Równo miesiąc od początku wojny Ruch Huti (Ansar Allah) zdecydował się dołączyć do walki. Rzecznik sił zbrojnych ugrupowania Jahja Sari’ ogłosił wysłanie pierwszej salwy pocisków na Izrael. Ataki mają trwać do momentu zaprzestania walk na wszystkich frontach konfliktu. Źródła izraelskie wspominają o zestrzeleniu zaledwie jednego pocisku, który był powodem włączenia syren w Beer Szewie i okolicach. Zagrożenie zostało zneutralizowane, nie powodując ofiar.
Propagandyści powiązani z Ruchem Huti od dłuższego czasu wspominali o dołączeniu do konfliktu. Decyzja o tym zawsze jednak należała do lidera grupy, Abd al-Malika al-Hutiego, i Teheranu, który odpowiada za dużą część zdolności bojowych ugrupowania. Preludium do dzisiejszego ataku jest wczorajsza wypowiedź Sari’ego.
بيان القوات المسلحة اليمنية pic.twitter.com/f8zBJz4Y38
— العميد يحيى سريع (@Yahya_Saree) March 28, 2026
Przemówienie oczywiście wiązało się z wyrażeniem solidarności z innymi członkami Osi Oporu oraz potępieniem Stanów Zjednoczonych i Izraela, oskarżonych o próbę stworzenia „Wielkiego Izraela”. Najważniejsze, chociaż całkiem przewidywalne, były opublikowane punkty składające się z żądań i deklaracji ruchu:
- Izrael i Stany Zjednoczone muszą natychmiastowo zareagować na międzynarodowe wysiłki dyplomatyczne mające na celu powstrzymanie agresji na Iran i państwa Osi Oporu.
- Konieczność natychmiastowego zaprzestania agresji na kraje muzułmańskie w Palestynie, Libanie, Iranie i Iraku oraz zniesienia niesprawiedliwego oblężenia Jemenu.
- Konieczność wdrożenia porozumienia w sprawie Strefy Gazy i wypełnienia zawartych w nim zobowiązań dotyczących uprawnień humanitarnych i uzasadnionych praw narodu palestyńskiego.
- Gotowość na bezpośrednią interwencję militarną w każdym z następujących przypadków: przystąpienia państwa do sojuszy z Izraelem lub Stanami Zjednoczonymi przeciwko Osi Oporu, wykorzystanie Morza Czerwonego do operacji przeciwko Osi Oporu, kontynuacja eskalacji przeciwko Iranowi.
- Siły zbrojne Hutich ostrzegają przed wszelkimi niesprawiedliwymi środkami mającymi na celu zaostrzenie oblężenia narodu jemeńskiego.
Widzimy po raz kolejny, jak Huti chcą ściśle powiązać działania Iranu i własne z kwestią palestyńską, co jest elementem strategii propagandowej. Wcześniej ruch deklarował, że będzie obserwował proces implementacji porozumienia. Widać również, że nielegalnym władzom w Sanie marzy się zniesienie sankcji. Najważniejsze są jednak dwa ostatnie punkty. Otwierają one możliwość wznowienia ataków na żeglugę i ataków na Arabię Saudyjską i inne państwa Zatoki Perskiej.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Ataki na żeglugę wydają się prawdopodobne, chociaż opcja ta nadal może zostać zachowana na przyszłość. Ataki na Arabię Saudyjską i ZEA mają już swój precedens. Nie wiemy jednak, ile środków walki znajduje się obecnie w magazynach Hutich. Pierwszy atak, jeśli naprawdę składał się z jednego pocisku, można uznać za straszaka lub deklarację polityczną. Niewykluczone, że ataki na Arabię Saudyjską mogą być wstrzymane jako potencjalna odpowiedź w razie ataków na irańskie elektrownie lub operacji lądowej na wyspie Chark.
