Jak mawia się powszechnie w służbach: zmiana decyzji jest przejawem ciągłości dowodzenia. Nie inaczej jest w amerykańskich wojskach lądowych. Tym razem bohaterem dramatu (już po raz kolejny) jest program Robotycznych Pojazdów Bojowych (RCV). Po drugiej nieudanej próbie wprowadzenia do służby wozów tej kategorii US Army podejmuje kolejny wysiłek, który może być skazany na porażkę, biorąc pod uwagę, że planuje się ograniczenie kosztu jednostkowego do 650 tysięcy dolarów. Jeśli nowe komunikaty z branży mówią prawdę, mamy niezwykle ciekawą sytuację.
– Wojska lądowe poszukują prototypów bezzałogowych naziemnych pojazdów robotycznych, aby sprostać nowym wymaganiom, a jednocześnie pozyskać te [urządzenia], które będą przydatne w przyszłych działaniach na polu walki – czytamy w niedawnym wniosku o udostępnienie informacji (RFI), który pozyskał serwis Breaking Defense.
Tym razem przedstawiciele US Army rozglądają się za robotem naziemnym, który mógłby przenosić ładunek o wadze 2200 funtów (997 kilogramów), poruszając się po drogach i poza nimi, i dotrzymywać kroku żołnierzom w pancernych brygadowych grupach bojowych. Wymagania opublikowało 15 sierpnia Narodowe Konsorcjum Zaawansowanej Mobilności (National Advanced Mobility Consortium). Wraz z nim proces będzie nadzorowało Dowództwo do spraw Kontraktów za pośrednictwem Detroit Arsenal.
Kiedy w marcu pisaliśmy, że Ripsaw M3 został robotycznym pojazdem US Army, nic nie wskazywało, że w najbliższej przyszłości nastąpi tąpnięcie. W pierwszej połowie maja sekretarz obrony Pete Hegseth zapowiedział rewolucję w US Army, wskazując między innymi na konieczność wstrzymania rozwoju robota bojowego RCV. Nie była to rezygnacja z wprowadzenia do służby robotów bojowych jako takich, ale właśnie skłanianiem się ku tańszemu podejściu.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Już w maju Breaking Defense dowiedziało się od anonimowego źródła w wojskach lądowych, że Pentagon chce zmusić oferentów w programie RCV do stworzenia konsorcjum angażującego ich najlepszych specjalistów od robotyki i oprogramowania. Już wtedy było wiadome, że przeprowadzenie zreorganizowanego konkursu było funta kłaków warte. Siły zbrojne przygotowywały się do podpisania umowy ze zwycięzcami, jednak mniej więcej w tym samym czasie dowództwo US Army wskazało RCV jako program do cięcia i przekierowania finansowania na inne priorytety.
– Potrzebujemy robotycznych pojazdów bojowych, ale chcemy, aby konsorcjum dostawców dostarczyło swoją robotykę i najlepszych specjalistów od oprogramowania – mówiło źródło BD w US Army. – Nie chcemy ograniczać się do jednego dostawcy i płacić prawie 3 miliony dolarów za egzemplarz.
Opublikowanie nowego RFI otwiera drogę do dalszych działań. Termin składania odpowiedzi przez zainteresowane przedsiębiorstwa upływa 29 sierpnia. Listy potencjalnych wymagań dotyczących floty robotów naziemnych jest długa. Powinny nadawać się do zdalnego sterowania, ale mieć też oprogramowanie autonomiczne do nawigacji po punktach nawigacyjnych (tryb leader-follower). Tryb autonomiczny nie powinien powodować żadnych utrudnień w realizacji misji.
Pojazdy muszą poruszać się z prędkością co najmniej 55 kilometrów na godzinę na drodze i 40 kilometrów na godzinę w terenie na dystansie co najmniej 225 kilometrów. Zespół przyrządów optoelektronicznych ma zapewnić możliwość rejestrowania obrazu, termowizji i dźwięku w zakresie dookolnym, w tym na działanie w trybie wartownika (sentry mode).
Ponadto mogą zostać wyposażone w zdolności zwalczania bezzałogowych statków powietrznych, nie tylko tych, które pozostają w zasięgu wzroku operatora. Dodatkowo mają mieć wyposażenie do defensywnej walki elektronicznej. Tak sformułowane wymagania w zestawieniu z ceną pozwalają sądzić, że przedsięwzięcie to się nie uda, a na pewno nie w ramach, które założyło sobie dowództwo wojsk lądowych.
Jak wspomnieliśmy wcześniej, US Army zakładała najpierw, że powstaną trzy pojazdy różne pod względem rozmiarów i masy: lekki RCV-L, średnim RCV-M i ciężki RCV-H. W maju 2022 roku odbyły się próby bezpieczeństwa RCV-L i RCV-M. Później przeprowadzono ćwiczenia oddziałów nazywanych Centaur Platoon polegające na współdziałaniu RCV-L i RCV-M z czterema RCV-H (na bazie transporterów gąsienicowych M113) i sześcioma demonstratorami technologii opcjonalnie załogowego bwp OMFV (ich erzacem były bwp M2 Bradley). Wszystkie pojazdy bezzałogowe miały różnić się masą i przenoszonymi systemami uzbrojenia.
Jednym z proponowanych rozwiązań był Textron Ripsaw M3 z zsmu R400S z armatą automatyczną kalibru 30 milimetrów i zdwojoną wyrzutnią Javelinów. W toku postępowania Ripsaw M5 – również produkt Textrona – zapewnił sobie kontrakt na prototyp wariantu średniego. Z czasem jednak US Army zmieniła zdanie i uruchomiła nowy przetarg zakładający pozyskanie robota w tylko jednym rozmiarze. W toku tego programu wybrano Textrona, McQ, General Dynamics Land Systems i Oshkosh Defense do kolejnej fazy i przyznano im łącznie 24,7 miliona dolarów.
Każdy zespół miał dostarczyć dwa prototypy RCV do sierpnia 2024 roku. Ale dopiero w październiku ubiegłego roku US Army odebrała dwa prototypy Ripsawa M3. Posłużyły one do testów mobilności w Fort Stewart w stanie Georgia i Fort Riley w Kansas. Ostatecznie – choć, jak teraz widać, wcale nie – wygrał Ripsaw M3. Do rąk amerykańskich żołnierzy miało trafić maksymalnie dziewięć prototypów do końca roku fiskalnego 2026. Na podstawie wyników testów prototypów US Army miała podjąć decyzję o przejściu do produkcji. Plan zakładał, że żołnierze będą mogli korzystać z tych pojazdów w 2028 roku. Teraz to już historia, a Pentagon ma inny cel.
Amerykańskie wojska lądowe przyzwyczaiły do tego, że często anulują programy, wydawszy na nie setki milionów dolarów. Wystarczy wspomnieć o programie artylerii lufowej o zwiększonej donośności ERCA (Extended Range Cannon Artillery). Nie sposób nie wspomnieć też o kilku podejściach do programu OMFV, które zakończyły się fiaskiem, czy o programie M10 Booker, uciętym w maju.


