Nie tak dawno cały świat oglądał apokaliptyczne obrazy z Teheranu. Jak wynika z przecieków, bombardowanie magazynów ropy stało się pierwszym spięciem między Waszyngtonem a Jerozolimą. Amerykanie wiedzieli o atakach, nie zdawali sobie jednak sprawy, jaka będzie ich skala. A ta okazała się o wiele większa, niż zakładano w Waszyngtonie.

Zniszczenie rafinerii i trzech baz paliw ma, oprócz konsekwencji ekologicznych, zdrowotnych czy humanitarnych, również swoją wagę ekonomiczną. Cena ropy i tak rośnie, a niszczenie kolejnych zapasów ma wpływ na coraz większe wzrosty cen, co odczuwa cały świat, w tym sojusznicy i obywatele Stanów Zjednoczonych. Biały Dom podobno zwrócił się z prośbą do Izraelczyków, aby nie przeprowadzali dalszych uderzeń na infrastrukturę naftową.

– Prezydentowi nie podoba się ten atak – powiedział Axiosowi anonimowy doradca Trumpa. – Chce ratować ropę. Nie chce jej spalić. I przypomina ludziom o wyższych cenach benzyny.

Nie zapominajmy również, że zarówno Waszyngton, jak i Jerozolima starają się przedstawić swoje działania jako walkę z reżimem, a nie prostymi Irańczykami. Z tego powodu obrazki tego typu, o ile stanowią pokaz siły militarnej, o tyle politycznie mogą wyjść bokiem Bibiemu i Trumpowi, jeśli celem faktycznie ma być zainstalowanie władzy przychylnej wobec Zachodu. A jeśli celem Trumpa jest opanowanie irańskich bogactw naturalnych, to z oczywistych względów ich niszczenie jest mu nie na rękę.

Kolejne zapowiedzi Waszyngtonu

Administracja amerykańska nie traci pewności siebie i deklaruje zadowolenie z postępów w wojnie. Na początku wojny Trump deklarował, że największy cios dopiero nadejdzie. Wczoraj sekretarz obrony (wojny) Pete Hegseth ogłosił, że dzisiejsze naloty mają być najsilniejszymi jak dotąd pod względem liczby uderzeń i wykorzystanych w nich maszyn.

– Miażdżymy wroga przytłaczającym pokazem umiejętności technicznych i siły militarnej – powiedział Hegseth – Nie ustąpimy, dopóki wróg nie zostanie całkowicie i definitywnie pokonany.

Według Donalda Trumpa amerykańskie postępy są o wiele lepsze, niż wcześniej zakładano, a wojna może skończyć się w najbliższym czasie.

— Myślę, że wojna jest już bardzo skończona praktycznie – powiedział prezydent stacji CBS z klubu golfowego na Florydzie. – [Iran] nie ma marynarki wojennej, łączności, sił powietrznych. Ich rakiety prawie się wyczerpały. Ich drony są wszędzie niszczone, łącznie z produkcją dronów.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 56%

Nie pierwszy raz kiedy przedstawiciele administracji mówią z gigantycznym optymizmem o obecnych działaniach. Bez wątpienia Stany Zjednoczone i Izrael dominują militarnie. Pytanie jednak, czy wybrany ostatnio najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei, jak również irański establishment będą w stanie zaakceptować porażkę. Nie wiemy dokładnie, jakie środki pozostały Iranowi w zanadrzu, trudno również zaglądać do głów politykom z Teheranu. Na ten moment w wypowiedziach irańskich przedstawicieli nie pojawia się chęć negocjacji.

Miny

Jak podaje CNN, powołując się na dwa anonimowe źródła, irańscy Pasdarani rozpoczęli minowanie (i tak na wpół wymarłej) cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 1/5 globalnej podaży ropy naftowej. Na razie proces przebiega wolno, w ciągu kilku dni postawiono zaledwie kilkadziesiąt min. Ale pomimo druzgocących strat zadanych irańskiej flocie, dotyczą one głównie dużych jednostek, tymczasem mniejsze w ogromnej większości wciąż stoją na wodzie. Do tej grupy zaliczają się stawiacze min, ale także małe, szybkie motorówki wypełnione ładunkami wybuchowymi przeznaczone do zadań samobójczych.

Trump napisał w poście na TruthSocial, że „jeśli Iran umieścił jakiekolwiek miny w cieśninie Ormuz, a nie mamy żadnych doniesień na ten temat, chcemy, aby zostały one usunięte, NATYCHMIAST!”.

