Tajlandia zdecydowała się kontynuować pozyskanie pierwszego okrętu podwodnego chińskiego typu S26T, czyli eksportowej wersji typu 039A. Program ten znalazł się oficjalnie w stanie zawieszenia w październiku 2023 roku, a przyczyną był brak możliwości dostarczenia przewidzianych w umowie niemieckich silników wysokoprężnych MTU396. Tajlandzki rząd zatwierdził aneks do kontraktu, dopuszczający użycie chińskich silników, na początku miesiąca.
Po zawieszeniu programu Pekin wywierał coraz większą presję, aby Tajlandia zgodziła się na diesle chińskiej produkcji CHD620, które zdaniem tajlandzkiej marynarki były za głośne i zanadto awaryjne. Relacje między Chinami a Tajlandią są jednak zbyt bliskie, a kontrakt zbyt prestiżowy, aby Pekin pogodził się z klęską. Do tego Tajlandia jest liczącym się użytkownikiem chińskiej broni. Już pod koniec lat 80. Bangkok zamówił cztery fregaty typu 053HT, w 2023 roku banderę podniósł okręt desantowy-dok Chang typu 071E. Do tego można doliczyć między innymi: czołgi podstawowe VT-4, czołgi pływające VN-16 i bojowe wozy piechoty VN-1.
Jak informuje Defense News, Bangkok zażądał kompleksowych prób i certyfikacji jednostek napędowych CHD620V16H6. Próby zajęły łącznie 6 tysięcy godzin. Do tego Chińczycy wydłużyli gwarancję do ośmiu lat. W ostatecznym rozrachunku tajlandzka marynarka poczuła się usatysfakcjonowana. Nową datę przekazania okrętu ustalono na grudzień 2028 roku.
W lutym 2022 roku, gdy wyszło na jaw zamieszanie wokół silników, niemiecki attaché wojskowy w Bangkoku Philipp Doert w liście opublikowanym na łamach dziennika Bangkok Post wyjaśnił, że Berlin de facto nie zabronił sprzedaży silników dla tajlandzkich okrętów. Wina leży po stronie chińskiej, która składając wniosek o zgodę na kupno diesli, nie wskazała, że są one przeznaczone dla jednostki budowanej dla Tajlandii. Rząd Niemiec uznał w związku z tym, że silniki mają trafić na chińskie okręty, a tym samym podlegają embargu na sprzedaż broni do Chin. Doert podkreślił, że strona chińska w żaden sposób nie konsultowała się z Niemcami w tej sprawie.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Sprawa była zaskakująca, bo wcześniej Berlin nie robił większych problemów z eksportem silników wysokoprężnych możliwych do wykorzystania przez siły zbrojne. Uległo to zmianie w ciągu po serii publikacji w niemieckich mediach krytykujących sprzedaż do Chin urządzeń i technologii podwójnego zastosowania. Trzeba jednak pamiętać, że Pekin często dokonywał zakupów za pośrednictwem licznych firm słupów. Nie dziwi więc, że w pewnym momencie niemieckie przepisy eksportowe mimo wszystko zaostrzono.
Chiny produkują własne okrętowe diesle, na licencji i bez. Ale podobnie jak w przypadku atomowych okrętów podwodnych, także układy napędowe jednostek konwencjonalnych oceniane są przez wywiady innych państw jako zbyt głośne. Niemałe postępy w ciągu ostatnich lat nie zmieniły ogólnego obrazu sytuacji. Doświadczenia rosyjskie z ostatnich lat dodały nowe informacje do tego ogródka. Już w wyniku sankcji nałożonych po nielegalnej aneksji Krymu w 2014 roku Rosja została odcięta od dostaw zachodnich silników wysokoprężnych. Rosjanie próbowali wykorzystać na niedużych jednostkach nawodnych diesle chińskiej produkcji, ale okazały się one zawodne i droższe niż silniki zachodnie.
Okręty podwodne dla Tajlandii
W połowie ubiegłej dekady w Bangkoku podjęto decyzję o powrocie po kilkudziesięciu latach przerwy do eksploatacji okrętów podwodnych. Wpływ na to miał podwodny wyścig zbrojeń w Azji Południowo-Wschodniej i pozyskanie nowych jednostek tej klasy przez Indonezję, Malezję, Singapur i Wietnam. Główną przeszkodą dla Tajlandii były ograniczone fundusze.
scans from chinese intranet: 039A, 094, 093(G?), 039G. G(改) means modification. 039A is substantially different from 039G. It is more like a chinese KILO. dont know why "039" is kept. Maybe it means no more new diesel sub designs? (039B/C/D but no 040?) pic.twitter.com/dU1cQNL4Oc
— Taepodong (@stoa1984) August 7, 2018
Na początku roku 2017 zatwierdzono kupno pierwszego okrętu podwodnego typu S26T, czyli eksportowej wersji typu 039A. Po długich negocjacjach Chiny zaproponowały sprzedaż trzech jednostek w cenie dwóch, na co Bangkok z chęcią przystał. Koszt całego programu ma wynosić 22 miliardy bahtów (2,5 miliarda złotych), z czego 13,5 miliarda bahtów (około 1,5 miliarda złotych) miałoby przypadać na pierwszy okręt.
Według Defense News Tajlandia zapłaciła do tej pory 7,7 miliarda bahtów (870 milionów złotych) w dziesięciu ratach.
Prototyp jest już w budowie – stępkę położono w 2019 roku. Niezależnie od problemów z silnikami projekt od samego początku budził olbrzymie kontrowersje opinii publicznej. Oczywiście chodzi głównie, ale nie tylko, o pieniądze. Z powodu pandemii zawieszono jego finansowanie także w latach 2020–2022.