Wojna w Sudanie jest największym kryzysem humanitarnym, z którym obecnie mierzy się świat, większym nawet od tego w Strefie Gazy. Wiele miast powoli umiera pod ogniem artylerii i z głodu, który stał się elementem codzienności. Miasta odbite przez wojsko muszą mierzyć się z terrorem sił bezpieczeństwa a te, w których rządzą bojownicy, stały się siedliskami bezprawia.
Około ¼ populacji Sudanu to obecnie uchodźcy wewnętrzni. Uciekając przed tragedią wojny, trafiają do obozów, w których sytuacja jest bardzo trudna. Od ponad roku Sudańczycy którzy szukali schronienia w Zamzam pod Al-Faszir muszą mierzyć się z pogłębiającym się zagrożeniem głodem. Z początku żywności było bardzo mało, co napędzało czarny rynek i windowało ceny podstawowych artykułów do poziomu uniemożliwiającego zdobycie odpowiedniej ilości jedzenia. Obecnie nawet szara strefa boryka się z niedoborami. Problemem jest już nie cena, lecz sam dostęp do żywności. Szczególnie zagrożone pozostają dzieci i seniorzy.
#Sudan: This is what being on the brink of starvation looks like.
Families in El Fasher are eating animal fodder to survive.@WFP_Sudan is ready with trucks full of food assistance to send into El Fasher. We urgently need guarantees of safe passage. pic.twitter.com/RZsg9DBZHS
— World Food Programme (@WFP) August 5, 2025
Kończące się zapasy zmuszają wielu do spożywania paszy dla zwierząt. Powoduje to pojawianie się chorób, które w realiach poważnego niedożywienia zagrażają życiu mieszkańców Zamzam. Życie w warunkach trwającego ponad rok oblężenia przez bojowników Sił Szybkiego Wsparcia sprawiło, że wielu Sudańczyków straciło nadzieję na poprawę swojego losu. Walki uniemożliwiają dostawy pomocy humanitarnej. Mieszkańcy coraz częściej informują, że w obozie zaczyna brakować wody pitnej.
Amidst escalating violence in El Fasher, Sudan, we are seeing a malnutrition crisis in Zamzam camp. Our teams have screened 63,000 people – children and pregnant & breastfeeding women…
The results are catastrophic – a third of children under 5 are malnourished in Zamzam… pic.twitter.com/fqce7l9aSa
— MSF International (@MSF) May 6, 2024
Obozy są również często atakowane. W warunkach sudańskiej wojny domowej trudno stwierdzić, czy są to celowe ataki czy też wynik niedbałości. W ubiegłym tygodniu dwa razy pociski wystrzelone przez bojowników SSW spadły na obóz Abu Szouk pod Al-Faszir. W wyniku ataków zginęło ponad 40 osób, w tym przynajmniej jedna ciężarna kobieta i dziecko. Według danych wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka w okresie od 11 do 20 sierpnia w Abu Szouk i Al-Faszir zginęło co najmniej 89 cywilów, z których 16 zostało straconych w egzekucjach.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Zajmująca się nagłaśnianiem naruszeń praw człowieka grupa The Emergency Lawyers zwróciła uwagę na przerażający los osób przebywających w sudańskich więzieniach. Wielu aresztowanych w Chartumie znajdowanych jest kilka dni po zatrzymaniu martwych, a na ciałach widoczne są ślady tortur. Zarówno siły rządowe, jak i bojownicy Sił Szybkiego Wsparcia regularnie dopuszczają się zbrodni przeciwko ludności cywilnej. Powszechnie jest również używanie przemocy seksualnej przez obie strony.
Zaraza i ataki na konwoje
Ogromnym problemem jest upadek sektora ochrony zdrowia. Około 80% placówek zamknięto z powodu wojny domowej. Usługi te w dużej mierze zostały przejęte przez organizacje międzynarodowe, jednak walczące strony nie dbają o zapewnienie ochrony, tym którzy dbają o miliony Sudańczyków. Lekarze bez Granic zostali zmuszeni do zamknięcia placówki w Zalingei w Darfurze Środkowym z powodu zagrożenia dla wolontariuszy. Bezpośrednio na decyzję wpłynął atak z 16 sierpnia, gdy przed wejściem na oddział ratunkowy zdetonowano granat, który zabił jedną osobę i ranił pięć.
On 16 Aug, MSF had to reduce teams & suspend all activities at Zalingei Hospital in Central Darfur, Sudan after a violent armed assault inside the facility.
A hand grenade in front of the emergency room killed 1 person & injured 5, including a Ministry of Health staff member… pic.twitter.com/u66cQkZRYK— MSF International (@MSF) August 19, 2025
Szpital był jedyną placówką tych rozmiarów w całym Darfurze Środkowym, mogącą zajmować się nie tylko urazami, ale również opieką nad zakażonymi cholerą. Choroba ta zbiera tragiczne żniwo w całym kraju. W Darfurze Północnym w samym lipcu odnotowano 2300 nowych przypadków. Sylvain Penicaud, koordynator oddziału Lekarzy bez Granic w Tawli, przytoczył wstrząsający przypadek: w jednej ze studni odkryto ciało, lecz mieszkańcy po dwóch dniach musieli znów z niej korzystać. Cholera jest wyleczalna, jednak w warunkach masowych wysiedleń i rozkładu systemu ochrony zdrowia stanowi ogromne zagrożenie dla całej populacji.
