Niemieckie ministerstwo obrony podjęło decyzję o zakończeniu programu fregat typu F126. Powodem są narastające opóźnienia i wzrost kosztów. Zamiast tego Marine ma otrzymać fregaty MEKO A200DEU. wskazywane wcześniej jako rozwiązanie pomostowe. Decyzja Berlina ma też istotny wymiar biznesowy: wejście Rheinmetalla w sektor morski zostało ograniczone, natomiast TKMS odzyskuje pozycję głównego dostawcy okrętów dla niemieckiej marynarki wojennej.
Opublikowany dzisiaj komunikat resortu obrony jest lakoniczny. Decyzja jest przedstawiana jako „reakcja na znaczne opóźnienia w realizacji projektu, przewidywalny wzrost kosztów i ryzyko związane ze zmianą generalnego wykonawcy”. Pozyskanie nowych fregat ZOP uznano za najwyższy priorytet z powodu zobowiązań w ramach NATO. Niemcy nie mogą więc pozwolić sobie na dalsze opóźnienia, a te w przypadku prototypowej Niedersachsen miały przekroczyć już 40 miesięcy.
Dostarczenie fregaty w planowanym na rok 2028 terminie okazało się niemożliwe, podobnie jak podniesienie bandery na wszystkich jednostkach typu F126 do końca roku 2033. A koszty rosły wprost proporcjonalnie do opóźnień.
Na początku roku 2017 zakładano cenę około 4 miliardów euro za sześć jednostek. Gdy na początku 2020 roku poinformowano o przyznaniu kontraktu na budowę okrętów konsorcjum Damen-Lürssen, mówiono już o 5,27 miliarda euro za sześć jednostek. Ostateczną cenę programu w chwili podpisania umowy w czerwcu 2020 roku szacowano już na 5,6 miliarda euro.
Szybko jednak pojawiła się kwota 10 miliardów, a gdy pod koniec ubiegłego roku Rheinmetall przejmował Lürssena, mówiono już o 15,2 miliarda euro. Gdyby jednak uwzględnić prace już wykonane w ramach umowy z Damenen i umowy powiązane z głównym kontraktem, łączne koszty programu przekroczyłoby 18 miliardów euro.
Łączna wysokość zobowiązań jest obecnie przedmiotem analizy prawnej. Jak zawsze w przypadku tak poważnych projektów istotną rolę odgrywają klauzule. Niemieckie ministerstwo obrony przyznaje, że w przypadku zmiany generalnego wykonawcy rząd federalny musiałby zgodnie z umową zrzec się ewentualnych roszczeń odszkodowawczych wobec Damena. Tutaj może kryć się przyczyna stosunkowo szybkiego i bezproblemowego przekazania przez holenderską stocznię pełnej kontroli nad projektem niemieckiej grupie stoczniowej NVL, będącej częścią Rheinmetalla.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Resort obrony nie zamierza jednak rezygnować z roszczeń wobec Damena. Taki krok został określony w komunikacie jako sprzeczny z rozumieniem odpowiedzialnego gospodarowania środkami budżetowymi. Berlin zlecił analizę prawną tej sprawy.
Od chwili ujawnienia problemów Damena jesienią ubiegłego roku trwała dyskusja co zamiast F126. Niemiecki Związek Budownictwa Okrętowego i Techniki Morskiej (VSM) lansował zastąpienie holenderskiego projektu rodzimym, bazującym na zmodyfikowanym projekcie MEKO A400, będących podstawą dla fregat przeciwlotniczych typu 127. Tą drogą Marine mogłaby dokonać daleko idącej unifikacji sprzętu.
Wprawdzie Marine wyznaje zasadę, że duży może więcej, ale z drugiej strony wprowadzenie kolejnych behemotów o wyporności ponad 10 tysięcy ton nie bardzo się jej uśmiechało.
Dlatego też przychylność decydentów zdobyło rozwiązanie pomostowe. W marcu ministerstwo obrony zdecydowało się zamówić cztery fregaty MEKO A200DEU. Miały one do czasu ukończenia okrętów typu 126 wypełnić lukę związaną z wycofywaniem ze służby fregat ZOP typu 123. Komisja budżetowa Bundestagu zatwierdziła nawet 240 milionów euro na rozpoczęcie budowy pomostowych fregat. Prace nad pierwszą jednostką mają ruszyć do 30 czerwca, jeszcze przed podpisaniem kontraktu. Taki pośpiech ma umożliwić przekazanie jednostki do końca roku 2029, tak jak deklarował TKMS.
