Serwis Breaking Defense dowiedział się, że amerykańskie wojska lądowe chcą dopełnić wszelkich formalności w programie modernizacji haubic samobieżnych (Self-Propelled Howitzer Modernization, SPH-M) i przyznać kontrakt na opracowanie prototypu armatohaubicy samobieżnej najpóźniej w lipcu. US Army prowadzi wyścig z czasem, aby nieco zbilansować to, co już utracono w okresie, gdy program był w zawieszeniu z powodu „rewolucji w US Army”. Częściowa zmiana podejścia do zamówień wstrzymała realizację programu na długi czas.

Dopiero pod koniec września 2025 roku pojawiła się informacja o wznowieniu programu. Do tego czasu dowództwo US Army ponownie oceniało swoje potrzeby w ramach szeroko zakrojonej Inicjatywy Transformacji Wojsk Lądowych (Army Transformation Initiative). US Army ponownie zwróciła się z prośbą o informacje, stwierdzając, że kompleksowa analiza potwierdziła znaczenie samobieżnego systemu artyleryjskiego kalibru 155 milimetrów.

Zapytanie sugerowało, że US Army szuka przede wszystkim rozwiązań wyprodukowa­nych w Stanach Zjednoczonych. Respondenci muszą przedstawić łańcuch dostaw oraz amerykańskich kontrahentów i poddostawców wraz z mapą ich lokalizacji. Muszą również wskazać lokalizacje głównych dostawców spoza USA. Przyszłe amerykańskie ahs mają charakteryzować się donośnością na poziomie 58 kilometrów przy użyciu amunicji standardowej i 70 kilometrów z amunicją wspomaganą rakietowo. Minimalny zasięg określono na 4 kilometry. Powinny nadawać się do transportu co najmniej trzech pocisków precyzyjnych M982 Excalibur oraz osiągać szybkostrzelność co najmniej sześć pocisków na minutę amunicją standardową i trzy pociski na minutę amunicją precyzyjną.

Rzecznik przedsięwzięcia twierdzi, że stracony czas można nadrobić. Według serwisu Inside Defense szefostwo programu planuje opublikować w lutym jeszcze jeden projekt zapytania ofertowego na prototypy i ostateczny dokument w marcu. Później przeprowadzona będzie ocena i rozstrzygnięcie postępowania.

Termin lipcowy oznacza szybki zwrot akcji, zaledwie 10 miesięcy po tym, jak we wrześniu skierowano do przedsiębiorstw branży obronnej prośby o informacje. Warto zauważyć, że US Army planuje przeprowadzenie kolejnych strzelań na poligonie Yuma na początku 2026 roku. Mają one stanowić część dziewięcio­mie­sięcz­nego procesu oceny, po którym wojska lądowe zamierzają doprecyzować wymagania i opracować bardziej szczegółową strategię zamówień.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 82%

Listy konkurentów jeszcze nie opublikowano, ale nie pojawią się oni z kapelusza. Już teraz wiadomo, że o kontrakt ubiegają się południowokoreańska Hanwha, niemiecki Rheinmetall, amerykańska spółka Elbit America oraz zespół złożony z Leonardo DRS, czyli amerykańskiej filii włoskiego koncernu, i KNDS, europejskiego specjalisty w dziedzinie systemów lądowych. Te dwa ostatnie przedsiębiorstwa zamierzają oferować CAESAR-a.

Prawdopodobnie w stawce znajdą się też amerykański General Dynamics i brytyjski BAE Systems za pośrednictwem swojej amerykańskiej spółki zależnej, która odpowiada za program M109A7 Paladin w US Army. 21 stycznia ujawniono, że BAE Systems otrzymało kolejną umowę na dostawę zmodernizowanych M109A7 i wozów amunicyjnych M992A3 do uzbrojenia amerykańskich wojsk lądowych. Dzięki temu kontraktowi podniesionych zostanie do standardu A7 kolejne 40 M109A6 tyle samo M992A2 do wersji A3.

Pierwsza samobieżna armatohaubica Archer na brytyjskiej ziemi. Czy ma również szansę zabłysnąć w Stanach Zjednoczonych?
(British Army)

Prace modernizacyjne będą wykonywane w zakładach BAE Systems w Yorku, Elginie i Annistonie. Według bieżących planów US Army chce mieć w służbie 700 egzemplarzy M109A7, której uzbrojeniem głównym jest haubica M284 kalibru 155 milimetrów z lufą o długości 39 kalibrów i o donośności 30 kilometrów (40 kilometrów w przypadku strzelania pociskami Excalibur). W magazynach znajduje się około 850 kolejnych M109A6, które w razie potrzeby będzie można modernizować.

