W Szwajcarii rozgorzała dyskusja, czy wybór amerykańskiego systemu przeciwlotniczego Patriot był dobrą decyzją. Okazję zwietrzyło już konsorcjum Eurosam, producent systemu SAMP/T i kusi Berno. Sprawa oczywiście nie jest prosta. Tymczasem pojawiło się światełko w tunelu dla zwiększenia środków przeznaczanych na obronę.
W roku 2022 Szwajcaria zdecydowała się na kupno pięciu baterii systemu Patriot w ramach programu „Air2030”, mającego zmodernizować i wzmocnić obronę przeciwlotniczą i powietrzną kraju. W listopadzie 2022 roku Waszyngton wydał zgodę na sprzedaż pocisków PAC-2 GEM-T, rok później dołączyły do nich Patrioty PAC‑3 MSE. Wart 1,3 miliarda franków kontrakt podpisano w roku 2023. W ramach programu „Air2030” zamówiono zamówiono też 36 wielozadaniowych samolotów bojowych F-35A za 6 miliardów franków.
Tu właśnie zaczyna się cała historia. Szybko okazało się, ze cena F-35 rośnie i Szwajcarzy będą musieli zapłacić więcej. To bardzo nie spodobało się Helwetom i w grudniu ubiegłego roku pełniąca funkcję rządu Rada Federalna zapowiedziała redukcję zamówienia. Nie wiadomo, ile mniej myśliwców zostanie dostarczonych, również całkowity wzrost kosztów nie jest jasny.
Także z Patriotami sprawa zaczęła przybierać nieciekawy obrót. W połowie lutego szwajcarski departament obrony poinformował, że od października czeka na odpowiedź z Waszyngtonu w sprawie opóźnień i ewentualnych dodatkowych kosztów. W takiej sytuacji Berno wstrzymało wpłatę kolejnych rat za Patrioty, a szef departamentu obrony Martin Pfister zapowiedział przedstawienie Radzie planów dalszego postępowania, obejmujących także pozyskanie alternatywnego systemu.
Jak zwracają uwagę lokalne media, Szwajcaria znalazła się w trudnej sytuacji. Zakończenie dostaw Patriotów i osiągnięcie gotowości bojowej przez pierwsze jednostki planowano na rok 2030. Obecnie ten termin uznawany jest za nierealny. Po latach ociągania się rządy państw zachodnich zaczęły wreszcie składać duże zamówienia i negocjować wieloletnie kontrakty ramowe, tak jak postulował przemysł zbrojeniowy od momentu rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. W rezultacie dostawcy nie są w stanie sprostać popytowi, wieloletnie kontrakty były bowiem kluczowym warunkiem rozbudowy mocy produkcyjnych.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Na tym nie koniec kłopotów. Jak zawsze, gdy popyt wyprzedza podaż, rosną ceny. W ocenie szwajcarskiego departamentu obrony koszty pozyskania sprzętu wojskowego wzrosły w ciągu ostatnich czterech lat o 40%. Sprzedawcy przychylniejszym okiem patrzą na klientów płacących twardą gotówką i wpłacających jak największą kwotę w pierwszej racie.
Do tej pory za standardowe uznawano zaliczki w wysokości jednej trzeciej ceny zakupu. Ale w ocenie resortu niektóre państwa są gotowe od razu wpłacić całość należnej kwoty, jeżeli pozwoli to na przyspieszenie dostaw i obniżenie ceny. Pfister i jego urzędnicy sugerują, aby Szwajcaria wpłacała zaliczkę w wysokości 2/3 ceny, jeżeli uzyska tym sposobem gwarancję szybkich dostaw i niższych kosztów. Kolejne postulaty to rezygnacja z procedury przetargowej i bezpośrednie negocjacje z dostawcami w przypadku systemów uznanych za priorytetowe.

Ćwiczenia ogniowe systemu Patriot ze 108. Brygady Artylerii Przeciwlotniczej US Army gdzieś na Bliskim Wschodzie.
(US Army / Sgt. Kyle Fisch)
Jednak w realizacji zamówień priorytet dostają własne siły zbrojne i sojusznicy, a neutralna Szwajcaria spada na koniec kolejki. Bardzo dobitnie ujął to w wywiadzie dla Neue Zürcher Zeitung Scott Miller, ambasador USA w Szwajcarii za czasów administracji Joe Bidena – „NATO jest w pewnym sensie donutem, a Szwajcaria dziurą w środku”. Był to dyplomatyczny sposób powiedzenia, że Helwecja nie wnosi nic do europejskiego systemu bezpieczeństwa, ale za darmo z niego korzysta.
Nie dziwi więc, że zaczęło pojawiać się coraz więcej pytań o zasadność zakupu Patriotów. Powrócił pomysł zakupu francusko-włoskiego SAMP/T, który notabene był konkurentem amerykańskiego systemu w szwajcarskim przetargu. Sekretarz generalny konsorcjum Eurosam Jérôme Dufour pospieszył z zapewnieniami, że jeśli Berno szybko złoży zamówienie, dostawy rozpoczną się już w roku 2029.
