US Army poinformowała 26 sierpnia, że w ramach programu Janus wybrano pięciu dostawców energii jądrowej i pięć pierwszych lokalizacji. We współpracy z Jednostką Innowacji Departamentu Wojny wojska lądowe przyznały łącznie do 2,2 miliarda dolarów na zakup, budowę i eksploatację mikroreaktorów jądrowych w obiektach wojskowych.

Przedsięwzięcie zainicjowane formalnie w październiku ubiegłego roku przez sekretarza wojsk lądowych Dana Driscolla i sekretarza energii Chrisa Wrighta w czasie konferencji Association of the US Army wchodzi w decydującą fazę. Producenci mają dostarczyć bezpieczną i niezawodną energię jądrową, na razie w bazach na terytorium Stanów Zjednoczonych. W dalszej perspektywie ma to pozwolić oddziałom stacjonującym za granicą znacznie uniezależnić się od dostaw oleju napędowego. Skrócenie ogona logistycznego, a w zasadzie przeniesienie jego ciężaru gdzie indziej, zapewni większe bezpieczeństwo logistyczne w prowadzenia misji.

Dzięki finansowaniu ze strony sektora prywatnego, a także wsparciu finansowemu rządu, wojska lądowe zakładają, że łącznie powstanie ponad 20 mikroreaktorów. Będą one własnością podwykonawców i będą przez nich obsługiwane, ale dostawcy otrzymają zapłatę tylko po osiągnięciu technicznych kamieni milowych. Każda instalacja pozostanie w komercyjnej sieci elektroenergetycznej, a reaktory nie będą w całości zasilać bazy.

Wyobrażenie wnętrza kontenera z zamonto­wa­nym mikro­reak­to­rem.
(Idaho National Laboratory)

– Od momentu uruchomienia programu Janus nasz mandat od prezydenta Trumpa i sekretarza Hegsetha był jasny: zapewnić naszym żołnierzom energię potrzebną do szkolenia, dyslokacji i wygrywania – powiedział Dan Driscoll, sekretarz wojsk lądowych. – Przyznanie tych kontraktów przyspiesza osiągnięcie zdolności dostarczania bezpiecznej i niezawodnej energii bezpośrednio do naszych instalacji.

Tymi dostawcami są Antares Nuclear (wykona instalację w Fort Bragg w stanie Karolina Północna), BWXT Advanced Technologies (Fort Campbell, Kentucky), General Atomics Electromagnetic Systems (Fort Hood, Teksas), Radiant Industries (Fort Benning, Georgia) i Westinghouse Government Services (Fort Drum, Nowy Jork). Wybór miejsc instalacji reaktorów nie jest przypadkowy. Według Brandona Cockrella, zastępcy asystenta sekretarza wojsk lądowych do spraw energii i zrównoważonego rozwoju, selekcji dokonano na podstawie wielowątkowej analizy, obejmującej też dbałość o środowisko i procedury bezpieczeństwa.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

PAŹDZIERNIK BEZ REKLAM GOOGLE 66%

Duże znaczenie miała też rola baz w rozmieszczeniu wojsk za granicą. Fort Bragg to koszary 82. Dywizji Powietrznodesantowej, a Fort Campbell – 101. Dywizji. Fort Benning to dom 75. Pułku Piechoty Rangers.

W listopadzie 2025 roku US Army informowała, że rozważa również Fort Wainwright, zakłady amunicyjne Holston, bazę Lewis-McChord i arsenał Redstone. Ostatecznie nie załapały się do pierwszego rzutu, co nie oznacza, że nie będą brane pod uwagę przy drugim. Jeśli tylko instalacja mikroreaktorów nie będzie nastręczać niepotrzebnych problemów, prawdopodobnie kolejne placówki będą ustawiać się w kolejce.

US Army nie ujawniła kwot kontraktowych, ale przedsiębiorstwo Radiant ujawniło, że wcześniej podpisało umowę o łącznej wartości 750 milionów dolarów na 15 mikroreaktorów jądrowych Kaleidos, które są obecnie poddawane testom w państwowym zakładzie Idaho National Laboratory DOME.

– Program Janus przejmuje pałeczkę od Projektu Pele i Programu Pilotażowego Reaktorów Departamentu Energii – powiedział doktor Jeff Waksman, zastępca sekretarza wojsk lądowych do spraw instalacji, energii i środowiska. – Szukamy nie tylko reaktorów zdolnych do uruchomienia na potrzeby krótkiej demonstracji, ale raczej systemów zapewniających zdolność dostarczania energii dużej wydajności przez lata eksploatacji.

