„Scare Out” jest mocno reklamowanym współczesnym thrillerem szpiegowskim z Chin. Film doświadczonego reżysera Zhang Yimou jest wizualnie olśniewający, ale nie idzie za tym głębia, jaką znamy z innych jego dzieł. Udział chińskiego Minister­stwa Bezpie­czeń­stwa Państwa w procesie produkcji sprawia, że jest to interesujący obiekt dla analizy wizerunku agenta i instytucji państwa pożądanego w oczach decydentów.

Okres chińskiego Nowego Roku jest w Państwie Środka momentem, w którym do kin trafiają największe hity. W zeszłym roku była to animacja „Ne Zha 2”, która stała się najbardziej dochodowym filmem animowanym na świecie. W 2026 roku jedną z najbardziej oczekiwanych premier był thriller szpiegowski 惊蛰无声, wprowadzany do kin w krajach anglojęzycznych pod tytułem „Scare Out”. Jak podkreślają wszystkie materiały promocyjne, jest to pierwszy we współczesnych Chinach thriller szpiegowski osadzony w teraźniejszości. Jego akcja skupia się na agentach kontrwy­wiadu próbujących zapobiec przekazaniu planów myśliwca szóstej generacji na Zachód. Dodatkowo okazuje się, że w agencji najprawdopodobniej działa kret.

Zhang Yimou, twórca takich produkcji jak „Hero” lub „Dom latających sztyletów”, to jeden z wybitniejszych reżyserów chińskich, znany ze swojego zmysłu plastycznego, ale również współpracy z władzami chińskim. W wypadku „Scare Out” ta współpraca jest wyjątkowo silna, film powstał bowiem we współpracy z Minister­stwem Bezpie­czeń­stwa Państwa – najważniejszym organem kontr­wywia­dow­czym w Chińskiej Republice Ludowej. Współpraca ta jest wyjątkowo mocno podkreślana we wszystkich chińsko­języcz­nych materiałach promocyjnych.

Grający jedną z głównych ról Jackson Yee (Yi Yangqianxi) w wypowiedzi dla chińskiej telewizji wspomina: „Na planie filmowym wraz z ekipą stale obecni byli doradcy do spraw bezpieczeństwa państwowego. Udzielali oni konkretnych wskazówek dotyczących obsługi sprzętu, rozpoznania w podczerwieni, kamer monitorujących, a nawet sygnałów ręcznych – co stanowiło wyraźne odejście od poprzednich doświadczeń filmowych”.

Film jest kręcony w metropolii Shenzhen, jednym z najnowocześniejszych miast chińskich. Duża część ujęć jest robiona z drona, zaś montaż jest dynamiczny – dominują krótkie cięcia, co jednak zdaniem krytyków po pewnym czasie nuży.

Sam film jest bez wątpienia propagandą – zarówno jego treść (ochrona sekretów państwa przed Zachodnimi szpiegami) jak i główny przeciwnicy (wywiady Zachodu) wpisuje się w propaństwową narrację. Zresztą nie jest to specjalnie ukrywane. Zhu Yilong, grający drugą (obok Jacksona Yee) główną rolę, mówi: „Uważam, że poprzez ten film, wraz z reżyserem, składamy hołd wszystkim funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa narodowego walczącym na pierwszej linii frontu. Jednocześnie pozwala on większej liczbie widzów zrozumieć, że zwykli obywatele również mogą wnieść znaczący wkład – na przykład nie wierząc w plotki i nie rozpowszechniając ich – przyczyniając się w ten sposób do bezpieczeństwa narodowego”.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 54%

Jedna z recenzji wspomina o bohaterach filmu: „W cichej, ryzykownej walce z zagranicznymi szpiegami wykonują oni staranną, strategiczną pracę, aby chronić naród. Film, osadzony w realiach współczesnego świata, ukazuje współczesną linię frontu bezpieczeństwa narodowego i oddaje hołd anonimowym bohaterom, którzy po cichu chronią kraj”.

Biorąc pod uwagę silnie propagandowy i propaństwowy wymiar filmu oraz udział Minister­stwa Bezpie­czeń­stwa Państwa w procesie produkcji, sporym zaskoczeniem może być niewielki nacisk położony na ideologię komunistyczną. Znacznie więcej uwagi poświęcono lojalności wobec przyjaciół, małżonków czy współpracowników. Jest to ciekawy zabieg wskazujący, w jaki sposób państwo chce trafić ze swoim przekazem do odbiorców.

