To nie był dobry dzień dla miłośników pokazów lotniczych. Wielka Brytania tradycyjnie stanowi jedną z głównych scen w tej branży na Starym Kontynencie, tymczasem tamtejsza sztandarowa impreza – Royal International Air Tattoo – właśnie została odwołana. Powód? Wojna z Iranem, rzecz jasna.
RIAT miał się odbyć, jak zwykle, w RAF Fairford w hrabstwie Gloucestershire w dniach 17–19 lipca. Organizatorzy poinformowali, że decyzja „wynika ze szczegółowych rozmów z Royal Air Force i US Air Force w sprawie niepewności co do dostępu do RAF Fairford”, który mógłby być znacząco utrudniony „w związku z trwającą sytuacją na Bliskim Wschodzie”.
Organizatorzy podkreślili, że „każdy, kto zakupił bilet, będzie miał możliwość przeniesienia [go] na RIAT27, otrzymania pełnego zwrotu kosztów lub przekazania kosztów biletów na rzecz RAF Charitable Trust, aby wesprzeć naszą rozległą działalność charytatywną”.
RAF Fairford ma duże znaczenie dla sił bombowych US Air Force wykonujących loty bojowe nad Iran. Oczywiście w tej chwili wojna jest w stanie zawieszenia, ale kto mógłby przewidzieć, co będzie w lipcu? Jeśli wojna rozgorzeje na nowo, Fairford stanie się po raz kolejny przystankiem w lotach bojowych B-1B Lancerów i B-52H Stratofortressów. A wtedy wpuszczanie 150 tysięcy cywilów na teren bazy stanie się praktyczną niemożliwością.

Greckie i belgijskie F-16 na tle startującego zespołu Frecce Tricolori podczas pokazów RIAT 2022.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)
A jeśli wojna potrwa dłużej? Organizatorzy pokazów zapewniają, że będą gotowi na tę ewentualność. W tym roku po prostu zabrakło czasu, ale w przyszłym wszystko będzie organizowane w taki sposób, aby umożliwić przeniesienie pokazów do bazy rezerwowej. Dla przykładu: w latach 2000 i 2001, kiedy w Fairford trwała kompleksowa modernizacja infrastruktury, RIAT odbywał się w RAF Cottesmore.
Tego samego dnia dowiedzieliśmy się, że drugi sztandarowy produkt brytyjskiego światka lotniczego – zespół pokazowy Red Arrows – będzie od tej pory występował w okrojonym składzie siedmiu samolotów. Pełną formację dziewięciu wystawiać będzie jedynie na specjalne uroczyste przeloty, jak na przykład urodziny króla. Ten stan rzeczy potrwa aż do czasu wycofania Hawków T.1 ze służby i zastąpienia ich nową konstrukcją.
Podobnie jak kanadyjscy Snowbirds, o których pisaliśmy niedawno, Red Arrows zmagają się z problemem upływu czasu. Ich samoloty są już stare i awaryjne, zapas resursu jest na ukończeniu. Hawki T.1 mają pozostać w służbie do końca sezonu pokazowego 2029.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Płatowce są jeszcze w całkiem niezłym stanie pod względem strukturalnym. Obawy dotyczą przede wszystkim jednostki napędowej Rolls-Royce Turbomeca Adour Mk 151. Problemy z silnikami są od dawna bolączką Hawków, wcześniej dotykały jednak głównie szkolno-treningowych Hawków T.2, a nie starszych T.1 używanych od czterech lat już tylko przez Red Arrows. O problemach systemu szkolenia RAF-u pisaliśmy tutaj.
Wcześniej Red Arrows dwukrotnie musieli redukować skład formacji pokazowej. Stało się to na przykład w 2012 roku, w następstwie śmierci dwóch pilotów w poprzednim sezonie pokazowym. Po raz kolejny i do teraz ostatni – w roku 2022. Początkowo nie było wiadomo, co spowodowało taką decyzję, ale w końcu wyszło na jaw, że było to pokłosie skandalu seksualnego w zespole.

Boeing 747-436 linii British Airways (w barwach jej poprzedniczki – British Overseas Airways Corporation) w formacji z Red Arrows podczas RIAT-u w roku 2019.
(Łukasz Golowanow, Konflikty.pl)
Podobnie jak w przypadku Snowbirds, tak i tutaj poszukiwania nowego samolotu trwają od lat, ale jakoś nikt nie kwapi się do podjęcia decyzji. O możliwych następcach Hawków T.1 słyszymy od co najmniej dziesięciu lat. Możliwą opcją pozostaje Hawk T.2, zwłaszcza że koncern BAE Systems pracował na zlecenie indyjskich wojsk lotniczych nad nowym płatem, zapewniającym lepszą manewrowość. Linię produkcyjną Hawków w Wielkiej Brytanii zamknięto jednak w 2020 roku, co oznaczałoby konieczność przydzielenia do Red Arrows maszyn obecnie używanych do szkolenia.
Teoretycznie nie powinno to stanowić problemu, gdyż Hawki T.2 mają być wycofane i zastąpione nową maszyną szkolno-treningową. Ale ze względów logistycznych lepiej byłoby zastąpić jedne i drugie Hawki tym samym typem. Ta opcja obecnie przeważa.
To w tym postępowaniu chciał uczestniczyć nieszczęsny Aeralis, promowany regularnie wizjami artystycznymi samolotu w barwach Red Arrows. Ale jego historia oraz nadchodząca przerwa w działalności Snowbirds przypominają, jak ważny jest w tym wszystkim timing. Jeśli Hawki T.1 faktycznie nie dadzą rady służyć dłużej niż do roku 2029 – czy ich następca będzie gotowy do tego momentu? A może słynna brytyjska formacja podzieli los kolegów z Kraju Klonowego Liścia?
Historia Red Arrows sięga 1965 roku. Właśnie wtedy kapitan Lee Jones, dowódca zespołu Yellowjacks latającego na Follandach Gnatach, na fundamentach dwóch innych formacji – Black Arrows i Red Pelicans – utworzył jedyny w pełni profesjonalny zespól akrobacyjny. Tak narodziły się Czerwone Strzały. Bazą nowej grupy zostało RAF Fairford, które w tym czasie podlegało Centralnej Szkole Lotniczej.
Zespół zadebiutował w siedmioosobowym składzie w 1965 roku i dał wtedy sześćdziesiąt pięć występów w Wielkiej Brytanii i Europie. Od połowy 1966 roku Red Arrows latali w składzie dziewięcioosobowym raz częściej, raz rzadziej, ale w 1968 roku oficjalnie usankcjonowano większy skład zespołu. Od powstania zespół wykorzystywał Follandy Gnaty, a zmiana na służące do dzisiaj Hawki T.1 nastąpiła zimą 1979 roku.
W obecnym sezonie po raz pierwszy zespołem dowodzi kobieta. Wing commander (podpułkownik) Sasha Nash przejęła stanowisko po Adamie Collinsie. Nash w przeszłości latała na Tornadach i ma za sobą służbę bojową w Afganistanie.
W tej chwili zespół przygotowuje się do operacji „Eagle Hawk”, czyli tournée po Stanach Zjednoczonych z okazji 250-lecia ogłoszenia niepodległości przez ten kraj. 4 lipca Red Arrows wykonają przelot w pełnym składzie nad Nowym Jorkiem w ramach międzynarodowej defilady.
