Pomimo trwającej wojny i ograniczeń w swobodzie żeglugi przez cieśninę Bosfor dotyczących państw uczestniczących w konflikcie Ukraina kontynuuje intensywne szkolenie personelu marynarki wojennej i systematycznie wzmacnia siły morskie, wprowadzając do służby nowe jednostki. Wczoraj holenderskie ministerstwo obrony poinformowało o przekazaniu ukraińskiej flocie niszczycieli min typu Tripartite.
Ukraińcy wzbogacili się o dwa niszczyciele min: belgijskiego Narcisa (M923; podtyp Tripartite) i holenderskiego Vlaardingena (M863; podtyp Alkmaar). Wraz z przekazaniem nowemu właścicielowi okręty otrzymały nowe nazwy, odpowiednio Mariupol i Melitopol. Nazwy oczywiście nawiązują do ukraińskich miast będących obecnie pod rosyjską okupacją. Do końca roku do pary przekazanych już okrętów dołączy trzeci niszczyciel min – holenderski Makkum (M857), który w ukraińskiej służbie otrzyma nazwę Henicześk, nawiązującej do okupowanej miejscowości w obwodzie chersońskim.
– Niszczyciele min wkraczają w nowy rozdział pod nową banderą, z nową misją – powiedział holenderski minister obrony Ruben Brekelmans. – Misją tą jest przyszłość, w której Morze Czarne jest otwarte i wolne, a ukraińskie miasta nie są już okupowane.
The Netherlands and Belgium are transferring two minehunters to Ukraine.
A vital contribution to Black Sea security, and key to safeguarding trade routes and global food supply.
Ukrainian crews and technicians were trained in record time. A truly remarkable achievement. pic.twitter.com/czWUFdIdah
— Ruben Brekelmans (@DefensieMin) June 26, 2025
Uroczystość przekazania okrętów odbyła się jakiś czas temu w bazie belgijskiej floty w Zeebrugge, lecz z uwagi na bezpieczeństwo poinformowano o tym dopiero wczoraj. Podniesienie ukraińskiej bandery na okrętach jest wynikiem zapowiedzi holenderskiego ministerstwa obrony z 2023 roku. Wówczas Holandia i Belgia zobowiązały się przekazać Ukrainie trzy wycofane ze służby w Koninklijke Marine i Marinecomponencie niszczyciele min. Od ubiegłego roku trwało intensywne szkolenie ukraińskich załóg, które zakończyło się pod koniec roku.
Niszczyciele min typu Tripartite powstały jako efekt wspólnego programu rozwojowego Belgii, Francji i Holandii, zapoczątkowanego w latach 1973–1976. Okręty zaczęły wchodzić do służby w 1983 roku, były budowane w latach 1977–1995. Łącznie powstało 40 jednostek: 10 dla belgijskiej marynarki wojennej, 10 dla francuskiej (podtyp Éridan), 15 dla holenderskiej (podtyp Alkmaar), a także pięć egzemplarzy eksportowych – trzy dla Pakistanu i dwie dla Indonezji. Okręty zaprojektowano specjalnie do działań w zakresie zwalczania min morskich, z naciskiem na współczesne wymagania techniczne i interoperacyjność w ramach sił NATO. W służbie zastąpią je niszczyciele min nowej generacji rMCM.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Część okrętów po wycofaniu ze służby odsprzedano za granicę. Zasilono w ten sposób łotewską czy bułgarską marynarkę wojenną. Przekazane Ukrainie jednostki nie są najnowsze, mają 34–36 lat, natomiast w poprzednich latach przeszły gruntowną modernizację i remont, połączony z wymianą głównych systemów służących do wykrywania i niszczenia min morskich.
Okręty zostały wówczas wyposażone między innymi w zintegrowany system zarządzania walką przeciwminową Atlas Elektronik IMCMS, sonar kadłubowy średniej częstotliwości Thales 2022 Mk III oraz systemy współpracy z bezzałogowymi pojazdami podwodnymi, takimi jak Atlas SeaFox i Saab Double Eagle Mk III. Jednostki te pozostawały w pełni sprawne aż do momentu wycofania ze służby w marynarkach wojennych Holandii i Belgii w ubiegłym roku. Dzięki dobremu stanowi technicznemu nie wymagały kosztownych modernizacji ani remontów, co pozwoliło stronie ukraińskiej niemal natychmiast rozpocząć szkolenie załóg.
Okręty te dołączą do pary przekazanych w 2023 roku przez Wielką Brytanię niszczycieli min typu Sandown. Czernihiw (M 310, dawny HMS Grimsby) i Czerkasy (M 311, dawny HMS Shoreham) stacjonują z złogami w porcie wojennym w Portsmouth. Na Morze Czarne będą mogły wejść dopiero po zakończeniu wojny zgodnie z przepisami konwencji z Montreux o cieśninach tureckich lub zmianie sytuacji geopolitycznej w regionie. Tak więc najprawomocniej dawne belgijskie i holenderskie jednostki zostaną przebazowane do Portsmouth lub pozostaną w Zeebrugge.
