Wojna Rosji z Ukrainą niesamowicie przyspieszyła rozwój systemów bez­zało­go­wych. Najbardziej jest to widoczne w przypadku bezzałogowych statków powietrznych, uwagę mediów i blogerów regularnie przykuwają też systemy morskie. Natomiast systemy lądowe pozostają w cieniu. Jednak i tam dokonuje się bardzo duży postęp. Obie strony, a przynajmniej firmy z branży robotycznej i zbrojeniowej, inwestują coraz więcej środków w roboty bojowe.

W grudniu 2024 roku, w rejonie Charkowa, ukraińska 13. Brygada Gwardii Narodowej „Chartija” zorganizo­wała pierw­szy łączony atak przeprowa­dzony wyłącznie przez bez­zało­gowce powietrzne (UAV) i lądowe (UGV). Atak zakończył się sukcesem. Ukraińcom udało się zaskoczyć wroga, a nawet wywołać panikę w jego szeregach. O ile UAV-y stały się codziennością w strefie walk, o tyle widok nacie­ra­ją­cych ławą robotów jest jeszcze czymś rodem z science-fiction. Brygada „Chartija” przyznaje się do utraty tylko jednego robota, który utknął w błocie, a następnie, nieuszkodzony, został odzyskany. Według ujawnionych informacji w ciągu dwóch godzin udało się opanować silnie umocnione rosyjskie pozycje na skraju lasu, obsadzone następnie przez ukraińską piechotę.

Ukraińcy podchodzili do pomysłu takiej operacji bardzo ostrożnie. Roboty bojowe są ciągle niedoskonałe technicznie, doświadczenia z ich eksploatacji różnią się w zależności od jednostki. UGV są ciągle podatne na „sztuczną głupotę”, ograniczone zdolności pokonywania terenu, z czym wiążą się problemy z łącznoś­cią między UGV a stanowis­kiem kierowania. Decydują o tym ukształtowanie terenu i działal­ność wrogich systemów walki elektro­nicz­nej, a najlepszym sposobem na zaradzenie im jest na razie wykorzystanie UAV-ów w roli stacji translacyjnych. Konieczne jest wypraco­wy­wanie od podstaw standardo­wych procedur operacyj­nych, systemów logis­tycz­nych, łączności, oprogra­mo­wa­nia dla robotów. Kolejne zagad­nie­nie to opracowa­nie spójnych standar­dów technolo­gicz­nych i ich wdroże­nie. Szerzej o grudniowym ataku łączonym i ograniczeniach naziemnych bezzałogowców pisaliśmy tutaj.

Nie zmienia to rosnącego zainteresowania UGV-ami po obu stronach frontu i na całym świecie. Roboty mogą skutecznie zniwelować braki kadrowe spowodowane starzeniem się społeczeństw, systematycznym spadkiem tolerancji na straty i problematyczną dla wielu państw kwestią werbowania najemników. Kwestie te dotyczą nie tylko jednostek bojowych, ale także logistycznych, gdzie systemy autonomiczne mają zwiększyć wydajność i obniżyć koszty. Zresztą nieduże roboty transportowe, już sprawdziły się w warunkach frontu rosyjsko-ukraińskiego w dostarczaniu zaopatrzenia na pierwszą linię i ewakuacji rannych. Kierunek rozwoju został wytyczony jeszcze przed wybuchem wojny, teraz koncepcje testowane są w praktyce i pojawiają się nowe rozwiązania.

Goszczący na poświęconym systemom lądowym sympozjum GVSETS w Stanach Zjednoczonych generał Borys Kremenećkyj, ukraiński attaché wojskowy w USA, stwierdził, że UGV odgrywają kluczową rolę w odpieraniu rosyjskiej agresji. W swoich wypowiedziach koncentrował się na systemach logistycznych i ewakuacji medycznej. Szczególnie chwalił te ostatnie. Moskale pozostają wierni atakowaniu wszystkiego oznaczonego czerwonym krzyżem, a niewielkiemu robotowi z rannym na pokładzie łatwiej się prześliznąć w zdominowanej przez drony FPV strefie walk.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

Kremenećkyj rzucił nieco światła na inny aspekt wojny systemów bezzałogowych. Jest nim instalacja na UGV systemów walki elektronicznej i wysyłania ich w szczególnie niebezpieczne rejony.

