Podczas dzisiejszego spotkania brytyjskiego premiera sir Keira Starmera z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem w Ankarze podpisano umowę na zakup dwudziestu samolotów bojowych Eurofighter Typhoon o wartości 8 miliardów funtów (około 38,7 miliarda złotych) dla tureckich wojsk lotniczych. Tym samym sfinalizowano kontrakt wcześniej blokowany przez Niemcy. Pierwsze samoloty mają trafić do Turcji w 2030 roku. Ankara planuje ponadto odkupić dodatkowe dwadzieścia cztery Typhoony z zasobów sił powietrznych Kataru i Omanu.

– Wzmocni to [umowa – przyp. red.] bezpieczeństwo w całym NATO, pogłębi naszą dwustronną współpracę obronną i pobudzi wzrost gospodarczy tutaj i w Wielkiej Brytanii, zapewniając 20 tysięcy brytyjskich miejsc pracy – powiedział Starmer. – Jestem dumny, że brytyjskie Typhoony będą stanowić istotną część tureckich sił powietrznych przez wiele lat.

Brytyjski premier określił umowę jako przełomową. Erdoğan zaś podkreślił możliwość realizacji innych programów obronnych w przyszłości, dodając przy tym, że kontrakt stanowi „nowy symbol strategicznych relacji między naszymi państwami, jako dwoma bliskimi sojusznikami”.

Niemniej umowa nie spotkała się z dużym entuzjazmem tureckich ekspertów. Ci twierdzą, że Ankara kupuje myśliwce po bardzo wysokiej cenie, gdyż według prostej matematyki koszt pojedynczego egzemplarza to 400 milionów funtów. Ich zdaniem to cena zbliżona do zakupu jednej fregaty rakietowej w lokalnych stoczniach. Z drugiej strony nie wiemy nic o szczegółach transakcji – wersji, pakiecie wyposażenia i uzbrojenia, a także pakiecie szkoleniowym i wsparcia eksploatacji. Cała ta niezbędna otoczka znacząco podbija koszty transakcji.

Turcja zaczęła interesować się pozyskaniem Eurofighterów w 2023 roku. Niewiele informacji na ten temat przedostało się do mediasfery, aczkolwiek plan ma się wiązać z oceną nowych potrzeb tureckich sił powietrznych. Można wskazać dwa główne powody, które wzajemnie się nie wykluczają. Pierwszym jest oczywiście F-35, a w zasadzie brak perspektyw na powrót do programu, po tym jak Stany Zjednoczone wyrzuciły zeń Turcję z powodu kupna rosyjskiego systemu przeciwlotniczego S-400.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Druga ewentualność to rezultaty analizy doświadczeń z wojny rosyjsko-ukraińskiej. Dowództwo tureckiego lotnictwa mogło uznać, że potrzebuje myśliwców przewagi powietrznej. Relacje z Waszyngtonem ciągle są kiepskie, więc kupno F-15EX raczej nie wchodzi w grę. Pozyskanie rosyjskich lub chińskich samolotów byłoby niepotrzebnym przeciąganiem struny w relacjach z USA, na placu boju pozostaje więc tylko Eurofighter.

Typhoon FGR.4 kołuje do startu z dwoma pociskami Storm Shadow.
(Cpl Steve Buckley RAF / UK Ministry of Defence 2021)

Plan sprzedaży 40 myśliwców blokował Berlin, poróżniony z Ankarą na tle wojny Hamasu z Izraelem. Jednak na przełomie września i października ubiegłego roku ówczesny rząd „koalicji świateł drogowych” (SPD, Zielonych i liberałów z FDP) miał zgodzić się na umowy zbrojeniowe z Turcją o wartości ponad 330 milionów euro. Ówczesny kanclerz Olaf Scholz spotkał się z Erdoğanem i na wspólnej konferencji prasowej powiedział, że negocjacje w sprawie sprzedaży Turcji Eurofighterów są na wczesnym etapie i odpowiada za nie Wielka Brytania.

W listopadzie turecki minister obrony Yasar Güler w trakcie telewizyjnego wywiadu na żywo zapowiedział kupno myśliwców. Nakłonić Niemców do zmiany zdania miały naciski ze strony Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii, czyli pozostałych członków konsorcjum Eurofighter. Wreszcie w marcu tego roku pojawiły się informacje, że Londyn przedstawił oficjalną ofertę sprzedaży 40 Typhoonów dla dwóch eskadr.

Z kolei przełom na linii Londyn–Berlin–Ankara nastąpił w lipcu. Wówczas Turcja i Wielka Brytania podpisały porozumienie w sprawie zakupu Typhoonów. Jednocześnie rząd Niemiec, który wcześniej blokował kontrakt, otworzył drogę do eksportu maszyn do Turcji – niemieckie ministerstwo obrony poinformowało, że przekazano stronie tureckiej pisemne potwierdzenie zgody na eksport.

Brytyjski Typhoon FGR.4.
(Corporal Alex Scott / UK MOD © Crown copyright 2021)

Interesujący jest jednak fakt pozyskania tylko jednej fabrycznie nowej eskadry. Wprawdzie Starmer dodał, że umowa przewiduje możliwość sprzedaży większej liczby samolotów w przyszłości, jednak interesujący jest ruch Turcji zmierzający do pozyskania używanych maszyn. Łącznie Turcja chce odkupić po dwanaście Typhoonów od lotnictwa Kataru i Omanu. Według doniesień Reutersa Ankara ma być dość blisko sfinalizowania umowy z oboma państwami, zaś same myśliwce mają być dostępne od ręki.

Katar zamówił w grudniu 2017 roku dwadzieścia cztery Typhoony, w tym cztery dwumiejscowe, a wraz z nimi także dziewięć szkolno-treningowych Hawków Mk 167. Wojska lotnicze Omanu zamówiły dwanaście Typhoonów i osiem samolotów szkolenia zaawansowanego Hawk Mk 166, z których pierwsze dostarczono w czerwcu 2017 roku.

Te w pierwszej kolejności wzmocniłyby Türk Hava Kuvvetleri i pozwoliłyby przeszkolić personel na nowy typ statku powietrznego. W późniejszym czasie Ankara mogłaby zmodernizować maszyny do nowszej wersji. Warto też dodać, że w ubiegłym tygodniu Turcja odkupiła z zasobów RAF-u dwanaście wycofanych ze służby samolotów transportowych C-130J Hercules.

Eurofighter GmbH