W ostatnich dniach internet obiegły zdjęcia serbskich myśliwców MiG-29SM+ przenoszących chińskie pociski powietrze ziemia CM-400 i bomby szybujące LS-6. Informacje o zakupie uzbrojenia lotniczego z Chin potwierdził prezydent Aleksandar Vučić. Sprawa jest bardzo interesująca z wielu powodów, także, a może przede wszystkim, technicznych.

– Mamy już sporą liczbę tych rakiet, a wkrótce będziemy mieli ich jeszcze więcej – powiedział Vučić – Są one niezwykle drogie, ale też niezwykle skuteczne.

Serbski prezydent dodał też, że udało się dostać „małą zniżkę”, dzięki czemu Serbia zapłaciła za CM-400 mniej niż Pakistan. Kilka dni wcześniej Vučić roztaczał interesujące wizje: „ludzie nie mogliby nawet marzyć o wszystkim, co mamy, o wszystkim, co nabywamy, nie mogliby o tym marzyć”.

Czym jest CM-400? To dobre pytanie. Z uwagi na rozmiar, długość nieco ponad 5 metrów i masę około 900 kilogramów pojawia się pokusa, by mówić o pocisku pseudobalistycznym, specjalności chińskich producentów. W mediach bywa on nazywany niepoprawnie pociskiem hipersonicznym. Jednak według dostępnych informacji maksymalna prędkość wynosi Mach 4,5 i to w końcowej fazie ataku. Za pociski hipersoniczne uważane są te, których prędkość przekracza Mach 5. Warto pamiętać, że pociski balistyczne poruszają się szybciej niż pociski hipersoniczne.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 54%

Problemem jest również zasięg. W źródłach waha się on między 250 a 400 kilometrami. Szef serbskiego sztabu generalnego, generał Milan Mojsilović, mówił o pozyskaniu przez lotnictwo uzbrojenia o zasięgu porównywalnym z artyleryjskim systemem rakietowym PULS. Zakładając, że Serbia nabyła wraz z PULS-ami taktyczne pociski balistyczne Predator Hawk lub pociski manewrujące Delilha, jesteśmy w przedziale 250–300 kilometrów.

Osobną kwestią pozostają głowice serbskich CM-400. Pocisk miał premierę na salonie lotniczym Zhuhai 2024 i był tam prezentowany jako broni antyradarowa. Szybko jednak pojawiły się informacje o możliwym zastosowaniu przeciwokrętowym.

Można spekulować, że korporacja CASIC chciała stworzyć względnie tanią broń do atakowania celów o wysokiej wartości, która ostatecznie wymyka się tradycyjnej klasyfikacji. CM-400 został już zintegrowany z pakistańskimi myśliwcami JF-17 i miał przejść chrzest bojowy podczas ubiegłorocznych starć z Indiami. Pociski miały zostać wykorzystane przeciw indyjskim systemom S-400, jednak rezultaty ataków pozostają nieznane. Pakistan mówi o zniszczeniu celów, Indie zaprzeczają, dowodów wizualnych brak.

Serbski dziennikarz Petar Vojinović zwrócił uwagę na istotną kwestię dotycząca integracji CM-400 i LS-6 z serbskimi MiG-ami-29. Chodzi o belkę uzbrojenia WZHK-1. Wkraczając szerzej na międzynarodowe rynki uzbrojenia, chińscy producenci stanęli przed poważnym wyzwaniem: jak skutecznie i sprawnie zintegrować chińskie uzbrojenie z niechińskimi samolotami? Sprawa nie jest prosta, chociażby z uwagi na niechęć zagranicznych producentów i powiązanych z nimi rządów do takich rozwiązań.

WZHK-1 to modułowa konstrukcja niewymagająca ingerencji w strukturę płatowca ani oprogramowanie. Belka jest mocowana na wysięgniku, a dzięki bezprzewodowemu łączu danych pilot operuje podwieszonym uzbrojeniem za pomocą tabletu. Takie samo rozwiązanie zastosowano do integracji zachodniego uzbrojenia z ukraińskimi samolotami.

Osobną kwestią pozostaje, po co Serbii broń taka jak CM-400? Prezydent Vučić zapowiedział intensywny program rozbudowy sił zbrojnych w odpowiedzi na „sojusz” między Chorwacją, Albanią i Kosowem. Trzy państwa, w tym dwóch członków NATO, podpisały umowę o zacieśnieniu współpracy wojskowej w marcu 2025 roku. Dla Vučicia to dowód przygotowań do agresji przeciwko Serbii.

– Nie możemy zaatakować krajów NATO i nie chcemy tego robić – mówił prezydent. – Ale szczerze mówiąc, uważam, że oni po prostu czekają na dogodny moment, kiedy na świecie zapanuje chaos.

Szybko potem podkreślił, że Serbia utrzymuje dobre stosunki z Sojuszem Północnoatlantyckim i zamierza pozostać krajem neutralnym. Relacje między Belgradem i Zagrzebiem pozostają napięte od czasu wojny domowej i rozpadu Jugosławii. W ostatnich latach oba kraje prowadzą prawdziwy wyścig zbrojeń na miarę swoich możliwości.

CM-400 i LS-6 nie są pierwszymi chińskimi systemami na uzbrojeniu serbskich sił zbrojnych. W roku 2019 kupiono bezzałogowce CH-92A. Rok później dołączył do nich system przeciwlotniczy FK-3, eksportowa wersja HQ-22. Belgrad stawia na daleko idącą dywersyfikację dostawców uzbrojenia i rozwój rodzimego przemysłu zbrojeniowego.

Oprócz tradycyjnych bliskich relacji z Rosją w tym zakresie Serbia zaczęła pozyskiwać uzbrojenie także od państw NATO. W 2017 roku zamówiła sześć śmigłowców H145M z systemem HForce. Prawdziwym zaskoczeniem był natomiast zakup dwunastu wielozadaniowych samolotów bojowych Dassault Rafale w roku 2024. Serbia poszła tutaj w ślady Chorwacji, która zamówiła również tuzin Rafale’i w roku 2021. Kolejnym dostawcą jest Izrael. Oprócz wspomnianych już PULS-ów Belgrad zakupił jeszcze bezzałogowce Hermes 900.

Krasimir Grozev, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported