Zawarte wczoraj porozumienie Syrii z Izraelem i próba wymuszenia zawieszenia broni na walczących frakcjach mogły dawać pewne nadzieje. Początkowo wydawało się, że rozejm zaczyna z powodzeniem wchodzić w życie. Dzisiejsze wydarzenia po raz kolejny postawiły wszelkiego typu postępy pod znakiem zapytania. W kraju panuje chaos, nad którym nikt w pełni nie panuje.

Sytuacja w As-Suwajdzie

Wczoraj dzięki amerykańskim mediacjom doszło do zawieszenia broni między Syrią a Izraelem. Porozumienie wsparły również Turcja i Jordania. Niedługo później rząd syryjski ogłosił natychmiastowe wstrzymanie ognia na terenie całego kraju i zaczął rozmieszczać siły podległe ministerstwu spraw wewnętrznych w regionie As-Suwajdy.

W momencie ogłoszenia porozumienia sytuacja w muhafazie były bardzo niebezpieczna. Mobilizacja beduinów była duża, a kolejne oddziały włączały się w walkę. Pętla wzajemnych odwetów również zataczała coraz większe kręgi. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka od 13 lipca w wyniku walk miało zginąć 1120 osób.

Oddziały ministerstwa spraw wewnętrznych rozstawiły punkty kontrolne przy granicy prowincji. Do regionu trafiła również pomoc humanitarna koordynowana przez Czerwony Półksiężyc. Według doniesień rządowych oddziały beduińskie spoza regionu miały opuścić muhafazę. Również w samej As-Suwajdzie walki miały zostać wstrzymane.

Spokój nie potrwał jednak długo. Dzisiaj środowiska powiązane z Al-Hidżrim wydały komunikat, w którym wezwały oddziały rządowe do opuszczenia całej muhafazy. Powiązane z nim bojówki miały również uniemożliwiać transport pomocy humanitarnej z powodu rządowej eskorty, co zakończyło się jednak porozumieniem. Między beduinami i druzami planowano wymianę jeńców, ta jednak zakończyła się ostrzałem moździerzowym. Walki ponownie się nasiliły. Część grup, które opuściły region, zaczęły wracać, aby wznowić walki z druzami. Oddziały rządowe nadal stacjonują w prowincji.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

WRZESIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

Nie wiadomo, czy władze będą w stanie utrzymać rozejm, a zarówno strona plemienna, jak i Al-Hidżri zdają się iść na kolejne zwarcie. Według przedstawicieli plemiennych bojówki Al-Hidżriego mają przetrzymywać około 5 tysięcy osób, w tym kobiet i dzieci. Tłumy beduinów miały przełamać blokady rządowe i zmierzać do miasta As-Suwajda. Działania miało również wznowić lotnictwo Cahalu, które ponownie wspiera druzyjskie milicje. Według niektórych doniesień izraelskie maszyny miały wylądować w stolicy muhafazy, zapewne w celu dostarczenia zasobów milicjom. Wygląda na to, że rozejm po raz kolejny się sypie.

Polityka Asz-Szary

We wczorajszej przemowie Ahmad Asz-Szara skupił się na krytyce Izraela. Jednocześnie starał się umniejszyć pozycję Al-Hidżriego jako niewielkiej części społeczności druzyjskiej, która hańbi resztę grupy. Nie jest to w pełni prawda, a inne ugrupowania również mają uczestniczyć w walkach. Najbardziej kontrowersyjnym elementem retoryki było wyrażenie uznania wobec mobilizacji plemion. Stoi to w wyraźnej opozycji wobec zapowiedzi rządu dotyczącej monopolu państwa na posiadanie broni. Jednocześnie sama decyzja mogła wpłynąć na pewność siebie beduinów. To, że ugrupowania plemienne są dla Damaszku mniejszym problemem niż Al-Hidżri, nie jest zaskoczeniem. Wypowiedź ta jednak wydaje się pochopna i może jeszcze bardziej wyalienować druzów.

W tym krytycznym momencie media syryjskie poinformowały dzisiaj, że prezydent Asz-Szara otrzymał końcowy raport komisji zajmującej się zbrodniami dokonanymi w trakcie walk w Latakii w marcu tego roku. W najbliższym czasie ma zostać zwołana konferencja w tej sprawie. Ruch ten, o ile spotkał się z pewną aprobatą opinii międzynarodowej, o tyle sprawia wrażenie robionego pod publikę, a sam fakt, że nie wiemy za wiele na temat treści raportu, wskazuje, że nie musi być przełomowy. Z drugiej strony ujawnianie raportów mogących godzić w pewne frakcje skupione wokół rządu w momencie walk wewnątrz kraju wydaje się nierozsądne.

Możliwe, że jest to wyłącznie znak mający pokazać, że państwo nadal stara się rozliczać zbrodnie. W ostatnim czasie w mediach popularność zdobyło nagranie, na którym bojownicy mający być członkami oddziałów rządowych zmusili trzech mężczyzn do wyskoczenia z balkonu na trzecim piętrze. Tożsamość i przynależność sprawców nie jest potwierdzona.

Netanjahu traci zaufanie Białego Domu?

Według serwisu Axios działanie premiera Izraela ma w coraz większym stopniu denerwować amerykańskich decydentów. Skrajnie jastrzębia polityka Bibiego utrudnia amerykańskie działania na rzecz uspokojenia sytuacji w Syrii. Dominującym przekonaniem w Białym Domu ma być opinia, że decyzje Netanjahu są dyktowane presją druzyjskiego elektoratu w Izraelu. Oprócz wydarzeń w Syrii kolejnym wizerunkowym ciosem dla obecnej administracji było zbombardowanie przez Cahal kościoła w Gazie, co wywołało wzburzenie Trumpa.

Według anonimowych urzędników w otoczeniu prezydenta coraz mocniej ma zarysowywać się przekonanie, że Bibiego nie da się kontrolować. „Netanjahu czasami zachowuje się jak dziecko, które po prostu nie chce być grzeczne” – powiedział jednej z rozmówców.

Jednocześnie nie wiadomo, czy Trump podziela te frustracje. Nawet jeśliby tak było, niewiele wskazuje, aby miało to wpłynąć na relacje między państwami. Współpraca izraelsko-amerykańska jest głęboko zakorzeniona i wspierana ponad podziałami politycznymi, chociaż poglądy krytykujące Izrael częściowo przedarły się do mainstreamu za oceanem. Sytuacja ta pokazuje jednak, iż nawet dla republikanów współpraca z Bibim bywa uciążliwa, a wizje Jerozolimy i Waszyngtonu co do kształtu Syrii są wyraźnie odmienne.

AP Photo / Omar Sanadiki