Rada ministrów Tajlandii dała zielone światło zamówieniu pierwszych czterech wielozadaniowych samolotów bojowych JAS 39 Gripen. Trzy egzemplarze będą reprezentowały jednomiejscową wersję E, jeden – dwumiejscową F. To jedna trzecia planowanego docelowego zamówienia obejmującego dwanaście maszyn. Koszt pierwszej fazy kontraktu wyniesie około 19 miliardów batów (2,2 miliarda złotych).
Uroczyste podpisanie umowy nastąpi w Szwecji 25 sierpnia, a dostawy mają dobiec końca w roku 2029. Realizację całego zamówienia na dwanaście Gripenów rozplanowano wstępnie do roku 2035 lub 2036. Nowe samoloty mają trafić do 102. Eskadry, wyposażonej obecnie w F-16A/B Block 15, z bazy Korat we wschodniej części kraju.
Siły powietrzne Tajlandii oficjalnie potwierdziły wybór Gripena E/F w czerwcu. Późniejsze rozmowy na linii Bangkok–Sztokholm zapewne skupiały się na kwestiach związanych z korzyściami dla tajlandzkiej gospodarki. Jak pisaliśmy w sierpniu ubiegłego roku, Bangkok był niezadowolony z pierwotnego kształtu offsetu proponowanego tak przez Szwedów, jak i przez Amerykanów, którzy rękoma Lockheeda Martina wystawili do przetargu F-16 Block 70/72.
Ostatecznie Szwedzi zaproponowali dużo obszerniejszy i atrakcyjniejszy pakiet. FlightGlobal dowiedział się, że w ramach zobowiązań offsetowych Saab przeprowadzi modernizację pary samolotów wczesnego ostrzegania Saab 340B AEW, a także, między innymi, stworzy ośrodek badawczo-rozwojowy w Tajlandii.
Tajlandia ma już dobre doświadczenia z wcześniejszą wersją Gripenów – JAS 39C/D. To właśnie ona stała się pierwszym użytkownikiem „Gryfów”, który zastosował je w zadaniach bojowych. Podczas niedawnych starć z Kambodżą para tajlandzkich F-16 i para Gripenów zbombardowały cele w rejonie Phu Makuea i Ta Muen Thom.
BREAKING:
Thailand has sent Swedish-made Gripen fighter jets to bomb Cambodian targets, according to Cambodian military sources. pic.twitter.com/ZmzbFjnTLg
— Defence Index (@Defence_Index) July 26, 2025
Obecnie tajlandzkie siły powietrzne dysponują eklektyczną mieszanką samolotów bojowych. Według raportu Military Balance 2024 w służbie pozostają myśliwce F-5E/F Tiger II (dwadzieścia cztery, w tym trzy dwumiejscowe), F-16A/B Block 15 Fighting Falcon (pięćdziesiąt, w tym czternaście dwumiejscowych) i oczywiście Gripeny (jedenaście, w tym cztery dwumiejscowe). Do tego dochodzą samoloty szkolne, które można wykorzystywać także bojowo: szesnaście Alpha Jetów i dwanaście T-50TH.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Siedem lat temu Tajlandia zainicjowała program modernizacji F-5E/F do standardu F-5TH Super Tigris we współpracy z izraelskim Elbitem. Celem jest uczynienie z F-5 myśliwca generacji 4+. Zmiany obejmują wydłużenie resursu maszyn z 7200 do 9600 godzin, całkowitą wymianę awioniki i nową architektura kokpitu, samoloty otrzymują także nowoczesne łącza danych i nowoczesne wyświetlacze nahełmowe oraz zostaną zintegrowane z izraelskim uzbrojeniem.
Program biegnie jednak w iście żółwim tempie. Mimo że w 2017 roku ogłoszono, że pierwsza faza obejmie cztery maszyny, najprawdopodobniej do tej pory zmodernizowano jedynie dwie. Wieść gminna niesie, iż całe przedsięwzięcie jest po prostu kaprysem króla Vajiralongkorna, który w czasie służby wojskowej latał na maszynach tego typu i ponoć ma do nich sentyment.
