Trump wciąż maniakalnie twierdzi, że Grenlandia jest potrzebna Stanom Zjednoczonym, aby mogły zapewnić sobie bezpieczeństwo. Wczoraj w Białym Domu odbyło się spotkanie wiceprezydenta USA J.D. Vance’a oraz sekretarza stanu Marca Rubio z duńskim ministrem spraw zagranicznych Larsem Løkke Rasmussenem i jego grenlandzką odpowiedniczką Vivian Motzfeldt. Rozmowy dotyczyły przyszłości wyspy, która w ostatnim czasie stała się obiektem pożądania Donalda Trumpa. Jak informuje The Washington Post, spotkanie zakończyło się impasem.
– Wciąż mamy fundamentalną różnicę zdań, nie udało nam się zmienić stanowiska Ameryki – powiedział Rasmussen przed ambasadą Danii w Waszyngtonie. Jedyny pozytywny wniosek ze spotkania jest taki, że strony porozumiały się w sprawie utworzenia „grupy roboczej wysokiego szczebla” w celu omówienia kwestii grenlandzkiej.
Dzień wcześniej podczas konferencji prasowej w Kopenhadze premierka Danii Mette Frederiksen ostro skrytykowała, jak to ujęła, „zupełnie niedopuszczalną presję ze strony naszego najbliższego sojusznika”, ostrzegając jednocześnie, że „wiele wskazuje na to, iż najtrudniejsze dopiero przed nami”. W tym samym tonie wypowiedział się premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen oświadczył, że Grenlandia nie chce być własnością, terytorium ani częścią Stanów Zjednoczonych i woli pozostać związana z Danią niż z USA, a większość mieszkańców wyspy jest sceptycznie nastawiona do jej przekształcenia w 51. stan USA.
Danish foreign minister Lars Lokke Rasmussen says there is still a "fundamental disagreement" with the US over Greenland following talks at the White House.
He adds: "The president has made his view clear and we have a different position."
Latest ➡️ https://t.co/2Pa1J6rFNb pic.twitter.com/AG5U651MsC
— Sky News (@SkyNews) January 14, 2026
Trump zagregował na wczorajsze oświadczenie Nielsena w klasycznie ignorancki dla siebie sposób. Przekazał dziennikarzom, że nie zna premiera Grenlandii, ale jednocześnie ostrzegł, iż odrzucenie nacisków Waszyngtonu w sprawie przejęcia wyspy będzie dla niego „dużym problemem”, dodając, że nie zgadza się z jego stanowiskiem, i podkreślając, że choć nie wie, kim jest grenlandzki przywódca, to konsekwencje tej decyzji spadną właśnie na niego.
Szczytem ignorancji była jednak grafika opublikowana przez Biały Dom i udostępniona na Twitterze tuż przed rozpoczęciem spotkania. Zamieszczamy ją poniżej i pozostawiamy bez szerszego komentarza. Dodamy jednak tyle, że idealnie odnosi się ona do opinii Trumpa, który twierdzi, że „Grenlandia jest wszędzie usiana rosyjskimi i chińskimi statkami”. Europejscy urzędnicy odpowiadają, że choć Rosja i Chiny faktycznie zwiększyły aktywność w Arktyce, koncentruje się ona głównie w innych częściach regionu i obecnie nie widać jej wyraźnego wzrostu w rejonie Grenlandii. W grę wchodzi też rozszerzenie roli Grenlandii w amerykańskim systemie obrony przeciwrakietowej, nazwanym przez Trumpa Złotą Kopułą.
Which way, Greenland man? https://t.co/G0NnJdZRJK pic.twitter.com/TLmOwst6M6
— The White House (@WhiteHouse) January 14, 2026
Rubio ujawnił ostatnio, iż w najbliższym czasie Waszyngton zamierza złożyć Kopenhadze ofertę zakupu wyspy. Zapewniał też, że wypowiedzi Trumpa nie oznaczają przygotowań do inwazji. Niemniej łagodne słowa sekretarza kontrastują z komunikatami płynącymi wprost z Białego Domu i wynikami wczorajszych rozmów. Wątek przejęcia Grenlandii w aspekcie geopolitycznym i ekonomicznym opisywaliśmy szerzej kilka dni temu w artykule Grenlandia: Kolejny cel Trumpa.
