Dronizacja sił zbrojnych do tej pory omijała japońskie Siły Samoobrony. Powoli zaczyna się to zmieniać. Wydarzenia z pól walki Ukrainy i Bliskiego Wschodu zachęciły ministerstwo obrony w Tokio do przyspieszenia wdrażania „nowych sposobów walki”. Jedną z rozważanych koncepcji jest SHIELD – kompleksowy system obrony wybrzeża wykorzystujący szeroką gamę systemów bezzałogowych. Istotną rolę w tym projekcie ma odegrać Ukraina.

„Krajobraz piekieł” (hellscape) to zgrabny szlagwort ukuty przez amerykańskich wojskowych i analityków na określenie koncepcji obrony Tajwanu na wypadek chińskiej inwazji. W praktyce ma to oznaczać roz­miesz­cze­nie z wyprze­dze­niem tysięcy systemów bez­za­ło­go­wych różnych rozmiarów, powietrznych, lądowych, nawodnych i podwodnych. Od momentu wybuchu wojny mają one prowadzić rozpoznanie i atakować siły inwazyjne od portów wyjściowych po ewentualne przyczółki ustanowione na Tajwanie. Szerzej temat ten omawialiśmy tutaj.

Pomysł zwrócił uwagę Japończyków. Było to naturalne z trzech powodów. Po pierwsze: rosnąca rola systemów bezzałogowych na współczesnym polu walki. Po drugie: najbardziej prawdopodobny scenariusz konfliktu rozważany przez japońskich planistów to obrona i odbijanie „izolowanych wysp”.

Pierwotnie pod tym pojęciem krył się sporny z Chinami archipelag Senkaku, położony w pobliżu Tajwanu. Jednak wraz z rosnącym od lat prawdopodobieństwem rozlania się wojny o Tajwan i udziałem w niej Japonii jako teatr działań zaczęto traktować także Wyspy Riukiu, rozciągające się od Kiusiu do Tajwanu i obejmujące Okinawę, kluczową bazę USA w regionie. Rozmieszczanie zaawansowanych systemów przeciwlotniczych, przeciwokrętowych i pocisków ziemia–ziemia to za mało, poza tym jest kosztowne. Z uwagi na stale rosnąca chińską przewagę liczebną konieczne jest uzbrojenie, które można produkować masowo i tanio.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 54%

Ostatnim powodem jest synchronizacja z Amerykanami. Najnowsza Narodowa Strategia Bezpieczeństwa zapowiada, że Stany Zjednoczone wspólnie z sojusznikami będą przeciwdziałać jakimkolwiek próbom „dominacji jednego rywalizującego kraju” w regionie, co jest jasnym sygnałem w stronę Pekinu. Pod kątem „powstrzymania agresji w dowolnym miejscu Pierwszego Łańcucha Wysp” mają być też rozwijane siły zbrojne USA. Celem Waszyngtonu jest utrzymanie obecności na wodach oblewających Azję Wschodnią, zwłasz­cza na Morzu Połud­niowo­chiń­skim i w Cieśninie Tajwańskiej.

Szczególna rola przypisywana jest Tajwanowi jako centralnemu punktowi Pierwszego Łańcucha Wysp, którego zajęcie umożliwi­łoby Chinom nieskrępowaną projekcję siły w kierunku Japonii, Filipin i w głąb Pacyfiku. Działania w tym kierunku podejmowane są od kilku lat, a w redakcji ochrzciliśmy je mianem budowy Wielkiego Muru Antychińskiego na Pacyfiku.

Amerykańskie USV Ranger (na pierwszym planie) i Mariner podczas przejścia przez Pacyfik we wrześniu 2023 roku.
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Jesse Monford)

Japońskie i amerykańskie koncepcje spotykają się. Systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe mają ograniczyć chińskiemu lotnictwu i marynarce wojennej swobodę działania i umożliwić siłom sprzymierzonym walkę o panowanie w powietrzu i na morzu, nawet jeżeli będzie ona ograniczona do kilku stref o kluczowym znaczeniu. Natomiast masowo stosowane systemy bezzałogowe, z racji krótszego zasięgu, będą odpowiadać za obronę wybrzeża.

