Od przejęcia władzy w Syrii przez Ahmada asz-Szarę minęło już jedenaście miesięcy. Pierwszy rok nowej władzy przyniósł pewne sukcesy. Jedną z największych porażek nowej władzy jest z kolei niezdolność do zatrzymania fali przemocy. Ta po raz kolejny została skierowana przeciwko Alawitom, którzy domagają się działań od nowej władzy.

Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, przyczyny wybuchu fali przemocy nie są całkowicie jasne. Punkt zapalny nastąpił w sobotę 22 listopada. Najprawdopodobniej powodem było zabicie beduińskiego małżeństwa przez alawitów w miejscowości Zajdal na południe od Himsu. Dom i ciała miały zostać spalone, a na miejscu miały być widoczne napisy wymierzone w inne grupy religijne.

W odpowiedzi plemię Banu Chalid zmobilizowało swoich członków, którzy ruszyli na alawickie dzielnice w Himsie. Ataki opierały się na zmotoryzowanych grupach bojowników atakujących ludność cywilną i niszczących mienie należące do alawitów i szyitów. Ministerstwo spraw wewnętrznych ogłosiło godzinę policyjną i zaczęło ściągać dodatkowe siły, żeby zatrzymać chaos. Doniesienia Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka mówiły o „dziesiątkach” zabitych i rannych. Wydaje się, że na obecną chwilą w Himsie przemoc udało się zatrzymać.

Wybuchły jednak protesty ludności alawickiej, których inicjatorem jest szajch Muwaffak Ghazal. Uczony w piśmie oznajmił, że rząd w Damaszku, żądając oddania broni przez alawitów, zdradził ich, ponieważ nie jest w stanie zapewnić im bezpieczeństwa ze strony instytucji państwowych. Wezwał również do zjednoczenia się wszystkich grup przeciwko takfirytom (tak niektóre odłamy islamu nazywają dżihadystów).

Zgodnie z prośba Ghazala alawici wyszli na ulicę, domagając się państwa federacyjnego, rozliczenia zbrodni i wypuszczenia bojowników aresztowanych w marcu tego roku. Do wystąpień doszło w Latakii, Dżabli, Tartusie i innych ośrodkach alawickich. W Latakii siły policyjne strzelały w powietrze, aby powstrzymać starcie z kontrmanifestacją. Z broni palnej miała korzystać również bliżej nieokreślona grupa bojowników, która oddała strzały w kierunku manifestacji i policji.

Pewnym pocieszeniem jest fakt, że spora część demonstracji była pokojowa. Siły rządowe przynajmniej częściowo chciały zabezpieczyć wystąpienia. Zablokowano część ulic, rozmieszczono również oddziały w uzbrojeniu charakterystycznym dla poddziałów zwartych. Według Al‑Arabijji obecne protesty były największymi wystąpieniami przeciwko nowej władzy. Tolerowanie takich wystąpień jest pewnym pozytywnym znakiem i postępem względem czasów Asada. Nie zmienia to faktu, że poprzeczka jest zawieszona bardzo nisko.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Warto również przyjrzeć się postulatom demonstrujących. Obecna władza nie planuje federalizować kraju, jednak taki postulat mógłby zdobyć pewne poparcie. Swoją autonomię chętnie poparliby Kurdowie czy Druzowie z As-Suwajdy. Na ten moment scenariusz powołania federacji wydaje się mało realny, pomysły takie mogą jednak kiełkować przez długie lata.

Sprawa rozliczenia zbrodni w Latakii wydaje się coraz bardziej wątpliwa. O ile część osób została aresztowana, o tyle zdecydowanie nie były to działania kompleksowe. Wśród alawitów nadal widać poczucie opuszczenia przez własny rząd, który nie chce lub nie jest w stanie zatrzymać przemocy. Problemem mają być między innymi porwania, czy to dla okupu czy w celu niewolnictwa seksualnego. Również wypuszczenie aresztowanych bojowników może być problematyczne. Co prawda obecna władza nie dokonała absolutnej czystki asadowskiego systemu, lecz w tym przypadku ma do czynienia z osobami, które mogą w oczach Damaszku stanowić realne zagrożenie dla władzy.

W ciągu niemal roku rządów Asz-Szara osiągnął kilka sukcesów, przede wszystkim na polu znoszenia sankcji i powrotu Syrii na arenę międzynarodową. Kwestia zarządzania napięciami między poszczególnymi grupami składowymi Syrii zdecydowanie jest jedną z największych słabości Damaszku. Przez pierwsze miesiące można było zrzucać chaos w państwie na karb okresu przejściowego, ale pytaniem pozostaje, jak długo ten stan może trwać.

Jeśli nie uda się powstrzymać fali przemocy, konflikty mogą stać się regularnym problemem. To siłą rzeczy może być wykorzystane do osłabiania państwa syryjskiego przez aktorów zewnętrznych, którzy mogą nawet pokusić się o prowokowanie takich sytuacji. Druzowie już teraz rządzą się częściowo samodzielnie, współpracując przy tym z Izraelem, który niedawno ogłosił program szkolenia i wsparcia sprzętowego dla druzyjskich strażaków. Kwestia kurdyjska posuwa się do przodu, jednak nadal dochodzi do starć między grupami prorządowymi a SDF. Przyszłość integracji SDF i wojsk rządowych nadal pozostaje niewiadomą. Co gorsza, blisko rok po upadku Asada kraj nie doczekał się prawa regulującego działalność partii politycznych, co siłą rzeczy ogranicza możliwości reprezentacji społeczeństwa.

Anas Alkharboutli / dpa / Alamy Live News