Dziś w nocy czasu polskiego prezydent Donald Trump poinformował w swoim serwisie społecznościowym Truth Social, że „porozumienie z Islamską Republiką Iranu zostało zawarte”. Cieśnina Ormuz ma być natychmiast udrożniona przez Irańczyków, a jej amerykańska blokada – zniesiona. Prezydent zakończył komunikat w swoim stylu: „Statki Świata, uruchamiajcie silniki. Niechaj płynie ropa!”. Jest to jednak porozumienie tymczasowe, obliczone na 60 dni, podczas których Waszyngton i Teheran mają wypracować coś bardziej permanentnego.
O tym, że jakaś forma porozumienia ma zostać zawarta, wiedzieliśmy od czwartku. Wiadomo też było, że Trump naciska na osiągnięcie dealu dokładnie 14 czerwca, ponieważ właśnie wtedy wypadają jego 80. urodziny. I faktycznie, choć w Polsce był już poniedziałek 15 czerwca, po tamtej stronie Atlantyku wciąż była niedziela. Ale walki w Libanie nadal trwają, zagrażając całemu procesowi i powodując napięcia między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem.
Wciąż jednak nie mamy pewności, co tak naprawdę uzgodniły „Wysokie Umawiające się Strony”. Według anonimowego przedstawiciela władz Iranu cytowanego przez Reutersa (jeszcze przed ogłoszeniem Trumpa) plan dealu może być bardzo atrakcyjny dla Teheranu. Według tego źródła Amerykanie zrealizowaliby swoje najbardziej podstawowe postulaty, czyli otwarcie cieśniny i powstrzymanie Iranu od zdobycia broni atomowej:
- Iran natychmiastowo otwiera cieśninę Ormuz;
- Teheran zgadza się, że nie będzie produkować ani pozyskiwać broni atomowej;
- do osiągnięcia ostatecznego porozumienia Iran utrzyma obecny stan swojego programu nuklearnego, ale powstrzyma się od wzbogacania uranu i rozbudowy obiektów nuklearnych;
- USA zgadzają się zezwolić Iranowi na rozrzedzenie zapasów wysoko wzbogaconego uranu na terytorium Iranu na mocy przyszłego kompleksowego porozumienia;
- program nuklearny Iranu, działania związane ze wzbogacaniem uranu i mechanizmy postępowania z zapasami wysoko wzbogaconego uranu zostaną wynegocjowane w ciągu 60 dni i omówione w ostatecznym porozumieniu.
W zamian za te ustępstwa Iran zyskałby przede wszystkim pokaźne korzyści finansowe:
- Proces znoszenia amerykańskiej blokady ma zacząć się w momencie podpisania umowy i trwać 30 dni;
- USA nie nałożą nowych sankcji na Iran do czasu osiągnięcia ostatecznego porozumienia;
- po osiągnięciu ostatecznego porozumienia wszystkie sankcje USA i ONZ wobec Iranu zostaną zniesione zgodnie z ustalonym harmonogramem;
- USA zniosą na określony czas sankcje dotyczące sprzedaży ropy, umożliwiając Teheranowi sprzedaż ropy i czerpanie z niej dochodów;
- USA odmrożą 25 miliardów dolarów irańskich aktywów poprzez transfery bezpośrednie, współpracę regionalną i kredyty;
- Waszyngton, we współpracy regionalnymi sojusznikami, przygotuje plan odbudowy i rozwoju Iranu, który zostanie wynegocjowany i uzgodniony z Teheranem w ciągu 60 dni.
W takim scenariuszu mówimy o kompromisie, jednak ze wskazaniem na Iran. Otwarcie Ormuzu to powrót do status quo ante bellum. Jeśli więc wykluczymy ten punkt z równania, wychodzi, że w zamian na znaczące ograniczenie programu nuklearnego Iran ponownie stałby się pełnoprawnym członkiem globalnej gospodarki, a nawet zyskałby swego rodzaju „reparacje”.
