Większość okrętów po zakończeniu służby trafia do stoczni złomowych, gdzie odzyskuje się stal i inne cenne surowce, a pozostałe elementy poddaje utylizacji. Już w przypadku jednostek konwencjonalnych jest to proces skomplikowany i czasochłonny, a przy okrętach o napędzie atomowym staje się jeszcze trudniejszy. US Navy zdecydowała o ostatecznej utylizacji krążownika atomowego USS Long Beach (CGN 9). Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że proces ten trwa od momentu wycofania okrętu ze służby w 1995 roku.
Jednak po kolei. Przed kilkoma dniami amerykańska marynarka wojenna rozpoczęła postępowanie mające na celu wybór przedsiębiorstwa (lub przedsiębiorstw) odpowiedzialnego za przeholowanie, rozebranie i utylizację resztek krążownika wraz z siłownią z reaktorami. Decyzja o utylizacji ma bezpośredni związek z zakończonym w kwietniu przeglądem Narodowego Rejestru Miejsc o Znaczeniu Historycznym (NRHP).
Jest to aktualizowana co pewien czas lista obiektów, budynków, konstrukcji czy nawet poszczególnych części miast o dużym znaczeniu historycznym i kulturowym dla Stanów Zjednoczonych. Prowadzona jest przez rząd federalny. Na NRHP wpisano kilkadziesiąt statków i okrętów; za najsłynniejsze z nich można uznać pancernik USS Wisconsin (BB 64) typu Iowa czy slup USS Constellation z połowy XIX wieku.
Krążownik Long Beach nie został wpisany na listę, mimo że był pierwszym nawodnym okrętem z napędem atomowym, z prostego powodu: niewiele z niego zostało. W poprzednich latach z okrętu zdemontowano charakterystyczną kanciastą nadbudówkę, uzbrojenie i wyposażenie oraz odcięto część dziobową i rufową. Z okrętu ostało się jedynie śródokręcie o długości około 129 metrów, jednak z reaktorami i elementami siłowni.
US Navy pod koniec miesiąca zorganizuje dzień otwarty dla przedsiębiorstw zainteresowanych utylizacją Long Beach. Na ten moment nie podano szacunkowych kosztów ani harmonogramu utylizacji. Long Beach może być „rozgrzewką” przed złomowaniem na rynku cywilnym lotniskowca USS Enterprise (CVN 65). Niegdyś największy na świecie lotniskowiec i pierwsza jednostka tej klasy o napędzie atomowym teraz stanowi wyłącznie ponad 340-metrowy problem dla US Navy i podatników. A czas na podjęcie odpowiednich decyzji nieubłaganie się kończy.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Resztki kadłuba Long Beach zacumowane są przy nabrzeżu stoczni wojennej Puget Sound, która oprócz remontów okrętów nawodnych i podwodnych US Navy od lat zajmuje się również ich utylizacją oraz pełni funkcję składowiska wycofanych jednostek. Kadłub ma być odholowany z terenu stoczni na barce półzanurzalnej lub statku ciężarowym, gdyż obecny stan konstrukcyjny śródokręcia i zastosowane zabezpieczenia nie pozwalają bezpiecznie przeholować kadłuba bezpośrednio na wodzie.
W Google Maps można obejrzeć pozostałości CGN 9, zacumowane po lewej stronie od okrętów podwodnych.
Tymczasem Enterprise od kilku lat jest zacumowany w stoczni w Newport News w Wirginii. Prace rozbiórkowe nie postępowały, a przetarg został zamknięty na początku roku po proteście z jednego z oferentów. Szacuje się, że pełna utylizacja Enterprise’a może kosztować około 1,5 miliarda dolarów i trwać nawet do 2044 roku.
Oczywiście Long Beach jest, a w zasadzie był, konstrukcją znacznie mniejszą i mniej skomplikowaną. Napęd stanowiły jedynie dwa, a nie sześć reaktorów jądrowych.
Następnym w kolejce do dezaktywacji jest lotniskowiec USS Nimitz (CVN 68), który ma zostać wycofany ze służby w przyszłym roku. W kolejnych latach liczba atomowych lotniskowców przeznaczonych do złomowania będzie się zwiększać, gdyż do służby będą wchodzić kolejne lotniskowce typu Ford. Tak więc utylizacja Long Beach na rynku cywilnym ma pozwolić na wypracowanie odpowiednich procedur i potencjalnych kosztów przedsięwzięcia.

USS Enterprise w 2017 roku w czasie holowania do stoczni Newport News Shipbuilding, gdzie cumuje do dzisiaj.
(US Navy / Scott Barnes)
Do tej pory za utylizacje atomowych okrętów podwodnych oraz atomowych krążowników typów California, Virginia, Truxtun i Bainbridge odpowiadała US Navy. Niemniej jest to przedsięwzięcie kosztowe i wymagające, a przekazanie „problemu” cywilnym zakładom może pozwolić na zmniejszenie kosztów całej procedury.
Garść historii
Budowę okrętu rozpoczęto 2 grudnia 1957 roku, do służby wszedł 9 września 1961 roku. Long Beach był jednostką wyjątkową już w chwili podniesienia bandery, gdyż był to pierwszy nawodny okręt bojowy napędzany przez reaktory jądrowe. Był to też ostatni krążownik US Navy zbudowany według własnego projektu: krążowniki typu Ticonderoga bazowały na zaadaptowanym kadłubie niszczycieli typu Spruance.
W 1964 roku Long Beach wziął udział w operacji „Sea Orbit”, czyli rejsie zespołu okrętów o napędzie atomowym dookoła świata. Wraz z Enterprise’em i krążownikiem USS Bainbridge (CGN 25) miał zademonstrować zdolność prowadzenia długotrwałych działań w morzu. Long Beach pokonał wówczas ponad 30 tysięcy mil morskich w 58 dni, bez uzupełniania paliwa i zapasów.
Krążownik uczestniczył później w wojnie w Wietnamie, operując między innymi na zachodnim Pacyfiku i w Zatoce Tonkińskiej. Pełnił tam funkcję jednostki dozoru radiolokacyjnego i kontroli przestrzeni powietrznej, wspierając działania lotnictwa i osłaniając lotniskowcowe grupy uderzeniowe. W kolejnych dekadach okręt przechodził modernizacje polegające między innymi na wymianie stacji radiolokacyjnych i uzbrojenia przeciwlotniczego oraz instalacji pocisków manewrujących Tomahawk.
Na początku lat 90. Long Beach działał jeszcze w rejonie Zatoki Perskiej, wspierając amerykańskie operacje po zakończeniu głównej fazy wojny z Irakiem, między innymi w ramach operacji „Provide Comfort”. Jednocześnie w US Navy coraz silniejsze stawało się przekonanie, że utrzymywanie okrętów nawodnych z napędem atomowym, mniejszych niż lotniskowce, jest zbyt kosztowne.
Ostatecznie doprowadziło to do wycofania USS Long Beach ze służby 1 maja 1995 roku. Po usunięciu paliwa jądrowego z reaktorów okręt odstawiono do Puget Sound, gdzie został częściowo zdemontowany.