"One year after the start of the outbreak in Sudan, #cholera has reached every state." – Kathryn Alberti, WHO Technical Officer pic.twitter.com/SvJ3u8AtnY
— World Health Organization (WHO) (@WHO) August 15, 2025
Władze Sudanu apelują o wsparcie międzynarodowe, jednak nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa wolontariuszom i pracownikom organizacji pomocowych. Nie dotyczy to wyłącznie placówek medycznych, ale również wyczekiwanych transportów z żywnością. 21 sierpnia dyrektorka World Food Program Cindy McCain poinformowała o ataku na konwój próbujący dotrzeć do potrzebujących w Darfurze Północnym.
Składający się z 16 ciężarówek konwój zaatakowały uzbrojone drony. Początkowe doniesienia sugerowały, że zniszczono wszystkie samochody, jednak po weryfikacji okazało się że tylko trzy z nich. Nikt z pracowników nie odniósł obrażeń. Do podobnego zdarzenia doszło w czerwcu, gdy Siły Szybkiego Wsparcia zaatakowały konwój zmierzający do Al-Faszir. Zginęło wówczas pięć osób.
Front wojny domowej w Sudanie skoncentrował się w Kordofanie – regionie kluczowym dla kontroli nad krajowym przemysłem naftowym. Przesunięcie środka ciężkości konfliktu na południe oznacza, że zagrożone stają się szlaki przesyłu paliw, z których korzysta Sudan Południowy. Grozi to rozlaniem się konfliktu na państwa ościenne.
Sudan: It was reported that on the Kordofan front, military vehicles were seized, many destroyed, and RSF forces suffered heavy losses. pic.twitter.com/5iBagnICCz
— Clash Report (@clashreport) August 21, 2025
Bojownicy SSW intensyfikują próby zdobycia Al-Faszir. Udało im się wedrzeć do miasta od południowego-wschodu i powoli próbują przedrzeć się w kierunku wielkiego bazaru. Progres jest bardzo powolny mimo ciągłego ostrzału artyleryjskiego i ataków dronów. Jak na trwające 18 miesięcy oblężenie tempo jest niewielkie. Bojownicy już 220 razy przeprowadzali ataki na miasto w ciągu ostatniego roku, jednak za każdym razem byli odpierani.
Wszystko wskazuje, że ta sytuacja może ulec zmianie. Bojownicy SSW powoli zdobywają kolejne punkty na mapie Al-Faszir. Atakującym udało się wyprzeć żołnierzy z koszar 6. Dywizji Piechoty. Inny oddział naciera od południa w kierunku lotniska. Jednocześnie miasto znajduje się pod najcięższym od początku wojny ostrzałem artyleryjskim. Szacuje się, że przez ostatnich dziesięć dni codziennie wystrzeliwano około tysiąca pocisków, z których ogromna większość spadła na zabudowania cywilne. Walka o Al-Faszir zmieniła się w pojedynek artyleryjski nad głowami przerażonych cywilów. Siły rządowe znalazły się w trudnej sytuacji, co może być zaskoczeniem w kontekście spektakularnych sukcesów w innych częściach kraju.
Międzynarodowa interwencja?
Sudańczycy proszą o pomoc, jednak potencjalna misja od początku musi się mierzyć z licznymi wyzwaniami. Problemem może okazać się zorganizowanie międzynarodowych sił pokojowych. Jeśli ciężar zorganizowania misji weźmie na siebie Rada Bezpieczeństwa, spodziewany jest opór ze strony Rosji. Moskwa, za pośrednictwem najemników związanych z Grupą Wagnera, jest jedną ze stron próbujących aktywnie wpływać na sytuację w Sudanie. Działania Kremla zorientowane są na umacnianie swoich wpływów, a nie pomoc cywilom. Strategicznym celem jest zabezpieczenie bazy marynarki wojennej w Port Sudanie.
Inną możliwością jest próba powołania misji pod egidą Unii Afrykańskiej. Organizacja miała na celu wspieranie inicjatyw panafrykańskich, jednak opieszałość i, jak na ironię, brak inicjatywy sprawiają, że sami mieszkańcy kontynentu nie pokładają zbyt wielu nadziei w jej działaniach. Niewątpliwym atutem tego rozwiązania byłaby jednak próba załatwienia afrykańskiego problemu przez samych Afrykanów. Jakikolwiek scenariusz zostanie zastosowany, będzie on wymagał współpracy ze strony władz Sudanu, które obecnie bardziej niż pokojem zainteresowane są przeciąganiem wojny na wyniszczenie.