Przystąpienie Szwecji w ubiegłym roku do Sojuszu Północnoatlantyckiego było wydarzeniem historycznym, kończącym okres wieloletniej neutralności tego kraju. Od tego czasu Sztokholm aktywnie angażuje swoje siły w ćwiczenia i misje, przydzielając okręty do grup zadaniowych Sojuszu. Szwedzi podkreślają, że członkostwo w NATO to nie tylko korzystanie z bezpieczeństwa zapewnianego przez innych, ale także czynny udział w jego budowaniu. W tym kontekście dowódca szwedzkiej marynarki wojennej zapowiedział, że Svenska Marinen planuje pozyskać nowe fregaty przeciwlotnicze, dostosowane do wymogów wspólnych operacji sojuszniczych.

Planami na przyszłość podzielił się dowódca szwedzkiej floty, kontradmirał Johan Norlén, w rozmowie z Naval News. Wyjaśnił, że przed przystąpieniem Szwecji do NATO rola marynarki wojennej koncentrowała się głównie na obronie wód Bałtyku i ochronie integralności terytorialnej kraju. Operacje te miały być raczej krótkotrwałe, ale bardzo intensywne. Wszystko uległo jednak diametralnej zmianie po włączeniu się Szwecji w struktury Sojuszu.

Od 7 marca 2024 roku Szwedzi odpowiadają nie tylko za region Morza Bałtyckiego ale i obszary sąsiadujące – Morze Północne czy Ocean Atlantycki. Szwedzi postawili sobie za cel aby marynarka wojenna była zdecydowanie aktywniej angażowana w działania NATO. Przez ostatnie półtora roku Sztokholm oddelegował już kilka okrętów. Między innymi niszczyciel min Ulvön (M77) wszedł w skład grupy przeciwminowej SNMCMG1, zaś korweta Visby (K31) i okręt Carlskrona (P04) działały w ramach grupy zadaniowej SNMG1.

Szwedzki niszczyciel min Ulvön (M77) typu Koster w gdyńskim porcie. Okręt zawinął do polskiego portu wraz z zespołem SNMCMG1 w marcu 2025 roku.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

– Aby sprostać temu nowemu wyzwaniu, musimy „rozszerzyć” udział w stałych operacjach na znacznie dłuższy okres niż dotychczas. Oznacza to na przykład [wdrożenie, przyp. red.] większe jednostki nawodne, ponieważ wtedy można działać na morzu znacznie dłużej. – powiedział Norlén.

Okręty przydzielone do sojuszniczych grup zadaniowych to jednostki o ograniczonej dzielności morskiej i autonomiczności, przez to nie są w stanie spędzać w morzu długiego czasu. To utrudnia udział zarówno w szkoleniach miedzy sojusznikami jak i angażowania się w działania zespołów zadaniowych. Norlén podkreśla, że wprawdzie już teraz szwedzka flota wysyła swoich oficerów na pokładu dużych okrętów państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, jednak celem jest by w przeciągu pięciu lub sześciu lat oddelegować okręt będący fregatą przeciwlotniczą do na przykład brytyjskiej lotniskowcowej grupy uderzeniowej.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Oprócz dłuższego czasu w morzu jakie mogłyby spędzać nowe okręty, wniosłyby również i nowe możliwości, niezbędne współczesnym flotom – zaawansowane systemy przeciwlotnicze i dozoru radiolokacyjnego. Norlén podkreśla, że dysponowanie zintegrowaną obroną powietrzną i przeciwrakietową to wymóg postawiony przez Sojusz, który musi zostać spełniony przez Marinen.

– Prawie każdy kraj NATO musi wzmocnić swoją obronę powietrzną. Mamy całkiem sprawną naziemną obronę powietrzną: teraz czas również i na marynarkę wojenną. – dodał Norlén. – Jesteśmy na ostatnim etapie podejmowania decyzji i finalizacji zakupu czterech nowych fregat obrony powietrznej.

W ten sposób klaruje nam się wrześniowe ogłoszenie szwedzkiej agencji do spraw zaopatrzenia wojskowego Försvarets materielverk (FMV) dotyczące postępów w programie zakupu nowych okrętów bojowych dla Marinen. Agencja zakończyła już proces definio­wa­nia wymagań i zgodnie z zaleceniami przyszłego użytkownika rozważa pozyskanie gotowego projektu, który można będzie dostosować do określonych potrzeb. Umowa z wykonawcą ma być podpisana do połowy przyszłego roku. FMV nie sprecyzowała wówczas, czy będą to fregaty czy korwety. Teraz wszystko wskazuje na to, że Szwedzi staną się użytkownikami fregat rakietowych.