Według Waksmana żaden z przyszłych reaktorów nie będzie wykorzystywał wysoko wzbogaconego izotopu uranu. Powstaje pytanie, co będzie dziać się z radioaktywnymi odpadami. Na to pytanie na razie nie ma precyzyjnych odpowiedzi poza tym, że nie będą mogły być składowane w miejscu instalacji reaktora przez dłuższy czas.

Krajowa sieć energetyczna jest potencjalnie zagrożona w czasie konfliktu. To samo ma dotyczyć transportu paliw kopalnych tam, gdzie są aktualnie potrzebne. Obecnie cała krytyczna infrastruktura wojsk lądowych jest zasilana jakąś formą płynnego paliwa kopalnego, głównie olejem napędowym. Na wielu wyspach na Pacyfiku Amerykanie są zależni od paliwa sprowadzanego z zagranicy przez zbiornikowce pod obcą banderą, co nie daje komfortu w razie wojny. Należy też wziąć pod uwagę blokadę kluczowych szlaków handlowych czy przejmowanie jednostek, a w ostateczności – nawet zatapianie. Skutków niedoborów paliwa dla prowadzenia walki nawet nie trzeba tłumaczyć.

Wizualizacja mikroreaktora transportowanego drogą lądową.
(Departament Obrony)

Reaktory mają być przewożone w kontenerze przystosowanym do transportu lotniczego i kołowego. Amerykanie chcą, aby były projektowane tak, aby były gotowe do działania w ciągu trzech dni od dostawy i aby można było go bezpiecznie rozmontować w ciągu siedmiu dni. Opracowanie mobilnych reaktorów zwiększyłoby niezależność i autonomiczność żołnierzy w bazach, które w pewnym sensie stałyby się odporne na ataki wymierzone w sieć energetyczną.

Urządzenie tego typu z pewnością odciąży, a następnie przejmie rolę generatorów, które produkują energię elektryczną, spalając olej napędowy. Korzystanie z energii nuklearnej częściowo uniezależniłoby żołnierzy od dostaw surowca cysternami lub rurociągami. Transport niejednokrotnie wymaga dodatkowych środków finansowych i ludzkich, aby chronić konwoje lub rurociągi.

Departament Obrony (Wojny) dąży do osiągnięcia celu na wrzesień 2028 roku, określonego w rozporządzeniu wykonawczym prezydenta numer 14299. Jego założeniem jest wdrożenie zaawansowanych technologii reaktorów jądrowych w służbie bezpieczeństwa narodowego. Decyzja z ubiegłego roku jest niewątpliwe następstwem ogłoszonego przez Pentagon w 2022 roku „Projektu Pele”, którego celem było opracowanie przenośnego, 40-tonowego reaktora jądrowego, mogącego generować od jednego do pięciu megawatów energii.

Wizualizacja użycia mobilnego reaktora w teatrze działań wojennych.
(Departament Obrony USA)

Pierwsze bardziej sprecyzowane informacje o zainteresowaniu Pentagonu przenośnym reaktorem jądrowym małych rozmiarów pojawiły się już w styczniu 2019 roku. Departament Obrony wystosował zapytanie o informację, poszukując urządzenia o rozmiarach zbliżonych do czołgu podstawowego, które mogłoby mieścić się w ładowni samolotu transportowego C-17 Globemaster III.

W 2021 roku według różnych szacunków amerykańskie siły zbrojne zużywały około 30 terawatogodzin energii elektrycznej rocznie i ponad 10 milionów galonów paliwa dziennie. Waszyngton jednak szacował, że poziomy te wzrosną z powodu wyposażania pojazdów kolejnej generacji w bardziej energochłonne zestawy czujników elektrooptycznych. Bezpieczne, małe, przenośne (przewoźne) reaktory jądrowe są niewątpliwe odpowiedzią na to rosnące zapotrzebowanie, także podczas operacji w odległych terenach i surowych klimatach. Zwłaszcza, że Amerykanie zaangażowanie są w konflikty zbrojne, w tym na Bliskim Wschodzie. Co więcej, muszą w pełni rywalizować z Chińską Republiką Ludową.

General Atomics