We wtorek około 4.00 rano w Chartumie doszło do starć między lojalnymi wobec prezydenta grupami paramilitarnymi a sudańskim wojskiem. Do wymiany ognia doszło, kiedy żołnierze otworzyli bramy ogrodzenia otaczającego siedzibę sztabu generalnego, aby wpuścić demonstrantów ostrzeliwanych przez stronników Umara al-Baszira. Podczas starcia zginęły dwadzieścia dwie osoby, w tym pięciu żołnierzy i sześciu bojowników.

Rzeczniczka demonstrantów Sara Abdelgalil powiedziała, że protestujący z radością widzą, iż wojsko nie boi się stanąć w obronie Sudańczyków. Do podobnych, choć znacznie mniej dramatycznych, starć doszło również w poniedziałek. Sytuacja w stolicy skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy na jaw wyszły informacje o napięciach między lojalnym wobec prezydenta sudańskim wywiadem a sympatyzującym z manifestantami wojskiem.

Żołnierze nie są jednak postrzegani jednakowo w całym kraju. O ile w stolicy stanęli po stronie demonstrantów, o tyle poza Chartumem kojarzeni są jako element destabilizujący. Często ci sami wojskowi, którzy obecnie uważani są za siłę mogącą obalić prezydenta, wcześniej byli odpowiedzialni za szereg przestępstw przeciwko ludności cywilnej.

Zobacz też: Tanzania: Wojsko zmuszone do skupu interwencyjnego nerkowców

(nytimes.com)

M. Saleh, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International