Koniecznie należy również odnotować fakt, że w odpowiedzi na rosnące obawy przed możliwym konfliktem z państwem sojuszniczym niektórzy amerykańscy senatorowie przedstawili we wtorek dwupartyjny projekt ustawy, który ma uniemożliwić jakiekolwiek działania zmierzające do przejęcia terytorium państw NATO, w tym Grenlandii. Propozycja, autorstwa demokratki Jeanne Shaheen i republikanki Lisy Murkowski, zakłada zakaz wykorzystywania środków Departamentu Obrony i Departamentu Stanu do blokady, okupacji, aneksji lub sprawowania kontroli nad terytorium innego członka Sojuszu, co ma jasno podkreślać, że pieniądze amerykańskich podatników nie mogą być używane w sposób podważający jedność NATO.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Ale zarazem kilka dni temu w Kongresie pojawił się kontrowersyjny projekt ustawy zgłoszony przez republikańskiego kongresmena Randy’ego Fine’a z Florydy, który ma upoważnić prezydenta do przejęcia Grenlandii od Danii, a w skrajnym wariancie nawet do nadania jej statusu pełnoprawnego stanu USA. Inicjatywa, przedstawiana jako działanie na rzecz bezpieczeństwa narodowego oraz przeciwdziałania wpływom Rosji i Chin w Arktyce, daje prezydentowi bardzo szeroką autonomię, pozwalając na podjęcie „wszelkich niezbędnych kroków” w celu aneksji lub innego nabycia wyspy, bez wskazania konkretnego mechanizmu prawnego czy politycznego.
A co na to sami Grenlandczycy? BBC w artykule przedstawiło opinie mieszkańców wyspy o pomyśle Trumpa. Zaznaczają oni, że nie chcą ani sprzedaży wyspy, ani narzucania im decyzji z zewnątrz. „Nie jesteśmy na sprzedaż. Nasz kraj nie jest na sprzedaż” – podkreśla Amelie Zeeb, apelując do Donalda Trumpa, aby więcej słuchał, a mniej mówił. Podobne stanowisko prezentuje inuicki pisarz i muzyk Sivnîssoq Rask, który liczy na niepodległą i dobrze zarządzaną Grenlandię, a nie „przejęcie” przez inne państwo. Zwykli mieszkańcy, jak Maria martwiąca się o przyszłość swojej rodziny, obawiają się nadmiernej uwagi świata, choć kwestia Grenlandii tak czy inaczej pozostanie tematem międzynarodowym, bo stawka wykracza daleko poza samą wyspę.
Importance of Greenland pic.twitter.com/gw3zlWjxlK
— Epic Maps ️ (@theepicmap) January 13, 2026
Na sam koniec przyjrzymy się również kwestii stacjonowania wojsk państw Unii Europejskiej na Grenlandii. Niemcy wyślą w tym tygodniu pierwszych żołnierzy na Grenlandię. W czwartek na wyspę ma trafić kilkunastoosobowy zespół rozpoznawczy. Tego samego dnia duńskie ministerstwo obrony zapowiedziało zwiększenie obecności wojskowej na Grenlandii w ścisłej współpracy z sojusznikami z NATO, po czym Szwecja i Norwegia ogłosiły wysłanie własnego personelu wojskowego, głównie w celu rozwijania współpracy i udziału w ćwiczeniach.
Równolegle jednoznaczne poparcie dla Grenlandii i Danii wyraził Parlament Europejski, którego liderzy potępili amerykańskie żądania przejęcia wyspy jako sprzeczne z prawem międzynarodowym i suwerennością sojusznika z NATO. Podkreślono, że bezpieczeństwo Arktyki jest strategicznym priorytetem Unii Europejskiej, a decyzje dotyczące Grenlandii mogą być podejmowane wyłącznie przez samą wyspę i Danię, zgodnie z obowiązującymi ustaleniami konstytucyjnymi i umowami międzynarodowymi.
Prezydent Francji Emmanuel Macron oznajmił wczoraj, ustami swojej rzeczniczki Maud Bregeon, że „gdyby suwerenność europejskiego sojusznika została naruszona, kaskada konsekwencji byłaby bezprecedensowa”. Macron zapewnił również, że „Francja uważnie monitoruje sytuację i będzie działać w pełnej solidarności z Danią”.