– Kiedy mówimy o walce elektronicznej, my się zmieniamy, ale nasi wrogowie również. Opracowujemy to [podejście], ale tworzy ono swego rodzaju kopułę wojny elektronicznej – mówił generał.

Kolejnym polem do popisu dla robotów jest rozminowywanie. Dzięki wprowadzaniu elementów sztucznej inteligencji rośnie także efektywność UGV w misjach rozpoznawczych, zwiadowczych i obserwacyjnych. Ogółem celem obecności generała Kremenećkiego na GVSETS było zachęcanie amerykańskich firm, aby wysyłały swoje produkty, w tym UGV, do Ukrainy, gdzie mogą przejść testy w warunkach bojowych. Ukraińskie firmy mają już bardzo duże osiągnięcia na tym polu, ale potrzeby frontu przekraczają ich możliwości produkcyjne.

Ukraińskie pomysły

Najbardziej znanym ukraińskim UGV jest Lutʹ (‘furia’ lub ‘srogość’ – pochodzenie to samo co polska i ukraińska nazwa miesiąca luty), rozwijany od jesieni 2022 roku na zamówienie sił zbrojnych Ukrainy. W lutym 2024 roku przechodził próby w warunkach bojowych pod Kurskiem i Sumami, gdzie współdziałał z pododdziałami sił specjalnych. Wyniki były pozytywne, jeden z pojazdów miał wytrzymać trafienie z granatnika przeciwpancernego. Lutʹ reprezentuje bardzo popularny wśród niewielkich UGV układ czterokołowy. Akumulatory umożliwiają pracę przez 72 godziny. Zasięg wynosi 20 kilometrów lub trzy godziny jazdy. Uzbrojenie składa się z karabinu maszynowego PKT.

Sukcesy Luta i rosnące zainteresowanie ze strony wojska skłoniło kolejne firmy do opracowania własnych rozwiązań. DevDroid i Rovertech opracowały podobny do Luta UGV Żmij. Nowa konstrukcja prezentuje taki sam układ konstrukcyjny, jest jednak nieco większa. Na opracowanym przez Rovertech podwoziu zainstalowano zdalnie sterowane stanowisko uzbrojenia Wolly 12.7 DevDroid z półcalówką Browning M2. Robot i moduł uzbrojenia mogą być sterowane niezależnie od siebie. W systemie śledzenia celów i kierowania ognia wykorzystano elementy sztucznej inteligencji. Postawiono też na wzrost odporności. Żmij ma być w stanie wytrzymać eksplozje min przeciwpiechotnych i uderzenia dronów FPV.

Bojowo-rozpoznawczy Zmiy Droid 12.7 nie jest jedynym członkiem rodziny. UGV powstał na bazie robota rozminowującego Żmij. Rovertech opracował jeszcze wersję logistyczną nazwaną Żmij Logistics. DevDroid nie ogranicza się tylko do współpracy z Rovertechem. Moduł uzbrojenia Wolly 12.7 zainstalowane też na sześciokołowym UGV Rawluk opracowanym pierwotnie z myślą o zadaniach logistycznych. Tym sposobem powstał bojowo rozpoznawczy Droid Raw 12.7.

Wolly nie jest jedynym modułem uzbrojenia opracowanym dla UGV. Firma Roboneers oferuje moduł Szabla MK19(M) uzbrojony w automatyczny granatnik Mk. 19 kalibru 40 milimetrów. W ubiegłym roku miano dostarczyć ponad 300 zestawów montowanych na różnorodnych platformach i z powodzeniem stosowanych w warunkach bojowych. Operatorzy mogą zaznaczać cele na mapie cyfrowej, a system umożliwia automatyczne śledzenie celu i „gorące zerowanie” w celu natychmiastowej kalibracji podczas walki.

Nie brakuje też platform gąsienicowych. Ukraińskie ministerstwo standaryzowała między innymi dwie konstrukcje tego typu. Są to Muracha o ładowności 500 kilogramów i TerMIT mogący zabrać 300 kilogramów ładunku.

Wraz z szybkim wzrostem popularności dronów FPV pojawiły się większe bezzałogowce zdolne do przenoszenia małych dronów, zwiększając tym samym ich zasięg. Pojawienie się UGV przenoszących drony FPV było w obecnych warunkach jedynie kwestią czasu.

