Dziś o godzinie 16.00 czasu polskiego siły amerykańskiego Dowództwa Centralnego ustanowią blokadę morską Iranu, mającą zatrzymać wszystkie jednostki pływające chcące wejść do portów Islamskiej Republiki lub z nich wyjść. Już sama blokada może sprawić, że zawieszenie broni z Iranem, i tak ledwo się trzymające, zupełnie runie, ale Trump rozważa też złamanie go w sposób bezpośredni – wznawiając uderzenia lotnicze na Iran.

We wpisie opublikowanym w swoim serwisie społecznościowym Truth Social Donald Trump oświadczył, że „spotkanie przebiegło pomyślnie, większość punktów została uzgodniona, ale jedyny punkt, który naprawdę się liczył, czyli kwestia NUKLEARNA, pozostał nierozwiązany”. W kolejnym wpisie dodał, że „IRAN NIGDY NIE BĘDZIE MIAŁ BRONI JĄDROWEJ”.

Dalej Trump wyjaśnia, na czym polega problem: „W pewnym momencie osiągniemy zasadę «WSZYSCY MOGĄ WEJŚĆ, WSZYSCY MOGĄ WYJŚĆ», ale Iran nie dopuścił do tego, mówiąc po prostu: «Gdzieś tam może być mina», o której nikt poza nim nie wie. TO JEST WYMUSZENIE NA SKALĘ ŚWIATOWĄ, a przywódcy państw, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych Ameryki, nigdy nie będą ofiarami wymuszenia”. Według Donalda Trumpa w blokadę będą też zaangażowane inne kraje. Wprawdzie w jednym z wpisów prezydent mówi o całkowitym zablokowaniu cieśniny przez US Navy, ale wydaje się, że to tylko nadmiar entuzjazmu. CENTCOM (który raczej wie, co mówi, w przeciwieństwie do Trumpa) informuje jedynie o irańskich portach.

W praktyce chodzi nie tylko o zablokowanie eksportu irańskiej ropy, ale także o zablokowanie Iranowi możliwości pobierania swoistego myta za przekraczanie Ormuzu (pomimo że sam Trump w pewnym momencie akceptował wprowadzenie takiego procederu i sugerował, iż Teheran może wykorzystać pozyskane w ten sposób fundusze na odbudowę kraju).

W ubiegłym tygodniu Iran po raz pierwszy oficjalnie zakomunikował, że w cieśninie znajdują się miny, i wytyczył dwie trasy, którymi statki mogą je ominąć. Jedna z tras obejmuje „teherańską bramkę poboru opłat”, wiedzie na północ od wyspy Larak i wymaga skontaktowania się z Pasdaranami w celu dostarczenia dokumentacji, a w niektórych przypadkach również uiszczenia opłaty. Na północ od wyspy leży miasto Bandar-e Abbas, w którym znajduje się duży port cywilny i wojenny. Statki próbujące iść tym szlakiem będzie można zatrzymać pod pretekstem, iż chcą zawinąć do Bandar-e Abbas.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

– Widzieliśmy, jak ta strategia blokady zasadniczo działa w Wenezueli, a Trump ma okazję powtórzyć ją tutaj – powiedział Matthew Kroenig, były cywilny urzędnik Departamentu Obrony, obecnie wiceprezes Atlantic Council, cytowany przez The Wall Street Journal. – Myślę, że to sposób na rzeczywiste zwiększenie presji na reżim i postawienie go w obliczu trudnych dylematów.

Podobną opinię wyraża wiceadmirał Mark Montgomery, który dodatkowo chwali blokadę jako lepsze rozwiązanie w porównaniu z eskortowaniem statków przez okręty US Navy. Utrzymanie blokady będzie jednak wymagało zaangażowania wielu niszczycieli i wielu zespołów abordażowych. Poboczną korzyścią będzie utrudnienie działania flocie cieni służącej Rosji i jej sojusznikom. To właśnie te statki byłyby najbardziej skore do płacenia myta i może nawet dostałyby specjalną zniżkę.

