Zgodnie z obawami, które opisaliśmy we wczorajszym sprawozdaniu, As-Suwajda nadal nie zaznała spokoju. Plemiona beduińskie nie zostały objęte porozumieniem i kontynuują walki z milicjami Al-Hidżriego. Oddziały rządowe najprawdopodobniej znowu wracają do As-Suwajdy.

Na mocy zawartego wczoraj porozumienia wojska rządowe miały wycofać się z prowincji, a za bezpieczeństwo w regionie odpowiadać mieli druzowie. W walkach brały udział również oddziały beduińskie, od które ścierały się z milicjami Al-Hidżriego, jeszcze zanim na miejscu pojawiły się bojownicy rządowi. Według przewodniczącego Zgromadzenia Plemion Południowej Syrii Rakana al-Chudara beduini byli zaskoczeni ogłoszonym porozumieniem. Jednocześnie według szajcha 2 tysiące osób ma znajdować się w niewoli. Bojówkom Al-Hidżriego przypisuje się również palenie wiosek, gwałty i mordy.

Al-Chudar wezwał oddziały plemienne do nieatakowania postronnych. Warto zaznaczyć, że również beduini mieli swój udział w zbrodniach w trakcie walk, w tym paleniu własności druzyjskiej.

Ogrom ofiar i chaos w prowincji opisuje The Guardian. Łącznie według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w walkach zginąć miało ponad 500 osób. Lokalny szpital jest przepełniony, a wiele ciał ma wskazywać na przeprowadzanie egzekucji. W niektórych przypadkach lokalna ludność nawet nie jest w stanie wskazać, kto jest odpowiedzialny za dokonywanie zbrodni.

Cała sytuacja jest podburzana przez media społecznościowe, gdzie pojawiają się kolejne filmy dokumentujące ofiary działań zbrojnych udostępniane przez zwolenników walczących stron. Na ten moment SOHR największą liczbę ofiar przypisuje wojskom rządowym – około 80 osób. Wojska rządowe miały też ponieść największe straty. Są to jednak dane zbierane na gorąco i należy je traktować orientacyjnie.

Plemiona mają kontrolować przede wszystkim tereny na zachód od miasta As-Suwajda, a w ciągu ostatnich godzin walki toczyć się miały o obrzeża stolicy muhafazy. Dochodzi również do starć na prowincji. Beduini ogłosili również mobilizację, a kolejne posiłki mają ściągać na teren walk. W trakcie nocy w regionie działało lotnictwo Cahalu. Na ten moment nie ma nowych doniesień o nalotach.

Al-Chudar zaapelował również o reakcję Damaszku. Rząd najprawdopodobniej wróci do muhafazy. Na ten moment nie ma oficjalnego potwierdzenia ruchów, a wcześniej syryjskie ministerstwo spraw wewnętrznych miało negować takie pogłoski. Izrael wydał natomiast komunikat, w którym zezwolił, żeby siły rządowe weszły na 48 godzin do prowincji. Co ciekawe, rozmieszczenia oddziałów rządowych domagał się również Al-Hidżri, który przez ostatnie dni skupiał się na walce z dokładnie tymi samymi siłami, określając je jako terrorystyczne. Liczba zwrotów akcji w tym tygodniu zdecydowanie robi wrażenie. Jednocześnie ponowne rozmieszczenie prorządowych ugrupowań może się wiązać z kolejnymi zbrodniami. Trudno jednak znaleźć realistyczną alternatywę w tej sytuacji.

Wczoraj na temat wydarzeń w As-Suwajdzie wypowiedział się specjalny wysłannik Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Syrii Geir Pedersen. Wyraził on zaniepokojenie wydarzeniami w prowincji i zapewnił, że wraz ze swoim biurem aktywnie działa na rzecz wstrzymania walk. Skrytykował również Izrael za naloty na Damaszek narażające ludność cywilną, wzywając do zaprzestania naruszeń syryjskiej suwerenności i prowadzenia jednostronnych działań, które jedynie zaogniają konflikt.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

WRZESIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

Wycofanie wojsk rządowych, postulowane przez Jerozolimę, faktycznie okazało się pochopną decyzją. Sam limit 48 godzin również może okazać się zbyt krótki. Nawet jeśli w tym czasie uda się zaprowadzić względny spokój w prowincji, ryzyko powrotu walk po ponownym wycofaniu się sił porządkowych będzie duże. Region wymaga wielostronnego porozumienia, które może być trudne do wypracowania, kiedy każda ze stron zdążyła już popełnić swoją dozę zbrodni. Dotychczasowe porozumienia sprawiały wrażenie kleconych naprędce. Można to wytłumaczyć chęcią jak najszybszego zakończenia przemocy, jednak jak widać – nie zdały one egzaminu.

Jednocześnie dalsze trwanie konfliktu zapewne będzie prowadzić do eskalacji przemocy i dalszej pętli odwetów. Trudno również wyobrazić sobie, żeby którakolwiek strona mogła odnieść całkowite zwycięstwo. Wątpliwe, by Izrael opuścił Al-Hidżriego, czy to z powodów strategicznych czy presji elektoratu druzyjskiego w kraju. Jednocześnie wątpliwe, by bojówki druzyjskie mogły całkowicie pokonać oddziały plemienne. Społeczności zapewne zdają sobie sprawę, że siłą rzeczy nadal będą egzystować obok siebie i powstrzymanie obecnego chaosu jest każdemu na rękę. Otwartą kwestią jest, jaki układ sił wyłoni się, kiedy kurz opadnie, i ile zajmie uspokojenie sytuacji.

Jedną z pierwszych obietnic nowej władzy w Syrii było przywrócenie monopolu państwa na posiadanie broni. Postulat ten od początku sprawiał wrażenie życzeniowego. Z problemem nieregulowanego dostępu do broni boryka się wiele państw regionu. Najbardziej spektaku­lar­nymi przykładami są oczywiście proirańskie milicje w Libanie i Iraku. Hezbollah wciąż często jest postrzegany jako silniejszy od libańskich sił zbrojnych, a przed wojną z Izraelem fakt ten w ogóle nie budził wątpliwości. Nielegalna broń to również pożywka dla organizacji przestępczych i terrorystycznych. Jednocześnie jest ona symbolem i gwarantem pewnej autonomii i podmiotowości, dzięki której dana społeczność nie jest zdana na łaskę władzy. To jednak prowadzi do ryzyka walk wewnętrznych, co w połączeniu z obcą ingerencją może stanowić istotne zagrożenie dla państwa.

Anas Alkharboutli / dpa / Alamy Live News