Nie tak łatwo
Czyżby zatem Szwajcaria miała zrezygnować z amerykańskiego rozwiązania na rzecz europejskiego? Sprawa nie jest oczywiście taka prosta. Przede wszystkim nie wiadomo, jakie są warunki odstąpienia od umowy i jakie kary za zerwanie nałożyłby Donald Trump. To jednak tylko warstwa wierzchnia. Według źródeł zuryskiego dziennika Tagesanzeiger do lipca ubiegłego roku Berno wpłaciło przeszło 650 milionów franków (3 miliardy złotych) za Patrioty. W ocenie gazety do ogłoszenia wstrzymania wpłat przelano kolejnych 50 milionów franków. Ewentualnie pieniądze te można by przeksięgować na pokrycie kosztów zakupu F-35, gdyby nie jeden istotny szczegół.
Szwajcarzy twardo negocjowali kontrakt na Patrioty i wywalczyli offset w wysokości 100% wartości umowy. Według agencji zamówień wojskowych Armasuisse główny wykonawca, czyli Raytheon, wypełnił już 56,5% swoich zobowiązań offsetowych. Inwestycje rzędu 735,5 miliona dolarów trafiły do 13 szwajcarskich firm, w tym ważnych podmiotów branży zbrojeniowej, takich jak Mowag, Ruag i szwajcarska filia Rheinmetalla. Armasuisse ostrzega, że zerwanie kontraktu na Patrioty przyniosłoby bardzo poważne konsekwencje w kontekście umów offestowych.
Stąd też pojawił się pomysł, aby równolegle z Patriotami pozyskać SAMP/T. Rozwiązanie jest atrakcyjne nie tylko z powodu szybszych dostaw czy też dywersyfikacji. W ocenie Armasuisse pięć baterii Patriotów będzie w stanie bronić tylko czterech z dziesięciu szwajcarskich aglomeracji. rozbudowa obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej zamiast kupna F-35 była jednym z postulatów socjalistów.
Radca federalny Pfister podchwycił ten pomysł, postawił jednak na stworzenie obrony przed bezzałogowcami i zwiększenie liczby systemów średniego zasięgu. W ubiegłym roku Szwajcaria zamówiła pięć baterii niemieckiego systemu IRIS-T SLM za 660 milionów franków. Pfister nie deklarował, ile dodatkowych baterii systemu chciałby zamówić, ale podkreśla, że najbardziej zależy mu na szybkim tempie dostaw.
Skąd pieniądze?
Rosnące plany zakupowe Pfistera związane są z dwoma czynnikami. Departament obrony prowadzi obecnie przegląd programów wojskowych w poszukiwaniu przypadków marnowania środków. Drugi czynnik to oczekiwany w najbliższych latach przypływ gotówki. W roku 2022 Szwajcaria wydawała na obronę zaledwie 0,8% PKB. Po napaści Rosji na Ukrainę zapadła decyzja o zwiększeniu wydatków na obronę do 1% PKB. Próg ten ma jednak zostać osiągnięty dopiero w roku 2032. Cytując poprzednią szefową szwajcarskiego resortu obrony Violę Amherd, wojsko zostało „zaoszczędzone na śmierć” (kaputtgespart).

Wyrzutnia systemu Patriot japońskich Powietrznych Sił Samoobrony.
(Amayagan, Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication)
Jeszcze w ubiegłym roku Pfister proponował sfinansowanie zwiększonych wydatków na obronę poprzez podniesienie VAT-u. W grę wchodziła podwyżka o 0,5 punktu procentowego, co miałoby zwiększyć wpływy do budżetu o 1,8 miliarda franków rocznie. Rada Federalna okazała się hojniejsza. Obecna propozycja rządu zakłada czasowe poniesienie stawki VAT o 0,8 punktu procentowego od roku 2028. Tym sposobem w ciągu dekady uzyskano by 31 miliardów franków. Z tej kwoty 3 miliardy miałyby zostać przeznaczone na cywilne służby bezpieczeństwa, takie jak wywiad i Federalny Urząd Policji.
Propozycję musi najpierw zaakceptować parlament, a następnie jest jeszcze referendum. Sondaże nie są optymistyczne, według badania przeprowadzonego przez agencję Sotomo aż 76% respondentów jest przeciw podwyżce VAT‑u.
Niespodziewanie z pomocą mogą przyjść najbogatsi obywatele Konfederacji. W listopadzie ubiegłego roku miliarder Alfred Gantner, współzałożyciel Partners Group, wystąpił z propozycją podniesienia podatku majątkowego dla najbogatszych. Na indywidualnych deklaracjach się nie skończyło. Na marginesie ostatniego forum w Davos Gantner zebrał prawie 400 milionerów i miliarderów z przeszło 20 krajów, którzy poparli jego pomysł i w liście otwartym wezwali władze, by ich opodatkowały. Sygnatariusze listu ostrzegają, że nadmierne bogactwo może kupić wpływy polityczne i tym samym stanowi „zagrożenie dla demokracji”.
Pomysł Gantnera podchwyciła szwajcarska partia zielonych liberałów. Zasiadający z ramienia ugrupowania w Radzie Federalnej Patrick Hässig zaproponował opodatkowanie majątku o wartości ponad 5 milionów franków. Tym samym podatek nie uderzyłby w klasę średnią.
Pozyskane w ten sposób środki zostałyby przeznaczone na wydatki socjalne i obronę. Gantner, jak i Manuela Weichelt z Zielonych, odrzucają podniesienie VAT‑u jako uderzające w najuboższych. Zieloni proponują sfinansowanie wydatków na obronę z podatku w wysokości 11,5% od dochodów przekraczających milion franków płaconego nie w gminach czy kantonach, lecz trafiającego bezpośrednio do władz federalnych.