Bardziej niż na obecne punkty warto zerknąć, czego brakuje. Nie mamy tu ani kwestii rozwoju systemów balistycznych, ani wspierania grup zbrojnych w regionie. We wstępnych doniesieniach nie było też nic o pokoju w Libanie. Nie wiadomo, czy uznano to za oczywistość czy jest to celowy zabieg. W porównaniu z JCPOA możemy mówić nawet o lepszej umowie dla Teheranu, który tym razem może pozbyć się wszystkich amerykańskich sankcji w zamian na podobne ustępstwa. Na ugodę bez wątpienia czekają przedstawiciele Partii Demokratycznej, którzy widzą w tym możliwość wbicia całkiem bolesnych szpil prezydentowi.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Premier Pakistanu Shehbaz Sharif poinformował o 23.15 czasu polskiego, że obie strony „ogłosiły natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojskowych na wszystkich frontach, w tym w Libanie”, a oficjalna ceremonia podpisania porozumienia odbędzie się w piątek 19 czerwca w Szwajcarii. Mediatorzy odbędą jeszcze jedną serię spotkań w tym tygodniu.
Wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi powiedział, że rozmowy w niedzielę trwały ponad 14 godzin, a Irańczycy ostatecznie ustąpili, ponieważ Amerykanie w ostatniej chwili poszli na ustępstwa, w tym przyspieszone zdjęcie blokady morskiej. Gharibabadi dodał, że negocjacje w sprawie docelowego porozumienia rozpoczną się dopiero wtedy, gdy Iran będzie przekonany, że USA przestrzegają wstępnego porozumienia.
Kolejne ataki w Libanie
Według Trumpa powodem opóźnienia podpisania porozumienia są właśnie wydarzenia w Libanie. Izrael po raz kolejny zaatakował południowy Bejrut, zabijając trzy osoby i raniąc kolejnych 16. Celem było centrum dowodzenia Hezbollahu. Podobnie jak w przypadku poprzednich ataków, i tutaj powodem decyzji były ataki na izraelskie terytorium. Warto pamiętać, że Partia Boga jest w stanie zaakceptować rozejm jedynie w wypadku wycofania się Izraelczyków poza granice Libanu. Co istotne, Izraelczycy nie konsultowali tego kroku z Amerykanami, a jedynie poinformowali ich na kilka chwil przez nalotem.
I podobnie jak w poprzednim przypadku, wczorajszy atak również wywołał wściekłość Trumpa. Przyjął on do wiadomości, że to Hezbollah zaczął, jednak jego ataki nie wywołały żadnych strat ludzkich czy materialnych.
– Dlaczego Bibi musiał zaatakować? – powiedział prezydent. – Byłem tak wkurzony. Dałem mu znać. On nie ma, kurwa, żadnego rozsądku. Dałem mu to do zrozumienia.
„Why did Bibi have to do a fucking attack? I was so pissed off. I let him know. He has no fucking judgement. I let him know that,” Trump told me https://t.co/CiIfoGm88N
— Barak Ravid (@BarakRavid) June 14, 2026
Co by nie mówić, pozycja premiera Izraela jest nie do pozazdroszczenia. Izraelczycy widzą, że Amerykanie nie chcą, aby Cahal odpowiadał na agresję, podczas gdy Amerykanie mogą organizować odwet za strącony śmigłowiec. Jednocześnie radykalni koalicjanci Netanjahu publicznie nawołują do wielokrotnie silniejszych odwetów względem Hezbollahu.
Na Bibiego czyha również opozycja. Jair Lapid, najsilniejszy polityk opozycyjny w Izraelu, przedstawił potencjalne porozumienie irańsko-amerykańskie jako jedną z największych porażek w historii izraelskiej polityki zagranicznej. Jednocześnie wskazał na aż 13 błędów, które według niego popełni Netanjahu:
- sprzedał Amerykanom nadmiernie optymistyczny scenariusz, nie przedstawiając im szczegółowej mapy ryzyka, i stracił ich zaufanie w trakcie wojny;
- nie stworzył profesjonalnego zespołu do współpracy z różnymi frakcjami i ośrodkami decyzyjnymi w administracji USA;
- nie przekonał Amerykanów do zbombardowania irańskich instalacji naftowych i energetycznych;
- nie przekonał ich do uwzględnienia kwestii pocisków balistycznych w porozumieniu, a nawet w negocjacjach;
- zbagatelizował znaczenie swobodnego przejścia przez cieśninę Ormuz – możliwość zamknięcia cieśniny była podnoszona przed wojną, ale nie podjęto na ten temat żadnej poważnej dyskusji;
- forsował plan kurdyjski, nie biorąc pod uwagę spodziewanej reakcji Turcji i wpływów Erdoğana w Waszyngtonie;
- bagatelizował znaczenie rosnących cen ropy naftowej w USA na kilka miesięcy przed wyborami do Kongresu;
- nie wziął pod uwagę znaczenia zniesienia sankcji i wpompowania dziesiątek miliardów dolarów w irańską gospodarkę pod nadzorem Pasdaranów;
- nie wziął pod uwagę możliwości zbombardowania obiektów energetycznych państw Zatoki Perskiej i nie wykorzystał powiązań z tymi państwami, aby wciągnąć je do wspólnej walki.