Hegseth i Trump ogłosili, że trwa kampania niszczenia irańskich stawiaczy min. Szkopuł w tym, że mówimy głównie o maleńkich jednostkach, zabierających dwie lub cztery miny. Iran ma takich kutrów (a nawet to jest zbyt podniosłym określeniem) dosłownie setki.

Tymczasem pod koniec ubiegłego roku US Navy wycofała ze służby ostatnie niszczyciele min typu Avenger z flotylli, która przez lata odpowiadała za ochronę przeciwminową i bezpieczeństwo żeglugi na wodach Bliskiego Wschodu. Ich rolę przejęły okręty walki przybrzeżnej typu Independence, wyposażone w moduł przeciwminowy. Problem w tym, że system nie został jeszcze w pełni sprawdzony w realnych warunkach, co rodzi obawy, czy LCS-y na pewno sprostają nowym zadaniom, do których swoją drogą pierwotnie były projektowane.

Do wykrywania, klasyfikacji i identyfikacji min morskich i innych obiektów mino­po­dob­nych służy sonar holowany AN/AQS-20C. Sonar, a w zasadzie kompleks sonarowy, który holowany jest przez USV, łączy w korpusie szeroko­pasmowy sonar WBFLS (Wide­band Forward-Looking So­nar), dwa wielo­funk­cyjne sonary boczne z synte­tyczną aper­turą MFSLS (Multi-Function Side Look Synthe­tic Aper­ture Sonars) oraz cyfrowy sonar DGFS (Digital Gap Fill Sonar) do wykry­wania, klasy­fikacji i lokali­zacji celów.

Działania mogą być wspierane z powietrza przez śmig­ło­wiec MH-60 lub bezzałogowego MQ-8C Fire Scouta. Seahawki i Fire Scouty dysponują laserowym systemem do wykrywania min w wodach przybrzeżnych AN/AES-1 Airborne Laser Mine Detection System (ALMDS) oraz systemem służącym do ich neutralizacji – AN/ASQ-235 Airborne Mine Neutralization System (AMNS).

Niemniej głównym orężem LCS-ów Independence w działaniach przeciwminowych będzie moduł MCM, który w kwietniu ubiegłego roku osiągnął wstępną gotowość operacyjną. Z końcem 2024 roku w moduł MCM wyposażono trzy okręty typu, kolejno: USS Canberra (LCS 30), USS Tulsa (LCS 16) oraz USS Santa Barbara (LCS 32). W maju tego roku Tulsa zawinęła do Bahrajnu, aby rozpocząć testy na docelowym akwenie działań. Te nie zakończyły się jednak sukcesem.

Załoga okrętu utraciła łączność z bezzałogowym pojazdem MCM USV. Jednostka „postanowiła uciec” od okrętu matki, zaś zaczep służący do awaryjnego holowania USV pękł. Dopiero dzięki interwencji innego okrętu US Navy udało się sprowadzić ją z powrotem do portu. Z kolei zainstalowany pakiet sensorów służących do wykrywania i identyfikacji min okazał się być niewystarczający do skutecznego działania w wodach głębokich i mętnych. zainstalowany sonar na MCM USV nie ma odpowiedniej rozdzielczości, by skutecznie identyfikować zagrożenia.

Oczywiście minowanie Ormuzu czy Zatoki Perskiej to nic nowego. Wojna o zbiornikowce była swoistą wojną w wojnie w ramach wojny iracko-irańskiej. Pisaliśmy o tym tutaj.

PrSM

Wojna z Iranem przyniosła pierwsze wykorzystanie bojowe pocisku balistycznego PrSM, cechującego się (w wersji Increment 1) zasięgiem ponad 500 kilometrów. Docelowe wersje mają razić cele w odległości co najmniej dwa razy większej. Dla porównania: ATACMS w najlepszym razie ma zasięg 300 kilometrów. Przewodni­czący połączonego szefostwa sztabów generał Dan Caine potwierdził, że pociski PrSM są używane do rażenia irańskich okrętów.

Pociski te są najpewniej używane do rażenia okrętów w portach, nie istnieje bowiem żaden wariant PrSM zdolny do rażenia celów ruchomych. A przynajmniej nie istnieje oficjalnie. Jest jednak tajemnicą poliszynela, że Pentagon ma spory apetyt na przeciwokrętowe pociski balistyczne. Czyżby taka wersja już powstała i była testowana w warunkach bojowych?