Ciekawym celem byłyby w tym wypadku saudyjskie instalacje naftowe nad Morzem Czerwonym. Skuteczne ich porażenie zabolałoby Rijad, gdyż oznaczałoby ograniczenie jedynej możliwości omijania cieśniny Ormuz. Samo zablokowanie Bab al-Mandab również mogłoby znacząco utrudnić eksport ropy do Azji Wschodniej, w tym do Chin. Warto jednak pamiętać, że Huti co do zasady unikali ataków na chińskie zbiornikowce w trakcie poprzednich kampanii.
As the Houthis join the Iran war, a look at the oil tanker situation around the Red Sea and critical Bab al-Mandab Strait from @MarineTraffic.
Dozens of tankers have rerouted to the Saudi oil port of Yanbu (highlighted), with dozens more transiting the waterway. pic.twitter.com/V8FNTySV0F
— OSINTtechnical (@Osinttechnical) March 28, 2026
Miesiąc oczekiwań
Przyczyny opieszałości Hutich we włączeniu się do wojny od dłuższego czasu zaprzątały myśli analityków. Ruch cały jasno sugerował, że „trzyma palec na spuście”. Jednym z najbardziej logicznych wytłumaczeń był własny interes ugrupowania. Groźba wejścia do wojny mogła stanowić próbę wymuszenia ustępstw, między innymi na Arabii Saudyjskiej. Dwa dni temu z okazji 11. rocznicy wybuchu wojny (rozumianej w tym wypadku jako początek saudyjskiej interwencji) Abd al-Malik Al-Huti wspomniał, że w wyniku działań Saudyjczyków Jemen stracił 57 miliardów dolarów, co zostało odebrane jako próba rozpoczęcia tematu kompensacji za działania wojenne.
Z perspektywy Iranu trzymanie Hutich w odwodzie również miałoby sens. Iran dzięki temu mógłby zachować silną kartę w rękawie, która mogłaby służyć jako odpowiedź na kolejne działania amerykańskie. Oczywiście traktowanie Hutich jako bezwładne narzędzie w rękach Teheranu jest nadużyciem. Grupa na początku istnienia działała bez wsparcia Iranu lub korzystała z niego w niewielkiej ilości. Zazwyczaj za początek wspierania Hutich przez Iran uznaje się rok 2008. Nie zmienia to faktu, że los Iranu i Ansar Allah jest mocno powiązany.
Kolejnym powodem niechęci może być sytuacja wewnętrzna. Sytuacja gospodarcza na terytoriach Hutich jest tragiczna, a pod powierzchnią widać pewne oznaki niezadowolenia ludności z powszechnej korupcji. Bez wątpienia kolejne bombardowania jedynie pogorszyłyby sytuację. W dodatku widzimy, że przeciwnicy Hutich w Jemenie zaczynają się konsolidować. Konsekwencje opisywanej przez nas styczniowej kontrofensywy jeszcze nie są w pełni klarowne. Na ten moment doszło do zmian w rządzie i powołania nowych członków Rady Prezydenckiej. Saudowie starają się również rozwiązać kwestię południowego separatyzmu. Wątpliwe jest, żeby te czynniki były decydujące, ale zapewne miały udział w procesie decyzyjnym.
Ostatnią kwestią jest fakt, że Huti widzą, jak przetrzebione zostały szeregi irańskiego przywództwa, co może budzić obawy na czysto ludzkim poziomie. W ciągu poprzednich starć Izrael był w stanie zadać zauważalne ciosy przywództwu Hutich, zabijając między innymi szefa sztabu i premiera-marionetkę. Faktem jest jednak, iż nikt ze ścisłego przywództwa ruchu nie został zabity. Należy również pamiętać, że zarówno w przypadku Hutich, jak i Iranu mówimy o ludziach, którzy często szczerze wierzą w swoje idee i akceptują ryzyko śmierci. Wielu Hutich pamięta jeszcze czasy, kiedy Ansar Allah było partyzantką chowającą się w jemeńskich górach.