Wiceadmirał Jan Christian Kaack, inspektor marynarki wojennej, wskazał MEKO A200DEU jako preferowane rozwiązanie. W służbie Marine okręty mają otrzymać oznaczenie „typ 128”. Kontrakt na cztery pierwsze jednostki ma mieć wartość 6,3 miliarda euro i obejmować opcję na cztery kolejne. Jeżeli opcjonalna umowa zostanie podpisana do końca tego roku, koszt drugiej transzy wyniesie 5,3 miliarda euro. Projekt kontraktu ma zostać tak szybko, jak to możliwe, przedstawiony parlamentarnej komisji budżetowej. TKMS podtrzymuje gotowość dostarczenia prototypu w roku 2029, pozostałe jednostki mają być przekazywane co dziewięć miesięcy.
Planowana konfiguracja F128 cięgle nie jest znana. Według informacji serwisu hartpunkt okręty mają otrzymać pociski przeciwokrętowe NSM zamiast RBS15, co jest pokłosiem ściślejszej współpracy z Norwegią zainicjowanej wyborem przez Oslo okrętów podwodnych typu 212CD. Możliwa jest także zastąpienie szwedzkiego systemu dowodzenia 9VL przez CMS 330, oferowany przez Lockheed Martin Canada.
Zadowolenia z rezygnacji z F126 nie kryje odpowiadający za sprawy marynarki wojennej deputowany CDU/CSU Bastian Ernst. Wskazuje on, że projekt fregat ruszył na długo przed napaścią Rosji na Ukrainę i ogłoszoną w konsekwencji przez kanclerza Scholza „Zeitenwende” (epokową zmianą), w związku z czym okręty te nie odpowiadają obecnym wymaganiom. F126 miały być początkowo wielozadaniowymi jednostkami przystosowanymi do wymiennych modułów misyjnych.
Właśnie w tych założeniach Ernst upatruje źródeł fiaska całego przedsięwzięcia. Projekt był tak ambitny, że problemy i opóźnienia pojawiły się już na bardzo wczesnym etapie. Według deputowanego decyzja o zamknięciu programu zapadła we właściwym momencie.
– Lepiej zakończyć to z hukiem, niż znosić niekończącą się udrękę – podsumował Ernst.
Wybór MEKO A200DEU to wielki sukces TKMS. Po kilku latach koncern wraca na pozycję głównego dostawcy okrętów dla Marine i zwija przyczółki ustanowione w branży morskiej przez Rheinmetalla. W roku 2018, gdy projekt przyszłego typu 126 nosił jeszcze nazwę MKS 180, niemieckie ministerstwo obrony wykluczyło TKMS z postępowania przetargowego.

Fregata Bayern typu Brandenburg (F123).
(US Navy / Mass Communication Specialist Second Class Mike Banzhaf)
Przyczyną była utrata zaufania do TKMS spowodowana przedłużającą się budową fregat typu 125 i zawyżona zdaniem resortu cena MKS 180. Berlin chciał wówczas zapłacić za cztery fregaty 3,5 miliarda euro, podczas gdy TKMS żądał 4 miliardów euro. Do tego koncepcyjnie typ 125 okazał się niewypałem, chociaż nie ma tutaj winy producenta. Marynarka wojenna dostała to, co chciała.
Do wyjaśnienia zostają jeszcze dwie kwestie. Co Marine zamierza zrobić z rozpoczętym kadłubem prototypowej fregaty Niedersachsen? Najprawdopodobniej zostanie zezłomowany. Zebrane materiały konstrukcyjne i zapewne większość systemów będzie można wykorzystać w budowie okrętów typu 128. Zostaje jeszcze sprawa stoczni Peenewerft z Wolgastu, gdzie powstawała pierwsza jednostka typu 126, a która już znalazła się w kłopotach w skutek opóźnień i zaległych płatności.