Trzeba mieć na uwadze, że od wybuchu pandemii Tajlandia zmaga się z problemami finansowymi, które uniemożliwiają normalną realizację programów modernizacji sił zbrojnych. Najpierw tymczasowo, a następnie bezterminowo, zawieszono zakup chińskich okrętów podwodnych. Ad kalendas Græcas odłożono także zakup samolotów transportowych (które mają zastąpić dwanaście używanych obecnie C-130H) i nowych śmigłowców szkolnych.
Od półtorej dekady tajlandzkie lotnictwo intensywnie rozwija więzi ze Szwecją. Pierwsza szóstka Gripenów przyleciała do Tajlandii w lutym 2011 roku, druga – dwa lata później. Bangkok planował zamówić jeszcze trzecią, gdyż szacował swoje potrzeby na osiemnaście myśliwców, ale na to już nie było go stać. Później plan ten zredukowano do czterech egzemplarzy, ale i tu spełzło na niczym. Zrezygnowano nawet z planów zamówienia jednego samolotu dla zastąpienia tego, który rozbił się w 2017 roku.
Niemniej Tajlandia sięgnęła po inne szwedzkie produkty: sieciocentryczny system dowodzenia i kontroli Saab 9AIR C4I oraz wspomniane Saaby 340B AEW. W latach 2010–2012 Bangkok otrzymał dwa samoloty tego typu, jeden S 100B Argus i jeden transportowy TP 100, który następnie poddano konwersji i wyposażono w stację radiolokacyjną z całym przynależnym jej wyposażeniem (taką samą konwersję przeszedł też jeden z samolotów, które kupił nasz kraj).

Para tajlandzkich myśliwców JAS 39D Gripen czeka na rozkaz do kołowania do startu w RAAF Base Darwin.
(LAC Kurt Lewis, Department of Defence)
Samoloty w Tajlandii, chociaż są wyposażone w pojedynczą konsolę dla operatora radaru, są wykorzystywane zgodnie ze szwedzkim modelem, który zakłada, że na pokładzie znajdują się wyłącznie piloci i technicy odpowiedzialni za prawidłową pracę radaru, ale sam obraz sytuacji powietrznej jest retransmitowany na naziemne stanowiska dowodzenia, które z kolei naprowadza myśliwce. Właśnie w tym procesie wykorzystywany jest system 9AIR.
W tym kontekście trudno się dziwić, że siły powietrzne wskazały Gripena jako swojego faworyta. Chodzi tu nie tylko o zdolności bojowe samego myśliwca, ale też o to, co siły powietrzne mogą uzyskać we współpracy z jego producentem (i innymi jego produktami). Dla Amerykanów zwycięstwo w przetargu było zaś istotne z politycznego punktu widzenia. Lockheed poradzi sobie bez zamówienia na kolejne cztery „szesnastki”, ale Waszyngtonowi zależało na zachęceniu Tajlandii – nominalnego sojusznika, który jednak od lat flirtuje z chińskim przemysłem zbrojeniowym – aby sięgnęła po uzbrojenie nie tylko ogólnie zachodnie, ale też konkretnie amerykańskie.
Wprawdzie z zakupu chińskich okrętów podwodnych nic nie wyszło, ale w 2023 roku chińska stocznia Hudong-Zhonghua przekazała marynarce wojennej Tajlandii okręt desantowy dok typu 071E Chang. Tajlandia stała się pierwszym użytkownikiem eksportowym okrętów tego typu. Do tego można doliczyć między innymi: czołgi podstawowe VT-4, bojowe wozy piechoty VN-1 i czołgi pływające VN-16.
W charakterze ciekawostki warto wspomnieć, że według Bangkok Post dowództwo sił powietrznych wstępnie analizowało aż dwadzieścia dwie możliwe kandydatury. F-16 Block 70/72 i Gripen E/F zakwalifikowały się do finału głównie dlatego, że tajlandzcy lotnicy są już dobrze zaznajomieni ze starszymi wersjami tych myśliwców.
