Amerykańska marynarka wojenna straciła cierpliwość do prywatnych stoczni, które od lat nie potrafią dostarczyć okrętów spełniających wymagania, a jednocześnie mieszczących się w budżecie i harmonogramie. Dlatego dowództwo systemów morskich (Naval Sea Systems Command, NAVSEA) zamierza odtworzyć zdolność US Navy do samodzielnego projektowania okrętów. Główny inżynier marynarki, kontradmirał Pete Small, zamierza utworzyć silny zespół projektantów okrętowych, inżynierów i kreślarzy, którzy stworzą projekty nowego niszczyciela rakietowego DDG(X) i wielozadaniowego atomowego okrętu podwodnego SSN(X).

Zapowiedź przeniesienia projektowania okrętów z powrotem do marynarki wojennej jest pokłosiem trapionego problemami programu budowy fregat typu Constellation. Jego założenie było proste: Amerykanie biorą gotowy projekt produkowanej i sprawdzonej już fregaty, dostosowują wybrane elementy konstrukcji do swoich potrzeb i rozpoczynają masową produkcję tanich okrętów eskortowych. Wybrano projekt włosko-francuskich fregat FREMM. Produkcję, a de facto projektowanie, pierwszej fregaty, USS Constellation (FFG 62), rozpoczęto 31 sierpnia 2022 roku. Jednostka miała być przekazana US Navy w 2026 roku. Od tego momentu wszystko zaczęło się sypać.

Już po czterech miesiącach poinformowano, że nastąpi co najmniej roczne opóźnienie. Powodem były braki kadrowe po stronie stoczni Fincantieri Marinette Marine. Po czterech kolejnych miesiącach opóźnienie zostało oszacowane już na trzy lata. Tym razem problemem było dostosowanie projektu FREMM do amerykańskich wymagań i opóźnienia po stronie zaangażowanych w przedsięwzięcie poddostawców. W kolejnych miesiącach napływały coraz gorsze informacje.

Wizja artystyczna fregaty rakietowej typu Constellation.
(US Navy)

Początkowo typ Constellation miał 85% komponentów wspólnych z FREMM‑em, jednak po zaimplementowanych zmianach projekty są tożsame jedynie w 15%. Ponadto okręty są przeciążone: ich masa przekracza założenia projektowe już o 759 ton, co w połączeniu z pozostałymi problemami i wzrostem kosztów może doprowadzić do anulowania całego programu.

– Przy realizacji tego programu kierowaliśmy się dwoma celami – tłumaczy kontradmirał Small. – Pierwszym było wykorzystanie gotowego projektu okrętu i dostosowanie go do wymagań US Navy, a drugim była integracja z okrętem systemów uzbrojenia będących już w produkcji. Diabeł tkwi w szczegółach. Problemy, których jesteśmy świadkami, dotyczą realizacji tego planu, dostosowania projektu bazowego oraz współpracy ze stocznią.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

Fregaty typu Constellation to niejedyne okręty, z których US Navy jest niezadowolona. Na początku XXI wieku zamówiła także dwa typy okrętów Littoral Combat Ship i nietypowe niszczyciele typu Zumwalt. Wielorakie problemy dotykające wszystkie te konstrukcje spowodowały, że LCS-y porzucono na rzecz zamówienia klasycznych fregat (Constellation), Zumwaltom na siłę szuka się nowych zadań w roli nosicieli broni hipersonicznej, a zadania niszczycieli rakietowych wypełniają kolejne serie produkcyjne typu Arleigh Burke.

USS Zumwalt.
(Huntington Ingalls Industries)

Przy tym trzeba przyznać, że we wszystkich tych przypadkach wina nie leży wyłącznie po stronie przemysłu, ale również marynarki wojennej, która stawiała przed projektantami takie, a nie inne wymagania, a następnie często je zmieniała. Do tego dochodziły kwestie budżetowe, które na przykład nie pozwoliły na opracowanie wszystkich modułów zadaniowych dla LCS-ów czy całościowe zmiany koncepcji.

– W ostatnich latach projektowaliśmy mniej okrętów niż w ubiegłych dekadach i mniej ich wdrażaliśmy do służby – kontynuuje Small. – Mamy mniej programów. To doprowadziło do konsolidacji przemysłu i utraty doświadczonej kadry zarówno po stronie przemysłu, jak i rządu. To kolejny powód, dla którego nasz pomysł jest ważny. Niszczyciele typu Arleigh Burke były ostatnimi okrętami projektowanymi od A do Z z całkowitym nadzorem rządu na każdym etapie.

Projektowanie okrętów w całości przez marynarkę wojenną to niejedyne możliwe rozwiązanie. Innym jest rozwiązanie hybrydowe, które już w 2022 roku było anonsowane przez ówczesnego szefa operacji, admirała Mike’a Gildaya, w sprawie niszczyciela DDG(X). Stwierdził on wtedy, że nowe niszczyciele będą projektowane wspólnie przez marynarkę wojenną oraz stocznie HII Ingalls Shipbuilding i General Dynamics Bath Iron Works, które odpowiadają za produkcję Burke’ów. Podkreślono przy tym, że wiodącą rolę będzie odgrywała strona rządowa, a do przemysłu ma trafić już dojrzały projekt.

