Indie przeprowadziły 18 stycznia udany test międzykontynentalnego pocisku balistycznego Agni-V. Sama próba ma być wstępem do wprowadzenia rakiety do służby, co wywołuje zaniepokojenie Chin.

Był to trzeci udany test z rzędu przeprowadzony z użyciem mobilnej wyrzutni. Program musi być faktycznie bardzo zaawansowany, bowiem w próbie uczestniczyli przedstawiciele indyjskiego Dowództwa Sił Strategicznych. Rakieta wystartowała z poligonu we wschodnioindyjskim stanie Orisa i pokonała dystans 4828 kilometrów. Sukces jest tym ważniejszy, że nastąpił niecały miesiąc po nieudanym teście przeznaczonego dla okrętów podwodnych pocisku balistycznego K-4.

Do tej pory przeprowadzono pięć prób Agni-V. Pierwszy test odbył się 19 kwietnia 2012. Szacowany docelowy zasięg pocisku ma wynieść 8000 kilometrów. w planach jest także opracowanie wersji z kilkoma głowicami, zdolnymi atakować różne cele. Mówi się również o wersji przeznaczonej do zwalczania satelitów.

Jednak nawet z pojedynczą głowicą jądrową i zasięgiem rzędu 5000 kilometrów w zasięgu Agni-V znajdują się całe Chiny. Budzi to zrozumiałe zaniepokojenie w Pekinie.

Chiński rządowy tabloid Global Times posunął się nawet do określenia testu jako „bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa Chin, jak również dużego wyzwania dla globalnych wysiłków zmierzających do powstrzymania rozprzestrzeniania się broni jądrowej”. Gazeta wezwała również rząd, aby zrównoważył działania Indii zwiększeniem obecności na Oceanie Indyjskim. Tymczasem to właśnie wkroczenie Chin na obszar uznawany w Nowym Delhi za własne podwórko jest jednym z powodów intensyfikacji indyjskich zbrojeń.

(delhidefencereview.com, globaltimes.cn)

Indian Ministry of Defense