycylii, pozostającej jednym z biedniejszych regionów państwa.
Utworzenie nowego centrum szkoleniowego dla przyszłych pilotów F-35 ma związek z coraz większą liczbą samolotów dostarczanych coraz szerszemu gronu użytkowników. Przez kilkanaście pierwszych lat programu F-35 całość szkolenia odbywała się w bazie Luke w Stanach Zjednoczonych. Szkolili się tam zarówno piloci amerykańscy, jak i z innych państw użytkujących Lightningi II. Liczba kursantów, a co za tym idzie, również samolotów, urosła do tego stopnia, że na lotnisku i w okolicznej przestrzeni powietrznej nie ma miejsca na dodatkowe maszyny.
W związku z tym podjęto decyzję o uruchomieniu drugiego ośrodka szkoleniowego, również w Stanach Zjednoczonych. Wybór padł na bazę lotniczej gwardii narodowej Ebbing w Fort Smith w stanie Arkansas. Tam szkolą się jedynie piloci z państw, które kupiły lub kupią ten samolot w ramach procedury Foreign Military Sales. Jako pierwsi rozpoczęli szkolenie piloci z Singapuru, a po nich także Polacy, Niemcy, Finowie i Szwajcarzy.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Baza Ebbing pomieści trzydzieści sześć samolotów, ale limit nie zostanie zużyty tylko na F-35. W to samo miejsce przebazowały się również stacjonujące w Stanach Zjednoczonych F-16 należące do Singapuru, które wcześniej także stacjonowały w bazie Luke. Innym minusem tej lokalizacji jest to, że na miejscu nie ma symulatorów, dlatego pierwsza, naziemna część szkolenia jest realizowana we florydzkiej bazie Eglin. Tym samym, chociaż Ebbing w pewnym stopniu odciążyło bazę Luke, nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów związanych ze szkoleniem F-35.
W przeszłości, w przypadku myśliwców czwartej generacji, wiele państw organizowało szkolenia u siebie. W przypadku F-35 postawiono na integrowane wielonarodowe centra treningowe, podobnie jak zrobiono z międzynarodowymi centrami serwisowymi czy magazynami części zamiennych. W przypadku szkolenia takie rozwiązanie pozwala na obniżenie kosztów. Poszczególni użytkownicy nie muszą budować u siebie całego zaplecza szkoleniowego czy kupować symulatorów. Ponadto wykorzystanie samolotów powinno być bardziej efektywne.
Co prawda każde państwo kupujące F-35 (poza Izraelem) pozostawia kilka egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych, dokładając się do puli samolotów wykorzystywanych do szkolenia, ale w przypadku awarii któregoś z nich zawsze można wykorzystać egzemplarz należący do innego kraju. Do tego scentralizowany system pozwala szkolić wszystkich pilotów według tego samego programu, co później przekłada się na interoperacyjność sojuszniczych sił powietrznych.
Za prowadzeniem szkolenia w Stanach Zjednoczonych przemawiały także inne aspekty. Pierwszym jest dostępność przestrzeni powietrznej. Państwa europejskie mają znacznie mniejszą powierzchnię, a komercyjny ruch lotniczy jest duży, przez co trudno w nich było wytyczyć dużą przestrzeń powietrzną niezbędną do szkolenia pilotów F-35. Poza tym F-35 są głośniejsze od F-16, a w Europie obowiązują ostrzejsze normy hałasu. Stany Zjednoczone dysponują nad terenami pustynnymi dużymi poligonami lotniczymi, na których można ćwiczyć wszystkie elementy wykorzystania myśliwców.
Drugą kwestią jest bezpieczeństwo. F-35 jest najnowocześniejszym myśliwcem w arsenale państw NATO. Wiele jego charakterystyk, w tym szczególnie skuteczna powierzchnia odbicia, ale też charakterystyka pracy radaru czy łączność, pozostaje niejawnych i użytkownicy chcą, by tak pozostało jak najdłużej. W związku z tym centra szkolenia ulokowano tak, aby były jak najdalej od potencjalnych przeciwników, którzy mogliby chcieć zbierać dane za pomocą rozpoznania elektronicznego. W grę wchodzi również cyberbezpieczeństwo. Każda baza, w której stacjonują F-35, wymaga specjalnego zaplecza o wysokim stopniu ochrony przed atakami hakerskimi. Między innymi z tego powodu w Polsce szkolenie na F-35 nigdy nie będzie prowadzone w pełnym zakresie. Nasze poligony są za blisko Rosji.
Centrum szkolenia na Sycylii wychodzi naprzeciw tym problemom. Po pierwsze: wielu użytkowników F-35 nie będzie już musiało na wiele miesięcy wysyłać pilotów za ocean. Pozwoli to na obniżenie kosztów i zwiększy morale, bo możliwe będą na przykład krótkie wizyty w domu. Po drugie: w rejonie Sycylii dostępna jest rozległa przestrzeń powietrzna nad Morzem Śródziemnym. Latanie nad wodą nie tylko pozwala na realizację ćwiczeń na dużym obszarze, ale też na latanie z prędkościami naddźwiękowymi. Do tego zwykle panują tam sprzyjające warunki pogodowe. I po trzecie: Sycylia jest daleko od Rosji. Co prawda Rosja zawsze może wysłać w ten rejon okręt rozpoznania elektronicznego, ale w obecnej sytuacji jest to znacznie utrudnione, a do tego mniej efektywne w porównaniu z naziemnymi instalacjami rozpoznawczymi.

