Indie od dekad postrzegają się jako główną siłę na Oceanie Indyjskim. W ostatnich latach chińska ekspansja w regionie, wsparcie Pekinu dla Pakistanu i trudne relacje ze Stanami Zjednoczonymi zdopingowały Nowe Delhi do zainwestowania większych środków w rozwój marynarki wojennej. Na niej właśnie koncentruje się najnowsza, rozpisana na piętnaście lat Mapa Drogowa Perspektywy Możliwości Technologicznych (Technology Perspective Capability Roadmap, TPCR). Lista życzeń resortu obrony jest imponująca. Pojawiają się nawet sugestie o lotniskowcu atomowym.

Poprzednie TPCR publikowano w roku 2013 i 2018. Tegoroczna edycja wyróżnia się włącze­niem uwag i komentarzy zgłoszonych przez DRDO, rządową agencję zajmującą się rozwija­niem nowych rozwiązań technicznych na potrzeby sił zbrojnych, z grubsza odpowiednika amerykańskiej DARPA.

Perspektywy rozwoju opisane w dokumen­cie nie są zaskocze­niem. Jako główne kierunki wskazano wzmocnie­nie odstrasza­nia wobec Chin i Pakistanu, rozwój uzbrojenia krajowej produkcji, wzmocnienie cyber­bez­pie­czeń­stwa, wdrożenie systemów wykorzys­tu­ją­cych elementy sztucznej inteligen­cji i dalsze przystoso­wa­nie sił zbrojnych do działań na wielo­dome­no­wym polu walki. Autorzy dokumentu liczą, że duże zamówienia ze strony wojska umożliwią firmom sektora prywatnego rozwój zaplecza badawczo-rozwojowego i mocy produk­cyj­nych, a tym samym sprostanie wymaganiom technicz­nym i harmono­gra­mom dostaw. Opóź­nie­nia w indyjskich progra­mach są smutną regułą, chociaż często wina leży po stronie ministerstwa obrony, stawiającego wygórowane wymagania i zmieniającego je w trakcie postępowania.

Zorawar.
(ministerstwo obrony Indii)

Na liście życzeń wojsk lądowych znalazło się 400 czołgów lekkich przysto­so­wa­nych do walki w tere­nie wysoko­gór­skim. Chodzi tutaj zapewne o zwiększe­nie zamówień na Zorawara, który w ubieg­łym roku przeszedł pierwszy etap testów na dużych wysokościach. Początkowo planowano zamówić 354 egzemplarze. Kolejny punkt to pozyskanie 1700–1800 czołgów podstawowych nowej generacji. Tutaj także nie ma nowości. Poszukiwania następcy T-72 ruszyły w połowie ubiegłej dekady, a w roku 2021 opublikowano nawet zapytanie o informacje.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

Z kolei siły powietrzne chcą pozyskać 20 pseudosatelitów i pociski hipersoniczne. Prace nad tymi ostatnimi prowadzi DRDO, która już w roku 2019 przetestowała demonstrator techno­logii. Wśród wymagań stawianych przed docelowym pociskiem hipersonicznym jest zasto­so­wa­nie silnika strumieniowego z naddźwiękową komorą spalania (scramjet). Sporo uwagi poświęcono też systemom bezzałogowym, w tym pozyskaniu około 150 dronów uderzeniowych o ograniczonej wykrywalności.

Oczko w głowie

TPCR2025 kładzie jednak główny nacisk na rozbudowę i modernizację marynarki wojennej. Plany są niezwykle ambitne, jak bowiem donosi dziennik The Times of India, powołując się na swoje źródła w Bhāratīya Nau Senā, liczebność floty ma w roku 2035 sięgnąć 200 okrętów nawodnych i podwodnych. Liczba ta nie uwzględnia jednostek pomocniczych. Również tutaj nie ma nowości. Pomysł zbudowania do roku 2035 floty liczącej 175, a nawet 200 okrętów był już publicznie znany w roku 2023. Wbrew pozorom Indie mają na tym polu osiągnięcia. Liczba okrętów w służbie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat ze 132 do 140.

Indyjska fregata rakietowa INS Trishul (F43) typu Talwar.
(Indian Navy)

Nie jest to tak oszałamiające tempo jak w przypadku Chin, które około roku 2030 mogą posiadać nawet 550 okrętów, ale wyraźnie widać postęp. Zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmiemy wycofywanie starych jednostek. W roku 2023 w budowie było, lub zostało zamówionych, około 60 jednostek dla indyjskiej marynarki. Obecnie w budowie ma być 55 okrętów, a na zamówie­nie ma czekać kolejnych 74 jednostek bojowych i pomocniczych. Co istotne, zdecydowana ich większość pochodzi z krajowych stoczni. Ostatnią fregatę projektu 1135.6 (typ Talwar) zbudowaną w Rosji przyjęto do służby 1 lipca tego roku.

Najwięcej uwagi przyciąga oczywiście kolejny lotniskowiec. Wydaje się, że admiralicji udało się przełamać opór generałów wojsk lądowych i lotnictwa, i przekonać polityków do budowy kolejnego okrętu tej klasy. Nie oznacza to jednak, iż marynarka wojenna będzie mogła cieszyć się trzema lotniskowcami. Jedna z rozważanych opcji zakłada, że przyszły Vishal zastąpi w służbie Vikramadityę, czyli porosyjskiego Admirała Gorszkowa.