Iran działa hybrydowo

W ostatnim sprawozdaniu wspominaliśmy o zagrożeniach wywiadowczych ze strony Iranu. Teheran stara się dokonywać odwetu także w cyberprzestrzeni. Izraelski Narodowy Dyrektoriat Cybernetyczny poinformował o serii ataków hakerskich wymierzonych w izraelskie podmioty. Instytucja w ciągu ostatnich dni odbiera coraz więcej zgłoszeń dotyczących utraty danych. Według dyrektoriatu Irańczycy najczęściej wykorzystują prawdziwe hasła pozyskane dzięki wcześniejszym atakom lub innym wyciekom. Zaatakowane podmioty są zróżnicowane pod kątem typów i rozmiaru. Zapewne chodzi o przedsiębiorstwa, ośrodki naukowe i instytucje państwowe. Wątpliwe, żeby ataki te mogły sparaliżować Izrael czy w sposób bolesny dotknąć państwa jako całości. Jest to jednak kolejna próba zwiększania kosztów wojny po stronie izraelsko-amerykańskiej.

Warto również wspomnieć o doniesieniach ABC News, według których Teheran może aktywować uśpioną agenturę zagraniczną. Według alertu wysłanego przez władze federalne do organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości służby wywiadowcze przechwyciły transmisje „prawdopodobnie irańskiego pochodzenia”, przekazane do wielu krajów wkrótce po śmierci Alego Chameneiego 28 lutego. Komunikaty były zakodowane i prawdopodobnie stanowiły instrukcje dla „śpiochów” dysponujących kluczem, niepotrzebujących korzystania z internetu lub sieci komórkowych. Nie ujawniono, czy chodzi o radiostację numeryczną.

– Chociaż na chwilę obecną nie można ustalić dokładnej treści tych transmisji, nagłe pojawienie się nowej stacji wykonującej międzynarodową retransmisję wymaga wzmożonej uwagi – podano w alercie. Biorąc pod uwagę reakcję Waszyngtonu, omawiany scenariusz jest prawdopodobny.

Ściąganie dodatkowych sił

Australia wysłała na Bliski Wschód samolot wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej Boeing E-7A Wedgetail. Będzie on nieocenionym wsparciem w zakresie wykrywania irańskich dronów i pocisków balistycznych. Canberra podkreśla przy tym, że nie bierze udziału w działaniach ofensywnych przeciwko Iranowi. Samolot będzie stacjonował prawdopodobnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Z tej samej parafii – brytyjski śmigłowiec Merlin HM.2 należący do 820. Eskadry Lotnictwa Morskiego i wyposażony w system dozoru przestrzeni powietrznej Crowsnest został wysłany z bazy RNAS Culdrose na Cypr. Ten radiolokator również idealnie nadaje się do śledzenia dronów lecących nad wodą. W przeciwieństwie do Wildcatów dostarczanych na Cypr samolotami transportowymi Merlin poleciał tam o własnych siłach.

Para Merlinów HM.2 w konfiguracji Crowsnest.
(Royal Navy, Petty Officer Dave Jenkins, Open Government Licence v3.0)

Niszczyciel HMS Dragon (D35) typu Daring wyszedł dziś z Portsmouth, aby zająć pozycję w pobliżu Cypru i bronić wyspy przed irańskim atakiem. Kiedy Royal Navy zdecydowała się skierować Dragona do działań, znajdował się on w suchym doku i przewidywano, że wróci na morze za 4 tygodnie. Przez minione siedem dni wojsko i koncern BAE Systems stawały na głowie, aby przyspieszyć ten termin.

Równolegle Royal Navy przygotowuje pomocniczy okręt desantowy RFA Lyme Bay do wyjścia z Gibraltaru, jeśli zajdzie taka potrzeba. Okręt miałby pomagać w ewakuacji ludności cywilnej, dysponuje też skromnym zapleczem medycznym. Na razie jednostka pozostaje nieaktywna w Gibraltarze od zakończenia w grudniu 3-tygodniowego okresu konserwacji. Nie przewidywano powrotu do służby przed rozpoczęciem nowego roku budżetowego (w kwietniu). Obecnie brytyjski resort obrony ściąga do Gibraltaru załogę i zaopatrzenie, w tym kontyngent Royal Marines. O straszliwych kłopotach Royal Fleet Auxiliary pisaliśmy między innymi tutaj.

Hossein Zohrevand, Tasnim News Agency