- nie zmobilizował światowej opinii publicznej do wznowienia wojny między demokracjami a fundamentalistyczną dyktaturą;
- powołał zespół na zbyt niskim szczeblu do negocjacji z rządem libańskim i doprowadził do decyzji administracji o przejęciu od niego również kwestii libańskiej;
- w trakcie wojny wymienił szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego i szefa Mosadu, ale nie zastąpił Rona Dermera w roli swojego doradcy, toteż nie ma profesjonalnego zespołu, który zarządzałby sytuacją w profesjonalny sposób.
- nadal powtarza wszystkim: „Zmieniliśmy Bliski Wschód”.
Problem, jak zauważa Lapid, polega na tym, że przez zaniedbania, arogancję, brak odpowiedniego zespołu specjalistów i osąd pod wpływem innych czynników – zmienił go na gorsze.
Krytyka ta, jakkolwiek w sporej mierze zasadna, pokazuje również, że sposób myślenia głównych polityków opozycyjnych w założeniach nie różni się szczególnie od polityki Bibiego, a krytyka obecnej władzy dotyczy przede wszystkim braku skuteczności, nie założeń.
Jak na razie żaden czołowy izraelski polityk nie wystosował oficjalnego oświadczenia w reakcji na komunikat o zawarciu porozumienia.
Co dalej?
Ataki na Bejrut spowodowały reakcję Teheranu. Jeden z głównych negocjatorów Iranu, spiker parlamentu Muhammad Ghalibaf (na zdjęciu tytułowym podczas spotkania z Sharifem), określił sytuację jako kolejny dowód na to, że strona amerykańska nie powinna być traktowana jako wiarygodny partner.
تجاوز صهیونیستها به ضاحیه باردیگر نشان داد آمریکا یا ارادهای برای اجرای تعهدات خود ندارد یا توان آن را. با چراغ سبز نشان دادن به رژیم نمیتوانید امتیاز بگیرید. بازی پلیس بد و پلیس خوب قدیمی شده است.
اگر اراده و توان اجرای تعهدات خود را ندارید، سخن گفتن از ادامه مسیر ممکن نیست.— محمدباقر قالیباف | MB Ghalibaf (@mb_ghalibaf) June 14, 2026
Jednocześnie nie należy zapominać, że dla Iranu możliwość zawarcia porozumienia na takich lub nieco gorszych warunkach to przede wszystkim szansa na umocowanie zdobyczy i relatywnie szybkie odbudowanie potencjału. Jednym z największych zwolenników porozumienia jest minister spraw zagranicznych Abbas Araghczi, który uchodzi za członka umiarkowanego stronnictwa w kręgach teherańskiej władzy. Araghczi zaznaczył, że o ile cieśnina Ormuz pozostanie otwarta, o tyle pewne usługi mają stać się płatne. Nie pierwszy raz pojawiają się takie pomysły, jednak na ten moment nie usłyszeliśmy żadnych szczegółów. Araghczi zaprzeczył, jakoby chodziło o samą opłatę za przejście przez akwen.
Na koniec warto podzielić się pewną teorią. Według znanego dziennikarza śledczego Jeremy’ego Scahilla Irańczycy traktują Trumpa jako osobę nie w pełni poczytalną, a w procesie negocjacyjnym korzystają z zespołu psychologów, aby lepiej dostosować swoją strategię. Dopiero wtedy negocjacjom udało się osiągnąć postępy. Wczoraj Trump skończył 80 lat, a o stanie jego zdrowia mówi się od dawna. Warto mieć na uwadze, że poglądy Scahilla można uznać za lewicowe. Diagnozę Trumpa należy zostawić ekspertom, zresztą choroba psychiczna nie oznacza szaleństwa. Bez wątpienia żyjemy jednak w ciekawych czasach, które będą sporym akapitem w historii dyplomacji.