SHILED to skrót od Synchronized, Hybrid, Integrated and Enhanced Littoral Defense (w wolnym tłumaczeniu: zsynchronizowana, hybrydowa, zintegrowana i wzmocniona obrona strefy przybrzeżnej). Według informacji pozyskanych przez agencję Jiji Press system ma obejmować co najmniej dziesięć typów bezzałogowców/amunicji krążącej. Dwa z nich mają bazować na pokładach okrętów, trzy będą przeznaczone do zadań uderzeniowych, jeden do zwalczania okrętów.

Ciekawostką jest dron do obrony własnych stacji radarowych. To wyraźnie rezultat doświadczeń dotychczasowych konfliktów i konieczności taniego, efektywnego zwalczania bezzałogowców, takich jak Szahedy i ich coraz liczniejsze klony. Uzupełnieniem większych konstrukcji mają być nieduże modułowe systemy, jak wynika z grafiki – mają to być wielowirnikowe drony FPV.

Koncepcja systemu Shield.
(Ministerstwo Obrony Japonii)

Drugą nogą systemu SHIELD będą bezzałogowce morskie. Przewidywany jest jeden typ niewielkiego wielozadaniowego nawodnego bezzałogowca. Jego zadania najprawdopodobniej obejmować będą przenoszenie bezzałogowych aparatów latających, ale niewykluczona jest też rola morskiej amunicji krążącej. Kolejnym elementem będą nieduże drony podwodne. Prace nad takim systemem ruszyły już w roku 2018. Według ówczesnych deklaracji głównym zadaniem bezzałogowca miały być obserwacja, dozór i rozpoznanie.

W budżecie na rok 2026 ministerstwo obrony miało zażądać 100 miliardów jenów (około 2,32 miliarda złotych) na rozwój SHIELD. System ma zostać rozmieszczony już w roku budżetowym 2027, czyli między 1 kwietnia 2027 roku a 31 marca 2028 roku. Tak wyśrubowany harmonogram wymaga pomocy z zewnątrz, a zapewnić ją może Ukraina.

Jak dowiedziała się agencja Kyodo, Japonia rozważa zakup bezzałogowców właśnie od Ukrainy. Inna opcją mają być zakupy w Izraelu, te jednak mają być uważane za szkodliwe wizerunkowo z powodu wojny w Gazie. Według źródeł agencji z pomysłem miała wystąpić strona ukraińska. Prezydent Zełenski od kilku tygodni podkreśla doświadczenia Ukrainy na polu systemów bezzałogowych od powietrznych przez lądowe po morskie. Dla Japonii szczególnie interesujące mogą być ukraińskie osiągnięcia na polu bezzałogowców morskich, które okazały się zdolne do zwalczania nie tylko okrętów, ale także celów powietrznych.

Kijów liczy w zamian na dalsze łagodzenie japońskich przepisów dotyczących eksportu uzbrojenia. Obiektem szczególnego zainteresowania mają być produkowane przez Mitsubishi pociski systemu Patriot. Pewne kroki na tym polu podjęto już pod koniec roku 2023. Tokio po raz pierwszy przyznało wówczas licencję na sprzedaż Stanom Zjednoczonym wyprodukowanych w Japonii pocisków do systemu Patriot. W ten sposób Amerykanie mogli uzupełnić własne zapasy uszczuplone dostawami dla Ukrainy. Rząd Sanae Takaichi ma pozytywnie odnosić się do ukraińskiej oferty.

