Nie jest zaskoczeniem, że lata cięć wydatków na obronność i polityka neutralności mogą nie sprawdzić się w obecnym środowisku bezpieczeństwa – a ze skutkami takich działań mierzy się właśnie Irlandia. Kraj ten musi zabezpieczyć swoją przestrzeń powietrzną między innymi przed dronami, które mogą stanowić zagrożenie dla przedstawicieli państw i rządów goszczących w Dublinie podczas nadchodzącej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Jednym z rozważanych rozwiązań jest zwrócenie się do sojuszników o wsparcie, w tym o wysłanie okrętów.

Irlandia od 1 lipca do 31 grudnia 2026 roku obejmie prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Państwo takie przewodniczy posiedzeniom, kieruje pracami nad unijnym ustawodawstwem czy zajmuje się mediacjami. Oprócz tego może dążyć do realizacji własnej polityki na szerszą skalę. W pierwszym półroczu bieżącego roku taką funkcję pełniła Polska. W związku z pełnioną funkcją, państwo sprawujące prezydencję musi liczyć się z organizacją wielu szczytów i spotkań, często na najwyższym szczeblu. Już teraz mówi się, że Dublin zorganizuje przynajmniej dwadzieścia różnego rodzaju wydarzeń.

Oczywiście wiąże się to z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom. I o ile w przypadku zabezpieczenia takich wydarzeń w podstawowym zakresie nie powinno być dla irlandzkich służb i sił obronnych większym wyzwaniem, o tyle problem pojawia się w bardziej zaawansowanych zagadnieniach jak obrona powietrzna.

Irlandzcy politycy i decydenci doskonale zdają sobie sprawę, że ta de facto nie istnieje – składa się z kilku stacji radiolokacyjnych Giraffe Mk 4 osadzonych na wszędołazach Bv 206 oraz skromnej liczby zmodernizowanych wyrzutni RBS 70 będącego systemem bardzo krótkiego zasięgu. Część z nich przekazano Ukrainie. Wskazuje się, że w służbie znajduje się siedem radarów oraz sześć (sic!) wyrzutni, ściśle ze sobą współpracujących w działaniach.

Tak więc możliwości irlandzkich sił obronnych w zwalczaniu celów powietrznych są – delikatnie mówiąc – symboliczne, nie wspominając już o wykrywaniu i neutralizowaniu bezzałogowych statków powietrznych. To właśnie ich najbardziej obawia się Dublin, patrząc na ostatnie incydenty w Norwegii, Niemczech, Danii i Belgii.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Kopenhaga odnotowała serię incydentów z niezidentyfikowanymi dronami nad lotniskami i bazami wojskowymi, co doprowadziło do ich czasowych zamknięć. Do podobnych zdarzeń dochodziło w Norwegii w rejonie portu lotniczego Oslo-Gardermoen, oraz w Niemczech, gdzie podejrzane drony zauważono w okolicach bazy wojskowej w Ramstein. W Belgii zakłócanie pracy lotnisk przez drony stało się w ostatnich tygodniach niepokojąca regułą.

Irlandzki wszędołaz Bandvagn 206 ze stacją radiolokacyjną Giraffe Mk 4. Wraz z wyrzutniami RBS 70 stanowią jedyny system przeciwlotniczy chroniący irlandzkie niebo.
(William Murphy, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

W związku z tym Dublin dąży do przyśpieszenia postępowania mającego wyłonić dostawcę systemu przeciwdronowego o wartości kilku milionów euro na potrzeby sił obronnych oraz ręcznych systemów które mają trafić na wyposażenie Gardy – irlandzkiej policji. Ta dodatkowo współpracuje ze swoim holenderskim odpowiednikiem w zakresie wykorzystania takich systemów. Dodatkowo szybciej pozyskane mają zostać nowe stacje radiolokacyjne.

Niemniej mało prawdopodobne jest by systemy trafiły do odbiorcy przed początkiem drugiej połowy przyszłego roku, nie mówiąc już o osiągnięciu wstępnej czy pełnej gotowości operacyjnej. Jednak i tak najważniejszym punktem będzie zapewnienie zdolności zwalczania bezzałogowych statków powietrznych. Mimo wszystko rząd w Dublinie upiera się, że jedna bateria systemu przeciwdronowego trafiłaby do kraju i służyła do ochrony lotniska.

Stąd też podnoszone są głosy wskazujące na konieczność zwrócenia się o wsparcie do innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Pośród potencjalnych form wsparcia będzie oddelegowanie fregaty rakietowej do Dublina, która odpowiadałaby za dozór radiolokacyjny przestrzeni powietrznej oraz obronę przeciwlotniczą. W końcu kilka wyrzutni RBS 70 będą w stanie zapewniać osłonę jedynie punktowo i to w ograniczonym zakresie. Lokalne media wskazują, że jeszcze w tym miesiącu z kurtuazyjną wizytą do Dublina wejdzie francuska fregata rakietowa Bretagne typu FREMM.

Również we wcześniejszych latach do irlandzkich portów wchodziły okręty Sojuszu Północnoatlantyckiego. W październiku do portu w Dublinie z trzydniową wizytą zawinęła grupa okrętowa składająca się z holenderskiego okrętu desantowego Johan de Witt (L801) oraz niemiecka fregata rakietowa Hamburg (F220) typu 124 Sachsen. Działania irlandzkiego rządu ponownie pokazują, że irlandzka flota nie jest przygotowana w najmniejszym stopniu do współczesnych zagrożeń oraz nie może odpowiadać za ochronę kraju.

W przyszłości może się to wreszcie zmienić. Jeszcze w ubiegłym roku irlandzki rząd planował pozyskanie dla sił morskich pojedynczego okrętu wielozadaniowego (MRV). Miał on zastąpić wycofany trzy lata temu okręt flagowy LÉ Eithne (P31) i umożliwić realizację szerokiego zakresu zadań – od logistycznych po patrolowe – zarówno na wodach irlandzkich, jak i poza nimi. Jednak w związku z pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa dowództwo irlandzkiej floty dąży do zmiany założeń programu, tak aby zamiast typowego okrętu wsparcia pozyskać wielozadaniowy okręt bojowy (MRCV). Problemy irlandzkiej floty i program zakupu nowego okrętu opisywaliśmy szerzej w osobnym artykule.

Saab