Wschodnioafrykańskie piractwo, choć nigdy tak na dobrą sprawę nie zniknęło, ponownie staje się narastającym problemem dla międzynarodowego transportu morskiego. Bandyci działający z baz na terenie Puntlandu w ostatnich dniach okazali się uciążliwi, lecz na szczęście mało skuteczni. Powtarzające się ataki sugerują jednak, iż znów wzrośnie zapotrzebowanie na usługi prywatnych firm wojskowych oferujących uzbrojoną ochronę. Sytuacja w Rogu Afryki zdaje się wracać do stanu sprzed dekady.

2 lipca piraci zaatakowali masowiec MV Golden Arsenal (IMO: 9493212) pod banderą Saint Vincent i Grenadyn. Załoga nadała sygnał alarmowy, na który odpowiedziały jednostki indyjskiej marynarki wojennej. W kierunku zagrożonej jednostki skierowała się fregata INS Trikand (F51) typu Talwar.

Przestępcy dokonali abordażu, jednak gdy zauważyli indyjski okręt, część z nich uciekła. Marynarze masowca schronili się w jednej z kajut, służącej jako cytadela, w której przebywali do chwili oczyszczenia jednostki przez komandosów i obezwładnienia pozostałych piratów. Notabene Golden Arsenal szedł właśnie do Indii.

Drugim masowcem zaatakowanym w tym miesiącu przez piratów działających w Zatoce Adeńskiej była Lady Naeima (IMO: 9223643) pod banderą Palau. 5 lipca o 7:20 czasu lokalnego kilka niewielkich motorówek podpłynęło na odległość około 20 metrów, a ich załogi otworzyły ogień. Znajdująca się na pokładzie Lady Naeimy uzbrojona ochrona odpowiedziała ogniem, co odstraszyło napastników. Do zdarzenia doszło około 13 mil morskich od Al-Hudajdy w Jemenie.

Dwa lipcowe ataki zakończyły się niepowodzeniem, jednak w niewoli somalijskich piratów nadal pozostają załogi trzech porwanych wcześniej statków: zbiornikowców MT Honour 25 (IMO: 1099735) i MT Eureka (IMO: 1022823) oraz cementowca Sward (IMO: 9174244), o których pisaliśmy tutaj. Uwięzieni marynarze przebywają w ciężkich warunkach z ograniczonym dostępem do wody i żywności.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

WRZESIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 61%

W ciągu ostatnich trzech miesięcy na wodach Zatoki Adeńskiej i Morza Czerwonego odnotowano 24 ataki na jednostki transportowe. Jest to ogromny wzrost. W latach 2013–2019 było 26 ataków, a w latach 2020–2022 nie doszło do żadnego. Od 2023 zauważalny jest renesans piractwa związanego z Rogiem Afryki.

Powrót aktywności morskich przestępców pośrednio związany jest z atakiem Stanów Zjednoczonych na Iran. Podczas gdy uwaga wszystkich skupia się na cieśninie Ormuz, grupy operujące w Zatoce Adeńskiej zyskały większą swobodę operacyjną. Piratów ośmieliło również nawiązanie bliskiej współpracy z ruchem Huti. Pośredniczy w tym Asz-Szabab, nadal będąca dominującą siłą na somalijskiej prowincji. O istnieniu takich kanałów współpracy informowały między innymi władze nieuznawanej republiki Puntlandu, na której terenie znajduje się większość pirackich baz.

Wiadomo o co najmniej dwóch zorganizowanych grupach piratów działających na wybrzeżu Puntlandu. Coraz częściej wykorzystują oni przebudowane tradycyjne łodzie dau jako pływające bazy, z których przeprowadzają ataki. Taktyka pozwala bandytom na kilkutygodniowe przebywanie na otwartym morzu w poszukiwaniu celu.

Dysponujący ograniczonymi środkami Puntland nie jest w stanie toczyć wojny na kilku frontach. Koncentracja wojsk w głębi terytorium, gdzie zwalcza bojowników samozwańczego Państwa Islamskiego, uniemożliwia uderzenie na odradzających się piratów. Puntlandczycy niejednokrotnie okazywali się zaskakująco kompetentni w zwalczaniu morskich bandytów. Ostatnie lata uśpiły ich czujność, a zasoby skierowano gdzie indziej. Wsparcie społeczności międzynarodowej jest konieczne dla ponownego opanowania problemu wschodnioafrykańskich piratów.

Dostawy ponad bezpieczeństwem

Przestępcy, za pośrednictwem terrorystów, mają otrzymywać z Jemenu transporty broni i sprzętu elektronicznego, między innymi zaawansowanych systemów GPS i zagłuszaczy. Według Puntlandu kontakty Huti–Asz-Szabab–piraci zaowocowały ogromnym nasyceniem grup nowoczesnymi systemami elektronicznymi, do których wcześniej bandyci mieli ograniczony dostęp.

Zagrożenie dla żeglugi jest poważne – przedstawiciele Joint Maritime Information Center określili jego poziom jako „istotny” (3. w 5-stopniowej skali). Mimo to operatorzy logistyki morskiej powoli wracają na te wody. Globalne łańcuchy dostaw nie mogą pozwolić na wyłączenie jednego z najważniejszych szlaków transportowych na świecie.

Duński gigant logistyczny A.P. Møller-Mærsk zapowiedział powrót do organizowania transportów przez Morze Czerwone i Kanał Sueski. Wykorzystywana do tej pory trasa wokół Przylądka Dobrej Nadziei zbyt wydłużała czas dostaw. Może to sugerować, że operatorzy logistyczni będą skłonni zapłacić wzrastające koszty organizowania ochrony lub zaryzykować utratę ładunku.

Lata stosunkowego spokoju na wodach oblewających Róg Afryki sprawiły, że część statków przestała przestrzegać ścisłych zasad bezpieczeństwa. Cytowany przez dziennikarzy Deutsche Welle profesor duńskiego Instytutu Strategii i Studiów Wojennych Troels Burchall Henningsen zwrócił uwagę, że somalijscy piraci nigdy nie uprowadzili statku, na którego pokładzie znajdowała się uzbrojona ochrona. Zmieniająca się sytuacja może wywołać powrót zwiększonego popytu na najemników gotowych chronić statki w pobliżu Rogu Afryki.

LA(PHOT) Dave Jenkins / Crown Copyright