W sprawie systemów przeciwlotniczych Patriot Szwajcaria tkwi w tym samym miejscu. Przynajmniej pod względem dostaw. Szef resortu obrony Martin Pfister, szukając argumentów za pozostaniem przy kontrakcie, osiągnął efekt odwrotny do zamierzonego. Cała drama zaś jest ściśle powiązana z dyskusją o tym, gdzie znaleźć pieniądze na zwiększone wydatki na obronę.

W myśl pierwotnego kontraktu zakończenie dostaw systemów przeciwlotniczych i osiągnięcie gotowości bojowej przez pierwsze jednostki plano­wano na rok 2030. Obecnie Waszyngton każe liczyć się z opóźnieniem sięgającym nawet pięciu lat i oczywiście wzrostem kosztów. Pięć baterii systemu MIM-104 wraz z całym niezbędnym osprzętem, pakietami serwisowymi, logistycznymi i szkoleniowymi miało pierwotnie kosztować 2,3 miliarda franków (10,8 miliarda złotych według dzisiejszego kursu).

W marcu tego roku szef agencji zamówień wojskowych Armasuisse Urs Locher w rozmowie z radiem publicznym SFR stwierdził, że należy liczyć się ze wzrostem kosztów o mniej więcej 50% – do 3,45 miliarda franków. Teraz mówi się o możliwej finalnej cenie sięgającej 5 miliardów, a nawet 6 miliardów franków. Do tego dochodzi jeszcze spodziewane kupno drugiego systemu przeciwlotniczego, mającego uzupełnić Patriota. Koszt tego projektu szacowany jest na 5 miliardów franków.

Stacja radiolokacyjna AN/⁠MPQ-65 będąca częścią baterii polskich zestawów Patriot.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Oczywiście nie wiadomo, czy rok 2035 jako termin dostaw z USA jest realny. Priorytet dostały Ukraina i Bliski Wschód, a Szwajcaria jako państwo neutralne spadła na koniec kolejki. Helweci mają też wątpliwości, czy pieniądze przeznaczone na Patrioty faktycznie zostaną na ten system przeznaczone, czy też po raz kolejny trafią do przegródki na finansowanie szwajcarskiego zamówienia na F-35. Oba zamówienia są realizowane w ramach programu Foreign Military Sales (FMS). Amerykańska administracja nie traktuje kontraktów z danym państwem oddzielnie. Pieniądze trafiają do jednego worka, w tym przypadku szwajcarskiego, i dopiero stamtąd rozdzielane do poszczególnych zbiorczych kontraktów.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 66%

Minister strzela sobie w stopę

Nie dziwi więc, że wśród Szwajcarów rośnie frustracja i nie brakuje głosów za zerwaniem kontraktu. Nie jest to takie proste chociażby z uwagi na rozbudowany offset, którego beneficjentem jest helwecka branża zbrojeniowa, i już poczynione w związku z nim inwestycje amerykańskich koncernów. Pfister starał się ratować sytuację, argumentując, że największym zagrożeniem dla kraju są obecnie działania hybrydowe i ataki rakietowe z dużego dystansu.

O co chodzi? Według byłego dowódcy szwajcarskiej Luftwaffe, Bernharda Müllera, Rosja może odpalić w kierunku Konfederacji pocisk balistyczny. Celem takiego działania byłoby przetestowanie reakcji Berna, a także NATO. Jak sojusz zachowa się w obliczu pocisku lecącego nad jego terytorium w kierunku kraju neutralnego? W szwajcarskich dyskusjach pojawia się też scenariusz podobnego ataku w wykonaniu Iranu.

Na Pfistera posypała się krytyka. W rozmowie z dziennikiem Tages Anzeiger Timur Kadyshev z Uniwersytetu Hamburskiego dowcipnie zauważył, że Patriot może skutecznie obronić Szwajcarię przed pociskami balistycznymi odpalanymi z terenu Francji, Austrii albo Czech, a nie pociskami lecącymi z odległości 2–3 tysięcy kilometrów. Do zwalczania takich zagrożeń potrzebne są inne systemy, jak izraelski Chec (Arrow), a przede wszystkim odpowiednie radary, których Szwajcaria nie ma i nie planuje zakupić.

