Brytyjski resort obrony ma zamiar pozyskać zdolność do tankowania samolotów za pomocą sztywnego wysięgnika (boomu). Wszystkie latające cysterny Voyager KC.2 i KC.3 będące obecnie do dyspozycji Royal Air Force mają możliwość tankowania samolotów jedynie metodą giętkiego przewodu. Rozszerzenie tych zdolności ma związek przede wszystkim z planowanym wdrożeniem myśliwca nowej generacji tworzonego w ramach programu Global Combat Air Program (GCAP).
Podsekretarz stanu w ministerstwie obrony Luke Pollard w (dość ogólnikowej) odpowiedzi na interpelację członka Izby Gmin poinformował, że plany pozyskania samolotów z takimi zdolnościami istnieją oraz dodał, że wprowadzenie nowego rozwiązania zapewni suwerenność Wielkiej Brytanii w zakresie tankowania powietrznego i zwiększy interoperacyjność Royal Air Force z sojusznikami i partnerami.
Pollard nie wskazał jednak nawet orientacyjnego terminu, kiedy takie rozwiązanie mogłoby być wdrożone, ani tego, jak ono będzie wyglądało w praktyce. W przypadku Wielkiej Brytanii programy zbrojeniowe potrafią się ciągnąć latami i często są realizowane w fatalny sposób.
O konieczności posiadania przez Royal Air Force latających cystern ze sztywnym przewodem mówi się już od dawna. W naszym archiwum można znaleźć artykuł sprzed dekady dotyczący tego tematu. Już wtedy generał Greg Bagwell mówił, że z operacyjnego punktu widzenia wyposażenie chociaż części Voyagerów w boomy jest konieczne, ale brytyjskie siły powietrzne nie dysponowały funduszami na modernizację samolotów wyposażonych jedynie w giętkie przewody.

Voyager w Mount Pleasant w typowej wrześniowej pogodzie na Falklandach.
(Sgt Andy Holmes / RAF / UK MOD © Crown copyright 2021)
Obecnie pod względem finansów przeznaczanych na brytyjską obronność niewiele się zmieniło. Nadal głównym argumentem przy realizacji wszelkich programów zbrojeniowych jest ciągła chęć jak największego ograniczania kosztów.
Nie inaczej było z zakupem obecnych latających cystern na początku XXI wieku. W tej chwili brytyjskie siły powietrzne mają do dyspozycji czternaście Voyagerów, będących brytyjskim wariantem Airbusa A330 MRTT. Kluczowe jest określenie „mają do dyspozycji”, a nie „posiadają”, ponieważ dla oszczędności samolotów nie kupiono, ale są one wynajmowane od prywatnego konsorcjum AirTanker, którego udziałowcami są Airbus, Rolls-Royce, Cobham, Babcock i Thales.
Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.
Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.
W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.
Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Ze wspomnianych czternastu maszyn na co dzień dostępnych jest tylko dziewięć. Pozostałe są dostępne na żądanie Royal Air Force, na przykład w razie zaistnienia kryzysu lub wojny, ale na co dzień są udostępniane przez konsorcjum AirTanker na zasadach komercyjnych na rynku światowym, przy czym usługi tankowania powietrznego są dostępne jedynie dla klientów wojskowych, a klienci cywilni mogą skorzystać z usług transportowych. Voyager może zabrać do 45 ton ładunku, w tym maksymalnie 300 pasażerów.
Spośród maszyn wykorzystywanych na co dzień przez Royal Air Force jedna została zmodyfikowana do przewozu ważnych osobistości i nosi nazwę własną Vespina. Samolot cały czas zachowuje zdolność od tankowania w powietrzu.
Ponadto jedna maszyna nosi cywilną rejestrację i jest obsługiwana przez cywilnych pilotów, ale jest do wyłącznej dyspozycji ministerstwa obrony. Ten konkretny samolot jest wykorzystywany na trasie z Wielkiej Brytanii na Falklandy w ramach South Atlantic Airbridge. Przedstawianie go jako samolotu cywilnego znacznie upraszcza formalności związane z przelotami w przestrzeni powietrznej innych państw oraz ewentualnymi lądowaniami na ich lotniskach. Jest także ukłonem w stronę państw przyjaznych Argentynie, które mogłyby mieć nieprzyjemności ze strony Buenos Aires z powodu przepuszczania brytyjskich samolotów wojskowych na Falklandy.
Flota czternastu Voyagerów jest podzielona po równo pomiędzy warianty KC.2 i KC.3. Różnią się one liczbą punktów tankowania. Voyagery KC.2 mają na końcach skrzydeł zasobniki Cobham 905E i mogą tankować dwa samoloty równocześnie. Voyagery KC.3 mają dodatkowo na środku kadłuba zasobnik Cobham 805E o zwiększonej wydajności. Taka flota pozwala na tankowanie samolotów bojowych Typhoon i F-35B, a także transportowców A400M Atlas C.1.
Voyagery nie mogą jednak tankować kilku innych kluczowych typów samolotów będących w uzbrojeniu Royal Air Force, ponieważ dysponują one jedynie złączem dla sztywnego wysięgnika. Są to samoloty rozpoznania elektronicznego RC-135W Rivet Joint, samoloty wczesnego ostrzegania E-7A Wedgetail, morskie samoloty wielozadaniowe P-8A Poseidon czy transportowce C-17A Globemaster III.