USS Jack H. Lucas (DDG 125) – pierwszy niszczyciel typu Arleigh Burke Flight III.
(US Navy / Huntington Ingalls Industries)

Nowe niszczyciele będą miały około 13 500 ton wyporności, czyli 40% więcej niż obecne niszczyciele Arleigh Burke Flight III. Mają mieć większy kadłub, mocniejszy napęd, lepsze właściwości stealth i duży potencjał modernizacyjny umożliwiający w przyszłości instalację nowych sensorów i rodzajów uzbrojenia. Napęd będzie stanowił zintegrowany zespół napędowy (Integrated Propulsion System), którego konstrukcja ma korzystać z wniosków wyniesionych z problemów trapiących podobny system zastosowany na Zumwaltach.

Początkowo DDG(X) mają być uzbrojone w broń dostępną już na rynku i niewymagającą dodatkowych prac rozwojowych. Jednocześnie cały okręt od początku ma być zaprojektowany pod kątem elastyczności oraz podatności na przyszłe modernizacje i dokładanie nowego wyposażenia i uzbrojenia. W kadłubie ma być zarezerwowany zapas objętości, siłownia ma mieć zapas mocy, a system chłodzenia – nadwyżkę wydajności. W założeniu pozwoli to na dodanie w przyszłości nowych sensorów czy uzbrojenia zużywającego dużo energii. Chodzi przede wszystkim o lasery dużej mocy.

Drugim programem realizowanym według nowej filozofii będzie nowy wielozadaniowy okręt podwodny z napędem jądrowym SSN(X).

USS Connecticut (SSN 22) typu Seawolf wraca do bazy Kitsap-Bremerton.
(US Navy photo by Mass Communication Specialist 1st Class Amanda R. Gray)

Nowe okręty podwodne mają być bardziej odpowiednikami bardzo zaawansowanych okrętów typu Seawolf – szybkich, trudno wykrywalnych i przenoszących więcej uzbrojenia niż okręty typu Virginia. Ponadto okręty mają mieć pionowe wyrzutnie pocisków. Nowy typ wielozadaniowego atomowego okrętu podwodnego może bazować na kadłubie Virginii lub Columbii albo też będzie zupełnie nową konstrukcją.

Użycie kadłuba Columbii o znacznie większej średnicy może się przyczynić do zwiększe­nia prędkości i poprawy charakterystyk stealth. Większa średnica okrętu pozwala na zastosowanie dodatkowych materiałów wygłuszających i daje dodatkowe miejsce na magazynowanie uzbrojenia. Z drugiej strony budowa takiego okrętu będzie bardziej kosztowna.

– Zobaczymy, jakie mamy alternatywy, i podejmiemy takie decyzje, żeby nasz nowy SSN był lepszy od okrętów podwodnych potencjalnych rywali – powiedział już w 2020 roku dowodzący okrętami podwodnymi na Atlantyku wiceadmirał Daryl Caudle. – Nowy okręt na pewno będzie miał większą prędkość, nie ma bowiem wątpliwości, że wyższa prędkość przełoży się na wszystkie inne funkcje okrętu. Prędkość jest tak ważna, że pomaga nawet kompensować złe decyzje. Ponadto nie ma czegoś takiego jak wystarczająca ładowność, więc chcemy okrętów podwodnych mogących przenosić dużo uzbrojenia. Ważne będzie, czy ładowność będzie modułowa lub możliwa do konfigurowania. Oczywiście charakterystyki stealth też są ważne, nie chodzi jednak wyłącznie o akustykę, ale o cale spektrum charakterystyk okrętu. Nasi przeciwnicy będą się starali nas wykryć za pomocą nie tylko sonarów, ale również sztucznej inteligencji. Musimy być na to gotowi.

USS Vermont (SSN 792) typu Virginia w drodze do bazy New London, październik 2020 roku.
(US Navy / John Narewski)

– Minęło już wiele lat od zaprojektowania Columbii, a przecież ona nawet nie jest okrętem wielozadaniowym – opowiada kontradmirał Small. – Ostatnim projektowanym wielozadaniowym okrętem podwodnym była Virginia. A więc ostatni raz pracowaliśmy nad tym na początku lat 90. Od tego czasu sytuacja na świecie kompletnie się zmieniła, dlatego SSN(X) musi dysponować zupełnie innymi osiągami i atrybutami.

W osiągnięciu zakładanego celu ma pomóc zainicjowany w 2024 roku program Maritime Industrial Base, którego celem jest wzmocnienie i rozwój krajowego przemysłu stoczniowego. Jego elementem jest finansowanie przez marynarkę wojenną w wybranych szkołach kierunków związanych z projektowaniem okrętów wojennych i branżach pokrewnych. Finansowani w ten sposób są również wykładowcy. Celem jest stworzenie nowego pokolenia projektantów i inżynierów, którzy zasilą przemysł i marynarkę wojenną pozwalając na sprawniejsze prowadzenie projektów okrętowych.

Naval Sea Systems Command / PEO Ships