W PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni odbyła się dzisiaj uroczystość palenia blach pod ORP Huragan – trzecią z fregat budowanych w ramach programu „Miecznik”. Tym samym w produkcji są już wszystkie trzy zamówione okręty typu Wicher. Cięcie blach pod Huragana, realizowane zgodnie z harmonogramem programu, zapoczątkowuje budowę jednostki, której przekazanie Marynarce Wojennej RP zaplanowane jest na koniec 2031 roku.

Pierwsza jednostka, Wicher, jest na zaawansowanym etapie budowy kadłuba. Jej wodowanie planowane jest na 12 sierpnia tego roku. Stępkę pod Burzę, drugą fregatę programu, położono w grudniu 2025 roku. Fregaty programu „Miecznik” zastąpią wycofywane ze służby okręty ORP Gen. K. Pułaski i ORP Gen. T. Kościuszko.

– Dzisiejsza uroczystość palenia blach pod ORP Huragan, trzecią i ostatnią fregatę wielozadaniową programu Miecznik, to bardzo ważny moment dla Marynarki Wojennej RP, przemysłu obronnego oraz bezpieczeństwa naszego państwa – pisał w liście skierowanym do uczestników uroczystości minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. – Rozpoczęcie prefabrykacji kadłuba zamyka pewien ważny etap uruchamiania programu miecznik i jego i jednocześnie otwiera kolejny: budowy komponentu fregat, który będzie fundamentem nowoczesnej marynarki wojennej. Po rozpoczęciu budowy okrętu Wicher i Burza, dzisiejsza uroczystość potwierdza konsekwencję w realizacji jednego z najważniejszych programów modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP.

– Nazwa ORP Huragan, nawiązująca do przedwojennych chlubnych tradycji Marynarki, przypomina, że budując nowoczesne zdolności czerpiemy z dziedzictwa tych, którzy wcześniej strzegli bezpieczeństwa Polski na morzu – podkreślał minister. – Fregaty programu „Miecznik” znacząco zwiększą zdolności Marynarki Wojennej RP w zakresie obrony i odstraszania. Będą służyć bezpieczeństwu Polski, ale również wzmacniać zdolności sojusznicze w ramach NATO.

Rozpoczęcie palenia blach.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Odnosząc się do słów ministra dotyczących przedwojennych tradycji, miejmy nadzieję, że obecny Huragan nie skończy jak jego przedwojenny poprzednik, który nigdy nie został zbudowany. Przedwojenny ORP Huragan, razem z ORP Orkan, miały być trzecim i czwartym niszczycielem typu Grom, do którego należały także ORP Grom i ORP Błyskawica. Te ostatnie zbudowano w Wielkiej Brytanii. Huragan i Orkan miały już powstać w Polsce. Ich budowa rozpoczęła się latem 1939 roku, ale przerwał ją wybuch drugiej wojny światowej. Blachy przygotowane do budowy obu jednostek wykorzystano do budowy improwizowanego pociągu pancernego Smok Kaszubski.

W czasie drugiej wojny światowej Polska dysponowała inny „Huraganem” – OF Ouragan. Skąd taka dziwna nazwa? Był to niszczyciel francuski, stąd zamiast ORP nadano mu prefiks OF, Okręt Francuski. Po niemieckiej inwazji na Francję okręt przeholowano do Wielkiej Brytanii, gdzie został przejęty przez Brytyjczyków, którzy następnie wypożyczyli go Polskiej Marynarce Wojennej. Służył w niej krótko: od 18 lipca 1940 do 30 kwietnia 1941 roku, przy czym do służby bojowej wszedł dopiero w styczniu 1941 roku, bo wcześniej był remontowany. Remont niewiele pomógł i ze względu na zły stan techniczny, po krótkiej służbie konwojowej, okręt zwrócono Brytyjczykom, którzy przekazali go siłom Wolnej Francji.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

Budowa trzech fregat to największy i najbardziej skompli­ko­wany program w historii polskiego przemysłu zbroje­nio­wego. Głównym wykonawcą jest PGZ Stocznia Wojenna, współpracująca z brytyjskim Babcockiem. Brytyjczycy są autorami projektu Arrowhead 140 i bazującego na nim projektu fregat typu 31 budowanych dla Royal Navy.

