Ukraina nie ustaje w poszukiwaniu środków, które pomogłyby jej w zwalczaniu plagi rosyjskich dronów. Kolejną nowo otwartą uliczką są brazylijskie lekkie samoloty bojowe Embraer A-29 Super Tucano. Właśnie wyszło na jaw, że sprawa nabrała rozpędu w Polsce – podczas targów MSPO 2026.
Jak informuje ukraiński serwis Cenzor.net, były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko (poprzednik Wołodymyra Zełenskiego na tym stanowisku) zainicjował proces pozyskania dla Ukrainy A-29 i najwyraźniej wziął na siebie cały ciężar zorganizowania transakcji. Poroszenko omówił tę kwestię podczas spotkania klubu parlamentarnego partii Europejska Solidarność z ministrem obrony Jewhenem Chmarą.
„Supertukany” miałyby służyć do zwalczania samolotów pocisków rodziny Szahed/Gierań/Garpija i wciąż stosunkowo nowych, ale coraz liczniejszych odrzutowych S8000 Banderol (używanych od maja ubiegłego roku). Samoloty takie jak A-29 to metoda zdobywająca popularność, choć oczywiście trzeba mieć na uwadze, że to musi być tylko jedna z wielu warstw obrony. Traktowanie lekkich samolotów bojowych jako magicznego panaceum to proszenie się o kłopoty. Konieczny jest miks różnorodnych środków – lekkich samolotów bojowych, śmigłowców, naziemnej lufowej opl i dronów.

A-29 w amerykańskiej bazie Edwards. Widać lufy karabinów maszynowych w skrzydłach.
(US Air Force / Lindsey Iniguez)
– Podczas negocjacji w Polsce na targach MSPO 2026, największych targach zbrojeniowych w Europie Środkowo-Wschodniej, osiągnęliśmy porozumienie z brazylijskim producentem Embraer – powiedział Poroszenko. – Wybraliśmy pakiet 24 samolotów Super Tucano, cechujących się dużą prędkością, uzbrojeniem rakietowym i strzeleckim oraz opancerzoną kabiną, zdolnych do przechwytywania i niszczenia „odrzutowych Shahedów”. Udajemy się teraz do kraju NATO, który ma kontrakty z Brazylią, w celu prowadzenia dalszych negocjacji.
Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.
Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.
W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.
Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Pierwszym państwem NATO, które zamówiło „Supertukany” (w wersji A-29N, oznaczającej dostosowanie do standardów Sojuszu) jest Portugalia. Lizbona zdecydowała się na zakup 12 egzemplarzy.
– Spodziewam się, że dzięki moim propozycjom Ukraina do końca roku będzie dysponowała 24 samolotami zdolnymi do ochrony infrastruktury krytycznej – dodał Poroszenko. – Przedstawiłem również oferty firm brytyjskich, litewskich, estońskich i portugalskich dotyczące systemów rakietowych o zasięgu 30 kilometrów. i prędkości do Mach 1. Za pomocą tych pocisków, zarówno ziemia–powietrze, jak i powietrze–powietrze, będziemy mogli zestrzeliwać kacapów.
Poroszenko jest miliarderem (liczonym w euro). Jego prywatna fundacja, Fond Poroszenka, finansuje uzbrojenie dla sił zbrojnych Ukrainy. Wśród sfinansowanych tą drogą nabytków, oprócz dronów, samochodów czy zestawów walki radioelektronicznej, znalazły się nawet brytyjskie transportery opancerzone rodziny CVR(T).
Szahedy poruszają się z prędkością 180 kilometrów na godzinę, a często mniejszą, po to, aby utrudnić zadanie myśliwcom, aby więc zwalczać je z powietrza, niezbędna jest maszyna latająca odpowiednio powoli, tak aby pilot mógł spokojnie zająć pozycję za dronem, wycelować i otworzyć ogień. Oczywiście wszystko to nie jest niezbędne (można strzelać z boku i odmierzać poprawkę), ale zwiększa szanse powodzenia.
Jest teoretycznie możliwe – choć na razie to wizja palcem na wodzie pisana – że A-29 trafią do służby również w polskim lotnictwie. Na początku roku delegacja naszych Sił Powietrznych zapoznawała się z maszynami tego typu. Generał dywizji Ireneusz Nowak, ówczesny inspektor Sił Powietrznych, przyznał w grudniu ubiegłego roku, że analizowane są różne możliwe sposoby walki z zagrożeniem tego rodzaju. W grę wchodzi użycie choćby samolotów M28 i właśnie Super Tucano. Bardzo możliwe, że wyniki polskich oględzin przekazano też do Ukrainy.
Banderol reprezentuje jednak przeciwną końcówkę spektrum. Przy prędkości maksymalnej około 700 kilometrów na godzinę jest szybszy niż Super Tucano, który w locie poziomym rozpędza się do 600 kilometrów na godzinę. Stąd niezbędne jest uzbrojenie rakietowe. Gdyby samolot był uzbrojony wyłącznie w broń strzelecką, pilot miałby de facto jedną szansę na zestrzelenie drona w locie, atakując z przedniej półsfery (co dodatkowo zwiększa niebezpieczeństwo) albo w najlepszym razie z boku. Pociski takie jak APKWS umożliwiają atak z tylnej półsfery przy właściwym naprowadzaniu samolotu na cel i dają więcej niż jedną szansę na otwarcie ognia.
Cockpit footage from a Ukrainian Air Force MiG-29 Fulcrum shooting down a Russian Banderol cruise missile at close range over Odesa. pic.twitter.com/VrBBvRa48k
— OSINTtechnical (@Osinttechnical) September 2, 2026
Super Tucano może przenosić cztery zasobniki z pociskami APKWS. Łącznie na pięciu punktach podwieszeń można podwiesić do 1550 kilogramów zasobników i uzbrojenia. Wielką zaletą brazylijskiej konstrukcji jest koszt pozyskania i obsługi oraz bardzo dobre właściwości pilotażowe – wszak jest to ubojowiona maszyna szkolno-treningowa. Pilotów można więc przeszkolić dużo szybciej niż w przypadku naddźwiękowych wielozadaniowych samolotów bojowych. Koszt godziny lotu A-29 to około 1500 dolarów. W przypadku F-16 jest to nawet około 20 tysięcy dolarów.
Do tej pory Super Tucano znalazł zastosowanie w siłach powietrznych 22 krajów. Zamówienia zrealizowane i czekające na realizację opiewają łącznie na prawie 300 egzemplarzy. Według danych Embraera globalna flota Super Tucano wylatała już 600 tysięcy godzin. Konstrukcja dowiodła też, że radzi sobie w praktycznie wszystkich warunkach terenowych: w dżungli (Brazylia), w górach (Afganistan i Ekwador), nad wodą (Filipiny) czy na pustyni (Chile).
Najwięcej Super Tucano posiada oczywiście Brazylia, która zamówiła do tej pory 99 egzemplarzy (a z tych co najmniej cztery rozbiły się na przestrzeni lat). Drugą co do wielkości flotę miał Afganistan, który w latach 2016–2020 otrzymał 26 maszyn, zbudowanych przez amerykańską Sierra Nevada Corporation we współpracy z Embraerem na Florydzie. Nie wiadomo jednak, ile egzemplarzy zachowuje zdolność do lotu po prawie czterech latach od przejęcia władzy przez talibów.