Trochę na uboczu amerykańskiej operacji w Wenezueli i zakusów Donalda Trumpa na Grenlandię trwają naciski na Hawanę. Trump zasugerował dziś rano, że Kuba, uzależniona od taniej wenezuelskiej ropy, powinna zawrzeć porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. Niewypowiedziana, ale wyraźnie widoczna groźba jest jednoznaczna: Waszyngton nie cofnie się przed działaniami „kinetycznymi” w Hawanie na wzór tych, które widzieliśmy w Caracas.

W poście w swoim serwisie społecznościowym Truth Social Trump napisał, że „Kuba przez wiele lat żyła z ogromnych ilości ROPY i PIENIĘDZY z Wenezueli” i że w zamian „zapewniała «Usługi Bezpieczeństwa» dwu ostatnim wenezuelskim dyktatorom”. Dalej Trump przypomina, że większość Kubańczyków chroniących Nicolása Maduro zginęła w toku operacji „Absolute Resolve” (nieoficjalne źródła sugerują, że było to około 40 osób) i że „Wenezuela nie potrze­buje już ochrony zapewnianej przez bandytów i szantażystów”.

Podsumowanie tego wywodu jest iście w stylu Trumpa: „Wenezuela ma teraz Stany Zjedno­czone Ameryki, najpotężniejszą armię na świecie (zdecydowanie!), która ją chroni, i ją ochronimy. NA KUBĘ NIE BĘDZIE TRAFIAĆ WIĘCEJ ROPY ANI PIENIĘDZY – ZERO! Zdecydowanie sugeruję, żeby [Kubańczycy] zawarli umowę, ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO. Dziękuję za uwagę w tej sprawie”.

W piątek Trump gościł w Białym Domu przedstawicieli koncernów naftowych, które mają w praktyce realizować amerykański plan przejęcia kontroli nad wenezuelską ropą naftową i jej sprzedażą na globalnym rynku. Włodarz Białego Domu chce, aby spółki zainwestowały w Wenezueli 100 miliardów dolarów. Oba kraje zawarły porozumienie, według którego Wenezuela ma wyeksportować ropę o wartości około 2 miliardów dolarów do USA.

– Ta ropa zostanie sprzedana po cenie rynkowej, a ja, jako prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, będę kontrolował te pieniądze, aby mieć pewność, że zostaną wykorzystane z korzyścią dla mieszkańców Wenezueli i Stanów Zjednoczonych! – zapowiadał wcześniej Trump.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Niestety dla prezydenta szefowie koncernów nie palą się do inwestycji. CEO ExxonMobil Darren Woods stwierdził, że Wenezuela jest „nieinwestowalna” i że zmiana tego stanu rzeczy wymagałaby kompleksowych zmian w prawodawstwie, tak aby zabezpieczyć interesy inwestorów i uprościć przepisy dotyczące samego przetwórstwa ropy. Na razie ExxonMobil jest gotów wysłać jedynie techników w celu sporządzenia ekspertyz. Exxon już wcześniej dwukrotnie doświadczył nacjonalizacji swojego majątku w Wenezueli i ocenia, że Caracas ma do spłacenia jeszcze miliard dolarów długu wobec spółki. Z kolei ConocoPhillips, której przedstawiciele również byli obecni na naradzie, oczekuje spłaty 9 miliardów dolarów.

Jeśli jednak przedsiębiorstwa te oczekiwały, że w następstwie operacji „Absolute Resolve” doczekają się spłaty długów, bezpośredniej lub pośredniej dzięki kontraktom, to srodze się przeliczyły.

– Zaczniemy na równym poziomie – oświadczył Trump. – Nie będziemy patrzyć na to, co kto stracił w przeszłości, bo to ich wina. To było za innego prezydenta. Damy wam zarobić mnóstwo pieniędzy, ale nie będziemy się cofać w czasie.

Trump podczas wizyty w bazie Al-Udejd w Katarze, maj 2025 roku.
(Official White House Photo / Daniel Torok)

Wracając do Kuby – nie należy mieć wątpliwości co do tego, czy Trump wykaże jakieś skrupuły w kwestii siłowej zmiany władzy na wyspie. Pod względem możliwości operacyjno-taktycznych w ogóle nie ma o czym dyskutować. Pod względem podejścia do polityki międzynarodowej – także. Kuba od dziesięcioleci jest dla USA furtką dla wroga na własnym podwórku (dość wspomnieć kryzys kubański). A sekretarz stanu Marco Rubio (syn kubańskich imigrantów) wprost oświadczył, że USA chcą otaczać się przyjaznymi państwami, co stanowi bezpośrednią groźbę wobec Kubańczyków.

Inny syn kubańskich imigrantów, Mario Díaz-Balart, członek Izby Reprezentantów ze stanu Floryda, napisał na Twitterze, iż „tyrania na Kubie nie przetrwa drugiej kadencji” Trumpa, a wyspa „będzie wolna po dziesięcioleciach nieszczęść, tragedii i bólu”.

Abstrahując od perspektyw geopolitycznych, trzeba też spojrzeć na sytuację w polityce krajowej. Na Florydzie, gdzie kubańska diaspora liczy ponad 1,6 miliona osób, Kuba i stosunek do niej to jedna z fundamentalnych kwestii politycznych. Siłowa zmiana ustroju na wyspie mogłaby zagwarantować republikanom, że stan pozostanie „czerwony” (to, jak na ironię, barwa Partii Republikańskiej) na długie lata. Jest o co walczyć, w wyborach prezydenckich Floryda oferuje 30 głosów elektorskich, a do wygranej potrzeba 270. Para Trump/Vance zdobyła w tym stanie 56% głosów.

Z tego względu nie tylko republikanie pochodzący z Kuby zaczynają się wypowiadać w tym tonie. Senator Rick Scott, były gubernator stanu, oświadczył, że „należy powiedzieć, iż mamy okazję dla demokracji także na Kubie”.

W reakcji na komentarze Trumpa prezydent Kuby Miguel Díaz-Canel napisał na Twitterze: „Kuba to naród wolny, niepodległy i suwerenny. Nikt nie będzie nam dyktował, co mamy robić. Kuba nie atakuje, ale jest atakowana przez USA od 66 lat; [Kuba] nie stanowi zagrożenia, przygotowuje się, gotowa bronić ojczyzny do ostatniej kropli krwi”. Podkreślił też, że USA „nie mają moralnego prawa oskarżać Kuby o cokolwiek”.

Minister spraw zagranicznych Bruno Rodríguez Parrilla dodał, że „Kuba nie otrzymuje i nigdy nie otrzymywała rekompensaty pieniężnej ani materialnej za usługi bezpieczeństwa świadczone innemu państwu”, a do tego „w przeciwieństwie do USA” nie ma u steru ludzi, „którzy byliby skłonni do działalności najemniczej, szantażu lub stosowania przymusu środkami wojskowymi wobec innych krajów”.

Sam Trump przestał się bawić w pozory. W wywiadzie dla New York Timesa stwierdził, że „nie potrzebuje prawa międzynarodowego” i że ogranicza go jedynie „własna moralność, własny umysł”. Ogłoszona niedawno, a już osławiona doktryna Donroe jest wyraźnym przejawem tego podejścia.

Na koniec trzeba odnotować coś, co chyba miało być z żartem, ale w sumie z Trumpem nigdy nie wiadomo. Otóż kiedy pewien użytkownik Twittera zasugerował, że Rubio zostanie następnym prezydentem Kuby, Trump załączył ten wpis z komentarzem: „Mnie to pasuje!”.

Ezarate, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International