Kanadyjski rząd poinformował wczoraj, że w stoczni Chantier Davie Canada w Lévis w prowincji Quebec rozpoczęła się lokalna budowa sekcji pierwszego lodołamacza dla straży wybrzeża, powstającego w ramach programu Polar Icebreaker. Jednostka otrzyma nazwę CCGS Arpatuuq i zostanie dostarczona Canadian Coast Guard w 2030 roku.

Lodołamacz znajduje się w budowie już od ubiegłego roku, ale wczorajsze wydarzenie inauguruje jedynie początek prac w Kanadzie. Ottawa, chcąc przyśpieszyć realizację programu, zdecydowała się podzielić budowę między dwa podmioty: Chantier Davie w Kanadzie i Helsinki Shipyard w Finlandii. 20 sierpnia ubiegłego roku w fińskiej stoczni odbyła się uroczystość palenia blach.

– W regionie ukształtowanym przez gwałtowne zmiany klimatyczne i geopolityczne jednostki te odegrają kluczową rolę w arktycznej przyszłości Kanady – powiedział David McGuinty, kanadyjski minister obrony. – Pływając pod kanadyjską banderą przez cały rok na wodach Arktyki, wzmocnią naszą suwerenność, wesprą bezpieczeństwo morskie i zapewnią niezbędne usługi, na których społeczności północne i nauka arktyczna będą polegały przez kolejne dekady.

Nowe lodołamacze mają długą historię. Geneza programu Polar Icebreaker, wcześniej Polar Class Icebreaker Project, sięga 2008 roku. Postępowanie ogłoszono z myślą o zastąpieniu służącego od 1969 roku lodołamacza CCGS Louis S. St-Laurent nową ciężką jednostką tej klasy do 2017 roku.

W 2011 roku zlecenie budowy nowego lodołamacza przypadło stoczni Seaspan Vancouver Shipyards, ale potem wielokrotnie aktualizowano harmonogram i założenia techniczne postępowania. Projekt szybko zaczął ulegać opóźnieniom, głównie w wyniku rosnących kosztów i konieczności pogodzenia go z innymi priorytetami okrętowymi. Ostatecznie zrezygnowano z planu budowy jednego dużego lodołamacza i rozważano pozyskanie dwóch nieco mniejszych.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 54%

Opóźnienia miały korzenie w historii wcześniejszych prób stworzenia kanadyjskiego lodołamacza polarnego. Już od końca lat 60. rozważano budowę ciężkich lodołamaczy dostosowanych do warunków arktycznych, ale programy ich budowy nie wyszły poza fazę projektowania lub zostały anulowane z powodu kosztów, problemów technicznych czy kłopotów finansowych stoczni. W rezultacie Kanada przez dekady polegała na modernizowanym CCGS Louis S. St-Laurent oraz zakupionym komercyjnym lodołamaczu CCGS Terry Fox. W dodatku przez dekady kanadyjskie stocznie nie wybudowały żadnego ciężkiego lodołamacza, jedynie lżejsze jednostki o wyższej klasie lodowej, a nie polarnej.

Ostatecznie w maju 2021 roku rząd Kanady ogłosił, że pozyska dwa ciężkie lodołamacze. Jednostki powstaną w dwóch stoczniach – Davie Shipbuilding odpowiada za budowę CCGS Arpatuuq, a Seaspan Vancouver Shipyards zbuduje CCGS Imnaryuaq. Pierwszy ma zostać przekazany zamawiającemu w 2030 roku, drugi – dwa lata później. Kanadyjczycy zdecydowali, że chociaż oba powstają w ramach jednego programu, oparte będą na dwóch odmiennych projektach. Niemniej część podzespołów, jak silniki główne czy wyposażenie elektroniczne, będzie wspólne.

Oba lodołamacze będą zaliczać się do największych i najbardziej zaawansowanych na świecie jednostek tej klasy o napędzie konwencjonalnym. Mają charakteryzować się klasą Polar 2, umożliwiającą kruszenie lodu o grubości około trzech metrów. Podobnymi zdolnościami będą dysponować amerykańskie lodołamacze powstające w ramach programu Polar Security Cutter oraz niemiecki Polarstern 2.

Arpatuuq będzie długi na 138,5 metra, szeroki na 29,4 metra i osiągnie wyporność około 22 800 ton. Załoga będzie liczyć 100 osób. Lodołamacz będzie dysponować hangarem i lądowiskiem dla dwóch śmigłowców, laboratoriami, moonpoolem (studnią w kadłubie) oraz przestrzenią do transportu ładunków i prowadzenia akcji ratowniczych, wyposażenia zwalczania zanieczyszczeń i osprzęt do awaryjnego holowania innych jednostek pływających.

Napęd stanowić będą cztery agregaty prądotwórcze Wärtsilä 16V31 o łącznej mocy 53 tysięcy koni mechanicznych zasilające silni elektryczny. Ten napędzać będzie dwa pędniki azymutalne (po jednym na każdą z burt) oraz stałą śrubę na klasycznej linii wału (w centrum).

Z kolei budowę Imnaryuaqa rozpoczęto w kwietniu ubiegłego roku. Będzie to większa jednostka, ma mieć wyporność około 26 tysięcy ton przy długości 158 metrów i napęd dieslowo-elektryczny oparty na sześciu agregatach o łącznej mocy 63 tysięcy koni mechanicznych. Prędkość maksymalna będzie wynosić 20 węzłów, a zasięg ma oscylować okolicach 23 tysięcy mil morskich.

Canadian Coast Guard w porównaniu z amerykańskim odpowiednikiem znajduje się w dużo lepszym stanie. Trzon floty lodołamaczy stanowią Louis S. St-Laurent i Terry Fox uzupełniane przez cztery lodołamacze typu Pierre Radisson i trzy dawne jednostki offshore pozyskane z rynku cywilnego w latach 2019–2022 w ramach programu Resolute.

W najbliższych latach część jednostek zostanie zastąpiona przez 16 zamówionych lodołamaczy wielozadaniowych trzech typów oraz patrolowce AOPS (odmiana typu Harry DeWolf skrojona pod potrzeby CCG). Oprócz tego straż wybrzeża Kanady dysponuje kilkudziesięcioma jednostkami różnych klas, od patrolowców po jednostki ochrony rybołówstwa, ratownicze i wielozadaniowe.

Davie Shipbuilding