Rok temu opodal hiszpań­skiej Kartageny zatonął rosyjski statek transpor­towy Ursa Major (IMO: 9538892). Jednostka była bezpośred­nio powiązana z rosyjskim resortem obrony i pracowała na jego zlecenie. Statek zatonął w wyniku nieziden­ty­fi­ko­wa­nej eksplozji i pożaru w maszynowni podczas rosyjskiej ewakuacji z Syrii po upadku reżimu Asada. Według ustaleń na pokładzie miała znajdować się broń, jednak hiszpańskie media podają, że zamiast uzbrojenia przewożono elementy reaktora przeznaczo­nego dla budowanego w Korei Północnej okrętu podwodnego o napędzie jądrowym.

Statek zamówiono w 2008 roku i zwodowano rok później. Jednostka nosiła kolejno nazwy Scan Britania, Hyundai Britania, EIT Palmina (na zdjęciu tytuło­wym), Sparta III i, od paź­dzier­nika 2021 roku do zatonięcia, Ursa Major. Jednostką od 2019 roku zarządzała rosyjska spółka Oboron­logis­tika realizująca zlecenia transportowe na rzecz rosyjskiego rządu. Statek miał długość 142,47 metra, szerokość 23,20 metra i zanu­rze­nie wynoszące 7,2 metra. Ursa Major została zaprojektowana do transportu ładunków ponad­norma­tyw­nych i specjalnych, stąd nadbudówkę umiesz­czono na dziobie, pozostawia­jąc maksymal­nie wolny pokład ładunkowy z dwoma ciężkimi żurawiami na lewej burcie.

11 grudnia ubiegłego roku jednostka Ursa Major wyszła w ostatni rejs: z Petersburga do Władywostoku przez Kanał Sueski i Cieśninę Gibraltarską, idąc w konwoju trasą, którą wcześniej pokonywała wielokrotnie. Wiedziano, że statek często realizuje transporty wojskowe, dlatego część komentatorów sugerowała, że może to być kolejny rejs w ramach tak zwanego „Syryjskiego Ekspresu” do bazy w Tartusie. Określano tak statki handlowe regularnie zaopatrujące walczące w Syrii rosyjskie wojska, a następnie uczestniczące w ich ewakuacji.

Statek miał na pokładzie ładunek składający się najwyraźniej z dwóch 45-tonowych elementów kadłuba lodołamacza projektu 10510, dwóch ciężkich gąsienicowych dźwigów i ponad stu pustych kontenerów. 21 grudnia hiszpańskie służby ratownicze zwróciły uwagę na nietypowe manewry Ursy Major, a dzień później jednostka nagle skręciła, zwolniła do około 1 węzła i zaczęła dryfować po eksplozji w maszynowni. Załoga nadała sygnał ratunkowy, zaś po przybyciu na miejsce ratownicy zastali statek przechylony na prawą burtę. O 23:22 UTC Ursa Major zatonęła między miastem Águilas w Hiszpanii a Oranem w Algierii. Uratowano czternastu członków załogi, a dwóch uznano za zaginionych.

Rosyjskie władze i Oboronlogistika uznały zdarzenie za akt terrorystyczny, informując o trzech eksplozjach, które spowodowały wyrwę w kadłubie powyżej linii wodnej, z charak­te­rys­tycz­nie poszarpanymi krawędziami skierowanymi do wewnątrz. W styczniu 2025 roku na miejsce spoczynku wraku skierowano statek Jantar (MMSI: 273546520), podległy bezpośred­nio Głównemu Instytutowi Badań Głębinowych (GUGI) ministerstwa obrony.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Jantar przeznaczony jest do prowadzenia różnorodnych prac podwodnych. Jego działania opisywaliśmy wielokrotnie. Rosjanie podkreślali, że zatonięcie Ursy Major mogło być wynikiem działań jednego z „nieprzyjaznych państw”. Niemniej pojawienie się Jantara na miejscu katastrofy sugerowało, że statek przewoził newralgiczny dla Moskwy ładunek. Hiszpański serwis La Verdad podaje, że tamtejsze ministerstwo obrony ustaliło, iż to, co uważano za elementy kadłuba lodołamacza, było elementami okrętowego reaktora atomowego.