Wycofane już ze służby brytyjskie samoloty E-3D Sentry AEW.1 otrzymały odbieraki do pobierania paliwa z giętkiego przewodu.
(Airwolfhound, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)
Jak wspomnieliśmy, nie wiadomo, jak dokładnie od strony technicznej ma wyglądać pozyskanie nowych zdolności. Jest kilka możliwości. Pierwszą jest modernizacja wszystkich lub części samolotów wykorzystywanych w tej chwili i dodanie im boomu. Wszystkie A330 MRTT są wstępnie przygotowane do jego instalacji. Wielka Brytania z nich zrezygnowała ze względu na oszczędności finansowe i masowe.
Z technicznego punktu widzenia dodanie sztywnego wysięgnika byłoby operacją prostą, ale wymagającą negocjacji z konsorcjum AirTanker odnośnie do podziału kosztów czy ponownej certyfikacji. Z drugiej strony ministerstwo może uznać, że inwestowanie w samoloty używane nie ma większego sensu i lepszy będzie zakup fabrycznie nowych latających cystern.
Obecne Voyagery mogą tankować inne samoloty, ale same nie mogą pobierać paliwa w trakcie lotu. Zdolność taka jest właściwie już standardem, ale przy zamawianiu swoich maszyn Brytyjczycy z tej opcji zrezygnowali. Zakup nowych maszyn byłby okazją do naprawienia i tej błędnej decyzji sprzed lat. Do tego na rynku jest już dostępny A330 MRTT+ o zwiększonej ładowności i mniejszym zużyciu paliwa. Umowa z konsorcjum AirTanker wygasa w 2035 roku.

Australijski A330 MRTT (noszący tam oznaczenie KC-30A) przekazuje paliwo morskiemu samolotowi patrolowemu P-8A Poseidon za pomocą sztywnego przewodu.
(Department of Defence / CPL Craig Barrett)
Jeszcze inną możliwością jest wykorzystanie zasobnika ze sztywnym wysięgnikiem. Prace nad takim rozwiązaniem toczą się między innymi w Stanach Zjednoczonych. W koncepcji zaprezentowanej tam w 2023 roku zasobnik był samodzielnym urządzeniem nadającym się do podłączenia do odrzutowca biznesowego, ale także innych samolotów, których spodnia część kadłuba to umożliwiała, na przykład F-15. W takim wypadku do rozstrzygnięcia przez Brytyjczyków pozostawałaby kwestia znalezienia odpowiedniego nosiciela.
Najbardziej futurystyczną wizją byłoby pozyskanie floty bezzałogowych latających cystern. Modus operandi wyglądałby w ten sposób, że klasyczne duże cysterny przekazywałyby paliwo dronom tankującym daleko poza strefą walk oraz zasięgiem wrogiej obrony przeciwlotniczej i myśliwców, a w strefie taktycznej działałyby już same drony, możliwe, że o cechach obniżonej wykrywalności. Wpisywałoby się to w trend opracowywania bezzałogowych lojalnych skrzydłowych, jednak wymagałoby znaczne więcej prac badawczo-rozwojowych.
