Potrzeba sukcesu i przełamania impasu w wojnie z Iranem daje się we znaki w Białym Domu. Wczoraj Donald Trump zagroził (po raz kolejny) zbombardowaniem Omanu, jeśli ten wejdzie w drogę Waszyngtonowi. Dzisiaj ogłosił natomiast, że cieśnina Ormuz jest terytorium Stanów Zjednoczonych.
Złapał Kozak Tatarzyna…
Minęły już dwa miesiące od czasu amerykańsko-irańskiego porozumienia, które koniec końców nie weszło w życie, a nawet nie udało się doprecyzować jego postanowień. Dzisiaj amerykański prezydent ogłosił, że jego państwo w obecnej chwili nie prowadzi żadnych rozmów z Teheranem. Trwa za to dwugłos, w którym to Waszyngton cały czas przypomina, że cieśnina jest otwarta, Iran zaś deklaruje, że żegluga na tych wodach nie jest możliwa.
Wojna w obecnej chwili jest w stanie swoistego zawieszenia. Ostatnie dni nie przyniosły informacji o jakichkolwiek istotnych działaniach Iranu lub Stanów Zjednoczonych, a obie strony wydają się być zmęczone konfliktem.
W przypadku amerykańskim problemem są zapasy amunicji, szczególne efektorów systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych. Kolejną bolączką jest morale żołnierzy. Szczególnie ciężka jest sytuacja na USS Abraham Lincoln (CV 72), który wyszedł w morze 21 listopada ubiegłego roku. Marynarze coraz gorzej znoszą przedłużającą się służbę, nieoficjalnie wiadomo o próbach samobójstw.
Sytuację pogarsza charakter rejsu. Działające w regionie okręty rzadko odwiedzają sojusznicze porty, przez co marynarze nie mają nawet okazji postawić stopy na lądzie. Upływ czasu wpływa zresztą nie tylko na psychikę marynarzy, ale również na kondycję okrętów.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Politycy i dowództwo marynarki negują problem, wskazując między innymi na brak danych dotyczących wzrostu prób samobójczych. Według sekretarza obrony (wojny) Pete’a Hegsetha media przeinaczają faktyczne realia służby na Lincolnie. Niewykluczone, że faktycznie część doniesień jest przejaskrawionych. Z drugiej strony tak samo, jak media lubią szukać sensacji, siły zbrojne z całego świata mają skłonność do zakopywania problemów.
Zresztą nie pierwszy raz marynarze z lotniskowców użalają się na warunki służby w kontekście wojny z Iranem. Wcześniej słyszeliśmy o problemach załogi USS Gerald R. Ford (CVN 78) podczas jego rekordowo długiego rejsu.
Nie należy też koloryzować sytuacji w Iranie. Według anonimowych rozmówców Reutersa z wnętrza irańskiej klasy politycznej państwowe elity obawiają się, że na dłuższą metę Islamska Republika po raz kolejny może mierzyć się z niezadowoleniem obywateli. Gospodarka była w złym stanie już przed wojną, a niedawne protesty były najkrwawsze w historii reżimu. Wojna uciszyła te problemy, ale ich nie zakończyła.
W pewnym momencie, zwłaszcza jeśli wojna zacznie cichnąć, problemy mogą wrócić. Nie jutro, nawet nie za miesiąc, ale przed gospodarką nie da się uciekać w nieskończoność. Warto w tym kontekście wspomnieć, że irański parlament proceduje ustawę kryminalizującą rozmawianie z zagranicznymi mediami. Według władz wynika to z kwestii kontrwywiadowczych, które w Iranie faktycznie mocno kuleją. Nietrudno jednak skojarzyć taki ruch z oznaką słabości.
Americans think squeezing Iran harder will win concessions that were never part of the agreement.
Bessent and Hegseth are way out of their league. Stop waiting for the clown crew to pull a rabbit out of their hat and clean up the mess you made.
