W propozycji budżetu na rok 2027 US Navy wystąpiła o przyznanie środków na „pancerniki” BBG(X), szerzej znane jako typ Trump. Budowa prototypowego USS Defiant ma ruszyć już w roku budżetowym 2028. Jak na razie planowane finansowanie trzyma się w dotychczasowych szacunkach, nadal jednak pozostaje cała masa wątpliwości co do sensu samego projektu i zdolności amerykańskiego przemysłu stoczniowego do dostarczenia okrętów.
Na początek dwie kwestie do wyjaśnienia. W USA rok budżetowy zaczyna się wraz z ostatnim kwartałem poprzedniego roku kalendarzowego. Oznacza to, że rok budżetowy 2027 zacznie się 1 października 2026 roku, a skończy 30 września roku 2027.
Pozostają jeszcze kwestie terminologiczne i technologiczne. To, co po angielsku nazywa się battleship, po polsku jest „pancernikiem”. Tyle że „pancernik” implikuje obecność nie byle jakiego pancerza. Tymczasem w bardziej dosłownym ujęciu battleship to po prostu „okręt bitewny”. Mamy też w polszczyźnie termin „okręt liniowy”, odnoszący się do nieistniejącego już sposobu toczenia bitew morskich (od angielskiego ship of the line, z którego zresztą wywodzi się termin battleship). Będziemy się umownie posługiwać tutaj terminem „pancernik”, ale ze świadomością, że robimy to z braku laku, a nie dlatego, że typ Trump ma mieć cokolwiek wspólnego z typem Iowa.
Nawet w samych Stanach Zjednoczonych panują wątpliwości, co do sensowności użycia terminu battleship. Wielki zwolennik budowy typu Trump, Brent D. Sadler z Heritage Foundation (stanowiącej zaplecze intelektualne środowiska Donalda Trumpa), mówi, że należy raczej określać te okręty jako krążowniki liniowe (battlecruisers), szybkie i silnie uzbrojone jednostki pozbawione solidnego pancerza. Dodajmy jeszcze, że nazwa Trump razi w USA wiele osób, stąd w dokumentach jednostki te figurują pod nazwą BBG(X) – pancernik rakietowy (eksperymentalny).
Wróćmy wreszcie do meritum. Czego zażądała marynarka wojenna? W budżecie na rok 2027 znalazł się miliard dolarów na zabezpieczenie środków na zakup materiałów do budowy pancerników. Kolejnych 837 milionów dolarów ma zostać przeznaczonych na badania i rozwój w ramach tego programu. Zastępca sekretarza marynarki do spraw budżetu kontradmirał Ben Reynolds szacuje, że już teraz na prace projektowe przeznaczono około 134 milionów dolarów. US Navy zamierza zwrócić się do Kongresu o przyznanie na ten cel dodatkowych środków w obecnym roku budżetowym 2026. Te działania pozwoliłyby rozpocząć budowę prototypowej jednostki już w roku budżetowym 2028.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Jak dowiedział się serwis USNI News, koszt pierwszego BBG(X) szacowany jest na 17 miliardów dolarów. Druga jednostka ma zostać zamówiona w roku budżetowym 2030 i kosztować 13 miliardów dolarów, trzecia w roku 2031, a jej koszt szacowany jest na 11,5 miliarda dolarów. Nie odbiega to od ocen Congressional Budget Office, które oszacowało koszt USS Defiant w przedziale 14,3–20,6 miliarda dolarów, jeżeli okręt zostanie zamówiony szybko. Kolejne jednostki mogą kosztować 9–13 miliardów dolarów za sztukę w przypadku szybkiego złożenia zamówienia.
Według informacji zdobytych przez serwis Breaking Defense na tegorocznej konferencji Sea Air Space trwają rozmowy w sprawie kontraktu na pierwszy pancernik z dwójką nieujawnionych oferentów. Wcześniej krążyły pogłoski, że budowa okrętu zostanie powierzona stoczni Philly Shipyard wykupionej przez południowokoreańską Hanwhę.
Philly Shipyard to dawna stocznia marynarki wojennej w Filadelfii, ale w swoim obecnym wcieleniu nie posiada jeszcze odpowiednich certyfikatów pozwalających na budowę okrętów wojennych. Nawet jeżeli uda się je szybko uzyskać, pozostają jeszcze kwestie budowy odpowiedniej infrastruktury i przeszkolenia pracowników. Wracamy tutaj do kluczowej sprawy: czy amerykański przemysł stoczniowy będzie w stanie poradzić sobie sprawnie z budową planowanych nawet 25 pancerników?
Kolejnym pytaniem jest los niszczycieli DDG(X), które miały zastąpić krążowniki typu Ticondorega i niszczyciele typu Arleigh Burke. Sfrustrowana ciągły dreptaniem projektu w miejscu US Navy zadeklarowała w sierpniu ubiegłego roku, że sama zaprojektuje nowe okręty. Istnieją poważne obawy, że koncentracja pieniędzy i środków na BBG(X) zatopi program nowych niszczycieli.
Cały czas bez odpowiedzi pozostaje pytanie, jak pancerniki wpisują się w koncepcję morskich operacji rozproszonych (Distributed Maritime Operations, DMO). Zakłada ona rezygnację z walki o całkowite panowanie na morzu i skupienie na kontroli ograniczonych, za to kluczowych z punktu widzenia konfliktu czy operacji, akwenów. DMO zakłada działania niedużych, elastycznych zespołów floty, wspieranych przez lotnictwo i koncentrujących się w celu wykonania zadania. Za priorytety uznano jednostki zaopatrzeniowe, średnie okręty desantowe, wielozadaniowe okręty podwodne i fregaty.