Sam film jest bez wątpienia udaną rozrywką. Choć materiały promocyjne i wątek podwójnego agenta budzą skojarzenia z thrillerami Johna Le Carrégo, ze względu na szybkie tempo, użycie krótkich cięć i ujęć z drona recenzenci „The Guardian” porównali go do hongkońskiego thrillera „Piekielna gra”.

Większość krytyków podkreśla, ze film, choć udany, nie należy do najlepszych produkcji Zhanga. Wydaje się, ze podobną opinię mają widzowie chińscy, który wystawiają thrillerowi pozytywną, ale nie najwyższą ocenę. Średnia na douban – odpowiedniku imdb w Chinach – to 6.2 i trzy gwiazdki. Również finansowo film odniósł przeciętny sukces – po pierwszym dniu wyświetlania w kinach w ChRL zajął dopiero drugie miejsce wśród hitów okresu świątecznego. Z drugiej strony film spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem w chińskim Internecie. Można to jednak zrozumieć ze względu na silnie nacjonalistyczne zabarwienie chińskich „netizenów”. W chwili pisania tego tekstu nieznane jeszcze były wyniki w USA, gdzie film miał premierę kilka dni po Państwie Środka.

Pomimo przeciętnej jakości warto się przyjrzeć głębiej filmowi. Wpisuje się on w tradycję dzieł realizowanych na nie zawsze jawne zamówienie agencji wywia­dow­czych państwa. Szacuje się, że CIA bezpośrednio „zainspirowała” lub włączyła się w produkcje około 400 filmów. Starszemu pokoleniu Polaków udział agencji (kontr)wywiadowczej w produkcji filmu musi od razu kojarzyć się z radzieckim serialem „Siedemnaście mgnień wiosny”. Istnieje jednak kluczowa różnica.

„Siedemnaście mgnień wiosny” opowiadało o wydarzeniach historycznych. „Scare out” jest osadzony współcześnie. W Chinach powstało wiele filmów szpiegowskich, zwykle osadzonych w realiach drugiej wojny światowej, produkcje współczesne prawie nie istnieją (wyjątkiem jest ubiegłoroczny serial „Secret Path”). Łączy obie produkcje (podobnie jak filmy inspirowane przez CIA, na przykład „Argo” z 2012 roku) chęć „ocieplenia” wizerunku szpiega/agenta z jednej strony i budowa pozytywnego wizerunku instytucji wspierającej film z drugiej.

Tym samym „Scare Out” jest interesujący nie tylko ze względu na akcję, ale przede wszystkim jako przekaz skierowany zarówno do odbiorców wewnątrz Chin i na zewnątrz. W cyto­wa­nym przez South China Morning Post komentarzu Minister­stwo Bezpie­czeń­stwa Państwa wprost mówi: „Ochrona bezpieczeństwa narodowego wymaga nie tylko odwagi i poświęcenia funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa państwa, ale także aktywnego udziału każdego obywatela”. Jest to podkreślane na przykład sceną próby wykorzystania usług kurierskich do przekazania skradzionych danych.

Film miał premierę zagraniczną zaledwie trzy dni po premierze w Chinach kontynen­tal­nych – w USA, Australii czy Irlandii pojawił się szybciej (20 lutego) niż w Hongkongu (28 lutego). Jest też wyraźnie promowany w mediach anglojęzycznych i innych (na przykład w Indonezji). Wydaje się, że władze chińskie coraz śmielej promują własną wizją świata. Nie są to już tylko produkcje histo­ryczne, które bez wątpienia promują chiński zestaw wartości („Hero”), ale jednocześnie ze względu na oddalenie w czasie nie mogą być bezpośrednim punktem odniesienia.

Osadzenie „Scare Out” we współczesności, walka o myśliwiec szóstej generacji, użycie AI i dronów przez protagonistów stanowią otwarte wyzwanie dla dominującej (jeszcze) kulturowej narracji Zachodniej. „Złolem” jest Zachód, a agenci służb chińskich bronią zwykłych ludzi. Warto też zwrócić uwagę, że podstawową wartością promowaną w filmie jest lojalność, a nie ideologia komunistyczna. Czyni go to atrakcyjnym dla odbiorców poza Chinami oraz młodszego pokolenia. „Scare Out” nie jest najwybitniejszym dziełem kinematografii, nie jest też szczególnie zły. Jest raczej kolejnym krokiem w stopniowym budowaniu „soft power” przez Chiny.