Ukraińskie siły powietrzne mają wresz­cie gwarancję, że dostaną upragnione od dawna samoloty bojowe JAS 39E Gripen. Wprawdzie przyjdzie im jeszcze poczekać na dostawy, ale oficjalna umowa została już podpisana. Nad Dniepr trafi 16 egzemplarzy wycenionych (wraz z niezbędnym wyposażeniem i zapasem części zamiennych) na 24,6 miliarda koron szwedzkich (9,5 miliarda złotych)

Saab poinformował dziś, że zawarł umowę ze szwedzką agencją zamówień wojskowych Försvarets materielverk, która jest właściwym zamawiającym, odpowiedzialnym za przekazanie później samolotów Ukraińcom. Dostawy na ręce agencji mają być zrealizowane w latach 2029–2030.

– Jestem ogromnie dumny, że Szwecja i Saab mogą teraz umożliwić dostawę Gripenów E do Ukrainy i zapewnić jej światowej klasy myśliwiec, który zrewolu­cjo­ni­zuje potencjał ukraińskich sił powietrznych – powiedział Micael Johansson, prezes Saaba. – To znacząco wzmocni obronę powietrzną Ukrainy i pomoże zapewnić, że kraj będzie mógł chronić swoich obywateli i zabez­pie­czyć swoją przyszłość.

Pogłoski o zainteresowaniu Ukrainy Gripenami słyszeliśmy już jesienią 2022 roku, choć wówczas były to raczej pobożne życzenia. Konkrety nadeszły dopiero w lutym 2023 roku, ale chodziło o przekazanie maszyn używanych ze stanu szwedzkich wojsk lotniczych. Wynikło wówczas zamieszanie, ponieważ Kijów jakoby oświadczył, że nie jest zainteresowany szwedzkimi samolotami.

JAS 39E Gripen z czterema pociskami RBS15 Mk4.
(Hans Berggren; Harleys, Copyright Saab AB)

Kilka miesięcy później minister obrony Pål Jonson, podczas wizyty w Ukrainie, powie­dział, że Reznikow prosił o dopusz­cze­nie ukraiń­skich pilotów do szkole­nia na myśliw­cach JAS 39. Szwedzi uznali to za dobry pomysł, program miał być jednak orga­ni­zo­wany z myślą o długo­fa­lo­wym rozwoju ukraiń­skiego lotnictwa, a nie o zaspoko­je­niu doraź­nych potrzeb wojen­nych. Do szkolenia mieli być delegowani lotnicy mający już za sobą wstępne szkolenie. Mieli oni zarówno odbywać loty zapoznawcze na Gripenach, jak i szkolić się na symulatorach.

I faktycznie, już we wrześniu 2023 roku kilku Ukraińców przeszło szkolenie zapoznawcze za sterami Gripenów. Przełom nastąpił jednak dopiero w październiku 2025 roku, gdy Ukraińcy podpisali list intencyjny zakładający dostawę nawet 150 Gripenów dla Powitrianych sył.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 66%

Konkrety poznaliśmy w ubiegłym miesiącu. Minister Jonson oznajmił, że Ukraina kupi do 20 fabrycznie nowych Gripenów E/F i dodatkowo pozyska 16 Gipenów C/D z zasobów szwedzkich sił powietrznych. Oczywiście „do 20” to szeroki zakres. Teraz wiemy, że będzie ich 16. Szkolenie ukraińskich pilotów w Szwecji już trwa i zostanie rozszerzone jesienią.

„Gripen C/D odpowiada na pilne potrzeby, Gripen E/F buduje przyszłość”, napisał minister na dawnym Twitterze. Ukraina sfinansuje zakup z środków pochodzących z pożyczki unijnej. Dostawy maszyn używanych ruszą już w przyszłym roku.

Jedną z głównych różnic między wersją C i E jest pokładowa stacja radiolokacyjna. W nowych maszynach instalowany jest radar z aktywnym skanowaniem elektro­nicz­nym ES-05 Raven, składający się z 1000 modułów nadawczo-odbiorczych. Antena jest tej samej wielkości co w stosowanym w Gripenie C radiolokatorze PS-05, ale w porównaniu z nim radar AESA zapewnia pole obserwacji w zakresie 100° po każdej stronie w bok od kadłuba. ES-05 będzie pierwszym radarem AESA w ukraińskich siłach powietrznych.