Nie wiadomo też, jaki kształt ostatecznie przybierze okręt. Wariant oszczędnościowy zakłada budowę bliźniaczej jednostki Vikranta. Marynarce wojennej marzy się natomiast znacznie większy okręt o wyporności 65 tysięcy ton i wyposażony w system EMALS zamiast skoczni startowej. W TPCR2025 pojawił się projekt opracowania napędu jądrowego dla okrętów nawodnych. Wyposażenie lotniskowca w taki napęd jest tyleż kuszące co niełatwe, o czym mieli przekonać się Chińczycy. Sęk w tym, że w dokumencie zgłoszono zapotrzebowanie na dziesięć napędów jądrowych.

INS Vikramaditya.
(Indian Navy)

Otwiera się tutaj pole do spekulacji, czy w Nowym Delhi myśli się o pozyskaniu atomowych krążowników albo niszczycieli. Obecnie takie okręty posiada jedynie Rosja. Także w Rosji powstała w ubiegłej dekadzie koncepcja atomowych niszczycieli typu Lider. Koncepcja, którą zainteresowane miały być także Chiny.

Weźmy pod uwagę, że również indyjska marynarka nie uniknęła gigantomanii i zacierania granic między krążownikami a niszczycielami. Opracowywane obecnie niszczyciele projektu 18 przytyły już z 9 tysięcy do 13 tysięcy ton. Ma ich powstać od czterech do dziesięciu, co mniej więcej pokrywa się z postulowanym zapotrzebowaniem na okrętowe siłownie nuklearne. Wszystko pozostaje jednak cały czas na poziomie spekulacji. W planach jest także pozyskanie fregat następnej generacji znanych jako projekt 17B. Ich liczba ma wynieść siedem, chociaż część źródeł liczy je razem z niszczycielami projektu 18. Wówczas łączna liczba zamówionych okrętów miałaby wahać się między pięcioma a dziesięcioma. TPCR2025 wspomina jeszcze o siedmiu korwetach następnej generacji.

Brak konkretniejszych informacji na temat atomowych okrętów podwodnych. Zarówno nosiciele pocisków balistycznych, jak i okręty wielozadaniowe mają być nadaj rozwijane. Wydaje się, że projekt konwencjonalnych jednostek projektu 75(I) osiadł na mieliźnie. W roku 2023 zapowiedziano zakup trzech kolejnych okrętów typu Scorpène, używanego już przez indyjską marynarkę wojenną jako typ Kalvari. Nosiło to znamiona zakupu interwencyjnego związanego z ciągle nierozstrzygniętym postępowaniem P-75(I), jednak w ciągu minionych dwóch lat o sprawie było cicho. Nie oznacza to oczywiście porzucenia pomysłu, jak jednak zwracają uwagę indyjscy komentatorzy, jedenaście okrętów podwodnych typu 209 i projektu 877 nieubłaganie się starzeje, a potrzeba ich zastąpienia staje się coraz bardziej paląca.

INS Kalvari.
(Indian Navy, Creative Commons Attribution 2.5 India)

Więcej konkretów podano na temat dwóch domen do tej pory mocno zaniedbywanych w Bhāratīya Nau Senā. Pierwsza to zdolności desantowe. Braki na tym polu były na tyle widoczne, że Navantia zwietrzyła okazję i w ubiegłym roku zaczęła intensyfikować promocję uniwersalnych okrętów desantowych typu Juan Carlos I. W grę wchodziła wówczas sprzedaż czterech jednostek. TPCR2025 mówi o pozyskaniu czterech okrętów desantowych-doków o wyporności 29 tysięcy ton i długości 220 metrów (co w przybliżeniu odpowiada wymiarom Juana Carlosa I. Z ich pokładów będą miały operować bezzałogowce, aczkolwiek brak szczegółów, czy chodzi o wiropłaty, czy też opcjonalne wykorzystanie okrętów jako lotniskowców dla dronów.

Drugim z pól są okręty przeciwminowe. Zaniedbania wynikały nie tyle z braku zainteresowania admiralicji, ile z braków przemysłu. Marynarka wojenna domagała się niszczycieli min z kompozytowymi kadłubami, a stocznie nie były w stanie takich okrętów dostarczyć. Pojawienie się okrętów przeciwminowych będących bazami dla systemów bezzałogowych, takich jak belgijsko-holenderskim rMCM, zmieniło uwarunkowania. Indyjska marynarka planuje zamówić dziesięć okrętów o stalowych kadłubach, dla których bezzałogowe systemy przeciwminowe opracowuje DRDO.

Na zakończenie warto wspomnieć o systemach ZOP. DRDO pracuje nad lekka torpedą kalibru 324 milimetrów, mającą osiągać prędkość 50 węzłów i zasięg 25 kilometrów. Bardziej nieco­dzien­ne są prace nad nowymi rakietowymi bombami głębinowymi. Indyjska marynarka okazuje się bardzo przywiązana do radzieckiego systemu RBU-6000. Stąd rozpoczęcie prac nad kompatybilną z tym systemem amunicją ERASR (Extended Range ASW Rockets), mającą zastąpić rakietowe bomby głębinowe RGB60. Głównym założeniem jest zwiększenie zasięgu z 5500 metrów do 8500 metrów. Marynarka wojenna przeprowadziła testy ERASR w lipcu tego roku.

Osobną kwestią pozostaje, ile spośród tych ambitnych planów uda się dowieźć do końca w zakładanym terminie. Stąd swoisty przytyk do firm prywatnych, mający zachęcić je do rozbudowy bazy produkcyjnej i badawczo rozwojowej. Wiadomo bowiem nie od dziś, że w Indiach ciągnące się latami projekty ruszają z kopyta, gdy któryś z tamtejszych konglomeratów zwietrzy szansę na zysk.

Ministry of Defence India