Patriot na poligonie rakietowym NATO Missile Firing Installation opodal kreteńskiej Chanii.
(Departament Obrony Stanów Zjednoczonych)

Jeśli więc minister Pfister poważnie myśli o obronie kraju przed ewentualnym atakiem pocisków balistycznych średniego i pośredniego zasięgu, konieczna jest poważna rewizja programu obrony przeciwlotniczej. Najprostszym rozwiązaniem byłoby dołączenie do zainicjowanej przez Niemcy inicjatywy Europejskiej Tarczy Antyrakietowej. To wymagałoby jednak poważnej rewizji założeń polityki neutralności.

Skąd pieniądze

„Zbrojna neutralność” jest zaś częścią szwajcarskiej tożsamości narodowej. Jej zachowanie jest elementem konsensusu między partiami politycznymi od prawa do lewa, co w końcu zagwarantowało zielone światło dla zwiększenia wydatków na obronę. Nie ma natomiast zgody co do tego, skąd wziąć na to pieniądze.

Poprzednia szefowa resortu Viola Amherd trafnie zauważyła, że wojsko zostało „zaoszczę­dzone na śmierć” (kaputtgespart). Przeszło trzy dekady cięć w wydatkach na obronę zrobiły swoje, a po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej napaści na Ukrainę zaczęto na gwałt szukać dodatkowych pieniędzy na wojsko. Kolejne programy modernizacyjne, obejmujące całość sił zbrojnych od wojsk lądowych przez lotnictwo po flotyllę patrolującą wody alpejskich jezior, nie są tanie.

Szwajcarscy fizylierzy z transporterem opancerzonym Mowag Piranha.
(TheBernFiles via Wikimedia Commons)

Najbardziej kosztowne programy to zakup wielozadaniowych samolotów bojowych F-35 i rozbudowa obrony przeciwlotniczej. Już wcześniej krytycy pozyskania Patriotów wskazywali, że zastosowanie tego systemu do obrony przed bezzałogowcami, a te stanowią obecnie najbardziej prawdopodobne powietrzne zagrożenie dla Helwecji, mija się z celem. Ministerstwo obrony przeanalizowało swoje założenia, co oczywiście doprowadziło do wzrostu kosztów.

Najnowsza wersja projektu wydatków na obronę na najbliższe lata (Armeebotschaft 26) optymistycznie szacuje koszt pozyskania MIM-104 i drugiego systemu na 9–10 miliardów franków. Do tego dochodzą jeszcze systemy przeciwlotnicze średniego i bliskiego zasięgu za odpowiednio 3 miliardy i 3,4 miliarda franków. Po doliczeniu systemu przeciwdronowego wychodzi kwota 20 miliardów franków, którą nawet partyjni koledzy Pfistera z konserwatywnej SVP uznali za absurd. Łączne inwestycje w obronność planowane na lata 2026-2039 wynoszą obecnie 58 miliardów franków.

Sam minister proponował sfinansować zwiększone wydatki na wojsko poprzez podniesienie podatku VAT o 0,8 punktu procentowego. Rada Federalna, pełniąca funkcję rządu, uznała to za zbyt wygórowaną wartość, ale według medialnych doniesień miała zaakceptować podwyżkę VAT-u o 0,5 punktu procentowego na okres 12 lat. Sęk w tym, że pomysł nie spodobał się w parlamencie, a nawet gdyby został zaakceptowany, to potrzebne byłoby jeszcze referendum.

Szwajcarski F/⁠A-18C.
(Jim.van.de.Burgt via Wikimedia Commons)

Dlatego politycy szukają innych opcji. Susanne Vincenz-Stauffacher z liberalnej FDP w artykule opublikowanym przez Neue Zürcher Zeitung rozważa kilka możliwości nadzwyczajnego finansowania zwiększonych wydatków na obronę, dla których wspólnym mianownikiem jest brak zgody na zwiększenie obciążeń podatkowych. Wbrew pozorom to bardzo istotna deklaracja. Dla FDP ustawowy limit zadłużenia był świętością, teraz współprzewodnicząca tej partii opowiada się za zwiększeniem długu publicznego.

Lewica z kolei chętniej widziałaby przesunięcie środków budżetowych zamiast zmian limitu zadłużenia. Osobną kwestią pozostaje oczywiście, komu zabrać, żeby dać wojsku. Pomoc rozwojowa i oświata są wykluczone. Jedną z możliwości jest zmniejszenie środków, które kantony otrzymują od rządu federalnego. Większość kantonów jest w dobrej sytuacji finansowej, byłoby to więc najłatwiejsze rozwiązanie dla parlamentu.

Mark Holloway, Creative Commons Attribution 2.0 Generic