Jak wspomnieliśmy, wodowanie pierwszej jednostki jest planowane na sierpień. Z kolei w 2029 roku ma nastąpić przekazanie okrętu do badań kwalifikacyjnych. Te zajmą kilka kolejnych miesięcy, w pozytywnym scenariuszu – około pół roku. Dopiero po ich pozytywnym zakończeniu nastąpi przekazanie okrętu do służby, ale to jeszcze nie będzie oznaczało uzyskania gotowości operacyjnej. Po włączeniu do linii nastąpi kilkumiesięczny okres szkolenia załogi. Kolejne okręty mają być przekazywane w latach 2030 i 2031.

Prezes PGZ Stoczni Wojennej Marcin Ryngwelski.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

– Program Miecznik to nie tylko nowoczesne okręty, to także inwestycja w polski przemysł, kompetencje stoczniowe, technologie i suwerenność. To dowód, że Polska potrafi budować strategiczne zdolności obronne we współpracy przemysłu, wojska i partnerów sojuszniczych. Dzisiejsza uroczystość jest również wyrazem uznania, dla wszystkich którzy ten program realizują: marynarzy, inżynierów, stoczniowców, projektantów i pracowników przemysłu obronnego – pisał dalej minister obrony.

Budowa „Mieczników”, ale także „Ratownika”, dała PGZ Stoczni Wojennej nowe życie. Jeszcze kilka lat temu zakład był w stanie upadłości, a dzisiaj buduje jednocześnie cztery okręty, zwiększa zatrudnienie i szykuje od lipca podwyżki, a także dodatki za wieloletnią pracę. Rozbudowuje także infrastrukturę. Specjalnie na potrzeby tego programu stocznia zbudowała ogromną halę kadłubową i magazyn koncesjonowany do składowania podzespołów planowanych do późniejszego zamontowania na fregatach. Przy okazji palenia blach pod Huragana oficjalnie otwarto także nowe biura programu „Miecznik”.

Choć nieoficjalnie można usłyszeć o pewnych problemach z budową fregat, oficjalnie program jest realizowany zgodnie z harmonogramem. Problemy mają wynikać głównie z braku doświadczenia stoczniowców w budowie okrętów tej klasy. Większym problemem jest to, co oficjalnie wiadomo od dawna: tylko pierwsza jednostka serii na pewno będzie dostarczona w pełni ukompletowana.

Palenie blachy pod fregatę ORP Huragan.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Co prawda w 2023 roku podpisano z Polską Grupą Zbrojeniową aneks mówiący, że wszystkie trzy jednostki zostaną dostarczone w pełnej konfiguracji, ale do tej pory nie zamówiono za granicą wielu ważnych komponentów (sensorów i uzbrojenia) przeznaczonych dla okrętów numer dwa i trzy. Dalsze zwlekanie z zakupami może wpłynąć na opóźnienie dostaw lub włączenie do linii jednostek odartych z wielu kluczowych elementów.

Nierozwiązana pozostaje również kwestia śmigłowców pokładowych. Współcześnie śmigłowce stanowią integralny element uzbrojenia fregat, zwłaszcza w kontekście wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych. Wraz z wycofaniem w zeszłym roku wiekowych SH-2 Marynarka Wojenna RP nie dysponuje wyspecjalizowanymi śmigłowcami pokładowymi. W razie, na przykład, konieczności ewakuacji członka załogi lub uzupełnienia zapasów na pokładzie mogą wylądować inne śmigłowce (o ile piloci mają odpowiednie umiejętności i uprawnienia), ale nie zapewnią one okrętowi wymaganych zdolności bojowych.

Nowe śmigłowce pokładowe mają być pozyskane w ramach programu „Kondor” zainicjowanego w 2020 roku od dialogu technicznego. Od tamtej pory sprawy właściwie nie posunęły się ani o krok. O przetargu na tak potrzebne maszyny nawet się nie wspomina. Nie znalazły się one także na liście programów finansowanych w ramach SAFE. Mimo to ministerstwo obrony upiera się, że pozyskanie śmigłowców pokładowych jest priorytetem.

Maciej Hypś, Konflikty.pl