Jednak po kolei. W 2021 roku FMV podpisała ze Saabem umowę, której przed­mio­tem było opraco­wa­nie pakietu moderni­za­cyj­nego i dozbro­je­nie obecnie eksplo­ato­wa­nych pięciu korwet rakietowych typu Visby oraz opracowanie ich następcy. Projekt Visby Generation 2 zakładał raczej stworzenie nieco powiększonej wersji, a nie budowę zupełnie nowych okrętów. Ale na początku 2023 roku zrezygnowano z dalszej realizacji programu na rzecz pozyskania zdecydowanie większych okrętów.

FMV oficjalnie ogłosiła w połowie 2023 roku, że pozyska cztery nowe korwety wielozadaniowe, które określono jako typ Luleå. Przedstawiono przy tym wstępną wizualizację jednostek. Stwierdzono, że projekt Visby 2 dostarczyłby okręty nieprzystające do zmieniającego się środowiska bezpieczeństwa, w którym znalazła się Szwecja. Nowe jednostki mają być znacznie większe i lepiej uzbrojone. Nowe okręty otrzymają nazwy LuleåNorrköpingTrelleborg i Halmstad. Szacuje się, że dostawa nastąpi w okolicach 2030 roku.

Agencja przekazała, że zakończono fazę definicyjną projektu, której zadaniem było ustalenie głównych założeń, wymagań technicznych i funkcji przyszłego okrętu, mającego zastąpić typ Visby. W trakcie prac zaznaczono, że wszystkie systemy przeznaczone do integracji z jednostką – w tym uzbrojenie, sensory i systemy dowodzenia – powinny reprezentować wysoki poziom dojrzałości technicznej i najlepiej mieć potwierdzoną skuteczność w eksploatacji.

Proces analizy rynku rozpoczął się jeszcze tego lata. Agencja spotkała się z wieloma różnymi podmiotami i obecnie intensywnie pracuje nad analizą otrzymanych informacji. Proces potrwa do końca roku, a podpisanie umowy z wybranym dostawcą planowane jest na pierwszą połowę 2026 roku. Dostawa pierwszych dwóch okrętów nastąpi w 2030 roku.

Komunikat FMV i słowa Norléna formalnie potwierdzają to, o czym mówiono od kilku miesięcy – oficjalnie rusza rywalizacja koncernów stoczniowych o kontrakt na duże okręty bojowe dla Szwedów. Z ruchów stoczni i wypowiedzi przedstawicieli FMV wiadomo, że walczą przynajmniej dwie stocznie: brytyjski Babcock i francuska Naval Group. Brytyjczycy oferują fregaty rakietowe oparte na koncepcji Arrowhead 140 (AH140). Na podstawie tego projektu powstają już fregaty typu 31 dla Royal Navy, polskie fregaty projektu 106 (program „Miecznik”) i indonezyjskie okręty typu Merah Putih.

Korweta HMS Nyköping (K34) typu Visby. W tle rosyjska korweta Stierieguszczij projektu 20380.
(US Navy)

Londyn i Sztokholm prowadzą zaawansowane rozmowy w tej sprawie, choć kluczową kwestią pozostaje podział prac stoczniowych między oba państwa. Babcock i Saab od kilku lat współpracują przy rozwoju nowych jednostek, co wzmacnia pozycję Brytyjczyków. Równocześnie Duńczycy analizują zakup AH140, a Norwegowie wybrali fregaty typu 26, co pokazuje rosnące znaczenie Brytyjczyków w regionie.

Drugim kandydatem jest Naval Group, oferująca fregaty FDI (Frégate de Défense et d’Intervention), znane też jako Belh@rra. Francuzi dysponują aktywną linią produkcyjną – pięć okrętów powstaje dla Francji, trzy dla Grecji. Fregaty mają 122 metry długości, wyporność 4400 ton i nowoczesny radar Seafire 500 oraz pociski Aster 15/30 i Exocet MM40 Block 3C. Ostateczna konfiguracja nowych okrętów zależeć będzie od wymagań Svenska Marinen, której flota opiera się obecnie na pięciu modernizowanych korwetach typu Visby i dwóch zmodernizowanych jednostkach typu Göteborg.

Ministerie van Defensie, Creative Commons CC0 1.0