Pod kątem takich założeń rewidowano program fregat FF(X). Gdy amerykański przemysł okazał się niezdolny sprostać wyzwaniu, jakim stała się budowa FREMM-ów po przeprojektowaniu ich przez US Navy, sekretarz marynarki John Phelan i szef operacji morskich admirał Daryl Caudle postawili na szybką i tanią budowę dużej liczby prostych okrętów, o których dozbrojeniu pomyśli się później. Pancerniki typu Trump są na przeciwnym końcu skali: duże, skomplikowane i potężnie uzbrojone.
Brytyjski serwis Navy Lookout zwraca uwagę na pewien paradoks. Na przestrzeni minionej dekady koncepcja rozproszenia stała się modna na Zachodzie. Wszystkie czujniki i środki rażenia miały zostać maksymalnie rozproszone na dużej liczbie mniejszych platform współdziałających w ramach systemu sieciocentrycznego. Tym sposobem miała wzrosnąć przeżywalność floty na współczesnym polu walki i jej elastyczność. Szkopuł tkwi w rozwoju systemów uzbrojenia. Przyszłościowe systemy uzbrojenia, jak lasery i działa elektromagnetyczne, potrzebują odpowiednich systemów zasilania, te zaś zajmują dużo miejsca.
Podobnież w kadłubie fregaty nie da upchnąć się wyrzutni pocisków hipersonicznych, takich jak Conventional Prompt Strike (CPS). Można wzorem Niemców nazwać okręt o wyporności 10 tysięcy ton fregatą, ale nie rozwiązuje to problemu. Podczas projektowania DDG(X) Amerykanie mieli stanąć przed dylematem: albo wyrzutnie CPS, albo artyleria, która zdaje się być na progu swojego renesansu.

USS Zumwalt w 2016 roku. Dobrze widoczne wieże Mk 51 Advanced Gun System, które usunięto, aby zrobić miejsce dla czterech wyrzutnie Payload Modular Adapter systemu „natychmiastowego uderzenia konwencjonalnego” (Conventional Prompt Strike) dla pocisków hipersonicznych.
(US Navy / Petty Officer 1st Class Ace Rheaume)
Nie bez kozery Chińczycy planują wyposażać w broń laserową, działa elektromagnetyczne i pociski hipersoniczne przede wszystkim niszczyciele, a w zasadzie krążowniki, typu 055 o wyporności około 13 tysięcy ton. Podobnie wygląda sprawa w Japonii. Systemy przyszłości jako pierwsze mają otrzymać superniszczyciele Aegis System Equipped Vessels (ASEV, okręt wyposażony w system Aegis) o wyporności pełnej 14 tysięcy ton.
Pozostaje jeszcze kwestia, do czego mają służyć BBG(X). Pancerniki są niewątpliwie narzędziem projekcji siły, a pomysł ich budowy nie wynika z megalomanii prezydenta Trumpa. US Navy regularnie wraca do pomysłu budowy dużych, silnie uzbrojonych okrętów nawodnych, do tej pory zawsze z miernym skutkiem. Wystarczy wspomnieć arsenal ship z lat 90., który ostatecznie się nie zmaterializował, i niszczyciele typu Zumwalt. Tych ostatnich zbudowano tylko trzy, a przez lata zastanawiano się jak ich używać.
Właśnie – jakie zadania mają na polu walki wykonywać pancerniki typu Trump? Zdaniem Sadlera powinny one stanowić główną siłę i centrum dowodzenia obrony przeciwlotniczej grup lotniskowcowych. Dzięki zwiększonej przeżywalności, dużej sile ognia i zdolności do rażenia odległych celów pociskami hipersonicznymi krążowniki liniowe znacząco zwiększą możliwości US Navy w ewentualnej konfrontacji z Chinami. Jednak ze strony Pentagonu brakuje jednoznacznych stwierdzeń.

Ćwiczenia ogniowe na pancerniku USS New Jersey typu Iowa w marcu 1987 roku.
(National Archives at College Park)
Navy Lookout zwraca uwagę na pewną pułapkę w myśleniu. Pancerniki mogą podzielić los lotniskowców – będą zbyt cennymi okrętami, aby narażać je na bezpośrednie starcia, grożące ich utratą. Dowódcy mogą więc trzymać BBG(X) jak najdalej od pola walki, a tym samym tracone będą zalety wynikające z ich potężnej siły ognia.
Sadler zaleca, by na pancerniki patrzeć jako integralną część „Złotej Floty”, ta zaś ma być koncepcyjnie bardzo bliska doktrynie morskich operacji rozproszonych. Oprócz pancerników, które przykuły uwagę mediów i opinii publicznej, Trump zapowiedział budowę szerokiej gamy okrętów. „Złota Flota” ma obejmować fregaty FF(X), dużą liczbę okrętów logistycznych, bezzałogowe korwety przenoszące pociski dalekiego zasięgu i tajemnicze „lotniskowce eskortowe”. Znowu jednak brak szczegółów, pozwalających na wyrobienie sobie jakiego spójnego obrazu.