Nederland en België dragen 2 mijnenjagers over aan Oekraïne.
Zeer belangrijk voor Oekraïne vanwege veiligheid op de Zwarte Zee, en ook breder voor handelsroutes en voedselzekerheid.
In korte tijd zijn de Oekraïne bemanning en technici opgeleid. Trots op deze prestatie! pic.twitter.com/MaM7lCsywW
— Ruben Brekelmans (@DefensieMin) June 26, 2025
Do tego czasu załogi nowo przyjętych okrętów będą szlifować umiejętności z zakresu wykorzystania operacyjnego jednostek, podobnie jak robią to załogi pobrytyjskich Sandownów, zwłaszcza że państwom zachodnim zależy na stworzeniu dobrze wyszkolonej kadry jako podstawy dla odtworzonych sił morskich Ukrainy. W wyniku działań wojennych Ukraina utraciła najbardziej wartościowe (jak na ukraińskie standardy) okręty, między innymi fregatę Hetman Sahajdaczny i korwetę Winnycia. Jednostki, które przetrwały do dziś, to większości kutry patrolowe i rakietowe bez większych możliwości ofensywnych.
Obecne siły przeciwminowe też pozostawiają dużo do życzenia. Nie dają praktycznie żadnych sensownych możliwości w zakresie wojny przeciwminowej. Jedynym zachowanym okrętem minowym jest przebudowany do funkcji stawiacza min okręt demagnetyzacyjny projektu 130 Bałta. Jedyny pozostający w służbie trałowiec Henicześk został zatopiony w pierwszych dniach wojny, natomiast inne okręty przeciwminowe Ukraina utraciła już w czasie aneksji Krymu w 2014 roku. A niestety Morze Czarne jest kluczowym strategicznym węzłem morskim, mierzącym się obecnie z poważnym zagrożeniem ze strony min, intensywnie używanych przez obie strony. Problem min nie zniknie po zakończeniu wojny, przez co na państwach regionu spocznie odpowiedzialność za oczyszczenie akwenu.
Podobnie sytuacja wygląda w przypadku okrętów bojowych. Największymi dziś okrętami „bojowymi” są trzy patrolowce typu Island: Starobilśk, Sumy i Fastiw, przekazane przed wojną przez rząd Stanów Zjednoczonych. Czwarta jednostka – Słowjanśk – została zatopiona w marcu 2022 roku, a piątej – Wiaczesława Kubraka – nie dostarczono przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny w 2022 roku. Najprawdopodobniej trafi na Morze Czarne dopiero po jej zakończeniu.
Ukraine Navy Sandown Class Minesweepers UNS Cherkasy and Chernihiv (ex HMS Shoreham and Grimsby) inbound to Glasgow this afternoon
Via @MISPhotography_ pic.twitter.com/lOWV2I7u4U
— Navy Lookout (@NavyLookout) June 24, 2023
Patrolowce uzupełniane są przez cztery kutry artyleryjskie Hiurza-M i bezzębny kuter rakietowy projektu 206MR. Braki w siłach okrętowych Ukraińcy rekompensowali sobie nawodnymi dronami uderzeniowymi. W ostatnich miesiącach Ukraina otrzymała kilkanaście szwedzkich kutrów desantowo-szturmowych Stridsbåt 90H.
W tureckiej stoczni wojskowej RMK Marine powstają przyszłe ukraińskie korwety typu Ada. Pod koniec maja ubiegłego roku zakład opuścił Hetman Iwan Mazepa (F 211), rozpoczynając fazę prób morskich. Ukraińskie ministerstwo obrony zdecydowało początkowo o zakupie jednej sztuki, później dodano kolejną. Kadłub drugiej korwety zwodowano w sierpniu ubiegłego roku. Okręt otrzyma nazwę Hetman Iwan Wyhowśkyj (F 212). Obecnie trwają prace wykończeniowe na okręcie.
Ukraiński resort obrony potwierdził, że flota może otrzymać jeszcze dwa kolejne okręty w ramach prawa opcji. Oczywiście okręty nie zacumują w ukraińskich portach przynajmniej do zakończenia wojny. Mazepa i Wyhowśkyj będą pierwszymi okrętami zdolnymi poważnie zaszkodzić rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej, przez co stałyby się celami numer jeden. Poza tym proces szkolenia załogi i wypracowywania procedur trwać może od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Stąd też okręty znajdujące się w państwach neutralnych będą służyć jako kuźnia „zwesternizowanych” kadr dla ukraińskiej floty.