Podczas rejsu statku dwa duże „elementy lodołamacza”, były dobrze widoczne z powietrza. Na podstawie zdjęć lotniczych oceniono, że każdy zajmował około 6–7 metrów kwadratowych razem z opakowaniem, a ich masa – według władz hiszpańskich – wynosiła około 65 ton, co wskazywało na wyjątkowo ciężką konstrukcję o dużej gęstości użytych materiałów. Zapytany o szczegóły kapitan statku twierdził początkowo, że są to jedynie pokrywy włazów kanalizacyjnych.

Śledztwo dziennika La Verdad wykazało jednak, iż ładunek został zidentyfikowany jako dwie obudowy reaktorów jądrowych WM-4SG. Reaktory tego typu stosowane są między innymi na strategicznych okrętach podwodnych projektu 667BDRM Delfin (w kodzie NATO: Delta IV), które pozostają w służbie od początku lat 80. Konstrukcja reaktorów objęta jest ścisłą tajemnicą, ale w 2023 roku rosyjski resort obrony opublikował nagrania z wnętrza przedziału reaktora, pokazujące miedzy innymi masywną stalową pokrywę chroniącą załogę przed promieniowaniem – co dobrze pasuje do oszacowanej masy transportowanych przez Ursę Major elementów.

Hiszpanie spekulują, że mógł być przeznaczony dla atomowych okrętów podwodnych budowanych w Korei Północnej, która niedawno zaprezentowała pierwszy okręt z pociskami balistycznymi. Część analityków uważa, że Korea Północna korzystała z rosyjskiej pomocy technicznej, a nawet gotowych komponentów reaktora. W tle pojawia się oczywisty wątek polityczno-wojskowy w którym Moskwa może w ten sposób spłacać dług wobec Pjongjangu za dostawy amunicji i wysyłania własnych żołnierzy do udziału w wojnie w Ukrainie.

Trop ten może mieć pokrycie w rzeczywistości. Od ubiegłego roku wiadomo, że Korea Północna buduje pierwszy okręt podwodny o napędzie atomowym. Już wówczas sugerowano, że Moskwa może dostarczyć sojusznikowi kluczowe elementy związane z układem napędowym i samymi reaktorami. Przed kilkoma dniami północnokoreański reżim zaprezentował kadłub budowanej jednostki.

Ma ona wyporność przekraczającą 8 tysięcy ton, co wskazuje na obecność uzbrojenia o charakterze strategicznym. Według szacunków nowy okręt może przenosić do dziesięciu pocisków balistycznych w nietypowej konfiguracji w rejonie kiosku. Podobnie rozlokowane wyrzutnie mają również okręty podwodne projektu 667. Nie wyklucza to znacznego udziału Moskwy w projektowaniu jednostki i szerokiego transferu technologii. Konstrukcja okrętów tej serii ma swoje lata i wywodzi się z początku lat 70. Ze zdjęć wynika również, że przyszły nabytek północnokoreańskiej floty dysponuje sześcioma wyrzutniami torped kalibru 533 milimetrów.

Dwa lata wcześniej zwodowano i przyjęto do służby okręt podwodny Kim Kun-ok – nazwany na cześć dowódcy kutra torpedowego, który rzekomo zatopił amerykański krążownik USS Baltimore (CA 68). Jest to okręt o napędzie spalinowo-elektrycznym, ale skonstruowany jako nosiciel pocisków balis­tycz­nych z głowicami atomowymi. Bazą projektu były okręty podwodne typu Sinpo, zmodyfikowana kopia radzieckiego projektu 633 (NATO: Romeo) z lat 50. ubiegłego stulecia. Za kioskiem zbudowano dodatkowy przedział dla wyrzutni pocisków balistycznych.

Konstrukcja jest mocno przestarzała, opracowano ją przez łączenie i modyfikację kilku projektów. Według pojawiających się informacji mimo upływu dwóch lat Kim Kun-ok wciąż nie osiągnął gotowości operacyjnej. Z drugiej strony w ostatnim czasie północnokoreański reżim przyjął do służby pierwszą zaawansowaną fregatę rakietową i buduje kolejne.

Bas Urrutia via Wikimedia Commons