Natomiast w programie SPH-M w czerwcu 2025 roku BAE Systems ogłosiło nawiązanie współpracy z Dowództwem Rozwoju Zdolności Bojowych w celu opracowania prototypu działa samobieżnego M109-52, łączącego najnowszą generację działa samobieżnego M109A7 armatą Rheinmetall L52 kalibru 155 milimetrów.

Wróćmy jednak do meritum. Przetarg na nową armatohaubicę ma zaspokoić zapotrzebowanie amerykańskich wojsk lądowych w zakresie większej donośności i lepszej mobilności. Mimo że dokument wymieniający wymagania stanowi, że haubice muszą być produkowane w kraju, nie oznacza to, że przedsiębiorstwa zagraniczne są pozbawione szans na zwycięstwo. Mike Coulter z Hanwhy stwierdził po opublikowaniu dokumentu z wymaganiami, że nie martwi go wymóg produkcji krajowej.

Hanwha podczas wystawy AUSA 2025 w Waszyngtonie zaprezentowała koncepcję nowej armatohaubicy K9A2 na podwoziu kołowym. W takim wydaniu miałaby być zaproponowana US Army. Zautomatyzowany układ ładowania poprawiłby parametr szybkostrzelności z 6 do ponad 9 strzałów na minutę. Podwozie kołowe miałoby zapewnić lepszą mobilność na przyszłym polu walki kosztem dzielności terenowej. Przedsiębiorstwo z Korei Południowej zapewniło też, że będzie w stanie rozwinąć na terytorium USA zdolności produkcji modułowych ładunków miotających MCS dla amunicji artyleryjskiej kalibru 155 milimetrów. W ten sposób zbuduje bazę przemysłową, w którą zaangażuje lokalnych partnerów.

Przypomnijmy, że nowe armatohaubice dołączą do brygadowych zespołów bojowych uzbrojonych w transportery Stryker. Zamysłem jest zwiększenie mobilności tych pododdziałów, które wykorzystują holowane haubice M777 kalibru 155 milimetrów. Pozwoli też przenieść do rezerwy haubice holowane M119. Całkiem nowa haubica początkowo ma stanowić uzupełnienie M109, a później stać się ich następczynią.

Obecny program jest niejako następstwem wyrzuconego do kosza programu artylerii lufowej o zwiększonej donośności ERCA (Extended Range Cannon Artillery). Haubica samobieżna XM1299 powstała na podwoziu M109A7, w której armatę M284 o długości 39 kalibrów zastąpiono działem XM907 o długości 58 kalibrów w nowej wieży. W ten sposób uzyskano standardową donośność około 70 kilometrów, zaś przy zastosowaniu amunicji z gazogeneratorem ERCA miała razić cele oddalone o ponad 100 kilometrów. W 2024 roku US Army zaczęła rozważać pozyskanie jednego z systemów dostępnych na rynku.

ERCA demonstrowana na poligonie Yuma.
(US Army / Ana Henderson)

W lutym amerykańskie wojska lądowe poinformowały o zakończeniu procedury analizy rynku. Określono wówczas, że nowa haubica zostanie wybrana w drodze otwartej rywalizacji. Kontrakty w ramach fazy pierwszej miały być przyznane w okresie od lipca do września. Następnie producenci mieli wziąć udział w dodatkowych „testach oceny konkurencyjnej”, które potrwałyby do roku fiskalnego 2026. Celem nadrzędnym obecnego postępowania stało się wydłużenie donośności artylerii z obecnych około 30 kilometrów do 50–70 kilometrów do 2030 roku.

Czas leci nieubłaganie, a jeśli weźmiemy pod uwagę, że pierwsze wysiłki mające na celu znalezienie następczyni M109 sięgają 1994 roku, kiedy amerykańskie wojska lądowe rozpoczęła prace nad haubicą samobieżną Crusader kalibru 155 milimetrów, obraz staje się bardziej wymowny. Projekt ten anulowano w maju 2002 roku, gdy ówczesny sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld uznał, że przyszłe zagrożenia – trwała wojna z terroryzmem w Afganistanie, a niebawem miała zacząć się operacja w Iraku – nie wymagają użycia Crusadera.

BAE Systems