— محمدباقر قالیباف | MB Ghalibaf (@mb_ghalibaf) August 18, 2026
Z drugiej strony po podpisaniu całkiem korzystnego porozumienia Iran postępował z Waszyngtonem bardzo asertywnie. Pokazuje to, że Iran nadal jest w stanie licytować wysoko. Na ten moment nie wydaje się, żeby możliwe było wywarcie presji, która zmusiłaby go do szerokich ustępstw. Równie mało możliwy jest scenariusz status quo ante bellum, a wyjście USA z wojny wymagałoby dużych ustępstw. Wojna o zbiornikowce podczas wojny iracko-irańskiej trwała siedem lat, niewykluczone więc, że problemy w Zatoce Perskiej będą rozwiązywać następcy obecnej administracji. Ci jednak nie będą mieli lepszych narzędzi.
Ucieczka do przodu
Obecne sondaże Donalda Trumpa są najgorsze w historii. Jedynie 33% Amerykanów popiera obecnego prezydenta według IPSOS. Przeciwne zdanie ma 64%. Oczywiście, wyborów zazwyczaj nie wygrywa się polityką zagraniczną, ale też polityka zagraniczna miewa bezpośrednie przełożenie na tę wewnętrzną, w tym wypadku głównie poprzez ceny paliwa. Tak czy inaczej Trump pilnie potrzebuje sukcesu. Na polu zewnętrznym o ten jest ciężko. Starcia handlowe z Chinami nie wyszły, wojna z Iranem jest w impasie. W dodatku Izrael nie tylko opiera się procesowi pokojowemu w Gazie, ale jeszcze dzisiaj zbombardował Syrię. Nawet Unia Europejska ma limit tolerancji na pomysły obecnej administracji.
Blokada, nawet częściowa, cieśniny Ormuz nie budzi zadowolenia w krajach regionu. Oman, czołowe państwo-negocjator na Bliskim Wschodzie, z tego powodu postanowił otworzyć własny kanał komunikacji z Teheranem. Te tak naprawdę istnieją od dawna, najprawdopodobniej chodzi o wypracowanie jakiejkolwiek wspólnej koncepcji, akceptowalnej dla obu stron. To jednak nie spodobało się Trumpowi, który zagroził zbombardowaniem kraju, jeśli wejdzie w drogę Stanom Zjednoczonym. Po raz kolejny zażądał również kapitulacji Iranu.
– Nie mam harmonogramu, nie spieszę się – powiedział prezydent. – Wybory śródkadencyjne nie mają nic wspólnego z moim myśleniem.
Podobne groźby Trumpa pojawiły się już w maju tego roku, w następstwie doniesień o pomysłach pobierania wspólnych omańsko-irańskich opłat za przejście cieśniny Ormuz. Groźby te są warte tyle, ile większość deklaracji Trumpa. Zbombardowanie Omanu nie przyniosłoby żadnych korzyści, a jedynie osłabiły pozycję Waszyngtonu w regionie. Wypowiedź Trumpa stała też się kolejnym bodźcem dla Partii Demokratycznej, aby przeforsować w Kongresie zmiany dotyczące decydowania o wojnie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Obecne przepisy pozwalają jedynie na 60 dni walk i 30 dni odwrotu, jeśli działania zbrojne nie zyskają aprobaty Kongresu. Prawo to jest jednak de facto martwe, a za jego łamanie nigdy nie ukarano żadnego z polityków.
Dzisiaj natomiast Trump ogłosił, że cieśnina Ormuz jest terytorium Stanów Zjednoczonych. Nie wiadomo, co dokładnie ma to oznaczać. Amerykańska administracja miała już wcześniej pomysły odzyskania Kanału Panamskiego i aneksji Grenlandii, co oczywiście skończyło się podobnie do pozostałych pomysłów ekspansji. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z hasełkiem politycznym, a nie faktyczną polityką. Sam wpis nie ma nawet komentarza, jest jedynie grafiką. Pokazuje to, na jakim etapie po niemal sześciu miesiącach wojny jest psychika Trumpa.
🔴 Trump declares Strait of Hormuz is a 'new US territory' in provocative post to his TruthSocial account pic.twitter.com/bIq5Yi0V9P
— i24NEWS English (@i24NEWS_EN) August 18, 2026