Radar może służyć do namierzania celów powietrznych, lądowych i morskich, a nawet może szukać tych celów jednocześnie. Oprogramowanie radaru jest oparte na otwartej architekturze, co oznacza, że dzięki opracowaniu nowego kodu można łatwo dostosować radiolokator do nowych trybów poszukiwania i naprowadzania lub zintegrować go z nowymi rodzajami uzbrojenia.

Para szwedzkich Gripenów C.
(Airwolfhound, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

Drugim ważnym sensorem jest pasywny termonamiernik Leonardo SkyWard G. Może on pracować w trybie track while scan i wykrywać do 200 celów powietrznych, lądowych i morskich. Pole widzenia wynosi 160° w poziomie i 60° w pionie. Urządzenia IRST zyskują w ostatnich latach na znaczeniu jako kontra wobec technik obniżonej wykrywalności. W wielu możliwych scenariuszach termonamiernik zdoła wykryć samolot stealth szybciej niż radiolokator, a także będzie mógł go trwale śledzić z większej odległości. Dla przykładu: Rosjanie chwalą się, że Su-35S dzięki głowicy OŁS-35 może wykryć (w optymalnych warunkach pogodowych) F-22 czy F-35 z odległości do 90 kilometrów, o ile są zwrócone dyszami w jego stronę.

A jako że sam IRST jest systemem całkowicie pasywnym, cel może być porażony, zanim sobie uświadomi, że jest atakowany. IRST nie potrzebuje także emisji fal radiowych ani radarowych ze strony celu.

Największą zaletą szwedzkiego myśliwca jest to, że maszynę i wypo­sa­że­nie obsługi naziemnej zapro­jek­to­wano pod kątem działania z lotnisk polowych oraz obsługi przez powołanych rezerwistów i żołnierzy służby zasadniczej. W teorii Gripen jest więc najprostszy do nauczenia się i nie wymaga dużego zaplecza logistycznego.

Oczywiście prostota obsługi musi być rozumiana względnie. Nowoczesny wielozadaniowy samolot bojowy to wciąż jedna z najbardziej skomplikowanych maszyn na świecie i potrzebuje wysoce wyszkolonego personelu. Także zdolność Gripena do działania z drogowych odcinków lotniskowych jest trochę przereklamowana w mediach popularnych. Przecież F-16 też potrafi.

Natomiast prawdą jest, że Gripen jest mniej wrażliwy na FOD, czyli uszkodzenia powodowane przez ciała obce i zanieczyszczenia na drodze startowej. Poniekąd wynika to z odległości od ziemi do dolnej krawędzi wlotu powietrza, która w Gripenie jest o ponad 20 centymetrów wyżej niż w F-16 nowych wersji. Wbrew pozorom większe znaczenie ma jednak to, że wloty są dwa.

W Viperze jest jeden silnik i jeden wlot, a maksymalny ciąg silnika General Electric F110-GE-129 (używanego w wersji Block 50) to 131 kiloniutonów. W Gripenie silnik General Electric F414-GE-39E wykręca maksymalnie 98 kiloniutonów, a siła „odkurzacza” jest dzielona między dwa kanały. Oczywiście jest to uproszczenie problemu. Pozwala jednak wyobrazić sobie, dlaczego Gripen jest uznawany za maszynę lepiej dostosowaną do latania z DOL-i. Z drugiej strony – FOD to nie tylko śmieci zassane do silnika. Jeśli coś przebije oponę F-16, przebije też oponę Gripena.

Sztokholm zamierza pozyskać 60 maszyn w wersji E, które według pierwotnych planów miały całkowicie zająć miejsce Gripenów C/D (tych obecnie mają 94) po 2026 roku. Po rosyjskiej napaści na Ukrainę liczbę 60 myśliwców uznano za niewystarczającą do obrony kraju. W ubiegłym roku ówczesny dowódca szwedzkich sił powietrznych, generał Carl-Johan Edström, sugerował pozostawienie w służbie 40 do 60 Gripenów C mniej więcej do 2035 roku.

Ukraina będzie piątym użytkownikiem Gripenów E/F – po Szwecji, Brazylii (która uruchomiła własną linię produkcyjną), Tajlandii i Kolumbii.

Linus Svensson / Saab