Własne systemy

Wprawdzie japońskie osiągnięcia na polu projektowania i produkcji bezzałogowców, jak również dronizacji Jietai, są ograniczone, nie znaczy to, że niewiele się dzieje. Wręcz przeciwnie. Japońskie koncerny zaczęły coraz bardziej interesować się tym zagadnieniem. Mitsubishi Heavy Industries uruchomiło program ARMD (Affordable Rapid-prototyping Mitsubishi-Drone initiative). Powstały w jego ramach nieduży bezzałogowy aparat latający przeszedł już pomyślne testy w locie. MHI nawiązało współpracę z Shield AI, dostawcą wykorzystującego elementy sztucznej inteligencji oprogramowania Hivemind.

Według producenta oprogramowanie to pozwala na realizację całego wachlarza zadań, od walki powietrznej po penetrację obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Model uczy się taktyki przez wzmacnianie. Hivemind umożliwia bezzałogowcom autonomiczną realizację zadania nawet w warunkach odcięcia dostępu do chmury danych, a także w przypadku zakłócania łączności i nawigacji satelitarnej. Dodajmy jeszcze, że Shield AI została wybrana na dostawcę oprogramowania dla General Atomics YFQ-42A i Anduril YFQ-44A, bezzałogowych lojalnych skrzydłowych powstających w ramach programu CCA (Collaborative Combat Aircraft).

To właśnie Shield AI poinformował 17 marca o udanych testach pary bezzałogowców ARMD wyposażonych w Hivemind. Integracji drona z oprogramowaniem miano dokonać w czasie poniżej 60 dni. Shield AI nie podało, kiedy przeprowadzono testy i jak długo one trwały. Wiadomo jedynie, że próby prowadzono w Ocie w prefekturze Gunma, a ich zwieńczeniem były loty dwóch ARMD, które demonstrowały, czego się „nauczyły”. W trakcie pierwszego lotu bezzałogowiec ścigał wirtualny obiekt. Drugi lot obejmował to samo ćwiczenie, jednak realizowane w bardziej agresywny sposób.

Zaledwie dzień później, 18 marca, Kawasaki Heavy Industries potwierdziło, że prowadzi prace nad dwoma typami bezzałogowców określanych jako Collaborative Support Aircraft (CSA). Prace nad bezzałogowym lojalnym skrzydłowym ruszyły w Japonii już pod koniec 2020 roku. Realizowany przez Mitsubishi program był ściśle związany z rozwojem myśliwca następnej generacji F-X, który ostatecznie przeistoczył się w GCAP. Nie wiadomo, jak przebiegają prace Mitsubishi ani czy projekt Kawasaki jest związany z wcześniejszym projektem.

Hiroyoshi Shimokawa, dyrektor działu lotniczego KHI nie zdradził zbyt wielu szczegółów, ale to co powiedział i tak jest bardzo ciekawe i może mieć związek z SHIELD. Pierwszy z bezzałogowców ma być najwyraźniej lojalnym skrzydłowym przeznaczonym do prowadzenia rozpoznania, walki radioelektronicznej i wsparcia misji uderzeniowych prowadzonych przez maszyny załogowe.

Drugi typ jest znacznie ciekawszy. Z wypowiedzi Shimokawy można wnioskować, ze ma być to coś pośredniego między amunicją krążącą dalekiego zasięgu a pociskiem manewrującym. Jak już pisaliśmy, granica między tymi dwiema klasami uzbrojenia staje się coraz bardziej rozmyta. Japoński bezzałogowiec/pocisk ma być odpalany z wyrzutni lądowych, pokładów okrętów i zrzucany z samolotów transportowych C-2. Japończykom spodobał się amerykański pomysł „paletyzowanej amunicji”, umożliwiający przekształcenie maszyn transportowych w ciężarówki bombowe, a tym samym skokowego i taniego sposobu zwiększenia siły rażenia lotnictwa. Projekt przystosowania C-2, nota bene produkowanych przez Kawasaki, do odpalania pocisków manewrujących ruszył już w roku 2023.

US Air Force