Amerykańska straż wybrzeża poinformowała o wypełnieniu umowy ramowej na dostawę maksymalnie jedenastu nowych lodołamaczy w ramach programu Arctic Security Cutter. Nowo podpisany kontrakt wykonawczy zakłada budowę pięciu jednostek, z których dwie powstaną w fińskiej stoczni Helsinki Shipyard, a trzy pozostałe zbuduje amerykański oddział kanadyjskiej grupy Davie Defense w nowo tworzonych zakładach na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej w Teksasie. Łącznie z pierwszą umową wykonawczą na sześć jednostek zapewni to USCG jedenaście nowych lodołamaczy.
Umowa stanowi zwieńczenie porozumienia podpisanego w październiku ubiegłego roku w czasie wizyty prezydenta Finlandii Alexandra Stubba w Białym Domu. Na mocy dokumentu Finlandia ma dostarczyć amerykańskiej straży wybrzeża lodołamacze oraz wesprzeć budowę jednostek tej klasy w amerykańskich stoczniach. Wówczas Donald Trump podczas spotkania ze Stubbem w Gabinecie Owalnym powiedział, że USA kupują najlepsze lodołamacze na świecie, a Finlandia słynie z budowy takich jednostek. Planuje się, że pierwszy lodołamacz z dzisiejszego zamówienia gotowy będzie do służby w 2028 roku.
– Stany Zjednoczone są krajem arktycznym od ponad 150 lat i w końcu działamy zgodnie z tą zasadą pod rządami prezydenta Trumpa – powiedziała sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem. – Nasi przeciwnicy nadal dążą do zwiększenia swojej obecności w Arktyce, a wyposażenie USCG w lodołamacze pomoże w przywróceniu amerykańskiej dominacji morskiej w tym regionie. Wzmocnienie potencjału USCG w zakresie lodołamania ma kluczowe znaczenie dla naszego bezpieczeństwa i dobrobytu, a dzisiejsza umowa jest ważnym krokiem w tym kierunku.

USCGC Healy (WAGB 20) realizuje badania naukowe na Morzu Beauforta, 2023 rok.
(US Coast Guard / Petty Officer 3rd Class Briana Carter)
Pierwszą partię sześciu lodołamaczy zamówiono pod koniec grudnia ubiegłego roku. Wedle umowy pierwsze trzy jednostki powstaną w stoczni Rauma w Finlandii, zaś kolejne trzy – już w Stanach Zjednoczonych w stoczni Bollinger Shipyards w Luizjanie, jednak przy wsparciu partnerów z konsorcjum. Kolejne lodołamacze mogą powstać już przy wyłącznym zaangażowaniu Amerykanów po zakończeniu procesu transferu technologii. Dostawa pierwszych trzech lodołamaczy ma nastąpić w ciągu 36 miesięcy od podpisania umowy.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Nowe jednostki mają operować równolegle z największymi lodołamaczami amerykańskiej straży wybrzeża nowej generacji – Polar Security Cutter. Pierwsza jednostka serii w maju ubiegłego roku dostała zielone światło na rozpoczęcie właściwej budowy.
Straż wybrzeża wymaga, aby kadłub Arctic Security Cutter nie przekraczał 109 metrów długości i 23 metrów szerokości, a maksymalne zanurzenie nie było większe niż 7 metrów. Lodołamacz musi być zdolny do samodzielnego kruszenia lodu o grubości około 90 centymetrów przy prędkości 3 węzłów. Zasięg powinien wynosić około 6,5 tysiąca mil morskich przy prędkości 12 węzłów, a autonomiczność określono na 60 dni.
Analizując postawione wymagania, można zauważyć, że USCG doskonale rozumie swoje potrzeby i zna dostępne na rynku rozwiązania. Co więcej, większość budowanych obecnie lodołamaczy już od początku spełnia znaczną część wymagań. Dodatkowym punktem jest konieczność zaimplementowania lądowiska i hangaru dla pojedynczego śmigłowca z rodziny HH-60.
We are pleased to announce that we have signed agreements with @BollingerShip and @RMCFinland to provide our proven Multi-Purpose Icebreaker design and associated supply chain packages to enable rapid construction and delivery of up to six vessels for the @USCG ASC program. pic.twitter.com/prZiRhzaOX
— Seaspan (@Seaspan) January 7, 2026
Na potrzeby postępowania opracowano i przetestowano koncepcję lodołamaczy Seaspan-Aker Multi-Purpose Icebreaker. Według stoczni spełnia ona wszystkie wymagania programu ASC. Lodołamacz ma być zdolny do kruszenia lodu o grubości ponad 1,2 metra, dysponować zasięgiem do 12 tysięcy mil morskich przy jednoczesnej autonomiczności wynoszącej nawet 60 dni.
Lodołamacze pierwszej serii będą lekko uzbrojone. Na dziobie ulokowano zdalnie sterowany moduł uzbrojenia Mk 38 z 25‑milimetrową armatą automatyczną. Nie wiadomo, czy druga seria będzie wybudowana w ramach tego samego projektu, co byłoby logicznym i rozsądnym posunięciem.
Straż wybrzeża w komunikacie prasowym udostępniła jednak grafikę koncepcyjną (na ilustracji tytułowej) jednostek w zupełnie innym układzie konstrukcyjnym niż ta proponowana przez Seaspana. Obecny przypomina bardziej arktyczny okręt patrolowy aniżeli klasyczny lodołamacz. Z grafiki wynika, że podobnie jak we wcześniejszej koncepcji lodołamacze otrzymają moduł uzbrojenia Mk 38. Z drugiej strony za budowę jednostek drugiej serii odpowiadają zupełnie inne stocznie i być może zdecydowały się zaproponować własne rozwiązanie.

USCGC Storis (WAGB 21) – najnowszy nabytek amerykańskiej straży wybrzeża.
(US Coast Guard)
Obecnie amerykańska straż wybrzeża dysponuje tylko jednym ciężkim lodołamaczem typu Polar – USCGC Polar Star (WAGB 10), mającym 122 metry długości i niespełna 14 tysięcy ton wyporności. Jego bliźniak – USCGC Polar Sea (WAGB 11) – został wycofany z czynnej służby w 2010 roku w związku z niesprawnym napędem. Obie jednostki rozpoczęły służbę w latach 70. WAGB 10 uzupełniany jest przez przyjęty do służby w 1999 roku USCGC Healy (WAGB 20). Klasyfikowany jest on jako lodołamacz średni, ale w rzeczywistości jest większy od Polar Stara.
Z kolei w listopadzie ubiegłego roku formacja odkupiła zwodowany w 2011 roku cywilny lodołamacz Aiviq (IMO: 9579016). Po przyjęciu do służby jednostkę przemianowano na USCGC Storis (WAGB 21). Na początku czerwca rozpoczęła swój pierwszy rejs operacyjny w Arktyce, ale eksperci krytykują jednostkę jako niespełniającą wielu wymagań formacji. Storis nie ma między innymi hangaru dla śmigłowca, dysponuje jedynie lądowiskiem na dziobie.