Ryzyko całkowitej utraty tych statków może sprawić, że mocodawcy floty cieni nakażą kapitanom pozostać na miejscu, albo w obrębie Zatoki Perskiej, albo poza nią. Oczywiście pod warunkiem, że Trump będzie realizował blokadę konsekwentnie, bez szczególnych ukłonów w stronę Kremla.

Zespół abordażowy z niszczyciela USS Dewey (DDG 105) typu Arleigh Burke podczas ćwiczeń.
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Oscar Diaz)

Ale także Amerykanie mogą stanąć w obliczu trudnych dylematów. Co się stanie, jeśli do irańskiego portu zechce zawinąć statek z Chin czy Indii – i nie zareaguje na wezwania okrętów US Navy? Wobec jednostek z mniejszych państw można użyć argumentu siły. Ale czy Amerykanie będą gotowi otworzyć ogień do chińskiego zbiornikowca?

Na ten moment nie mamy oficjalnej reakcji Teheranu na decyzję Trumpa. Prezydent Masud Pezeszkian ograniczył się do stwierdzenia na dawnym Twitterze, iż „Jeśli rząd USA przestanie być totalitarny i zacznie szanować prawa narodu irańskiego, z pewnością znajdą się sposoby na osiągnięcie porozumienia. Życzę sił członkom zespołu negocjacyjnego, a zwłaszcza mojemu drogiemu bratu, drowi Ghalibafowi”.

Nie oznacza to jednak, iż nie pojawiły się żadne komunikaty. Marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wydała oświadczenie, iż wejście jakichkolwiek okrętów na irańskie wody będzie uznane za akt złamania rozejmu. Ambasada Iranu w Tajlandii napisała, że nowy ruch Trumpa przeciwko Islamskiej Republice jest na tyle komiczny, że nie mają mema, którym mogliby odpowiedzieć.

W ciągu ostatnich tygodni irańskie placówki dyplomatyczne mocno uaktywniły się w mediach społecznościowych, prowadząc sprawną działalność propagandową. Dotyczy to również placówki w Polsce, która sprytnie rozgrywa tematy takie jak sympatia naszego społeczeństwa do chrześcijaństwa czy obecność polskich uchodźców podczas drugiej wojny światowej.

Wznawiamy wojnę?

Jak informuje The Wall Street Journal, Trump i jego doradcy rozważają wznowienie ograniczonych uderzeń na cele w Iranie. Działania te, pospołu z blokadą irańskich portów, miałyby przełamać impas w negocjacjach. Według źródeł gazety w grę wchodzą nawet pełnoskalowe działania ofensywne, chociaż ta opcja jest mniej prawdopodobna ze względu na – uwaga – „perspektywę dalszej destabilizacji regionu i niechęć prezydenta do przedłużających się konfliktów zbrojnych”.

WSJ wypomina prezydentowi, iż po zakończeniu rozmów „spędził większość niedzieli w swoim ośrodku wypoczynkowym w Doral na przedmieściach Miami na Florydzie, dzwoniąc do Fox News, grając w golfa i rozmawiając z doradcami”.

Całe to zamieszanie to reakcja Waszyngtonu na porażkę w negocjacjach w Islamabadzie. Anonimowe amerykańskie źródło cytowane przez The Washington Post mówi, że żądania Waszyngtonu, w których temacie nie udało się osiągnąć porozumienia, to: zakończenie prac nad wzbogacaniem uranu w Iranie; przekazanie Stanom Zjednoczonym wysoko wzbogaconego uranu; demontaż zakładów wzbogacających uran; zobowiązanie się do realizacji planu deeskalacji z udziałem mocarstw regionalnych; zakończenie finansowania organizacji terrorystycznych, w tym Hamasu, Hezbollahu i Hutich; całkowite otwarcia Ormuzu. To nie mogło się udać.

US Navy / Mass Communication Specialist 1st Class Jonteil Johnson