Od dawna wiemy, że nowy samolot szkolny dla pilotów pokładowych US Navy nie będzie zdolny do stacjonowania na lotniskowcach. Do tej pory wszystkie analizy mówiły jednak, iż następca T-45 Goshawka będzie zdolny do wykonywania manewrów touch-and-go na pokładach lotniczych, aby przygotować pilotów do przyziemiania na, bądź co bądź, ruchomym lotnisku. No więc nic z tego – nawet te plany idą do kosza.
Jako pierwszy zauważył sprawę Steve Trimble z jak zwykle niezawodnego serwisu Aviation Week. Zwrócił on uwagę, że Dowództwo Systemów Lotniczych Marynarki Wojennej (NAVAIR) opublikowało 2 lutego wstępną wersję zapytania ofertowego (RFP) dotyczącego programu Undergraduate Jet Training System, a w wersji tej pojawił się punkt mający pozwolić uniknąć kosztownych zmian w samolotach, które przystąpią do rywalizacji.
Lądowanie na lotniskowcu, nawet jeśli mówimy tylko o muśnięciu pokładu kołami, to brutalny proceder, wymagający specjalnie wzmocnionego podwozia i struktury płatowca (chociaż można by przynajmniej uniknąć instalacji haka hamującego). Trzeba też chronić elektronikę przed skutkami gruchnięcia o podłoże. Pilot musi bowiem wcelować w konkretny punkt na pokładzie. Różnicę między marynarką wojenną a siłami powietrznymi doskonale obrazuje ten słynny filmik.
Według nowego projektu wymogów następca Goshawka nie będzie musiał wykonywać manewrów touch-and-go, ale jedynie mieć wyposażenie pozwalające mu podejść do lądowania i obniżyć wysokość lotu do wysokości decyzji. Kursant będzie wówczas otrzymywał polecenie wave off od oficera nadzorującego lądowania (Landing Signal Officer) i będzie odchodził na drugie okrążenie.
Dla uniknięcia wątpliwości podkreślmy: współcześnie nikt już nie stoi na krawędzi pokładu z paletkami i nie naprowadza lotnika sygnałami ręcznymi. „Paletkowego” zastąpił system barwnych lamp (OLS), ale Landing Signal Officer wciąż istnieje i działa obecnie jako nadzorca OLS. I wciąż to on odpowiada za wydanie komendy wave off.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Starty i lądowania z pokładu okrętu są podstawowymi czynnikami odróżniającymi szkolenie pilotów lotnictwa pokładowego od pozostałych. A same lądowania na lotniskowcu są uważane za najtrudniejszy element pilotażu w lotnictwie jako takim.
W związku z postępem, jaki dokonał się w systemach wspomagania lądowania instalowanych w nowych samolotach pokładowych, jak również dzięki jeszcze wierniejszemu odwzorowaniu lądowania na lotniskowcu w symulatorach, marynarce wojennej wystarczy, że szkolący się na nowych samolotach będą jedynie ćwiczyli podchodzenie do lądowania. Dotyczyć to będzie zarówno lotniskowców, jak i symulowanych pokładów na lądzie (Field Carrier Landing Practice). Nawet tutaj manewr touch-and-go byłby bowiem niewykonalny z powodów, które obrazuje załączony wyżej film. Samolot po prostu nie wytrzymałby przyziemienia po marynarsku.

T-45C Goshawk przygotowywany do startu z USS Gerald R. Ford (CVN 78).
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Zack Guth)
Dzięki zmianie wymogów producenci nie będą się musieli martwić o wprowadzanie zmian w konstrukcji swoich samolotów. Zainteresowane przedsiębiorstwa muszą przesłać odpowiedzi do 27 lutego. Wpłyną one na ostateczny przetarg, którego zakończenie podpisaniem kontraktu planowane jest na połowę 2027 roku. Do rywalizacji przystąpią najpewniej cztery samoloty: T-7A Red Hawk proponowany przez konsorcjum Boeing/Saab, M-346N (Beechcraft i Leonardo), KF-50N (Lockheed Martin i Korea Aerospace Industries) oraz Freedom (Sierra Nevada Corporation i TUSAŞ). Gra toczy się o zamówienie na 216 samolotów.
W F-35C system wspomagania lądowania jest oznaczony JPALS (Joint Precision Approach and Landing System). Bazuje on na systemie nawigacji satelitarnej GPS i łączy z dużą dokładnością systemy nawigacyjne samolotu z systemami kierowania ruchem lotniczym na okręcie lotniczym. W ten sposób umożliwia przeprowadzenie bezpiecznego lądowania w każdych warunkach atmosferycznych z centymetrową precyzją. JPALS jest wykorzystywany również do całkowicie automatycznego lądowania bezzałogowych samolotów MQ-25.
Myśliwce wielozadaniowe F/A-18E/F Super Hornet i samoloty walki elektronicznej EA-18G Growler nie są kompatybilne z tym systemem, ale dysponują trybem Precision Landing Mode. Nie jest to system automatycznego lądowania, ale oprogramowanie dające pilotowi większą kontrolę nad samolotem przy jednoczesnym zmniejszeniu obciążeniu pracą dla pilota.

F/A-18E Super Hornet z eskadry VFA-146 ląduje na USS Nimitz (CVN 68).
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Justin McTaggart)
Pilot lądujący w którejś wersji F/A-18 w ostatnich sekundach wykonuje około 300 minimalnych ruchów drążkiem i przepustnicą. PLM pozwala zredukować liczbę ruchów o rząd wielkości. Przykładowo wychylenie klap przez pilota nie powoduje opadnięcia nosa, bo komputer utrzymuje kąt natarcia samolotu na stałym poziomie.
Zmiana w dużej części już się dokonała. W ubiegłym roku program szkolenia zmieniono w taki sposób, że kursant pomyślnie zaliczający szkolenie najpierw otrzymuje uprawnienia pilota (i charakterystyczne złote skrzydełka), a dopiero później wykonuje pierwsze lądowanie na lotniskowcu. W trakcie szkolenia podstawowego ląduje jedynie na lądzie w ramach Field Carrier Landing Practice, a na okręcie wykonuje tylko touch-and-go.
Nowa filozofia oznacza, że świeżo upieczony pilot pokładowy zagości na pokładzie lotniskowca dopiero po przydzieleniu do eskadry uzupełnieniowej (Fleet Replacement Squadron), odpowiedzialnej za przeszkolenie operacyjne personelu pod kątem służby na danym typie samolotu. Na razie dotyczy to pilotów F/A-18, F-35 i EA-18G, ale nie pilotów E-2. Ostatni kurs kwalifikacyjny dla pilotów samolotów bojowych na rzeczywistym lotniskowcu odbył się w marcu 2025 roku.