Opart na UGV Wepryk Karakurt przewozi do sześciu dronów FPV. UAV-y są rozmieszczone między dwoma zestawami szyn startowych. Takie rozwiązanie pozwala na jednoczesny start dwóch maszyn. Robot ma dostarczać drony do strefy walk i odpalić je z dala od stanowisk operatorów, tym samym zwiększając bezpieczeństwo żołnierzy. UGV jest dodatkowo wyposażony w stację translacyjną, pozwalającą na kierowanie dronami na dystansie do 30 kilometrów, podczas gdy sam nosiciel może przebywać w odległości do czterech kilometrów od stanowiska operatorów. Karakurt może pozostawać przez dłuższy czas w stanie czuwania i aktywować się po wykryciu wroga.

Tymczasem w Rosji

Rosja była w ubiegłej dekadzie pionierem w pracach nad rozwojem i wdrażaniem lądowych systemów bezzałogowych. Początkowo koncentrowano się na dużym, zbudowanym na bazie bojowego wozu piechoty BMP-3 bojowym UGV Uran-9. Umiarkowanie zadowalające rezultaty testów bojowych w Syrii przesunęły środek ciężkości w stronę mniejszych Nieriechty i Soratnika. One również przeszły chrzest bojowy w Syrii, gdzie z racji prostszej konstrukcji i skromniejszych wymagań osiągnęły lepsze rezultaty. W następnych latach zainicjowano szereg ambitnych projektów – od robotów saperskich przez moździerz samobieżny kalibru 120 milimetrów oraz współdziałające roje bezzałogowców lądowych i powietrznych po plany utworzenia eksperymentalnej jednostki robotów bojowych.

Po wybuchu wojny UGV zostały zepchnięte na dalszy plan, co nie znaczy, że zaprzestano prac nad nimi. Wręcz przeciwnie. Moskale również stosują szeroką gamę bezzałogowych platform lądowych, a ukraińskie osiągnięcia jedynie dopingują ich do dalszych wysiłków. Niedawno ujawniono Dronobus, czyli transporter dronów FPV, koncepcyjnie zbliżony do ukraińskiego Karakurta. w przypadku rosyjskiej konstrukcji warto zwrócić uwagę nie na sposób startowania dronów, ale na sterowanie pojazdu za pomocą światłowodu.

Umiarkowane rezultaty doświadczeń z Uranem-9 nie zniechęciły Rosjan do dużych UGV. Jeszcze przed wybuchem obecnej fazy wojny Urałwagonzawod pracował nad rodziną ciężkich bojowych bezzałogowców Szturm, wykorzystujących podwozia czołgów T-72 i T-90. Ostatnio w sieci pojawił się zaktualizowany o wojenne doświadczenia schemat kompanii uzbrojonej w Szturmy.

W jej skład wchodzą sztab i pluton techniczny. Główną siłę bojową stanowią pluton uderzeniowy uzbrojony w bezzałogowe czołgi i dwa plutony wsparcia z bezzałogową wersją BMPT Tierminator albo analogicznym pojazdem. Nie ma tutaj mowy o jakiejś wyjątkowej megalomanii. W Korei Południowej Hyundai dostał zlecenie na opracowanie bezzałogowej wersji czołgu K1, natomiast Hanwha rozpoczęła prace nad bezzałogową haubicą samobieżną K9. Koniecznym uzupełnieniem kompanii ciężkich robotów bojowych jest pluton ochrony. Pod tym terminem najwyraźniej kryją się bezzałogowe, samobieżne systemy walki elektronicznej na podwoziu czołgowym. Duża ilość ciężkich pojazdów wymaga wprowadzenia plutonu zabezpieczenia technicznego. Na sam koniec, sprzęt bez którego dzisiaj nie można się już obejść, kompania rozpoznawcza wyposażona w drony FPV.

Niestety więcej szczegółów brak. Post na Telegramie, który zilustrowano grafiką prezentującą schemat organizacyjny kompanii, jest poświęcony przede wszystkim roli UGV na współczesnym polu walki. Nie wiadomo, ile wozów ma nawet w przybliżeniu wejść w skład poszczególnych plutonów ani jaki jest status prac nad rodziną Szturm.

DevDroid